Fashion Week Poland. 26 X 2012: Jemioł, Polygon, Kasperski, Project Zoa, Gawrońska – Kasperska, Drzał

Moda | 27 października 2012 | 6 komentarzy

Pokaz Kupisza, pokaz Kupisza – słychać tu i ówdzie po prezentacji Łukasz Jemioł Basic. Rzeczywiście, euforyczna parada szaro ubranych postaci przypominała debiutancki pokaz Roberta Kupisza. Radosne skakanie Jemioła w finale – także. Ale bez przesady. Po pierwsze, sam Basic Jemioła jest dużo prostszy. To rzeczywiście same bazy – prościutkie T-shirty, dżinsy, płaszcz… Ten ostatni, z wełny i kaszmiru bardziej luksusowy niż bazowy, co prawda. Ceny do dwóch tysięcy złotych – także.  Po drugie, bardziej niż Kupisza pokaz przypominał mi reklamy Play, gdzie odziana w miłe bawełny klasa średnia odkrywa, że może mieć coś taniej. Albo idylliczne okładki „Strażnicy” świadków Jehowy. Pary, młodzież, dzieci i tak dalej rozpromienieni boską poświatą. Swoim Basikiem Jemioł polskiej mody nie zbawił. Pokazał jednak przyzwoity produkt.

Jemioł w tańcu

A to nadal sztuka. Weźmy pokaz Grzegorza Kasperskiego. Apetyty rozbudzone, garnitur gwiazd w pierwszym rzędzie i – niestety – przykra niespodzianka. Zaczęło się jak mogło najgorzej, czyli od przeraźliwego fałszu wokalistki Kandibe, zaproszonej jako gwiazda live. Słuchanie jej interpretacji „Summertime sadness” Lany del Rey było przygnębiającym i  w gruncie rzeczy wyczerpującym (i dla publiczności, i dla artystki) doświadczeniem. W miarę jak Kandibe coraz rozpaczliwiej zmagała się z kolejnymi nutami, na wybieg wkraczały coraz to bardziej niechlujne kreacje. Kasperski podjął się trudnego zadania podsumowania w jednym pokazie jakiejś połowy historii światowej mody. Trudne konstrukcje, ambitne formy, ale wykonanie – niestety – złe. Właściwie żadna sukienka nie układała się dobrze, wszystko marszczyło się, przesuwało, gniotło, rozłaziło. Szkoda, bo nie byłaby to zła kolekcja.

Piotr Drzał, jeden z moich faworytów, też nie zachwycił, oględnie mówiąc. Zdolny projektant Reserved przywiózł do Łodzi kolejną transzę męskich koszul z kolorowymi wstawkami, zdekonstruowanymi kołnierzami itp. We flagowej marce LPP jest on specem od koszul, w kolekcji autorskiej ciekawsze wydały mi się spodnie (na przykład z lampasami), choćby dlatego, że koszule praktycznie za każdym razem pokazuje te same. I jeszcze byłaby to przyjemna kolekcja, powiedzmy, weekendowo – sportowa, gdyby nie przerażająca stylizacja. Dlaczego chłopaków i dziewczyny ubranych jak na sobotni spacer (albo jak z katalogu Van Graaf) ucharakteryzowano na zombie? Po co te treski, bandaże i makijaże? Duży błąd. I w konsekwencji – rozczarowanie. A do tego jeszcze niebieskie poszetki w kieszonkach koszulek polo, wyglądające jak papierowe serwetki gwizdnięte z zakładowego bufetu.

„Project Zoa to nowy konceptualny multibrand na polskim rynku modowym” – czytam w opisie zjawiska o nazwie Project Zoa właśnie. Konceptualny?  Z pewnością. Przy ich pokazie niemożliwym było nie zwątpić we własne poczucie humoru. Nikt o zdrowym umyśle – zapewne poza samymi autorami kolekcji – nie ma go wystarczająco wiele, by móc wytrzymać na ich łódzkim performensie. W takt (?) heavemetalowej wersji „Kołysanki Rosemary” (muzyka do pokazów w Łodzi to jednak totalna terra incognita, jeśli Natalia Jaroszewska nie puści dzisiaj jakiegoś miłego popu czy disco, to oszaleję) na wybieg wkroczyły trzy upiory w sukniach z pajęczyny i glutów (w rzeczywistości była to, jak się zdaje, eksperymentalna odzież z fusów). Taki to koncept. Potem sto czterdzieści koncepcyjnie tych samych sukienek z tej samej siatki, później coś, co wyglądało na rozciętą torbę na mrożonki, jaką za 3,99 zł można kupić w Tesco, ułożoną w formie kombinezonu  na modelce. Ot, zrozumienie pojęcia „tkanina techniczna”. Jeśli pokazu nie traktować  w kategoriach campowego żartu, dziwi, skąd u twórców owego widowiska tyle odwagi, by wyjść na scenę i się ukłonić.

Dla przeciwwagi Wojciech Onak miał ku temu powody. To jednak był najlepszy piątkowy pokaz. Hitem kolekcji jego Polygonu jest, oczywiście, garnitur w trójwymiarowe sześciany, ale to, co w jego nowej propozycji podoba mi się najbardziej, to bogactwo tkanin, surowców, faktur… Nic tu się nie powtarza, Onak nie kupił beli materiału i nie naszył outfitow  (tak krawiec kraje… itd.), tylko zbudował konsekwentną kolekcję od bawełnianych bluz z suwakami, przez topy z tiulu i… prawdziwej sierści kucyka (brr), welurowe spodnie, koszule ozdobione elastyczną nicią tworzącą intrygujący wzór… Kolekcja odwołująca się do punk rocka i grunge’u (znów jednak upiorne remiksy Sex Pistols i Nirvany, można było ogłuchnąć, a i finalna życiowa decyzja Kurta Cobaina wydała się bardziej zrozumiała), dynamiczna i mocna. Choć jednak pozostawiająca niedosyt w kontekście znakomitego debiutu rok temu. Onaka stać na więcej.

I na zakończenie Kamila Gawrońska – Kasperska, która otwierała wczorajszą Aleję Projektantów. Ładne, sumienne, nawet oryginalne, ale jednak zbyt szkolne. Projektantka wygrała niegdyś Złotą Nitkę w kategorii Premiere Vision i tej vision się trzyma. A moim zdaniem wspaniale by było, gdyby poszła w pret’a’porter. Ładne kolory, ciekawe formy, dobre pomysły, ale zestawić to z dżinsami, trochę potargać i uwspółcześnić. I będzie dobrze.

A poza tym w Łodzi zdania na temat pomysłu Maldorora są podzielone (kilku moich rozmówców zapowiedziało bojkot), salony fryzjerskie przeżywają oblężenie z powodu wieczornego pokazu MMC, na którym każdy musi być oraz przyjechał Tomasz Ossoliński (tym razem nie w futrze z norek; trudno).

6 Komentarze

  1. panbarnaba53
    27 października 2012

    Mam tylko dwie ręce i obiema podpisuje sie pod Pana spostrzeżeniami. A swoją drogą tańczący Jemioł to niezłe zjawisko przyrodnicze. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  2. Jacek S. Kłak
    27 października 2012

    Dobór muzyki ,makijażu i fryzur to autonomiczna część artystycznego wyrazu autora kolekcji w którą się nie wtrącamy. Nie jest więc to domenna łodzkiego FW tylko jakiś trend…….z którym muszę siępogodzić bo też często wolałbym prosty eat w stylu pokazu Orsay .Jedynym przypadkiem w którym będziemy interweniować -to wybór modelki wg prowokacyjnego pomysłu Maldorora.Na to się nigdy nie zgodzimy. Jestem dumny ,że środowisko zareagowało podobnie i nie zostajejmy z tą decyzją sami.
    Są granice artystycznej prowokacji i cieszę się ,że większość tak to odbiera.
    P.S>
    Kamila Gawrońska miała swego rodzaju debiut bo trudno zaliczyć kilka looków zŁotej Nitki jako pełną kolekcję -na mnie zrobiła dobre wrażenie -to chyba obiecujące nazwisko:).

    Odpowiedz
  3. Ewelina
    27 października 2012

    Ci, którzy tak bardzo porównują pokazy Kupisza i Jemioła, przesadzają. Miał być basic, więc był. Trudno zagrać czymś nadzwyczajnym w takiej konwencji, więc faktycznie kolekcja była podobna. Złudzenie zbieżności dał z pewnością bardziej anturaż pokazu niż same kreacje. Odczarowanie sylwetek modeli to niebanalny pomysł, ale już realizację tego pomysłu oceniam słabo. Wyszło to dość nienaturalnie, wręcz momentami sztucznie, a efekt spontaniczności upadł.
    Co, do kontrowersji wokół Maldorora… Na fanpage`u projektant skomentował swój pomysł i w jakimś stopniu rozumiem, jaki komunikat chce dać światu poprzez to posunięcie. Jednak obawiam się, że nie do końca pomyślał gdzie ten komunikat chce „wydać na świat”. Polskie podwórko nie jest gotowe na takiego rodzaju koncepcje, czemu się notabene nie dziwię. Marketingowo zagrał nieźle( nie oszukujmy się), ale czy czarny PR mu się opłaci? Do tego, po drugiej stronie marketingu, do drzwi dobija się moralność. Puk, puk! Czekam na relację z jego pokazu!

    Odpowiedz
  4. Jacek S. Kłak
    28 października 2012

    Pokaz Maldorora był bardzo dobry i nie potrzebował PRowego przedłużacza:) Zostawmy ocenę specjalistom bo tylko psycholog odgadnie po co tak zdolnemu projektantowi tak desperackie sztuczki zwrócenia na siebie uwagi.
    MMC ma swiadomość swej wartości i radzi sobie bez takowych zabiegów.
    P.S.
    Nieoczekiwanie największy bój stoczyliśmy ze śniegiem-którego kilkadziesiąt ton zaległo na dachu namiotów.KIedy wszyscy oglądali Szulca walczyliśmy aby pokaz MMC mógł dojść do skutku

    Odpowiedz
  5. Magdalena
    31 października 2012

    mnie głos wokalistki i jej wykonanie podczas pokazu Kasperskiego nie przeszkadzało ani grama, więc proszę nie wypowiadać się w imieniu wszystkich zgromadzonych

    Odpowiedz

Odpowiedz do michalzaczynski

Anuluj odpowiedź