Strój elit

Moda | 17 stycznia 2015 | 9 komentarzy

Skąd nagle to oburzenie, że laureaci Paszportów Polityki przyszli na galę źle ubrani? Przecież źle ubrani przychodzą co roku.

Źle nie oznacza jednak niemodnie, niezgodnie z figurą, lub – pal sześć – wiekiem. Źle oznacza niestosownie do okazji. A okazję tworzą:

a) renoma uroczystości;

b) prestiż miejsca;

c) ranga gości.

 

Paszporty Polityki

 

W przypadku Paszportów trudno o wyższy poziom, bo to:

a) najważniejsze w Polsce nagrody dla ludzi kultury, przyznawane przez opiniotwórcze media;

b) Teatr Wielki – Opera Narodowa;

c) wydarzenie z udziałem najważniejszych dostojników kraju z Prezydentem Rzeczpospolitej na czele.

Przeanalizujmy wygląd laureatów i osobistości z pamiątkowego zdjęcia. Brązowe buty („no brown after six”, jest taka zasada), rozpięte marynarki od garnituru (łącznie trzy; powinny być zapięte), kreacje z gołymi ramionami, prześwitujące  bluzki saute, „biżuteryjne” paski męskie, dżinsy i sportowa koszula. O niezgodnych z etykietą kolorach marynarek, spodni, czy koszul nie wspominając.

Przy czym średnia i tak wychodzi całkiem nieźle, porównując z latami poprzednimi, kiedy – zdarzało się – komplet nagrodzonych wyglądał, jak podróbka rozgrzewki na boisku w Bronksie. Dresy, bluzy z kapturem, adidasy – te sprawy.

W kraju jednak zawrzało. „Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia dopieprzające się do tego, kto jak się ubrał na Paszporty Polityki” – oznajmił zdumiony pisarz Ziemowit Szczerek. Takoż zdumiony jestem i ja. Myślałem bowiem, że pogodzono się już:

że w naszym kraju elity –  w teorii dające wzór – kompletnie przestały dbać o formę;

że bylejakość, której tak bardzo starają się unikać w swojej twórczości, zupełnie im w publicznym życiu nie przeszkadza; poniekąd są jej propagatorami.

I że wszyscy już uwierzyli, że ubiór nie ma nic wspólnego z zasadami savoir vivre’u i nie wysyła on żadnych komunikatów. Na przykład takich, że szanuje się drugiego człowieka. Każdego zresztą, nie tylko Prezydenta.

Tylko gdzie jest sprzeczność między „najlepszym umysłem”, a „dopieprzaniem się do tego, kto jak się ubrał”? Przecież można tworzyć wartościową sztukę, a przy okazji wyglądać jak człowiek. Gdyby chociaż swoim niezgodnym z zasadami strojem manifestowali jakiś bunt. Ale jaki to bunt w dżinsach, czy tiulowej bluzeczce? Agnieszka Holland jakoś dała radę ubrać się przyzwoicie. Choć w sumie jako jedyna. Pewnie musiała się czuć na scenie, jak przebrana.

Ale to masowe oburzenie strojem laureatów nie wynika z nagłego przebudzenia, nazwijmy estetyczno-kulturowego. Ile z tego, że jeden z nich, Zygmunt Miłoszewski, wygłosił ze sceny kilka gorzkich słów, z pamiętną sentencją „macie tupet tu przychodzić”, rzuconą urzędnikom. Nie było to miłe, ale też i władze od lat za nic mają kulturę. Polityka względem niej jest fatalna, co bezpośrednio ma przełożenie na to, w jak szybkim tempie jako naród głupiejemy. Prof. Jan Hartman, felietonista Polityki, uznał zachowanie Miłoszewskiego za skandaliczne i szczeniackie, dodając, że pisarz nie powinien kąsać ręki, która go karmi. Ale też ten, kto karmi, nie powinien tego wypominać  karmionemu, jak się mi zdaje. Oczywiście zakładając, że karmi Polityka, a nie politycy, bo od tych drugich Miłoszewski ani kęsa, ani grosza nie przyjął.

Oj, nie lubimy braku pokory. Zwłaszcza u zwycięzców. I do tego młodszych. A przede wszystkim – gdy mają rację.  Choć istotnie, źle się ubrali.  Gdyby nie – nazwijmy je rock’n’rollowym – expose Miłoszewskiego, nikt by tego nie zauważył. Obłuda, drodzy państwo.

A teraz mała prywata, bo znam Zygmunta, razem pracowaliśmy  w ”Newsweeku”: Zygmuncie, czytałem, że miałeś ważne sprawy rodzinne i nie zdążyłeś się przebrać, ale zawsze możesz pożyczyć też marynarkę od kogoś z widowni; z pewnością ci ją odstąpi za autograf. A na drugi raz, dawaj znać. Moja przyjaciółka jest kostiumografem w Narodowym; na pewno coś na szybko się dla Ciebie znajdzie. A Paszportu szczerze gratuluję!

Zdjęcie: Polityka.pl

9 Komentarze

  1. RAdesign
    19 stycznia 2015

    Otóż właśnie – kontekst.
    Tutaj kontekstem jest właśnie celowa kontestacja, i pogardliwie bylejaki strój pozostaje w zgodzie z krytyką „elit”.
    Sam Pan Prezydent to postać wieloznaczna, zarówno pod względem politycznym (afery WSI, MON….) jak i właśnie kulturowym („bul”, „kaszaloty” i kilka innych poważnych wpadek).
    Pan Zygmunt ma prawo do goryczy, do wyrażania swojego sprzeciwu, w ten – powiedzmy szczerze – dość umiarkowany sposób.

    Nie wchodźmy w podwójne standardy. Gdybyśmy żyli w kraju o rozwiniętej kulturze politycznej, chociażby ogarniętej „prawem jante” Danii, to sam Pan Prezydent już kilkanaście razy poddał się do dymisji.
    Nie mówiąc o całej rzeszy innych ludzi z nomenklatury, obecnych na sali.
    I wtedy Pan Zygmunt nie miałby pewnie co kontestować, i pioruny spadające na jego głowę były by w pełni zasłużone.

    Odpowiedz
  2. comeyah
    20 stycznia 2015

    Patrząc na zdjęcie, chyba poza Agnieszką Holland, kilka osób również wie, co to znaczy strój formalny i chyba troszkę zostali skrzywdzeni Pana wpisem. Poza tym zgadzam się z autorem wpisu, iż nas strój, świadczy o nas i powinniśmy się ubrać stosownie do okazji. Niestety – co raz częściej o tym zapominamy.
    Odnosząc się zaś do kultury i powinności finansowania jej – tutaj mam odmienne zdanie i uważam, że co dobre, samo się wybroni.

    Odpowiedz
  3. Jan
    22 stycznia 2015

    Pociechą jest to, że sytuacja z roku na rok, trochę zmienia się na lepsze. Np. na tegorocznej Gali Mistrzów Sportu było zdecydowanie lepiej nie rok, dwa lata temu. Przyjdzie może czas, że także na Paszportach Polityki ludzie będą wyglądać przyzwoicie.

    Oczywiście całe to opowiadanie o celowym niechlujstwie w celu zamanifestowania jakiejś postawy, jest robieniem dobrej miny do złej gry. Niektórzy ludzie mają niechlujstwo we krwi. Są wśród nich tacy, którzy potrafią przemyśleć krytykę i wyciągnąć z niej wnioski, a są też tacy, którzy odpowiedzą agresją (od…….cie się ode mnie) i nadal pozostaną niechlujni. Trudno.

    Odpowiedz
    • RAdesign
      24 stycznia 2015

      Niech Pan to powie np. bitnikom.

      Pogląd, że trzeba ubrać się zawsze odpowiednio do drobnomieszczańskich standardów jest dobry…dla drobnomieszczańskich imprez właśnie.
      Czyli jak idziemy do cioci na urodziny, to znaczy, że ciocię jakoś tam lubimy, i żeby sprawić jej radość, ubieramy się „stosownie” do gustów cioci i rangi imprezy, nawet jeśli nam sprawia to przykrość.

      Rozdanie nagród to święto twórców, no chyba że nagrody mają jedynie na celu połechtanie próżności „mecenasa”, lecz wtedy nagroda taka jest bezwartościowa (poza obiektywną wartością materialną, czyli $$$).
      IMHO twórca na swoje święto może się ubrać w zgodzie ze sobą, a niekoniecznie ze względu na zaproszone tzw.”ryje”, które – powiedzmy to szczerze – często nic nie wnoszą i chcą się jedynie pokazać, pustą manifestacją zbić sobie kapitał popularności.

      Pana Miłosz mógł się więc ubrać na swoje święto w zgodzie ze sobą, jednak od tej chwili oczekiwałbym od niego konsekwencji.

      Odpowiedz
  4. Aneta-blogmocnodygresyjny.pl
    23 stycznia 2015

    Mnie to dziw że oni się tak „nie ubierają”. Przeciez to fajna sparwa raz na jakis czas móc się odstawić. Mnie osobiście brakuje tego typu okazji żebym mogłą autentycznie zadać szyku. Uważam, że tak jak napisałes powinni szanowac innych ludzi i ubrać się odświetnie bo to w końcu wyjątkowa okazja. Na urodziny do kogoś też nie ubieramy byle jakiego łachmana tylko staramy sie jakoś wyglądać. A Zygmuntowi Miłoszewskiemu( kórego nazwisko wciąż mi się kojarzy z Mironem Białoszewskim) gratuluję paszportu bo pisze bardzo dobre książki :)

    Odpowiedz
  5. mim
    26 stycznia 2015

    Trudno zrecenzować stroje na podstawie niedużego zdjęcia, ale jedno rzuciło mi się w oczy: prawie wszyscy panowie mają za długie spodnie! Istna plaga.

    Odpowiedz
  6. kk
    31 stycznia 2015

    Pan wstawił źle przecinek i niezbyt dobrze zna zasady posługiwania się imiesłowowym równoważnikiem zdania – i chociaż jasne jest, że dbałość o język to także wartość, jakoś nie poczułam się rozczarowana (nawet nie wymagam, żeby każdy znał te zasady). To czysta konwencja, tak samo jak kolor butów czy marynarki.
    Myślę, że pewna nieumiejętność stoi za tymi wszystkimi okropnie ubranymi laureatami, nie przyzwolenie na bylejakość – tak jak Pan z pewnej nieumiejętności źle posługuje jakimiś konstrukcjami. Z tego też powodu cała sprawa nie wydaje mi się godna takiej ekspresji, bo to chyba raczej oznaka problemów z wykształceniem odnośnie do mody w naszym narodzie, a nie próba zamachu na estetykę.
    Pozdrawiam (mam też nadzieję, że Pan się nie obraża za te błędy – przydały się jako paralela i nic we mnie ze złośliwości).

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      1 lutego 2015

      Proszę o przykłady, z chęcią poprawię. Nie obrażam się. Uszanowania.

      Odpowiedz
    • mim
      4 lutego 2015

      To może by tak ogólnopolski program edukacyjny (w szkołach!) dotyczący zasad ubierania się na rozmaite okazje? Może nawet jakiś unijny projekt by z tego wyszedł? Chociaż… patrząc na styl pani minister od edukacji nie możemy chyba oczekiwać dużego zrozumienia dla sprawy :D

      Odpowiedz

Dodaj komentarz