Garance Dore: „Love x Style x Life”. Recenzja.

Moda | 3 listopada 2015 | 10 komentarzy

Tę książkę czyta się tak, jakby zaprosiło się koleżankę do kuchni, polało jej wina i pozwoliło powspominać, poplotkować, trochę powygłupiać się, a trochę pomądrzyć. Ale z wdziękiem i zabawnie.

Dore_Love-Style-Life_lamanie_12.indd

Garance Dore, autorka obłędnie popularnego (miliony czytelników, setki tysięcy obserwujących na Facebooku czy Twitterze) bloga, publikująca także m.in. w „New York Timesie” i wyróżniona nagrodą CFDA, będącą w świecie amerykańskiej mody odpowiednikiem Oscara, w wydanej właśnie w Polsce debiutanckiej książce – podręczniku stylu, pisze głównie o sobie. Co typowe dla blogerek. O dzieciństwie na Korsyce, dorastaniu, przeprowadzce do Paryża, potem Nowego Jorku i stopniowym zdobywaniu świata fashion. Pisze jednak ciekawie i z humorem, co dla blogerek typowe już nie jest.

Co więcej, kiedy Dore nie pisze o sobie, tylko o stylu i modzie, obywa się bez komunałów i ogólnie znanych prawd. Nie przeczytamy o „ponadczasowej klasyce”, „uniwersalnej czerni” i „niezastąpionych dżinsach”. Nie ma też nic o typach sylwetki, wkładzie Coco Chanel w historię mody i trenczu, jako niezbędnym elemencie damskiej garderoby. A przynajmniej nie w taki sposób, jak wymienione zagadnienia prezentowane są w dziełach konkurencji.

Dore_Love-Style-Life_lamanie_12.indd

W tej książce o love jest sporo, o life mnóstwo, zaś o style – pozornie najmniej. Pozornie, bo to ostatnie często wynika właśnie z dwóch pierwszych. „Love X Style X Life” to punkt widzenia Dore na Paryż i Nowy Jork, a zwłaszcza na ich mieszkańców. To także opis własnych powodzeń i niepowodzeń miłosnych (w obu tych grupach – między innymi słynny Sartorialist), relacji z przyjaciółmi, sugestie dotyczące zakupów, savoir vivre’u i dbania o urodę, ale też pozowania do zdjęć czy survivalu podczas fashion weeku.

Porady odnośnie stylu czasem udzielane są ironicznie. „A co z chusteczką w kieszonce? Należy ją nosić? Oczywiście! To zrobi z ciebie prawdziwego mężczyznę” – pisze w rozdziale o smokingu. Czasem – przewrotnie, gdy autorka elegancję definiuje „chwilą, kiedy taksówkarz czeka, aż wejdziesz do budynku, bo chce się upewnić, że jesteś bezpieczna”. Dore potrafi też być dosadna, kiedy w rozdziale poświęconym typowym zachowaniom nowojorczyków wymienia… „posranie się, bo właśnie zdałaś sobie sprawę, że kolacja, na którą zgodziłaś się przyjść jest na Brooklynie”. No i, co zbawienne dla tego typu literatury, bywa niepoprawna politycznie:

„No więc masz już swoje doskonale dobrane, doskonale uszyte, doskonale ponadczasowe ubrania. Czy nie czujesz takiego spokoju, jakbyś przez półtorej godziny ćwiczyła jogę i napiła się zielonego soku? Wiesz, co się ze mną dzieje po półtorej godziny jogi i po wypiciu zielonego soku? Mam ochotę pójść na drinka!”.

Zaletą książki są też miniwywiady z inspirującymi Dore postaciami, m.in. z Diane von Furstenberg czy Drew Barrymore, różnorodność zdjęć (nie tylko samej Dore, która – swoją drogą – potrafi szczerzyć się na fotografii bez makijażu, photoshopa i pozy) oraz brak epatowania brzydkimi ciuchami z sieciówek. Autorzy podręczników stylu często sięgają po ten populistyczny chwyt, tymczasem w debiucie Garance Dore nie znajdziemy mądrości w rodzaju „wyglądaj jak Gwyneth Paltrow już za sto złotych”. W zamian – torebki od Saint Laurenta, ekstrawaganckie stylizacje Lais Ribeiro i kurtka Celine. Słusznie, bo jak już kupować książkę o stylu i modzie, to także po to, by obejrzeć coś ładnego.

Dore_Love-Style-Life_lamanie_12.indd

Wady „Love x Style x Life”? Skłonność do zbyt częstego akcentowania własnych sukcesów, ubrana w pozorną autoironię, trochę za dużo psychologii stosowanej i haseł rodem z treningów motywacyjnych („Pobłądź i znajdź właściwą drogę”, „Kieruj się znakami”, „Podążaj za energią”), a także przydługie rozwodzenie się nad sposobami na poznanie i uwiedzenie facetów oraz  – zazwyczaj w konsekwencji –  na leczenie złamanego serca. Choć intuicja mi podpowiada, że czytelniczki akurat tymi rozdziałami będą szczególnie zachwycone.

Dore_Love-Style-Life_3D

 

 

Garance Dore, „Love x Style x Life”, 264 s., wyd. Znak Literanova 2015

10 Komentarze

  1. Magda
    6 listopada 2015

    Panie Michale, dziękuję za tę recenzję. Zachęciła mnie do kupna książki. Garance „śledzę”, lubię. Jest dla mnie inspiracją, ma w sobie tę nonszalancję, którą cenię u Francuzek.
    Rozbawił mnie fragment o smudze cienia, nie sposób się nie zgodzić – przypomina okres dojrzewania; człowiek ma wrażenie, że tyle rzeczy jest poza jego kontrolą;).

    Odpowiedz
  2. Beata Rajczak
    23 listopada 2015

    Mam nadzieję, że książka jest tak błyskotliwa jak Pana recenzja, kupię ją:) Pozdrawiam Beata Rajczak

    Odpowiedz
  3. Romek
    27 listopada 2015

    Recenzja bardzo dobra, jutro wybieram się do księgarni ;)

    Odpowiedz
  4. Awa
    3 grudnia 2015

    Książka przeczytana, jestem pod wrażeniem! :D

    Odpowiedz
  5. Anka
    5 lutego 2016

    A mnie ta książka rozczarowała. Nie wiem czy to efekt zbyt dużych oczekiwań, czy zbyt płytkiej treści? Wiele zagadnień potraktowanych bardzo powierzchownie, wiele według mnie zbędnych. Estetycznie bardzo stylowa, świeża i niebanalna pozycja, ale to nie album, aby polecać go z uwagi na piękną oprawę graficzną…

    Odpowiedz
  6. Dolaila
    20 marca 2016

    Bardzo dziękuję za polecenie. Generalnie trochę obawiam się książek stawianych na półce z „Poradnikami” w EMPIKU. Ale ta pozycja naprawdę dobrze się czyta, naszpikowana dygresjami i anegdotkami.
    Mój faworyt to opis konfrontacji z zimą w stylowych platformach Chloe: „Kroczę niczym Yoda w Imperium kontratakuje…”;p
    Inteligentnie napisane, co nie często przytrafia się w tego radzaju literaturze.

    Odpowiedz
  7. Książki o modzie, które poprawią Ci nastrój – Fashavable – styl trendy moda DIY blog
    9 października 2016

    […] Michała Zaczyńskiego: „Tę książkę czyta się tak, jakby zaprosiło się koleżankę do kuchni, polało jej […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz