Vistula. The Jazz World. Relacja z pokazu

Moda | 12 września 2012 | 9 komentarzy

Pokazy Vistuli to jedne z wystawniejszych i przyjemniejszych imprez w mieście. Poprzedni odbył się w specjalnie zbudowanym hangarze na terenie wyścigów konnych. W scenografię, oprawę, zachwycający mapping (do obejrzenia TUTAJ ), a nawet w tysiące designerskich krzeseł dla gości, wypożyczonych za cały majątek specjalnie na tę noc, zainwestowano według nieoficjalnych informacji ponad milion złotych, co pod względem wydatków na pokaz plasuje Vistulę nie tak wcale daleko od wielkich europejskich domów mody. I było warto.

vistula finał

Najnowszy, wczorajszy pokaz w Arkadach Kubickiego (pod Zamkiem Królewskim) także do skromnych nie należał. Prestiżowe, wytworne miejsce, szykowna dekoracja, eleganckie garden party z luksusowym cateringiem plus jakieś dwieście gwiazd, także tych największego formatu (jednak Janusz Gajos na pokazie mody to rzadkość) oraz znakomity Ryszard Horowitz jako autor kampanii.  Kryzys finansowy Vistuli ewidentnie się nie ima. Przy jej pokazie ten Hugo Bossa, jak by nie było konkurencji, na Eisstadion podczas ostatniego berlińskiego tygodnia mody to nieśmiała szkolna akademia. A kryzys twórczy? Raczej też nie. Vistula dedykuje swoją kolekcję tuzom jazzu. Mamy więc klimaty amerykańskie z lat 30 i 40., styl lat 60., kuse garniturki – mundurki, przykrótkie spodnie i cały ten sznyt z klubów jazzowych, powiedzmy, przy 3rd street w Nowym Jorku. Sporo soczystych kolorów z odcieniami bordo, czerwieni, pomarańczy i żółci na czele. Oufity podkreślające sylwetkę, seksowne (szczęśliwie widmo oversize’u oddalone). Zabawa tkaninami, spotami i fakturami – aksamit, żakard, wełna, jedwab etc.

vistula

The Jazz World to kolekcja z biglem, nowoczesna, z werwą, co podkreśliła też sama dynamika pokazu i jego choreografia (żadnego snucia się po wybiegu, tak popularnego u projektantów mających pretensje do tworzenia sztuki, tylko energiczny przemarsz, świetnie!). Bystry był też finał, podczas którego wszyscy modele wyszli w jednakowych, błękitnych garniturach.

Nie jestem tylko pewien, czy dobrym pomysłem było zatrudnianie do pokazu wielu tak chłopięcych, rachitycznych, mimozowatych wręcz modeli, skoro marka adresowana jest do konkretnych pewnych siebie, dojrzałych mężczyzn, żyjących z pasją.

vistula

To jednak nie jedyna wątpliwość po wczorajszym pokazie. Nie wydaje mi się bowiem – choć to akurat drobiazg –  by stawianie kołnierzy czy klap marynarek było najlepszym pomysłem na stylizację. Trąci pseudomodą okolicy 2000 roku (parz: postawione kołnierze polo), choć tyle dobrego, że na garnitury nie założono modelom krótkich kurtek, na co w tym sezonie – nie wiedzieć czemu – porwał się m.in. Burberry.

Ponadto zastanawiam się, czy rzeczywiście Vistula powinna pokazywać całą kolekcję (a konkretnie, wszystkie swoje trzy linie), czy tylko ograniczyć się do najciekawszych, najbardziej „modowych” modeli. Po co pokazywać najzwyklejsze garnitury do najzwyklejszych koszul i najzwyklejszych butów? Jeśli już decydować się na wypełnianie wybiegu banałem, to przynajmniej w ciekawej stylizacji, której wyraźnie tu zabrakło. Pokaz mody ma kreować wizerunek marki, pokazywać  wyobraźnię i talent projektanta, niekoniecznie zaś zaznajamiać widzów z aktualnym, podstawowym  asortymentem.

I na koniec wreszcie: zdajemy sobie sprawę, że Vistula to porządna marka pret’a’porter, a nie krawiectwo na miarę, ale przydałoby się, by następnym razem ubrania bardziej dopasować do sylwetek modeli. Na wielu z nich ubrania po prostu źle leżały. W przypadku marki kojarzonej z elegancją i klasyką to wada więcej niż znaczna.

EN_01050214_0021

9 Komentarze

  1. czytelnik w drodze
    12 września 2012

    Mozna poczuc sie jak na pokazie, czytajac ten opis.

    Odpowiedz
  2. Peri
    13 września 2012

    Serce rośnie, gdy czyta się o rozwoju Vistuli, ale też zastanawia mnie jak do tego doszło, że nie dobrano garniturów do sylwetki modeli – toż to podstawa!

    Odpowiedz
  3. Jacek S. Kłak
    13 września 2012

    Produkowałem pokaz Vistuli w 1993 roku (Warszawa-hotel Victoria) . To był pokaz połączonych sił tworzącego się trio:Vistula,Wólczanka,Próchnik. Na próby pokazu przywieziono wówczas 50 identycznie skrojonych marynarek różniących się ….tylko kolorem tkaniny.Załamaliśmy się. To była cała oferta Vistuli. Ta firma zrobiła najbardziej spektakularny skok spośrod wszystkich polskich marek…..Miło dziś to móc podsumować w ten sposób.

    Odpowiedz
  4. annkie-company.blogspot.com
    13 września 2012

    przyznam, że Vistula bardzo się odbiła od dna, wychodzi na prowadzenie i będzie kolejnym Broni:)

    http://annkie-company.blogspot.com/

    Odpowiedz
  5. Piąty Dzień Tygodnia vol. 9 « Fashion Magazine Blog
    14 września 2012

    [...] Michał Zaczyński recenzuje pokazy, na który nas nie zaproszono. Całe szczęście Michał został zaproszony, dlatego możemy przeczytać na jego blogu o pokazie La Manii i Vistuli. [...]

    Odpowiedz
  6. Lukasz
    14 września 2012

    Brioni oczywiscie

    Odpowiedz

Dodaj komentarz