40 płyt, które warto znać

Jutro Record Store Day. Dla niewtajemniczonych (w końcu to blog głównie o modzie): coś jakby H&M rzucił kolekcję Balmain – do wybranych sklepów i w limitowanej ilości.  Tyle że zamiast ubrań będą płyty.Tak samo jak przed sklepami szwedzkiej sieciówki, przed salonami płytowymi w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoszech czy USA od świtu ustawi się kolejka. Wszystkie płyty są premierowe i wyjątkowe, przygotowane specjalnie na tę okazję; niemal same winyle. I nie jednego wykonawcy, lecz kilkuset.

Record Store Day ma inna genezę niż współpraca słynnych domów mody z popularnymi markami. Powstał, by ratować niezależne sklepy płytowe i przyciągnąć do nich klientów, przywykłych w ostatnich latach do ściągania plików, słuchania na platformach z rodzaju Spotify, a w najlepszym przypadku, do zakupów na Amazonie i w tym podobnych korporacyjnych sieciach.

W tym roku swoje nowe wydawnictwa tego jednego, jedynego dnia (wszystkie niesprzedane płyty lądują dzień później w sprzedaży online; na ogół nędzne resztki) zaprezentują m.in. Madonna, The Weeknd, Metallica, Bob Dylan, Fleetwood Mac, Justin Bieber. Premierowo ukażą się też winyle Davida Bowiego, Flaming Lips, The Doors, Foals, Nirvany, Interpolu czy Slaves. Zatem przekrój stylistyczny – ogromny.

Jako entuzjasta i orędownik tego rodzaju nośnika ustawię się jutro na londyńskiej Berwick Street po Florence and The Machine (z coverem „Only Love Can Break Your Heart”, spopularyzowanym przez Saint Etienne), Manic Street Preachers i Jamesa.

Tymczasem do tego wpisu dołączam moją prywatną listę 40 ulubionych płyt. Uważam, że warto je znać. To płyty z ostatnich 25 lat i tylko zagraniczne, by było (mi) łatwiej. Nie ma na niej etatowych muzyków, zawsze obecnych w tego typu zestawieniach: U2, Massive Attack, Kate Bush, The Verve czy Blur – artystów, których lubię, ale słucham rzadziej. Nie ma też Stinga, Davida Gilmoura, Coldplay, Eminema, Kanye Westa – wykonawców, których nie słucham i których nie znoszę. Są płyty, które robią na mnie największe wrażenie i/lub których słucham najczęściej (w przypadku ulubionych kapel, patrz: TU, ograniczyłem się do dwóch tytułów).Wyłącznie na gramofonie lub odtwarzaczu kompaktów. Co i wam polecam. Enjoy!

Powiększenie okładki możliwe po kliknięciu w wybrany obrazek.

Dodaj komentarz