My ze szwagrem pojechaliśmy do warsztatu i skończyła się gadka
– A wczoraj to żeśmy się z ciocią śmiały, bo ten piesek tak jadł i jadł… I jak by mu się dało więcej, to by dalej jadł – zanosiła się pewna Moniczka. Przez kwadrans. No rzeczywiście, ubaw po pachy.
Rzecz miała miejsce na pierwszej randce z moim znajomym. I ostatniej dla Moniczki. Mój znajomy posiadał bowiem specyficzną, dzieloną poniekąd ze mną, cechę reagowania na nudę agresją. Tak, właśnie agresją. Jedni z nudów, jak na przykład starożytni Grecy, wymyślają cywilizację, a innych, niestety, krew ze złości zalewa. Po kilku zwierzeniach Moniczki w podobnym stylu, mój znajomy zaczął szamotać się z rozwieszoną na oparciu krzesła własną kurtką, postukiwać nerwowo obcasem, pobrzękiwać (bo na trzeźwo dłużej się dało) kieliszkiem i charczeć. Miał ochotę coś tej Moniczce zrobić; nic przyjemnego ani dla niej, ani dla niego.
Jak ja go rozumiem! Jeśli bowiem istnieje piekło, to nie w postaci czarnej dziury, jakiegoś zmutowanego, powiedzmy, darkroomu, jakichś kół rozciągających, lecz w postaci szwadronu Moniczek. Niekończące się nudy. Takie wieczne urodziny stryja Ziuta. Dobry tort, nie za słodki. No i co powiesz, Martynka? My ze szwagrem pojechaliśmy do warsztatu i skończyła się gadka. Haniu, a te grzybki to najpierw marynujesz, czy wrzucasz od razu? A pamiętasz, jak na Wembley Lato w pięćdziesiątej siódmej? Kaczka rzeczywiście, aż muszę wziąć przepis. Widziałam, że byli, bo znów znicza poprzestawiane. Zawsze ją było stać na dobrą pomadkę, dobrą kawę, na fryzjera, a teraz zdziwiona, że się skończyło. No i tak. Tak, że tak.
I tak przez trylion lat, wyobrażacie sobie, państwo? Tak jak by nasze życie to było za mało, by każdego dnia konać z nudów. Bo na zrzucenie z mostu zasługuje ten, kto wymyślił, że najciekawsze scenariusze pisze samo życie. Oczywiście, nie każdy potrzebuje nadmiaru emocji, niektórym wystarczy znaleziona w skrzynce ładna pocztówka, czy trudne hasło w krzyżówce, by mieć co przeżywać.
Żyć z awersją do nudy niełatwo. Popada się w złe towarzystwo (źli ludzie z reguły są mniej nudni), pali papierosy, nie ogląda telewizji (więc z resztą społeczeństwa i rodziny nie bardzo jest o czym pogadać), za dużo myśli o seksie (mam na myśli NAPRAWDĘ za dużo), aż w końcu zostaje egocentrykiem, przestaje wierzyć w ludzi i bezmyślnie odczytuje się kolejne sentencje na wieczkach napoju Tymbark. „Licho nie śpi, ale chrapie”, „Nie bądź wiśnia”, „Dla kogoś jesteś całym światem”… O Boże!

13 Komentarze
SynOjcaPablita
8 listopada 2012Wódkę pić trzeba, Pani Michale. Wódka pozwala przetrwać wszystko…
normalnie_potwór
9 listopada 2012Muszę napisać , choć źle to wygląda : uwielbiam , przepadam za MZ. Dopóki trzyma pan moje standardy , jest OK. :))
michalzaczynski
12 listopada 2012O! A jakie są Pani standardy?
Za uwielbienie dziękuję, wreszcie ktoś!
normalnie_potwór
13 listopada 2012Wygląda na to , że podobne do Pańskich : wysokie 😉
BB
9 listopada 2012Poruszył Pan temat o którym myślę nieustannie od dwóch dni.Odwiedziła mnie koleżanka i tak ględziła ,że ja żeby zmienić temat(zaniepokojona swoją refleksją na temat marnowania czasu) powiedziałam ,że czytam biografię Miłosza i nie mam czasu skończyć.
Usłyszałam w odpowiedzi :”A musisz? interesuje cię to ?”
Dlatego postanowiłam:odpuszczam konwenanse,unikam nudziarzy.Mdli od takiego i podobnego ględzienia jakie Pan opisał.- BB
michalzaczynski
12 listopada 2012Brawo!
Czytelnik w drodze
9 listopada 2012Michał, kolega Twój może zatem powiedzieć „n” raz „fuck up”. Moniczka, ze swoja opowieścią to jedno, ale wujek Ziutek tupiący obcasem w oczekiwaniu, że Moniczka będzie go zabawiać na randce to coś zupełnie innego. Skoro szuka kogoś, kto będzie go zabawiał i wybawi od nudy, niech nie chodzi na randki, tylko jedzie do domu „gejsz”, tam zajmą się nim i może nawet zagrają mu na harmonijce, skoro tego oczekuje na randce ;). Może Martynka, widzi przed sobą „Bridget Jones” silącą się na uwznioślenie każdej przebytej randki i dobierającą kolejne majtki odpowiednie do okazji lub też, stwierdza świadomie, że nie wie tego i owego, świadomie plotąc o piesku, bo spostrzegła bojowe nastawienie lotnego umysłu Ziutka.
Michał, jak zawsze świetny felieton 🙂 Może napiszesz tez o rozczarowaniu Moniczek i Martynek, które chciałyby poznać kogoś, kto nie oczekuję od nich zabawiania, bo to mają już na rodzinnych spotkaniach, a od powiedzmy inteligentnego faceta oczekują czegoś więcej niźli tylko oczekiwania, że będzie zabawiany.
Osobiście posiadam taką pocztówkę, na którą spoglądam z nostalgią, po pewnej Martynce, która niestety zrezygnowała, kiedy pojawił się problem. Cóż Martynki prawo. Martynka chyba chciała zaciążyć do gwiazdki, by na sylwestra móc pochwalić się brzuszkiem, welonem i Bóg wie jeden czym. Na szczęście Martynka, nie widzi tego. Życzę jej jak najlepiej 🙂
zimuss
10 listopada 2012Od razu zamiast tego piwa trzeba było przejść na wódkę, świat przestałby być taki uciążliwy a może i J. z Ursusa stałby się nieco bardziej interesujący. Może i on sam odkryłby w sobie coś ciekawego, no chyba że przypadek ten jest wyjątkowo trudny to nawet wódka skazuje na niepowodzenie całą akcję.
Co zaś się tyczy tymbarków i tego co pod nimi się znajduje to wśród „złotych” myśli znalazłam kiedyś „czy wyjdziesz za mnie?” no i wyjdę stwierdziłam! a co mi tam!! 😉
p.s. apeluje o więcej felietonów bo ciężko przejść obok nich obojętnie 🙂
michalzaczynski
12 listopada 2012Jeśli wena pozwoli. A z tym różnie. Ale dziękuję, oczywiście!
Czytelnik w drodze
10 listopada 2012Rozumiem, że niektórzy musza zapijać nudę, bo żyć z nią nie potrafią, lub sami ze sobą – na jedno wychodzi. Należy pamiętać, że powinno się proponować, aby swoją połówkę znużeni nudą poszukali jesienią! Zimą wzrasta akcyza na alkohol 😉
BB
11 listopada 2012Komentatorzy tego postu trywializują opowiadając o alkoholu,podczas ja ubolewam nad ”mielizną umysłów” po większości kontaktów z moimi koleżankami i w ogóle znajomymi.Niedawno rozmawiałam z mężem że w śród naszych znajomych jest jedna,może dwie pary z którymi spotkania towarzyskie ,rozmowy to prawdziwa przyjemność.Reszta to nudne ględzenie -takie jakie opisał Pan w poście lub wymądrzanie się(jedynie słuszne) na tematy polityki (mężczyżni) i obgadywanie bliżnich (kobiety) i to koniecznie w tonie ona -głupia ,brzydka,bez gustu ,stara w przeciwieństwie do obgadującej
Wniosek-uciekać od takiej mielizny gdzie pieprz rośnie ,bo rzeczywiście można popaść w alkoholizm.
lady_pasztet
12 listopada 2012Cóż, mój narzeczony zwykł katować nudą swoje randkowe ofiary, które umawiały się z nim, tylko dlatego aby je zabawiał. Machały nogami i rzęsami i kazały sobie opowiadać dowcipy i robić fiki miki, a on milczał i zyskiwał złą sławę wśród Moniczek.
michalzaczynski
16 listopada 2012W sumie je rozumiem, bo też czasem chciałbym kazać robić sobie te fiki miki…