Męskie granie

- Wszystkie czeki powyżej stu tysięcy dolarów podpisuję osobiście – oznajmiła Oprah Winfrey. 

Było to w jednej z tych rubryk typu „24 godziny z…”, w których gwiazdy opowiadają o byciu „gotową na wyzwania, jakie stawia każdy dzień”. O jodze i rowerowych przejażdżkach na farmerski targ. O emulsjach, kąpielach i wieczornym rytuale zapalania zapachowych świec. O weekendowych lekturach, gotowaniu dla przyjaciół, wyciszaniu umysłu i o zen.

Każda mówi mniej więcej to samo, nawet jeśli jedną taką znamy i wiemy, że zamiast roweru odpala suva, nie czyta nic, bo jest leniwa, i nie ma przyjaciół, bo jest interesowna. I że w sumie wszystko zmyśliła z wyjątkiem marek kosmetyków, o których nadmieniła w wywiadzie, bo tak ma zapisane w kontrakcie. 

To w Polsce. Za granicą możliwe że podobnie, tyle że marki kosmetyków miewają tam droższe. Oprah – swoją drogą, urońmy łzę, że jaka z niej ludzka pani! – jest jednak inna, bo w wywiadzie wspomina o pieniądzach. Czyli robi to, co mężczyźni. Kobiety bowiem zazwyczaj wolą sugerować, że żyją dla idei.

A gdyby tak połączyć jedno z drugim? To jest dochody z celem wyższym? Elizabeth Holmes próbowała. Ona, choć w czasach swojej krótkiej świetności zdobiła okładki „Forbesa” i „Fortune”, do „24 godzin z…” pewnie by nie trafiła, bo – jak dowiadujemy się z „Wynalazczyni”, czyli poświęconego jej dokumentu produkcji HBO – Holmes nawet dwadzieścia z nich spędzała w założonym przez siebie laboratorium. 

Na domowe ceremoniały, treatmenty i tym podobne głupoty nie miała więc czasu. Teraz już ma, bo jej firma Theranos, niedawno wyceniana na 9 mld dolarów, warta jest mniej niż zero i nie istnieje, a samej Holmes za wyłudzenie od inwestorów blisko miliarda zielonych grożą dwie dekady odsiadki.

Zrzut ekranu 2019-07-12 o 13.25.32

Szkoda, bo mogło być pięknie. Pomysł miała prosty i – jak to zwykle bywa – w prostocie genialny, choć niestety nierealny: zamierzała z kropli krwi bezboleśnie pobranej z palca, dowiedzieć się wszystkiego o stanie zdrowia pacjenta. Żadnych grubych igieł w żyłach, żadnej skomplikowanej diagnostyki szpitalnej. Kapsułkę z krwią wkładało się do maszyny wielkości kasownika biletów, by po chwili dowiedzieć się, czy cierpi się na coś z repertuaru kilkuset chorób. W Ameryce, gdzie opieka zdrowotna jest tylko dla najbogatszych, uwierzyli w to wszyscy z samą Holmes włącznie. 

Niestety Holmes miała pecha: była kobietą. Słusznie zauważył Nick Bilton w „Vanity Fair”: Zuckerberg nadal rządzi Facebookiem, a Dorsey – Twitterem, choć ich firmy, wylęgarnie fejków, botów i mowy nienawiści, mają niepodważalne zasługi w rujnowaniu demokracji. Musk z kolei nadal jest prezesem Tesli, choć dopuścił się oszustw, by manipulować cenami akcji. Ale są mężczyznami. W seksistowskiej Dolinie Krzemowej to rekomendacja, alibi i polisa w jednym. Kobiecie taki numer nie mógł się udać. Mimo że Holmes zrobiła wiele, by naśladować nerdów – miliarderów, wierząc, że przyniesie jej to sukces.

Starannie wymyśliła swój image. Popijała dziwne zielony mikstury, nie ruszała się bez ochrony, uciekała przed ludźmi. Została – tak jak oni – widowiskową introwertyczką. A że to oksymoron? Tym lepiej, bo dziwniej; a wiadomo, że to ekscentrycy zmieniają świat. Pomna, że musi mieć łatwo zapamiętywalny styl, Holmes wybrała – wzorem Steve’a Jobsa – czarny golf, do którego dołożyła czarne spodnie. 

Na koniec zaś obniżyła głos. Mówiła niemal barytonem i była w tym tak przekonująca, że do dziś mało kto wierzy, że on także był efektem jej kreacji. Głosem tym wzbudzała zaufanie; ponoć psychologowie dowiedli, że im niższy głos, tym brzmi się profesjonalniej i chętniej zostaną nam powierzone odpowiedzialne zadania. Wszystko to miało działać jak samospełniająca się przepowiednia.

Miesięczny czynsz siedziby, milion dolarów, sam się jednak nie płacił. Ani stół do sali konferencyjnej za sto tysięcy dolarów. Ani asystenci, kierowcy, wyprowadzacze psów czy osobisty rzecznik prasowy z gażą o równowartości stu tysięcy złotych. Ani jej ulubione torebki Birkin, których miała już sporą kolekcję. Miliony od inwestorów w końcu się skończyły. Okazało się, że nie wystarczy mocno wierzyć, by marzenia się spełniły. Co gorsza, nie wystarczy naśladować mężczyzn, jakkolwiek beznadziejni, cwani i chciwi by oni byli. Im ujdzie na sucho. Kobietom w szowinistycznym świecie biznesu pozostaje co najwyżej wypisywanie czeków na marne sto tysięcy. Biedna Oprah. 

Oryginalna wersja felietonu ukazała się w najnowszym Fashion Magazine.

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i najpiękniejsze stories na IG oglądaj na Instagramie <KLIK>.

4 Komentarze

  1. Natu
    12 lipca 2019

    No dobra ale ostatecznie to, nad czym pracowała po prostu nie powstało, nie miało szans zadziałać – cały produkt i proces jego powstawania to ściema. Wspomniani Zuckerberg czy Musk stworzyli produkty i nadal je rozwijają (czy są fajne czy nie to inna sprawa).
    Więc nie posądzajmy płci bohaterki o bycie przyczyną jej porażki. Z opisu wynika że zależało jej na kasie.
    Albo ja po prostu nie rozumiem o czym jest ten artykuł…

    Odpowiedz
  2. michalzaczynski
    13 lipca 2019

    ps. felieton: gatunek publicystyczny, do którego należą utwory o niewielkich rozmiarach, których autorzy podejmują aktualną problematykę w sposób swobodny, impresyjny, posługując się literackimi środkami ekspresji.

    Pierwotnie felietonem zwano dolną, odciętą linią część kolumny dziennika, gdzie zamieszczano materiały literackie i krytyczne. Obecnie felieton stanowi zwykle stałą pozycję w dziennikach i tygodnikach. Dotyka aktualnych problemów, ale nie jest komentarzem do nich, składają się nań raczej swobodne refleksje. Ma na celu budzenie ciekawości, nawiązanie bezpośredniego kontaktu z czytelnikiem. Atrakcyjna literacka forma łączy się z lekkością tonu i żartobliwym lub satyrycznym nastawieniem. Felieton powstał w XVIII w. wraz z rozwojem prasy. Odmianą felietonu jest kronika tygodniowa (Kroniki B. Prusa).

    Odpowiedz
  3. michalzaczynski.com
    14 lipca 2019

    There is a okay establish up yet turn out to be with a view in maintenance of victory. michalzaczynski.com
    http://bit.ly/2NOdAIU

    Odpowiedz

Dodaj komentarz