Jak oni umierają

Celebrytyzacja i fashionizacja pogrzebów postępuje. Nie cmentarzy, czy innego sacrum, bo sesje mody w takich miejscach to już norma, ale właśnie pogrzebów.

W „SuperExpressie” galeria osobistych przedmiotów Andrzeja Łapickiego, wyrzuconych na śmietnik przez wdowę, a wyciągniętych zeń i ładnie ułożonych przez fotoreportera. Ziaja, Colgate, Dove, krem do golenia Bond między pękniętymi nożyczkami, zdjęciami i zatyczkami do uszu. Przejmujące, ale tyle mniej więcej po nas zostaje. Nawet –  wydawałoby – jednorazowe długopisy Bic nas przeżyją, co fotoreporter „SuperExpressu” też nam unaocznił.

- Musze zacząć używać droższych kosmetyków, żeby nie było potem takiej wpadki – skonkludował nieoczekiwanie mój znajomy. Choć czy znowuż tak nieoczekiwanie? W sumie ma rację; nigdy nic nie wiadomo, może i on stanie się celebrytą, a wtedy będzie musiał starannie szykować się na każde wielkie wyjście, także na to ostatnie. Drogie marki, wielkie firmy, te sprawy. No po prostu stylówa. Umieranie stało się bardzo medialne i każdy szanujący się celebryta nawet w takim momencie nie może pozwolić sobie na luz, na jakąś przypadkowość stroju i ignorancję w kwestiach wizerunku. Zresztą: nie po to brylował w mediach, by sobie tak prywatnie umrzeć.

Naturalnie, śmierć i pogrzeb to wydarzenia medialne od czasów istnienia mediów co najmniej. Żaden znak czasów. Z ostatniego stulecia weźmy choćby widowisko sprowadzenia zwłok Słowackiego do Polski. Torpedowiec przewiózł w 1927 r. trumnę do Gdańska, skąd Wisłą popłynęła aż do Krakowa. „W portach położonych nad Wisłą miast (…) statek witały i żegnały orkiestry wojskowe, pułki piechoty pod bronią, bractwa kościelne, zakony męskie i żeńskie, oddziały straży pożarnej, seminaria duchowne, organizacje strzeleckie i towarzystwa śpiewacze, delegacje ludności miejskiej i wiejskiej, sierocińce i ochronki oraz niezliczone rzesze dziatwy szkolnej – po drodze z brzegów rzeki i z mostów na pokład statku (był to właściwie niewielki stateczek parowy) i w nurt Wisły rzucano wieńce i wiązanki kwiatów” – pisał J.M. Rymkiewicz.

Poza tym dyktatorzy i papieże, księżne i  szansonistki – wszelkie postaci otoczone kultem miały swoje pośmiertne show, niektórym nawet wydawano DVD z zapisem pogrzebu i zbliżeniami na zbiorowe łzy żałobników (- Halinko, może zobaczymy jeszcze raz, jak ojca świętego chowali? – A chętnie, to ty włącz, a ja w tym czasie nastawię wodę na herbatkę – itp.).

A jednak celebrytyzacja i fashionizacja pogrzebów postępuje. Nie cmentarzy, czy innego sacrum, bo sesje mody w takich miejscach to już norma, ale pogrzebów. Jedna ze znanych stylistek kazała, na przykład, wydzwaniać swojemu asystentowi do projektantów, by wypożyczyli dla niej kreację na pogrzeb. Kartą przetargową było pokazanie ich sukienek w rozrywkowym programie tanecznym oraz fakt, że na pogrzebie będzie kilka zamożnych, wpływowych osób, stąd na takim wypożyczeniu designerom samym powinno zależeć, bo to szansa i kolejny sposób dotarcia do potencjalnego klienta. Biznes zwietrzyły też już światowe domy mody; patrz: na pogrzebie Philipa S. Hoffmana.

A te wszystkie relacje z pogrzebów: „pogrzeb aktorki: zobacz, kto przyszedł”, „plejada gwiazd na pogrzebie X”, „tak gwiazdę żegnali przyjaciele” itp. Niedługo na pogrzebach będą czerwone dywany (nie jestem pewien, czy już nie ma), stylistki na żywo, niczym w noc Oscarów, będą komentować stroje kolejnych, przybywających na ceremonię żałobników, a w rubrykach z rodzaju „Trafy i gafy” pod lupę weźmie się garnitur i trumienne półbuty zmarłego. Niemodne, zapewne. Zresztą już teraz temu tylko relacje z pogrzebów tak naprawdę służą.

 Felieton zaktualizowany 9 lutego 2014

7 Komentarze

  1. http://balakier-style.blog.onet.pl/
    30 lipca 2012

    To straszne ale niestety prawdziwe. Myślę, że to nie idzie w dobrym kierunku. Byłam zbulwersowana zdjęciami rzeczy wyrzuconych na śmietnik przez żonę p.A.Łapickiego.

    Odpowiedz
  2. Marcin Giebultowski
    30 lipca 2012

    pogrzebowe kreacje gwiazd mozna latwo i szybko klasyfikowac przy pomocy okreslen typu ‚do ziemi’, ‚pudlo’, ‚ozywcza zielen’, ‚pelna wigoru garsonka’.

    Odpowiedz
  3. rico
    30 lipca 2012

    tzn…ze ktos stoi pod smietnikiem i czeka na taka sensacje ??? …..
    To TO JEST STRASZNE !!! to ci jebani dziennikarze robia dym , wokol czasami naturalnych sytuacji ….

    Odpowiedz
  4. Fanka
    1 sierpnia 2012

    media żeruja na śmierci, bo dobrze się sprzedaje. Ale grzebanie w cudzych śmieciach i upublicznianie cudzej korespondencji to już naprawdę hardcore. Proponuję jeszcze zrobic badania moczu i kału. Wyniki mogą byc interesujące dla czytelników :)))

    Odpowiedz
  5. Czytelnik w drodze
    22 sierpnia 2012

    Jeśli jest się osobą publiczną trzeba liczyć się, że z „ostatniej drogi” zrobią „temat tygodnia”.
    Mała „M” też stała się gwiazdą a na łamach „Faktu” i „Super Expressu” wciąż jest tematem nr 1, choć obecnie już tylko tłem historii, którą żyła gawiedź w ostatnich miesiącach. Powiedzmy sobie szczerze, Łapicki pojawił się tylko kilka razy w gazetach, „M” kilkadziesiąt.

    Odpowiedz
  6. Aneta
    11 lutego 2014

    a ja robie bunt i takich relacji „pogrzebowych” nie czytam i nie oglądam . Hmmm szkoda tylko, że te pismaki nie wiedzą że ich bojkotuję bo nie da im to nic do myślenia ….

    http://blogmocnodygresyjny

    Odpowiedz

Dodaj komentarz