800 motorniczych

Czy interesuje nas program „Rolnik w systemie ratownictwa”? Tak, bardzo nas interesuje. Jest on wręcz (program, choć rolnik w sumie też) w naszym żywotnym interesie.

Oto przeczytałem, że blisko tysiąc rolników na okoliczność Euro 2012 przeszło szkolenie z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej. Teraz, jak gdzieś za Płońskiem czy Pułtuskiem (bo na kurs poszli rolnicy z Mazowsza) ktoś wpadnie do rowu, to zanim odpowiednie służby go z niego wyciągną, z pobliskiej zagrody wyskoczy i z pomocą przybieży chłop. Bądź chłopka, zależy na kogo się trafi.

I jest to kolejny dowód na to, że nic lepszego niż organizacja mistrzostw piłki nożnej nie mogło nas w życiu spotkać. To, że Euro 2012 będzie mitem założycielskim nowej, lepszej Polski, było jasne od początku. Równe drogi, całe mosty, stadiony na miarę naszych aspiracji, a te mamy ogromne, czyste dworce oraz publiczne kible, by nie lać po krzakach, wiatach i zapleczach kebabów – oto Polska epoki Euro. Na wszystko to czekaliśmy przez ostatnie 20 lat, lecz ewidentnie na to nie zasługiwaliśmy. I pewnie nadal byśmy nie zasługiwali, gdyby nie decyzja FIF-y. Z jej łaski i niejako psim swędem skorzystamy więc z dobrodziejstw szykowanych dla (czy raczej pod, jak to się mówi) kibiców. Dlatego inicjatywa, by Michela Platiniego, nowego ojca opatrznościowego polskiego narodu, beatyfikować, wydaje się kwestią czasu. Ale że Euro 2012 będzie mitem nowego społeczeństwa? Tegośmy się chyba nie spodziewali.

Jak kraj długi i szeroki – szał kursów i szkoleń. Jedne potrzebne, inne mniej, choć wszystkie w kierunku wysubtelnienia narodu. Uwrażliwienia go i uczulenia na dobro kibica, bo przecież nie na własne, zgodnie z odwiecznym kompleksem „co powiedzą obcokrajowcy”. By zamiast staropolskiego „spierdalaj” usłyszał wytworne „how are you”. Samorządy niczym guwernantki poczęły wychowywać obywateli i już wszyscy policjanci, parkingowi i babcie klozetowe w Warszawie (jak wszyscy to wszyscy, babcia też) nauczyli się angielskiego, etykiety i wybranych zagadnień z psychologii społecznej. Ponad 800 kierowców i motorniczych w Gdańsku zapoznało się z „kulturą obsługi pasażera i kontrolowaniem własnych emocji”. We Wrocławiu ufundowano 200-godzinny kurs zakwaterowywania kibiców w hotelach, z zagadnieniem „Aranżacja wnętrz i florystyka użytkowa”, by zaskoczyć ich efektownie udekorowanym anturium czy imponującą ikebaną. Zdarzyły się też warsztaty dla branży reklamowej. Wśród wykładów: „Szum reklamowy – dlaczego reklama może wprowadzać chaos w przestrzeni miejskiej”. Miłe, że ktoś to nagle zauważył, choć jak to się ma do kibiców – dokładnie nie wiadomo.

Nie wiadomo też, co po Euro. Stadiony i mosty raczej pozostaną. Z kulturą – skoro nauczyliśmy się jej dla kibiców, a nie dla nas samych – może być różnie.

Wpis jest rozszerzoną wersją felietonu, który ukazał się 30 stycznia w „Newsweek Polska”

2 Komentarze

  1. NP
    1 lutego 2012

    w Minsku sa ładne ulice , ładne chodniki, dobre drogi(wmiare, nie porównywalne do Niemiec, oczywiscie)i bardzo zadbane metro!

    Odpowiedz
  2. rolnik
    16 lutego 2015

    fajnie tu u Ciebie :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz