Kopciuszek UEFA i Lidl Couture Week

Moda | 26 lipca 2012 | 7 komentarzy

- Zobacz, kto przyjechał na Sunrise Fashion Festival w Kołobrzegu – zagaja jeden z portali. No to patrzę. Weronika Grycan. Natalia Siwiec. Izabela Janachowska. Rafał Maserak. Prawdziwe ikony stylu. O samej imprezie (w sensie: o pokazach) – ani słowa. Jedynie organizatorzy na swojej stronie internetowej zdradzają, że ich impreza „przyciągnie uwagę redaktorów największych magazynów lajfstajlowych, media oraz gwiazdy”. W czasie przyszłym, więc pisane jeszcze przed inauguracją Festivalu.

Przedwcześnie się pochwalili, bo ani uwagi, ani redaktorów, ani gwiazd. Nie licząc samych projektantów. Pokazali się Zień, Paprocki&Brzozowski i Jemioł. Trochę na przekór nazwie, bo po Sunrise można by się spodziewać wschodzące talenty, a nie starych wyjadaczy.

Czego się czepiam? Dwóch rzeczy. Po pierwsze, frekwencji wspomnianych gwiazd. Wszechobecność tak zwanych Grycanek, z których każda działa już na wielu polach sztuki, kultury, rzemiosła (tańczą, gotują, piszą, recytują – mnogość talentów je po prostu rozwala) to odpowiednia kara dla nas, społeczeństwa, za naszą głupotę. Przy hipokryzji przekupnych mediów dajemy sobie wciskać obwoźny cyrk tych pań i nawet zaczynamy lajkować ich hucpę, przychylnie zerkać na ich bezwstydny narcyzm, kibicować ich kolejnym desperackim wcieleniom i kupować „pełne ciepłego humoru” rodzinne opowieści, którymi panie Grycanki dorabiają ideologię do braku treści. Kariera Natalii Siwiec jest natomiast dowodem naszego postępującego infantylizmu, w tym przypadku podkręconego dodatkowo stadnym (i także infantylnym) wzruszeniem mistrzostwami Euro. Taka nasza mała stadionowa miss, maskotka narodu wybrana przypadkowo z tłumu. Kopciuszek UEFA z bajki z happy-endem. Z kolei pozostałe nazwiska, czyli duet (sympatycznych, to prawda) tancerzy wylansowany przez „Taniec z Gwiazdami”, najbardziej bezgustowny program ostatniej dekady, którego styl dokonał lobotomii i tak nie najlepszego gustu Polaków to już ewidentny dowód na to, że moda nie jest przez wykonawców/organizatorów imprezy poważnie traktowana. Moda to są przebieranki, kaprys, ot wakacyjna zabawa i dodatek do drinka, jak parasolka, czy mieszadełko.

Po drugie, czepiam się też trochę samych projektantów. Czy doraźne zyski (rozumiem, rynek mody jest mały i trzeba czasem zdjąć koronę) nie przesłaniają im dalszej perspektywy? Mam nadzieję, że nie. Bo jeden, trzeci, piąty występ gościnny nie obniży ich renomy, nie podważy nazwiska. Ale dwudziesty? Trzydziesty? Zalecałbym ostrożność, zwłaszcza, jeśli ma się ambicje stworzenia marki luksusowej, a media w Polsce interesuje każdy aspekt pokazu poza kolekcją, więc koniec końców to panna Grycan pozostaje główną triumfatorką wydarzenia. Tak zwanych imprez modowych mamy teraz w Polsce kilkadziesiąt. Przeważnie złych, więc lepiej się trochę pooszczędzać.

Tournee po wszelkich plażach, deptakach, klubach, imprezach (już w co drugim powiatowym mieście mamy faszyn łik) i centrach handlowych (Biedronka Fashion Night, czy Lidl Couture Week to kwestia czasu), których organizacji nawet się nie sprawdziło – znamy takie przypadki. Pozostaje wstyd i płacz na backstage’u, z którego nawet makijażystki pouciekały. Bo i tak onegdaj bywało.

7 Komentarze

  1. http://balakier-style.blog.onet.pl/
    27 lipca 2012

    Bardzo wiele racji Panie Michale. Boleje nad tym, bo lubię oglądać pokazy mody a niestety coraz częściej jestem zawiedziona i tym co na wybiegu i organizacją.Ostatnio jednak byłam bardzo zadowolona….

    Odpowiedz
  2. annkie-company.blogspot.com
    28 lipca 2012

    uważam, że P& B źle kierują swoim PR, bo jak ich zobaczyłam w programie Viva i Ploteczki, to stwierdziłam, że moda w Polsce to nic konkretnego nie znaczy. W swoim odczuciu nie będzie mody, nawet jak będzie więcej projektantów, ale jak tak prawdziwa moda wreszcie będzie doceniana za to, co nam powinna oferować, jak muzea i kino.. a nie być pretekstem do przybycia pani G.

    http://annkie-company.blogspot.com/

    Odpowiedz
  3. B.M.
    29 lipca 2012

    Świetnie to Pan napisał. Wszędzie dziadostwo -polityka, szkolnictwo, służba zdrowia, TV, związki, itd. Dziwiłabym się gdyby w tzw. modzie było inaczej..

    Odpowiedz
  4. eles
    29 lipca 2012

    „Panem et circenses”!!! Od wieków nic się nie zmienia, media karmią pospólstwo ubogą w treść papką. Robiąc to pod szyldem „Faszjon” poprawiają ich samopoczucie, od samego oglądania wszyscy czują się tacy „trendi”. Nie ma to nic wspólnego z Polskim Rynkiem Mody ale Ty to wiesz :)

    Odpowiedz
  5. panbarnaba53
    21 sierpnia 2012

    Taaaa. Grycanki to naprawde wieeelkie gwiazdy. Ja sam do małych nie należę, ale mam na tyle świadomości, że mogę budzićmieszane uczucia swoim wyglądem i dlatego przemykam się pod scianami:). A co do projektantów takich jak przytoczeni tutaj Zień, Paprocki&Brzozowski i Jemioł, to aż chciałoby się powiedzieć: „Jaki projektant, taka widownia (lub odwrotnie)”. Może pojechałem po bandzie, ale udział znanych (co nie znaczy zawsze! utalentowanych) projektantów w projektach typu Biedronka Fashion Night jak żywo przypomina mi Nikosia Dyzmę na salonach Warszawki. No!

    Odpowiedz
  6. Czytelnik w drodze
    22 sierpnia 2012

    Czytając ten felieton odnoszę wrażenie, że Brzechwa był wizjonerem, naszym Nostradamusem, pisząc słowa, które chyba wielu z nas pamięta z dzieciństwa – mowa o Pchle Szachrajce. Doczekaliśmy się sami czasów, kiedy „takie psoty i gałgaństwa jak Pchła owa Proszę Państwa” nasi piękni z rozkładówek wyprawiają na imprezach. Panie Zaczyński proszę pisać – bo nie mam co czytać ;)

    Odpowiedz
  7. Czytelnik w drodze
    22 sierpnia 2012

    Na imprezach jakich „Pchła Szachrajka” nie powstydziłaby się ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz