Wszystkie zbrodnie Joanny H.

Moda | 3 stycznia 2020 | 15 komentarzy

Widzę, że już cały naród poczuł się lepiej po przeczytaniu wywiadu z Joanną Horodyńską. Głównie że nie jest taki jak ona, czemu wyraz dał w niezliczonych komentarzach. Ja bym się tak nie cieszył.

Zrzut ekranu 2020-01-3 o 14.53.42

Nadal bowiem nie czyni nas to ani odrobinę od niej mądrzejszymi czy ciekawszymi. Główną winą Joanny jest fakt, że jej pasją jest moda. Gdyby był to – na przykład – futbol, nikt by się nie czepiał. Choć futbol nie jest przecież zajęciem bardziej ambitnym czy wymagającym wyższych niż moda kwalifikacji intelektualnych. Jednak to zajmowanie się modą uznawane jest za próżność.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Leczymy w ten sposób kompleksy, czując się głębszymi myślowo i duchowo. Klepiemy bez sensu komunały, że nie szata zdobi człowieka i że liczy się wnętrze, nie zastanawiając się, że moda to dziedzina sztuki; że to fenomen społeczny, kulturowy; że to ogromna gałąź gospodarki. I że może po prostu przynosić komuś radość.

Mnie ten wywiad się podoba. Bez umizgów i hipokryzji. Joanna jest stuknięta na punkcie mody i z tym się nie kryje. Lubi drogie ubrania czy torebki i nie podlizuje się elektoratowi, kłamiąc, że za każde pieniądze można dobrze się ubrać. Bo zazwyczaj nie można (i tu, drodzy państwo, bez histerii: porządnie wykonane przedmioty po prostu swoje kosztują i znalezienie dobrej gatunkowo, niedrogiej odzieży nawet w lumpeksach graniczy dziś z cudem).

Rozmowa Joanny w „Wysokich Obcasach” to takie zwierzenia modowej morfinistki. I owszem, gada trochę jak nawiedzona. Nie różni się tu jednak od kolekcjonerów gotowych ostatni grosz wydać na eksponat do swoich zbiorów i skorych godzinami ględzić o ulubionych z nich. Taki ich urok. A że to torebki a nie militaria czy epistoły? Cóż, każdy ma prawo do takich memorabiliów, jakie mu się podobają i na jakie go stać.

Że mówi Joanna o paskach Bottegi Venety a nie – na przykład –  o literaturze? A czemu miałaby o niej rozmawiać (choć wspomina akurat o Puszkinie), skoro tematem konwersacji jest jej szafa a nie biblioteka?

Że bierze do Paryża trzy walizki? Może wziąć i dziesięć. To w końcu jej praca; jest modelką i ma tam sesje zdjęciowe.

Że jej zdaniem nie wypada nosić naturalnych futer? Przecież nie wypada. I dobrze, że Joanna to zrozumiała. A motywacja do ich nienoszenia  – ze względów moralnych, estetycznych czy towarzyskich – jest tu drugoplanowa.

Że bezwstydnie promuje konsumpcjonizm? Tu racja. Dobrze by było dla planety, gdyby Joanna kupowała mniej. Tyle że moda jest łatwym chłopcem do bicia. Ją najprościej oskarżyć o niszczenie środowiska (słusznie, bo ma swoje na sumieniu). To samo jednak można zarzucić przemysłowi mięsnemu, na przykład. A jakoś fetysz burgerów czy kiełbas z grilla nadal nie jest napiętnowany i postrzegany jako nieodpowiedzialna w obliczu katastrofy klimatycznej próżność. A powinien być, oj powinien.

Wiele mi jednak mówi, że nie drażni nas nonszalancja Joanny wobec ochrony środowiska, ale wobec pieniędzy. Winą Horodyńskiej jest zatem także to, że jest zamożna. Lub przynajmniej sprawia takie wrażenie. Tyle że to jej własne pieniądze i może robić z nimi co chce. I szczerze mówiąc cieszy mnie, że kupuje rzeczy stworzone przez mistrzów rękodzieła czy krawiectwa, z najlepszych materiałów i takie, które przetrwają dekady. To jest o wiele bardziej sustainable niż tanie zakupy w sieciówkach.

Oczywiście, gdyby Joanna była mężczyzną i kupiła sobie – jak dajmy na to Patryk Vega – lamborghini za dwa miliony złotych, a w wywiadach opowiadała o setkach detali pojazdu i jego technologicznych możliwościach, nie wyśmiewano by jej teraz publicznie, tylko cmokano by z uznaniem. Niestety Horodyńska jest kobietą.

No i jeszcze te kontrowersyjne cytaty. „To zabrzmi dziwnie, ale w tych dobrych ubraniach czuję się jak wśród przyjaciół – pewniejsza siebie, bardziej wolna, bardziej odważna”. Pomijając (świadomą) egzaltację, to przecież podstawy psychologii mody. Ubrania czy buty mają konkretny wpływ na to, że czujemy się bardziej atrakcyjni, seksowni, ważni, silni i tak dalej.

„Ja tym żyję. Gdy widzę kogoś fatalnie ubranego, to odwracam się, żeby nie patrzeć. Boli mnie ten widok”. A czemu miałaby bezceremonialnie wbijać weń wzrok? Choć akurat ten fragment brzmi źle. Horodyńska, estetyczna snobka, cierpi na widok złego gustu. Wyrwane z kontekstu zdanie wielu odczytało jednak w taki sposób, iż modelce przeszkadza, gdy ktoś ubrany jest ubogo. A że „Wysokie Obcasy” dały na przynętę kilka zdań ze wspomnianym bon motem włącznie, a resztę ukryły jako materiał płatny, suweren – często nie czytając całości – wpadł w szał. Ale to już wina redaktora. Jego zadaniem jest bowiem wyrzucać lub zmieniać wymowę takich zdań, a nie pakować swojego rozmówcę na gotową minę.

„Gdziekolwiek wchodziłam, wszyscy otwierali na mój widok szampany i mi gratulowali. Mówili: „Wow, Joanna, byłaś świetna”. Boże, jak my nie lubimy, gdy ktoś po prostu się cieszy, bo odniósł jakiś – choćby zupełnie dla nas błahy i chwilowy – sukces. I po prostu ma frajdę. W naszym kołtuńskim piekiełku to zbrodnia największa. 

Zdjęcie: Marcin Ziółko / @horodynska_  

Moje komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>.

15 Komentarze

  1. Inga
    3 stycznia 2020

    Witam, a propos kulturowych aspektów mody – czytałam taką książkę ‚Upadek człowieka publicznego’, w którym opisana została ekonomiczno-kulturowa ewolucja społeczna w xix wieku, gdzie rolę gra nie tylko moda, ale jest ona ważnym aspektem. W skrócie: im bardziej obdzieramy z adekwatności i klasowości symboliczność noszonych ubrań, tym bardziej jesteśmy skłonni rozmywać granice pomiędzy życiem prywatnym, a publicznym. I zdarza się nam np zacząć imaginować, że czyjś kształt nosa pomoże nam przybliżyć fakty z jego życia. W xix wieku miasta stawały się coraz bardziej anonimowe i trudniejsze stawało się nawiązywanie relacji na podstawie statusu i profesji napotkanej osoby. Przykład: dyplomata już nie ubiera się wystarczająco charakterystycznie. Według autora książki, potrzeba identyfikowania obcych i przewidywania

    Odpowiedz
  2. Lola
    3 stycznia 2020

    Oj, chyba ktoś tu na siłę próbuje wybielić koleżankę z podwórka… Ten kurz wokół wywiadu z konsumentką ubrań by się nawet o centymetr nie podniósł, gdyby rzeczona nie ujawniła swojej pogardy dla wszystkich gorzej sytuowanych! I nie, nie jest rolą redaktora ratować fałszywą fasadę Horodyńskiej – chyba ma sporo doświadczenia w mediach, żeby się umieć wypowiedzieć? A może dotychczasowe (te bardziej poprawne wizerunkowo) wypowiedzi pisze jej jakiś ghost writer od PRu, którego tutaj zabrakło? Może, nie mnie w to wnikać – ale to na pewno nie rola dziennikarza/redaktora, żeby jej pogarda „wybrzmiała” jakoś tak bardziej przyjaźnie dla odbiorcy. 
I to nie dlatego, że jest kobietą tylu ludzi to oburzyło. Mydlenie oczu nawiązaniami do feminizmu jest wyjątkowo nie na miejscu. A co do wielbicieli drogiego mięsa czy samochodów – proszę o cytat któregoś z ich fanów, że z obrzydzeniem odwracają głowę od osób, których nie stać na jedzenie z najwyższej półki lub auta klasy lux. Bo Horodyńskiej nie chodzi tutaj nawet o gust czy klasę, tylko właśnie o zasobność portfela. A to zdradza totalny brak klasy.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      4 stycznia 2020

      Proszę podać cytat z wywiadu, w którym Joanna okazałaby pogardę dla biednych. Wraz z kontekstem.

      Odpowiedz
  3. Klara
    3 stycznia 2020

    Niepotrzebna ta obrona zupełnie.
    Wypada koniunkturalistycznie… Naawet jeżeli tylko podświadomie. Nie da się obronić wypowiedzi pani H. Argumenty obronne są zupełnie nietrafione. Np. mięso vs. moda…serio?
    Nie sądze też, by chodziło o plemienną zazdrość. Bardzo wydumany powód. Dzisiaj panna jak chce weźmie kredyt,stanie na głowie i kupi sobie tę torebke Coco kosztem rozumu.
    Zdecydowanie chodzi o pustkę intelektualną wypowiedzi pani H. Nawet jeśli, gdzieś tam wplotła Puszkina. Swego czasu w warszawce był modny zwrot gawędziarski”- ja słucham jazz i klasykę” Później stało się modne dodać, że zna się również na rapie. No… A ja ma w domu Iguanę i jedwabne majtki po babci.
    Naprawdę są słowa, zdarzenia, sytuacje, których się nie obroni, bo są jakie są. Bo król wprost staajaa nagi.

    Odpowiedz
  4. Magda
    3 stycznia 2020

    „Oczywiście, gdyby Joanna była mężczyzną i kupiła sobie – jak dajmy na to Patryk Vega – lamborghini za dwa miliony złotych, a w wywiadach opowiadała o setkach detali pojazdu i jego technologicznych możliwościach, nie wyśmiewano by jej teraz publicznie, tylko cmokano by z uznaniem. Niestety Horodyńska jest kobietą.”

    Trafil Pan w punkt. Jestem kolekcjonerka torebek (mowimy np. marki H, Ch, BV, D kupione z pensji, nie z meza, taty czy spadku). Nie obnosze sie z cenami, ale torby nosze (bo lubie, sprawia mi to radosc) do pracy, na ulicy, do restauracji. Co przezylam to moje.- od dobrodusznego mansplainingu do syczenia przez kolezanke, ze fajnie miec sugar daddy. A mieszkam zagranica, wiec ton tych komentarzy nie dotarl do rejonow komentarzy pod adresem z p. Joanny.
    Co do wywiadu – jest ciekawy, choc ton dosc ostry (w mojej prywatnej opinii), ale z drugiej strony wystarczy poczytac komentarze pod artykulem w GW o skepie Hermesa, zeby zrozumiec jaka nerwowosc powoduje mozliwosc spozytkowania swoich zasobow pienieznych na mozliwosc obcowania ze sztuka uzytkowa.

    Odpowiedz
  5. Adam
    4 stycznia 2020

    Proszę Państwa, jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym jak branżunia modowa je sobie z dziubków, to proszę bardzo. Idealny przykład.
    Podwójne standardy Panie Zaczyński. A szkoda!
    Choć to już w sumie nie pierwszy raz.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      4 stycznia 2020

      Panie Adamie,
      może Pan mieć zupełnie inne zdanie, ale nie zgadzam się z opinią iż stosuję podwójne standardy. Mam niezmiennie jeden standard: jestem wierny sobie i swoim poglądom. I nie ma znaczenia, jakiej dotyczą branży.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Adam
        4 stycznia 2020

        Panie Michale,

        Serdecznie dziękuję za odpowiedź.

        Doceniam wierność własnym przekonaniom, ale z całym szacunkiem, nie jest do gwarant bycia obiektywnym czy nie bycia hipokrytą.

        Co zresztą widać w omawianym felietonie.

        Pozdrawiam serdecznie.

        A.

        Odpowiedz
  6. Serafin
    4 stycznia 2020

    Bardzo wyważona i rozsądna opinia, ale wina redaktora? Czy zmienił wymowę słów, czy nie to nie jest jego wypowiedź, a więc rozmówca sam “wpakował się na minę”.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      4 stycznia 2020

      Nie, bo zadaniem redaktora jest nie zostawiać niedomówień. Tak samo jak pakować w wywiad zdania wyrwane z kontekstu. Jeśli to mnie powiedziałaby Joanna, że odwraca wzrok na widok źle ubranych, to spytałbym ją, co konkretnie ma na myśli. By było jasne. Wtedy powiedziałaby, że chodzi jej o zły gust. Gdyby jednak powiedziała, że nie może patrzeć na biednych, to dalej rozmowa potoczyłaby się zupełnie inaczej i zdecydowanie ostrzej. Dopiero wtedy jednak Joanna wpakowałaby się na minę. A tak, wpakował ją kiepski redaktor.

      Odpowiedz
  7. Ola
    4 stycznia 2020

    Obrona wywiadu z p. Horodyńską wydaje się absurdalna i wskazuje na zupełny brak obiektywizmu. Po pierwsza wywiad jest ukryta reklamà portalu sprzedażowego. Możliwe że jest to wywiad sponsorowany. Po drugie przebija z niego pogarda w stosunku do ludzi mniej zamożnych, który nie stać na ubrania wysokiej jakości. Przeczytałam wiele wywiadów z kolekcjonerami sztuki i w chyba w żadnym nie spotkałam sie ze stwierdzeniem ze żeby kolekcjonować sztukę musisz mies miliony albo ze dobry obraz to tylo autorstwa Picassa. Wywiad jest bardzo w złym guście.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      4 stycznia 2020

      I Joanna też tego nie mówi, więc czemu naciąga Pani fakty. Co do złego gustu – ma Pani prawo do takiej opinii.
      Pozdrowienia

      Odpowiedz
      • Ola
        4 stycznia 2020

        Szanowny Panie, Przede wszystkim według mnie artykuł jest reklamą serwisu internetowego Dreambig.pl. Czytelnicy powinni zostać poinformowani o tym że jest to artykuł sponsorowany.
        Co do naciągania faktów prosze jeszcze raz przeczytac wywiad i zastanowić się nad jego treścią.

        Odpowiedz
  8. Edward
    13 stycznia 2020

    Nie jestem fanem Horodyńskiej – nie mój styl, nie moja estetyka, nie śledzę celebrytek. Ale PRZEPRASZAM BARDZO, osoby które tu komentują – czy wy umiecie czytać z ZROZUMIENIEM? To nie jest artykuł sponsorowany. Ona nigdzie nie atakuje osoby o gorszej sytuacji finansowej. Mało tego, widzi plusy w sieciówkach, cytat:

    „Dlatego nie kupuję już T-shirtów od projektantów. Wolę kupić sobie T-shirt za kilkadziesiąt złotych w sieciówce. Wystarczą mi zwykły biały i czarny. Inne mnie nie interesują, nawet jeśli są przepiękne, jak te od Chanel, bo powiedzmy sobie jasno – 600-800 euro za T-shirt to niedorzeczność. Staram się, żeby wszystko, co kupuję, było świetne jakościowo – doskonale uszyte, idealnie dopasowane. Nie jestem może oszczędna, ale nie jestem rozrzutna.”

    Czy należy wylewać kwas na osobę, która kocha modę i rozumie ją inaczej niż wy? Rozumiem, że dla wielu „nie bycie oszczędnym” wydaje się być grzechem. Ale każdy żyje tak jak chce i jak może, i ta pani to rozumie. I jakoś się jej nie dziwie, że z trudem patrzy na osoby, które wyglądają bez gustu (czytaj: ignorują modę / styl / swój wygląd!). Na koniec raz jeszcze dodam – proszę, czytajcie z zrozumieniem. Albo na początek nauczcie się to robić.

    Odpowiedz

Odpowiedz do Inga

Anuluj odpowiedź