40 płyt, które warto znać

40 płyt, które warto znać

Jutro Record Store Day. Dla niewtajemniczonych (w końcu to blog głównie o modzie): coś jakby H&M rzucił kolekcję Balmain – do wybranych sklepów i w limitowanej ilości.  Tyle że zamiast ubrań będą płyty.

Produkt własny

Produkt własny

No i znowu nie mamy loga. Znów nasz kraj jest niemarkowy, jak podróbka jakaś, albo produkt własny dyskontu wręcz.  Martwią się izby turystyczne, rozpaczają działy promocji. Ostatni logotyp, czyli sprężyna ułożona w kontury Polski, właśnie został porzucony. Nie spodobał się społeczeństwu.

Kupuj mądrze

Kupuj mądrze

Osiem porad, by nie dać się ogłupić modzie. I samemu sobie.

Dziewczyna didżeja

Dziewczyna didżeja

Więc dziewczyna didżeja. Przez ileż to festiwali i didżejskich setów biedaczka się przewlekła, kręgosłup sobie łamiąc od dźwigania skrzyń z winylami! Przez ileż stron internetowych się przewaliła w poszukiwaniu odpowiednio „wyczesanej muzy”…  Ostatnie eurocenty czy forinty na wyjazdach na longplaye wydawała: reszta wycieczki razem z kobietą Vermeera w Rijksmuseum mleko przelewa albo pływa po modrym Dunaju, zabawiana przez lokalny ansambl „Księżniczką Czardasza”, a ta łapie pylicę w zakurzonych piwnicach komisów płytowych. Słowem: prawdziwa pasjonatka? Ani trochę. Nigdy nie grała, nie komponowała, nie skreczowała. Po prostu: miała chłopaka didżeja.

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt, drodzy czytelnicy!

Pomyślności, dobrych ludzi wokół i sensu w życiu. No i, oczywiście, wspaniałych prezentów pod choinką. Choć większość z was wszystkiego ma za dużo.