Odzież patriotyczna? Przecież to kicz! – rozmowa z duetem Zuo Corp.

Moda, Wywiady | 8 czerwca 2016 | 9 komentarzy

- Jeśli nie będziemy się buntować, zaczniemy się cofać – mówią Bartek Michalec i Łukasz Laskowski z Zuo Corp. Jest politycznie. Z duetem projektantów rozmawiam nie tylko o reakcji Agnieszki Szulim na suknię Bogumiły Wander, nowej kampanii i o buziaczkach na pokazach mody, ale i o marszach KOD-u, podpalaniu wozu TVN-u i tzw. odzieży patriotycznej.

 

W sieci pojawiła się wasza nowa kampania. Kolekcja też nowa? 

Łukasz: Pół na pół. Niektóre to nowości, a niektóre – klasyki. Część ubrań jest już dostępna, reszta – wkrótce. Co dwa tygodnie, względnie co miesiąc, pojawiać się będą nowe rzeczy, a wraz z nimi kolejne odsłony sesji.

Bartek: Postanowiliśmy, że rytm naszej pracy wyznaczać będą nie kolekcje, lecz dostawy. To zresztą nic nowatorskiego, cały rynek mody się zmienia. Nie bez powodu przecież projektanci – od Toma Forda po Tommy’ego Hilfigera – buntują się wobec tempa w tym biznesie i wywracają kalendarz do góry nogami, a ci, którzy nie mają na to siły po prostu odchodzą z domów mody, bo nie wyrabiają.

Wy też nie wyrabiacie?

B: Nie o to nawet chodzi. Po prostu, nie mamy wrażenia, że tyle wzornictwa naprawdę jest niezbędne. Nie chcemy uczestniczyć w jego nadprodukcji. Stoimy twardo na ziemi i teraz skupiamy się głównie na kliencie i na tym, czego on od nas oczekuje.

21_02_2016_A.Plucinski_Zuo30427_crop_logo 21_02_2016_A.Plucinski_Zuo30768_crop_logo

 

Nie jest to nieco deprawujące?

B:  Ani trochę. Ostatecznie przecież różową bluzkę też można zrobić we własnym stylu. Nasze ubrania – koszule, kurtki czy marynarki – odpowiadają, jak to się mawia, na potrzeby klienta, ale nadal są autorskie. Wierzymy, że ducha marki można dostrzec bez względu na to, co się robi – patrz: Bogumiła Wander, dla której zaprojektowaliśmy ostatnio sukienkę. Klasyczną, choć niezmiennie w naszym klimacie. Ona nawet twierdzi, że ta kreacja jest awangardowa!

Bogumiła Wander

 

Media na punkcie tej sukni zwariowały. Dzwoniła już do Was Agnieszka Szulim? (Panie – oględnie rzecz ujmując – nie są swoimi najlepszymi przyjaciółkami, a ów wzajemny brak zażyłości cyklicznie przenika do przestrzeni publicznej, tj. na Pudelka – przyp. MZ).

Ł:  A wiesz, że tak! Zaraz po pierwszych artykułach!

Oświadczyła, że zrywa z Wami znajomość?

Ł: Przeciwnie! Że musimy się spotkać, co słychać i tak dalej. Żywotnie się nami na nowo zainteresowała, choć ostatnio nie mieliśmy z nią praktycznie żadnego kontaktu, nie licząc kurtuazyjnych buziaczków gdzieś na imprezie.

Buziaczki wpisane są w tę branżę.

B: Dlatego zamiast pokazów wolimy organizować wydarzenia stricte dla środowiska. Dla dziennikarzy, stylistów…

Tu również są buziaczki. A w dodatku media też trzeba dopieścić. Macie tyle giftów, by zrobić press day dla setek osób?

Ł: Mamy trochę mydełek i szminek. Zostały nam kiedyś, od sponsora.

Serio pytam.

B: A co, naprawdę potrzebujesz tych szminek?

Ja może nie, ale goście pewnie tak.

21_02_2016_A.Plucinski_Zuo31844_crop_logo (1) 150902_ZuoCorp_1118_logo 150902_ZuoCorp_1193_logo

 

B: Uważamy, że sama formuła tych pokazów ze ściankami, przez które przewala się tłum gwiazd i celebrytów nie związanych ani z projektantem, ani proponowaną przez niego estetyką, zdaje się wyczerpywać. Przynajmniej my tego nie chcemy.

Trochę wam nie wierzę. Nikt dobrowolnie nie rezygnuje z pokazów mody. Nie zrobiliście żadnego od czterech lat.

B: Ale otwieranie swoim pokazem nowego hotelu czy uświetnianie jakichś dni zakupów w centrach handlowych to dla nas obciach. Zaś na pokaz na takim poziomie, na jakim byśmy chcieli, nas nie stać. Stąd komunikacja, którą prowadzimy, pokazuje, że jesteśmy marką niezależną.

Tyle że od dawna tej komunikacji w ogóle nie było. Obudziliście się z sesją po jakichś dwóch latach i mówicie teraz o komunikacji, tymczasem nie jestem pewien, czy ludzie w ogóle wiedzieli, że cały czas istniejecie.

Ł: Trochę masz rację. Cicho było.

B: Pracowałem też wtedy dla dużych firm. Uczyłem się, gdzie kupować tkaniny, gdzie zlecać seryjną produkcję, wszystkiego na poziomie retailu. Mieliśmy też trochę kłopotów.

150902_ZuoCorp_1716_logo 150902_ZuoCorp_2211_logo

 

Jakich?

B: Wysypał nam się bardzo duży kontrakt. Pieniądze, które mieliśmy na nim zarobić, planowaliśmy przeznaczyć właśnie na działalność naszej marki. Ale może i lepiej. Wiesz, ja nie czułem sie dobrze w tych wszystkich pokazach, dyskusjach, jak ubierają się gwiazdy, pytaniach o styl celebrytów…

Ł: Bartek przez lata związany był ze sceną klubową, ja dużo się udziałem w organizacjach feministycznych, LGBT, pomagałem Biedroniowi. I co, mamy teraz jeździć na przymiarki do Konstancina i mówić klientce, że niezwykle rasowo wygląda w tej sukience z baskinką?

A wspomniana Bogumiła Wander?

B: Ona to co innego! To ikona! Podjęliśmy to wyzwanie, bo wydało nam się bardzo ciekawe. Wręcz eksperymentalne. To trochę tak, jakbyś miał ubrać Joan Collins, legendarną Alexis. Jestem przekonany że każdy projektant, od Marca Jacobsa po Demnę Gvasalię, chciałby się tego podjąć.

Ł: Zabawne, że już trzy lata temu chcieliśmy zrobić imprezę z udziałem pani Wander, jako muzy Bartka. W sukni w lamparcie cętki.

B: Albo w catsuit!

Myślałem, że będziecie chcieli założyć jej smoking. Wszak Wasza nowa sesja jest mocno w klimatach uniseks.

B: Nie, uniseks kojarzy mi się z falą z lat 90., z tą samą rzeczą noszoną przez obie płci. Tymczasem nasze rzeczy, choć wizualnie identyczne, są oddzielnie konstruowane. Damska marynarka ma zaszewkę pod biustem i jest dopasowana od kobiecego ciała, mimo że ma te same podziały, kolory, kieszenie i klapy, co męska.

No dobrze. Skąd ta Wasza chęć wskoczenia na półkę agender?

Ł: Bo tak właśnie chcemy widzieć świat. Podoba nam się kontestowanie „norm” społecznych i postrzegania roli płci. Moda i kultura zawsze odgrywały tu istotną rolę, a teraz dodatkowy oręż stanowi Internet. On dopuścił wiele różnych punktów widzenia, wcześniej przemilczanych przez tradycyjne media.  Stał się narzędziem nowego rodzaju emancypacji.

B: Już samo słowo agender jest super! Takie sterylne, laboratoryjne, bez nacechowania. Gdy Jean Paul Gaultier ubrał mężczyzn w spódnice, było to jeszcze nacechowane, jakieś dwuznaczne, obecnie – już nie. Teraz się unifikujemy, właśnie jak w filmach science fiction; może pewnego dnia wszyscy będziemy chodzić w białych golfach?

Mówicie o tym z nadzieją…

B: Bo to ciekawe! Fajnie jest pospekulować, co się wydarzy.

Ale już teraz słychać lament. Że kobiety odzierane są ze swej kobiecości, że gdzie ci mężczyźni…

B: O Jezu…  Przecież to nadal są kobiety i mężczyźni, ze wszystkimi swoimi funkcjami i różnicami, od rozrodczych począwszy. Przecież z powodu chodzenia w tym samym golfie nie zamienimy się rolami.

Ludziom jednak często trudno pogodzić się z takimi zmianami…

B: To zależy od środowiska. Pewnie w końcu się pogodzą.

Macie zatem misję?

B: Jak najbardziej! A obecna sytuacja w Polsce jeszcze nas dodatkowo podkręca do buntu przeciw konserwatyzmowi.

Ł: Jeśli nie będziemy się buntować, zaczniemy się cofać. W każdej społecznej sferze. Zauważ, na przykład, że przy okazji zapowiedzi zmian w ustawie antyaborcyjnej, w środowisku mody niemal nikt nie protestował.

Anja Rubik, Ewelina Kustra, może Maffashion jako jedyna blogerka, która określa się politycznie. Chyba jeszcze Łukasz Jemioł…

B: Niewielu, prawda? Nie ma świadomości rzeczy. Nawet zresztą wśród tych, którzy uważają, że ją mają. Weź takie marsze KOD. Jeden z moich znajomych zrobił sobie radosne selfie z manifestacji, z kubkiem ze Starbucksa. Demonstracja to nie lajfstajl, lecz poważna sprawa. Zbyt poważna, by pokazywać ją jak nowy lunch w Aioli.

 

150902_ZuoCorp_2490_logo 150902_ZuoCorp_2546_logo

 

Czyli może dobrze diagnozuje prawica, że KOD jest imprezą dla zamożnej klasy średniej w futrach?

B: Wiesz, nasza koleżanka żałowała ostatnio, że nie może iść na KOD, ale w rodzinie mają taką tradycję, że tego akurat dnia pieką ciasteczka. Załamać się można.

Ł: Zaangażowanie, nie tyle już nawet polityczne, ale społeczne, w świecie polskiej mody jest mierne. Ci sami ludzie piją piwo Ciechan i myją naczynia Ludwikiem, ignorując, co i kto za tymi produktami stoi.

B: Są zadowoleni ze swojego stylu życia, nie zdając sobie do końca sprawy, co może się stać.

Ł: Teraz nagle, przy okazji prac nad ustawą antyterrorystyczną mamy całą serię zamachów bombowych. Przecież ona może skutkować brakiem zgody na zgromadzenia, zatem naprawdę mocnym ograniczeniem wolności. Za mało interesujemy się historią, by wiedzieć, czym to się może skończyć. Zresztą wystarczy chociaż interesować się tym, co dzieje się dziś, czytać gazety.

Branża mody nie czyta gazet?

B: Niczego nie czyta! Ale po co, skoro ma Instagram? Ci ludzie tak pędzą, że wszystko im jedno. Nie mają czasu na refleksję.

Może im nie zależy?

Ł: Zaczęło za to zależeć innym, niestety…

Państwu określającym się jako patrioci?

B: Dokładnie. Ostatnio jechaliśmy do Szczecina na imprezę  Polfash Bramee, świetną skądinąd i prowadzoną przez pasjonatów, znakomicie znających się na modzie. Dosiadło się do nas dwóch chłopaków w tych nacjonalistycznych koszulkach. Byliśmy przekonani, że to się skończy jakąś grubszą aferą, bo jechał z nami jeszcze pielęgniarz gej, taki słodziak – poczciwina. Ale mimo naszych ewidentnych poglądów, które głosiliśmy, było miło. Nie byli agresywni. Bardzo widoczne było to, że ich nie kręci cały ten patriotyzm na poziomie symboliki i ksenofobicznej retoryki w stylu: „Polak to nadczłowiek, biała rasa i rodzina, a inni won”, tylko zależy im, by w kraju było dobrze.  I przyczepili się do tego, do czego najłatwiej jest się przyczepić po prostu. Bo te pseudopatriotyczne ruchy są klarowne i radykalne.

Ł: Ale gdyby im się tłumaczyło, że nie chodzi o to, by iść na zadymę i podpalać wóz TVN-u,  tylko by uczestniczyć w inicjatywach obywatelskich, budować obywatelskie społeczeństwo i wszystkie te inne frazesy, których nikt obecnie nie uczy, że można być  dumnym z zatrudniania ludzi, płacenia podatków, dbania o ekologię – bo na tym polega patriotyzm, to może nie mielibyśmy teraz w Polsce problemu z tą ksenofobią. Dlatego uczestniczymy w tych wydarzeniach, chodzimy protestować, głośno o tym mówimy…

A sama moda patriotyczna?

B: W USA flaga jest nie tylko symbolem państwa i narodu, ale i ważnym elementem popkultury. Jednak w Polsce, gdzie nim nie jest, wzbudza to naszą nieufność.

A może nim się staje, skoro godła i flagi lądują na koszulkach?

Ł: Często jednak z tym ksenofobicznym wydźwiękiem.

Co o niej myślicie pod względem wizualnym?

Ł: To tak, jak byś pytał o koszulki z heavymetalowymi zespołami. Są poza estetyką.

B: Choć ja postrzegałbym tę patriotyczną odzież w kategorii neo-campu. Przecież to kicz. I aż się prosi, by go skomentować. Już widzę pastiszową kolekcję Vetements z krzyżami celtyckimi…

Na polskie „chwała bohaterom”, pisanym na tej odzieży charakterystycznym gotykiem czy czcionką karolińską, chyba by się Vetements nie porwali?

B: A czemu nie? Zobacz Goshę Rubchinskiy’ego i jego kolekcje z hasłami cyrylicą. I te sesje z modelami jak z poprawczaka, względnie – z blokowiska! Skoro pseudopatrioci przywłaszczyli sobie symbolikę – nawet Polski Walczącej – to należy im ją odebrać. A odebrać można, ośmieszając ich. Choć przecież sami są groteskowi. Wyobraź sobie taką patriotyczną wersję „Pink Flamingos” Johna Watersa, z hardcorową drag queen!

„Pink Flamingos” są jednak absurdalne, a patriotyzm nie. Panowie w takich koszulkach mogą się poczuć urażeni.

B: Jak nie absurdalny? Symbolika jak ze „Starej Baśni” Kraszewskiego. Do tego powstańczy znak Polski Walczącej, krzyż katolicki, coś przeciw Unii Europejskiej. Mieszanie wszystkiego ze wszystkim.

Taki  New Age w wersji narodowców?

Ł: Taka osiedlowa Birkin Bag! Kibolski symbol statusu.

B: I jeszcze ta potrzeba sięgania do Prasłowian! Może od razu symbol Światowida by sobie trzasnęli? I przyklękli do niego w modlitwie?

A gdybyście na serio mieli zaprojektować odzież patriotyczną?

B: M 51 Field Jacket? Biała z czerwoną podszewką? I jakiś brutal w niej na sesji. Fajnie; Roda (Joanna Horodyńska – przyp. MZ) też by założyła.

Ł: Czerwono – biały flek?

B: To oczywiście żarty. Ale żart uwalnia negatywne emocje i popycha świat do przodu. Przynajmniej tak wierzymy. Design, lifestyle, moda, to co jest progresywne, ma w sobie humor i przekorę. Wierzymy że da się nimi walczyć z zapiekłością ludzi.

150902_ZuoCorp_3092_logo 150902_ZuoCorp_3236_logo

 

 

Sesja:

Photo: Adam Plu / Move
Art Direction: Bartek Michalec
Styling: Bartek Michalec, Jagoda Gierałtowska
Hair: Gor Duryan / D’Vision Art
Make-up: Julita Jaskółka, Agata Kalbarczyk
Casting: Łukasz Laskowski, Bartek Michalec
Post-production: Jarek Jarek Nasilowski
Layout: Joanna Skiba / Måndag
Idenity Design: Mamastudio
Photographer’s assistants: Filip Zwierzchowski, Józef Markowski

Zdjęcie Bogumiły Wander: Plejada.pl

 

 

9 Komentarze

  1. Błażej
    8 czerwca 2016

    Hm……beka
    Geje są zawsze i wszędzie zabawni

    Odpowiedz
  2. Justyna
    12 czerwca 2016

    To że media nie piszą o narodowcach gdy zrobią coś dobrego, nie oznacza, że na co dzień tylko podpalają wozy TVN, rzucają kostkami brukowymi dla zabawy i są ksenofobami. Panowie zapewne nie lubią, gdy się ich środowisko ich samych generalizuje, a sami się do tego posuwają. Czysta hipokryzja.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      12 czerwca 2016

      W imieniu własnym i rozmówców, prosiłbym o podanie, co dobrego robią narodowcy.

      Odpowiedz
      • Justyna
        15 czerwca 2016

        Choćby zbiórki charytatywne. Wyobraźcie sobie Państwo, że nacjonalista również najprawdopodobniej jest człowiekiem. Nie oceniajmy całych grup społecznych poprzez pryzmat przypadków skrajnych, fanatycznych. Co jak co, ale myślę, że Państwo powinniście takie rzeczy wiedzieć.

        Odpowiedz
        • michalzaczynski
          15 czerwca 2016

          Ale które zbiórki charytatywne? I na co? Zgadzam się natomiast, że nacjonalista najprawdopodobniej jest człowiekiem. Jednak nacjonalizm jest jednym wielkim przypadkiem skrajnym. Nie ma dobrych nacjonalistów, jak nie ma dobrych pedofilów, na przykład.

          Odpowiedz
  3. Justyna
    15 czerwca 2016

    Mylą się Panu pojęcia. Na myśli ma Pan zapewne szowinizm i tutaj pełna zgoda. Nie wiem, jak można nacjonalistów porównać do pedofilów. Najwyraźniej nietolerancja wynika z niewiedzy nie tylko w określonych przypadkach.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      25 czerwca 2016

      Szanowna Pani,
      ja zaś odnoszę wrażenie, że Pani myli się nacjonalista z patriotą. Wówczas – pełna zgoda, bo patrioci to często najwspanialsi ludzie.

      Odpowiedz
  4. Biało-czerwony poliester – kilka słów o odzieży patriotycznej – Moda i inne nieszczęścia
    11 lipca 2016

    […] ale do czego to prowadzi każdy widzi. I nie mam tu wcale na myśli jedynie kwestii estetycznej. Wywiad Michała Zaczyńskiego z chłopakami z Zuo Corp, który przeczytałam jakiś miesiąc temu sprawił, że zaczęłam się zastanawiać nad […]

    Odpowiedz
  5. Longinus
    29 lipca 2016

    A może by tak o męskiej odzieży mówili normalsi?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz