Party Animal

Gdy wracam z imprezy nad ranem, to czuję się jakiś skurwiony – oznajmił nieoczekiwanie M. – Nawet jeśli wracam sam – dodał i tęsknie spojrzał w dal, albowiem niedziela to była i do następnego weekendu ciężki tydzień w pracy go dzielił. Stary chłop, czterdziestka na karku, a ciągle zdarza mu się kupować efektowne koszule Diesla lub T-shirty z napisem Party Animal z myślą: „o, w sam raz do klubu” i wracać o piątej, szóstej rano, po ekstatycznym tańcu do przeboju „Euphoria” niejakiej Laureen.

No ale tak to jest, drodzy Państwo, jak się w porę nie ożeniło i nie rozmnożyło. Albo jak się nie powiodło tak zwanego życia studenckiego. Studenckie imprezy miały swój czar:  pożyczanie sobie majtek, przemykanie na czworaka pod recepcją, niedrogi destylat z napojem orange marki Orange – te sprawy. Teraz studenci nie mają nerwów ani czasu na biedowanie w akademikach, bo zajęci są dorabianiem jako dilerzy narkotyków, albo początkujący styliści. Niektórzy łączą obie te profesje i nawet zostaje im to na dłużej – takie przypadki w polskiej modzie też znamy.

No więc jeśli w porę się nie wybawiło i nie uspokoiło, to potem człowiek wyciera się po parkietach, starzeje w świetle stroboskopów i niebezpiecznie nadużywa alkoholu, żywiąc jakieś nadzieje. Ale zbyt późne wracanie z imprezy jest z tego najgorsze. Jak zresztą wszystko, co zrobi się zbyt późno. Na tym to uczucie skurwienia polega. Te wyrzuty sumienia, widząc kioskarki, robotników i damy w trwałej, w podróży na kolejną zmianę do hipermarketów. Wstyd, że przed snem zjadło się kebaba z mięsem myszy i psa, paprząc kurtkę czosnkowym glutem i tylko brzuch rośnie. Stan butów sponiewieranych własnych i wyostrzona, nagła brzydota miasta, w którym się ugrzęzło, choć wielki świat zawsze wzywał. Wszystko jest obrzydliwe. Widok pewnego T.- też.  Płakał łzami krągłymi jak pierwsze perły Chanel, że nas kocha jak wcześniej nikogo, a po trzech tygodniach zobaczyło się go o świcie, trzymającego rękę na kolanie jakiejś paskudy, wręcz zahipnotyzowanego nią. Niemiłe poczucie, że nie było dla kogo się tak stroić przed wyjściem i perfumować. Oraz świadomość, że powinno się być gdzie indziej, a szczęśliwi ludzie nigdy nie wracają do pustego domu.

Choć tego ostatniego nie jestem pewien. Moja znajoma W. dom miała pełen. A mimo to niegdyś tak rozbrykała się na zimowej domówce, aż jej młody mąż musiał interweniować. – Idziemy – syknął, gdy zaczęła robić oczy do zarośniętego bruneta, którym jej mąż nie był. – Nie i nie – zdecydowanie odmówiła W. I wróciła do domu po ośmiu miesiącach, w ciągu których ich dwuletnia córka nabawiła się takiej nerwicy, że dziś popada z nałogu w nałóg i ma alergię na śnieg. Mąż W. wybaczył, ale jak czasem mu się przypomniało, to mu ręka sama w stronę W. leciała, więc ostatecznie się odseparowali. Teraz W. na imprezy chodzi sama. Nie wraca za wcześnie.

11 Komentarze

  1. P.
    21 sierpnia 2012

    Panie Zaczyński – kocham Pana… „Płakał łzami tak krągłymi jak pierwsze perły Chanel”

    Odpowiedz
  2. michalzaczynski
    21 sierpnia 2012

    wreszcie ktoś…

    Odpowiedz
  3. Irmina
    22 sierpnia 2012

    Nie często komentuję, choć często Pana czytuję:-) ale ten tekst bardzo mnie rozbawił, i przez chwilę zapomniałam, że kwitnę w Alpach w oczekiwaniu na lawetę dla auta, które mnie tu przywiozło:-) Pozdrawiam. Irmina.

    Odpowiedz
  4. Wężyk
    22 sierpnia 2012

    moim mistrzem felietonów Pan jest :)

    Odpowiedz
  5. lena&lona
    22 sierpnia 2012

    sama przyjemność. czysta!

    Odpowiedz
  6. Czytelnik w drodze
    22 sierpnia 2012

    Panie Zaczyński pięknie napisane – faktycznie czysta przyjemność.
    Skłania mnie ten tekst do wspomnień…

    Odpowiedz
  7. kxerxes
    24 sierpnia 2012

    Czeka mnie to w najbliższą niedzielę. Tylko do kiedy tak można? Do zobaczenia gdzieś tam przy barze

    Odpowiedz
  8. Ewa zaczyńska
    24 sierpnia 2012

    Jestem szczęśliwa ,Panie Michale,wracając do pustego domu.Nareszcie.Gratuluję bloga..Wierna fanka.

    Odpowiedz
  9. Marcin Rybkiewicz
    24 sierpnia 2012

    Mamy to najwierniejsze i najukochansze fanki :)

    Odpowiedz
  10. soccer
    27 sierpnia 2012

    :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz