Ja to zakładam i takim świeżym okiem patrzę

Moda | 16 lutego 2013 | 27 komentarzy

nurbanska

Czy chcielibyście, drodzy Państwo, zobaczyć debiutancką kolekcję Nataszy Urbańskiej? Ja bym nie chciał. Wystarczy mi próbka jej talentu, jaka w postaci białej sukienki przewinęła się niedawno przez plotkarskie portale. Próbka – podróbka, niektórzy zrymowali, bo pojawiły się sugestie, że aktorka ma problemy z uszanowaniem własności intelektualnej zawodowych projektantów. Ja by raczej coś przebąknął o problemach z gustem, bo naprawdę mogłaby zainspirować się czymś ciekawszym.

I niby nie mów hop, ale z zapowiedzi marki Muses, którą Urbańska powołała do życia z kostiumografką Agnieszką Komornicką (to jej zasługą były kreacje w upiornym show „Przebojowa Noc”) wynika – niestety – wszystko co najgorsze. Więc projekty (cytuję za portalem Kimono.pl – http://www.kimono.pl/MUSES-nowa-marka-Nataszy-Urbanskiej-PODBIJE-POLSKI-RYNEK-MODY-a5096), skierowane są do wszystkich kobiet – młodszych, starszych, puszystych, szczupłych itd., a więc panie raczej nie mają pomysłu, do kogo ich moda ma być adresowana. Muzami Urbańskiej i Komornickiej są malarstwo, poezja, muzyka, taniec i grafika. Brzmi tyleż ambitnie, co strasznie. Pachnie mi to niesławnym pokazem marki Solar, podczas którego zatrudnione w roli modelek tancerki snuły się w mistycznych ciemnościach, przybierając graficzne pozy. Oraz nagrodami pocieszenia podczas rozdania dyplomów w szkołach projektowania, kiedy komuś miłemu, czy biednemu, ale mało zdolnemu, wręcza się wyróżnienie za „malarskość kolekcji”.

Najbardziej deprymujący jest jednak opis procesu twórczego, który Natasza Urbańska nakreśliła w DD TVN:  Agnieszka rysuje swój projekt, potem ja wpadam jak ta burza do niej i wszystko zmieniam. Zakładam na siebie ten prototyp, który później ulega kompletnej dekonstrukcji, ale już Agnieszka się na tym zna, ona wie jak to zmienić i to jest troszeczkę taka forma happeningu z mojej strony. Ja to zakładam i takim świeżym okiem patrzę i mówię „słuchaj, a jakby to oderwać i to wypruć, a tu dodać to, skrócić i wydłużyć i Agnieszka „tak, tak, to jest to!””.

I w takich oto warunkach rodzi się kolejny polski dom mody. Nie żebym był modowym ortodoksem, przeciwnie: nawet epitet „modowy” uważam za wyjątkowo pretensjonalny i używam go tylko z braku lepszego odpowiednika  w polskim języku. Jednak podejście do mody, jakie Urbańska prezentuje, sprawia, że zawód projektanta w naszym kraju jeszcze długo będzie kojarzyć się z jakimś bohaterem z kabaretu, czy wodewilu: poczucia humoru mnóstwo, ale rozumu jakby mniej.

Nasze gwiazdy, niestety, nie mają poczucia obciachu. Kreatorką mody właśnie ogłosiła się Katarzyna Cichopek, aktorka tyleż sympatyczna, co pozbawiona gustu. Tancerka Ewa Szabatin nie poddaje się i znów wysłała zgłoszenie swojej kolekcji na łódzki Fashion Week. Kolekcji fatalnej, o czym jako członek rady programowej tygodnia mody z przykrością zaświadczam. Kaja Śródka kolejny miesiąc nęka nas swoimi fraczkami – doprawdy wstrętnymi.  Aktorka Ewa Bukowska – ponoć urzeczona filmami Felliniego – pokazała kolekcję, która powinna obowiązkowo trafić do podręczników projektowania mody. Do rozdziału pt.  „Czego nie robić”. Z kolei patrząc na interwencje modowe Marty Grycan aż się chce zadzwonić do Plicha i powiedzieć „stary, jesteś znakomity”.

Wszyscy wymienieni tu celebryci mogą być fantastycznymi, szlachetnymi ludźmi. Ale uznanymi projektantami nie są. I nie będą. Nie tylko z powodu ich bezguścia. Ewidentnie bowiem nie uczą się na cudzych błędach. I to nie byle kogo, tylko od największych w stosownym czasie gwiazd w kraju.

A przypomnijmy, jak w  modzie robił, na przykład, Jan Nowicki. Na fali gigantycznego sukcesu „Wielkiego Szu”, w którym zagrał przekręciarza w twarzowym kapeluszu, Nowicki ogłosił się arbitrem elegantiarum i założył dom mody męskiej Szu. Inwestycja przyniosła nerwy, straty (bodaj sto tysięcy dolarów – co w latach 90. było fortuną nie do wyobrażenia) i kupę wstydu.  A Nowicki jeszcze po latach wspominał o krnąbrnych szwaczkach, które zamiast pracować zajmowały się wydzwanianiem ze służbowych telefonów i paleniem papierosów. On zaś co miesiąc pensję z teatru w zębach im przynosił, by miały na te papierosy.

Swoją drogą, filmowa żona Szu, Grażyna Szapołowska, też założyła własną markę. Nie mody, lecz kosmetyczną, o nazwie Sza. Oba przedsięwzięcia połączyło nie tylko podobieństwo nazw, ale smętny finał.

Albo Michał Wiśniewski, w pierwszych latach XXI wieku nie tyle bożyszcze, ile Bóg polskiego show-biznesu. Gdy w 2005 roku pisałem do „Wprost” o inwestycjach celebrytów, ze swadą i wiarą opowiadał mi o planach utworzenia imperium haute couture. Turniury założonej przez niego marki Xavier Fabienne kosztowały nawet 25 tysięcy złotych, co czyniło jego butik w konstancińskiej Starej Papierni najdroższym wówczas salonem w Polsce. I co pozostało jedynym osiągnięciem owej przygody Wiśniewskiego z modą. Zawsze jakimś. Dziś w Warszawie można kupić futra Valentino za 90 tysięcy złotych, więc w przypadku obecnych celebrytów nie liczyłbym nawet na to.

27 Komentarze

  1. GO
    16 lutego 2013

    Tak soczyscie opisaleś kolekcję Nataszy, ze muszę obejrzeć ją n żywo :)

    Odpowiedz
  2. Ewa Kozieradzka
    16 lutego 2013

    jednym słowem ,gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść!

    Odpowiedz
  3. Ania
    16 lutego 2013

    pięknie i konkretnie :) dziekuje w imieniu projektantow, którzy nocami ślęczą i analizują po to żeby nie być kiedyś w tym kontekście ujętym :))))

    Odpowiedz
  4. spicedwine
    16 lutego 2013

    cóż jednak. nawet szanowane sklepy netowe, doskonałości roku… płynnie wkręcają się w sprzedaż wtłaczając klientom obok naprawdę dobrych nazwisk kit o smaku celebry. nic tylko w rubryce zawód zacząć wpisywać: celebryta. wtedy możesz szybko i sprawnie zaistnieć. syndrom uzależnienia społeczeństwa od wysokiego (?) „C”…?

    Odpowiedz
  5. Harel
    16 lutego 2013

    Ciśnie mi się na usta tylko jedno. Szok, masakra i rzeź ;)

    Odpowiedz
  6. Tomasz
    16 lutego 2013

    Muszę się w pełni z tobą zgodzić. Obserwuję tę kobietę od lat i mam takie wrażenie, że ona nie wie czego chce?. Coś by tam chciała, ale co to wie tylko Janusz?.
    Czasami jest to smieszne a czasami wręcz żałosne.
    Słowo daję, że Natasza to taka kobieta, która na plaży sprzedaje oblizane lody i choć jest ładna to co za człowiek kupi do niej coś takiego?.:(
    Uroda to nie wszystko i przypadek Nataszy pokazuje, że nie wystarczy ładna buzia, praca i chęci, bo trzeba mieć jeszcze to coś, czego Nataszy wyraźnie brakuje.
    http://www.fanomia.pl/2013/02/natasza-urbanskawywiad-dla-viva/
    Mam nadzieję, że młode projektantki nie będą brać pnegatywnego przykładu z Nataszy a co najwyżej spojrzą na to tak jak przykład tego, co nie należy robić. :)

    Odpowiedz
  7. ModaCafe
    16 lutego 2013

    Genialny tekst.

    Odpowiedz
  8. Jacek S. Kłak
    17 lutego 2013

    Znakomicie:) brak mi słów.

    Odpowiedz
  9. magda73
    17 lutego 2013

    Nic dodać, nic ująć. Ten cytat mnie przeraża: „potem ja wpadam jak ta burza do niej i wszystko zmieniam. (…) Ja (…) takim świeżym okiem patrzę i mówię – słuchaj, a jakby to oderwać i to wypruć, a tu dodać to, skrócić i wydłużyć”. Wypruć, dodać, skrócić i wydłużyć – to ma szansę wejść do kanonu polskiej mody. Niestety.

    Odpowiedz
  10. Anika
    18 lutego 2013

    Każdy ma prawo robić z siebie idiotę, pomysł żeby to prawo ograniczyć wydaje mi się krzywdzący.

    Odpowiedz
  11. Truthka
    20 lutego 2013

    Tekst z ironią, ale prawdziwy. A słowa Urbańskiej – ,,bezcenne”. Celebryci często zapominają o podstawowych zasadach marketingu, że tylko w jednej kategorii można być pierwszym. Pozdrawiam Autora.

    Odpowiedz
  12. Czytelnik w drodze
    21 lutego 2013

    Nie znam się na modzie. Nie mam gustu. A jak coś kupię to wyglądam tak samo (niestety), ale w nowym, niespranym bo pralka to tez nie lada wyzwanie i znam tylko jeden program – szybkie w 30 minut. Nie ma co się chwalić, raczej z żalem stwierdzam brak wyczucia, ale na takie pomysły są mi dalekie i „dzięki Bogu”. Wierzę Michale w Twoje wyczucie tematu. Nic więcej mi nie pozostaje i faktycznie nawet ja dostrzegam, że trudno zrobić jedwabną sakiewkę ze świńskiego ucha.

    Odpowiedz
  13. Chytra ta notka :D
    22 lutego 2013

    Jestem pełna podziwu za profesjonalne podejście do projektowania. Przelanie wrażliwości artystycznej na ubiór zapewne będzie widoczne w każdym projekcie. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę te cuda.

    Odpowiedz
  14. milex
    22 lutego 2013

    Brawo.

    Odpowiedz
  15. Elwira Stadnik
    22 lutego 2013

    To nie masochizm. To sadyzm.
    A Polański kiedyś spuentował różnicę pomiędzy erotyką a pornografią: „Erotyka jest wtedy, kiedy robisz to piórkiem. Pornografia – kiedy rżniesz kurę.”
    Polscy „new-celebrity-age projektanci” nawet nie rżną, walą od razu do KFC.

    pozdrawiam,
    e.s.

    Odpowiedz
  16. sylwia
    23 lutego 2013

    Nie rozumiem jednego,dlaczego na całym świecie ludzie robią co chcą i kiedy chcą,są dekarzami po to aby za chwile być Indianą jones!na Boga zawiść środowiska mnie przeraża!niech sobie Natasza z Cichopek projektują!to sztuka a ta nie podlega dyskusji!!czy projektowanie jest zarezerwowane jedynie dla projektantów???osobiście widziałam fragmenty kolekcji i uważam,że jest świeza ,uzytkowa własnie dla wszystkich.mam dość lanserskich projektantów z ,,high level,,u ktorych sukienka zaczyna sie od 6000 zł a farmazaon naokoło,pompa i blichtr skutecznie zniecheceją mnie do zbliżania sie w okolice Mokotowskiej i innych..

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      26 lutego 2013

      Pani Sylwio,
      też męczą mnie suknie za 6000 zlotych. Ale nie zgadzam się z Panią, że sztuka nie podlega dyskusji. Dlaczego nie podlega?
      Uszanowania,
      MZ

      Odpowiedz
  17. Aga
    23 lutego 2013

    DWIE MOJE KOLEŻANKI UMIEŚCIŁY TUTAJ ZUPEŁNIE NIEZGADZAJĄCE SIĘ Z PAŃSKĄ OPINIĄ KOMENTARZE…..I PO JAKIMŚ CZASIE, DZIWNYM „TRAFEM” KOMENTARZE TE ZOSTAŁY USUNIĘTE. ROZUMIEM, ŻE W TYM MIEJSCU ALBO JEST SIĘ W KRĘGU TOWARZYSTWA WZAJEMNEJ ADORACJI I SKWAPLIWIE PRZYTAKUJE, ALBO TEKST (dobrze i grzecznie napisany, ale polemizujący ze zdaniem Pana Michała Zaczyńskiego) JEST USUWANY. BRAWO!
    GRATULUJĘ!

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      24 lutego 2013

      Droga Pani, chyba mnie Pani z kimś pomyliła. Nie usuwam polemicznych komentarzy; przeciwnie – bardzo mnie cieszą.

      Odpowiedz
  18. MMP
    26 lutego 2013

    Dobrze wiedzieć, że jak będzie Szbatin to mogę iść na obiad :) zastanawiam się tylko czy taka sama masakra jak pokaz dyplomowy ASP ( czyli zlota XX nitka pokazana jeszcze raz)

    Odpowiedz
  19. matt
    1 marca 2013

    A ja się na razie powstrzymam od krytyki. Fakt, ubrania nie są jakoś za bardzo odkrywcze, ale całkiem sensowne – do chodzenia powiedziałbym. To dopiero pierwsze próby. Poczekajmy, zobaczymy co dalej. Mam wrażenie, że większość tryska jadem trochę dla zasady. Wielu to pewnie anonimowi projektanci po szkołach. Natasza U. ma prawo próbować jak inni. Trochę dostrzegam tu analogię z Victorią Beckham. Co prawda inny kaliber, jednak jakieś podobieństwa można zauważyć. Gdy pokazywała pierwsze kolekcje też wszyscy psy na niej wieszali, że z kiepskiego śpiewania przerzuciła się na jeszcze gorsze projektowanie. A dziś można powiedzieć że weszła do mainsteramu. Świat ją zaakceptował. Sam zresztą uważam że jest zdecydowanie lepszą projektantką niż piosenkarką. Może z Nataszy też będzie lepsza projektantka niż aktorka, kto wie?

    Odpowiedz
  20. paulinaszymanska i tomaszcieslak
    1 marca 2013

    Nie chciałbym stać się posiadaczem ubrań z jej kolekcji.
    T

    Odpowiedz
  21. fuckiminwarsaw
    3 marca 2013

    najlepsze jest to, że niektórzy celebryci mają to do siebie, że wydaje im się, że skoro są sławni to mogą wszystko: śpiewać, tańczyć, grać w filmach, mieć kolekcje ubrań.. ale czy nie lepiej wybrać sobie jedną dziedzinę i być w tym dobrym?

    Odpowiedz
  22. lady_pasztet
    4 marca 2013

    A teraz pytanie z zupełnie innej beczki – czy był już debiut w klubie morsa?

    Odpowiedz

Odpowiedz do Jacek S. Kłak

Anuluj odpowiedź