La Mania: kolekcja wiosna – lato 2015. Relacja z pokazu.

Moda | 20 grudnia 2014 | 3 komentarzy

La Manię można porównać do Jil Sander – trudno się połapać, kto aktualnie dla niej projektuje. Na tym podobieństwa się kończą.

La Mania

Bo sama Jil kilkakrotnie brała markę we własne ręce i podpisywała się pod nią nazwiskiem, zanim ostatecznie (no, zobaczymy na jak długo) oddała ją tej wiosny Rodolfowi Paglialundze. Joanna Przetakiewicz zmienia zaś cyklicznie ekipę, nadal pozostając w nominalnej roli właścicielki, nie zaś kreatorki. A podobieństwa wszystkich kolekcji La Manii wskazują, że rządy Przetakiewicz  są niepodzielne i projektantki nie mają tam wiele do powiedzenia. Czy będzie to świetna skądinąd Katarzyna Szczotarska, czy Magda Butrym, czy Liliana Pryma, La Mania to konkretna, bardzo zamknięta wizja. I w stu procentach autorstwa Joanny Przetakiewicz.

Naturalnie, różnic między Jil Sander a La Manią jest więcej. Choć akurat wspominanie o tym, że Sander nie musi się chwalić (i tego nie robi) zdjęciami z Lagerfeldem, przyjaźnią (?) z jego kotką Choupette i SMS-ami od Tommy’ego Hilfigera, byłoby złośliwością. Mimo że teoretycznie by mogła, skoro Choupette Lagerfeld ma na Tweeterze trzy razy więcej obserwujących niż Jil Sander Official…

Najnowsza kolekcja La Manii zdążyła wywołać sporo zamieszania. Głównie z powodu podobieństw do charakterystycznych sukni z peleryną Toma Forda. Bez przesady: na sezon wiosna-lato 2015 znajdziemy je, między innymi, u Emmanuela Ungaro. W modzie koktajlowej trudno odkryć Amerykę, jeśli chce się na nią znaleźć w Polsce klientów. A La Mania ewidentnie zagospodarowuje to poletko, opuszczone ostatnio przez wielu rodzimych projektantów na rzecz tak zwanego basiku oraz tego, co po prostu się sprzedaje i nie kosztuje – tak jak stroje La Manii – majątku.

Różnice ostatniej kolekcji względem poprzednich? Na pewno rezygnacja z modeli zaburzających proporcje, pożegnanie z infantylnymi sukniami z wysokim stanem i trenem, mniej ozdobnych cięć na rzecz prostoty. Plus ciekawe aplikacje i nieoczywiste łączenia kolorów. Nadal bywa jednak przyciężko, konserwatywnie i cokolwiek nudnawo. Zastanawia też brak rozmachu. Nie samego pokazu, bo ten w zaanektowanej – niczym u Chanel – na biało przestrzeni stołecznego Soho, z gwiazdami pierwszego kalibru i popularnymi modelkami, mógł się podobać. Mam na myśli rozmach projektowy. Ot, sukienki, kilka topów, spódnic i kombinezonów. Przydałyby się płaszcze i inne okrycia wierzchnie, może jakiekolwiek krawiectwo ciężkie; nie zaszkodziłyby też akcesoria i dodatki. Tym razem zabrakło nawet kapeluszy. Bez nich gwiazdy uświetniające coroczne zawody jeździeckie w Gałkowie będą wyglądały jeszcze bardziej bezgustownie. Choć wydawało się, że gorzej już tam być nie może.

La Mania2 La Mania5 La Mania7 la Mania8 La Mania9 La Mania10 La Mania11 La Mania12 La Mania13 La Mania14 La Mania3 La Mania6

 

Fot.: Filip Okopny

 

 

3 Komentarze

  1. Magdalena Hofman
    21 grudnia 2014

    Ciężkie, smutne, sztywne. Target (z kilkoma wyjątkami) 50+

    Odpowiedz
  2. olauda
    21 grudnia 2014

    bardzo nieładne nogawki spodni na zdj. 5 (z różową górą)- wygląda jakby modelka miała spuchnięte kolana. podobnie topik na zdj. 6 – kobieta nawet z niedużymi piersiami źle w tym wygląda. ten ażur w frędzlami też słaby… generalnie nie najlepiej dobrane materiały… nie jestem z branży ale szyję od 10 roku życia na własny użytek. ostatnio zachwyciły mnie projekty Mariusza Przybylskiego – te tkaniny!!!

    Odpowiedz
  3. njonick
    21 grudnia 2014

    Nie wiadomo czy pochwalić za konsekwencję, czy negować brak pomysłów. Pierwsza kolekcja w tym stylu może i zachwycała, piąta i dziesiąta będzie nudzić coraz bardziej. Pozostaje życzyć weny.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz