Nie czuję się topowy – rozmowa z Rafałem Michalakiem z MMC

Moda, Wywiady | 23 czerwca 2015 | Brak komentarzy

Co dają projektantowi pokazy mody, jak wyglądają kulisy negocjacji z potencjalnymi sponsorami i dlaczego uzyskanie od nich wsparcia to droga przez mękę – o tym rozmawiałem z Rafałem Michalakiem na krótko przed planowanym na 16 czerwca pokazem, który… nie odbył się, bo sponsorom bardziej odpowiada jesień.

2015-06-01 14.26.39

 

Poprzednim razem gdy z Wami rozmawiałem szykowaliście się do pierwszego warszawskiego pokazu MMC. Za nami już dwa, teraz – trzeci (aktualizacja: odłożony na jesień – przyp. MZ). Jakie refleksje?

Autorski pokaz w Warszawie daje nam dużo więcej niż te łódzkie. Zapraszamy gości, na których nam zależy i z których zdaniem się liczymy (i odwrotnie, nie zapraszamy tych, których nie cenimy), mamy PR gazetowy, rozgłos medialny… Nasza stołeczna publiczność interesuje się modą, zna się na niej i ją kupuje. Tymczasem w Łodzi pisze się mało, o kupowaniu już nie wspomnę.

Ale Łódź was wypromowała.

Zgadza się. Jednak obecny tam tłum blogerów i szafiarek nie jest nam potrzebny. Bo co z tego, że na pokaz wchodziło półtora tysiąca osób? Owszem, dla projektanta to nawet nęcące: wychodzisz się ukłonić, słyszysz ten szum, widzisz napięcie i czujesz się jak gwiazda rocka. Ale ja wolę coś na naszą miarę. Nasze warszawskie pokazy nie mają dużych budżetów, ale też odzwierciedlają miejsce, jakie zajmujemy w polskiej modzie. Ogromne pokazy z tłumem celebrytów zarezerwowane są dla topu. A ja nie czuję się topowy w tym momencie.

A kiedy byś się poczuł?

Gdybym miał komfort, że nie muszę dokładać z własnych oszczędności do pokazu i gdyby sponsorzy sami się zgłaszali, prosząc, by wziąć ich pod uwagę przy następnym pokazie. Ale pewnie nigdy to nie nastąpi.

MMC1

Chyba żaden projektant nie może powiedzieć, że nie ma problemów ze sponsorami.

Dlatego kombinujemy, jak możemy. Gdybyśmy sami nie dążyli do pokazu, to żaden by się nie odbył. Ostatni – gdyby nie Kasia Sokołowska i jej zaangażowanie, mobilizowanie nas i wspieranie, włącznie z udzieleniem nam własnego mieszkania na przymiarki – także.

Spodziewałeś się, że będzie tak ciężko?

Nie. A już na pewno nie tego, że – jak było to ostatnio – na dwa tygodnie przed pokazem wycofa nam się główny sponsor.

Jak to możliwe?

No możliwe. Rozmowy trwają pół roku, po czym nagle koncern przyznaje, że ma zmniejszony budżet, bo mu siadła sprzedaż jakiegoś produktu. I po sprawie.

Czyli zwodzą do końca?

W jakimś sensie tak, bo umowy są podpisywane tuż przed pokazem.

MMC2

Szaleństwo.

Tak. Teraz, gdy rozmawiamy o kolejnym pokazie, dowiadujemy się, że sponsorzy życzą sobie, by tytuł kolekcji nawiązał do ich produktu.

„Kraina mięsa”? „Owocowa Rapsodia”?

Może nie aż tak, bo nie prowadzimy rozmów z, powiedzmy, Biedronką. Ale, na przykład, The One już było. Jeśli prześledzisz cykl pokazów w Polsce, to zobaczysz, że coraz więcej w nich elementów sponsorskich, użytych w kolekcjach. My nie chcemy aż tak się komercjalizować. Oglądałem odcinek Project Runway z projektantami, mówiącymi, że projekt danego uczestnika za mało przypomina im świetną linię  Mazdy. Rozumiem, że to deal z potencjalnym sponsorem (Mazda rzeczywiście była partnerem ostatniego pokazu wspomnianych projektantów – przyp. MZ), ale ten odcinek mnie trochę zasmucił, bo był całkowicie podporządkowany produktowi. W efekcie mało mamy projektowania, a dużo product placementu. To smutne, ale to też znak czasów.

MMC3

Jednak Gosia Baczyńska też wstawiła na swój pokaz pralkę.

Tak, w bardzo umiejętny sposób! Bo ja nie jestem przeciwnikiem łączenia pokazów z produktami, ile uważam, że można to zrobić w sposób nienachalny, artystyczny. I na wiele bym się zgodził, gdybym mógł w zamian zrealizować pokaz marzeń.

Jaki on by był?

Ogromny, teatralny, nawet przerysowany. Pracujemy z Kasią od dawna, czasem przy winie snujemy swoje wspaniałe wizje i myślę, że bylibyśmy w stanie do spółki z nią zrealizować coś naprawdę spektakularnego. I tak w ciągu tych dziesięciu pokazów w  Łodzi staraliśmy się wyjść ze sztampy. A  to ustawiliśmy drzewo, a to sypaliśmy śnieg, a to zbudowaliśmy scenę z rockmenami, grającymi na żywo. Nasze pokazy jednak, choć staramy się zawsze stworzyć nastrój, są minimalistyczne. W Polsce to też koło zamknięte: małe zainteresowanie modą wynika też z tego, że pokazy są dość nudne. Tymczasem nam, projektantom, nie brakuje pomysłów. Mamy też do dyspozycji świetne zaplecze technologiczne. Przykładem kolekcja Anji Rubik dla Mohito. Bardzo skromna, jednak z przepiękną oprawą. Ale wydano na to ogromne środki. Dlatego gdyby połączyć dobrą kolekcję ze znakomitą aranżacją, pokaz byłby wydarzeniem.

MMC4

Zdjęcia: Aldona Karczmarczyk (Rafał) i Kurnikowski/Akpa (kolekcja na wiosnę i lato 2015)

Dodaj komentarz