Na temat, czyli „przybyły rzesze pięknych i bogatych ludzi”

Moda | 10 grudnia 2012 | 19 komentarzy

swahili fashion week

Najnowszy trend, drodzy Państwo: projektanci sami piszą sobie recenzje. Oto na portalu natemat.pl pojawiła się relacja z tanzańskiego tygodnia mody. Autorstwa projektantki marki Mozcau, na ów iwent zaproszonej. Iwent jak iwent; od czasu, gdy śmietanka polskiej mody z redaktorami modowych pism włącznie wybrała się na Gambia Fashion Night (świeżutki raport o torturach, terrorze i cenzurze w Gambii tutaj: http://allafrica.com/stories/201209160484.html) granice absurdu przestały istnieć. Na marginesie dodam tylko, że menedżerka niemieckiej marki odzieżowej z górnej półki opowiadała mi ostatnio, że otwarcie salonu w Namibii przedłużyło im się o miesiąc, bo nie mieli skąd załatwić szyby. – Diamenty i fortuny tam są, ale o szkło i szklarzy trudniej – rzekła. I to tyle w kwestii wielkiej mody w krajach afrykańskich.

Ciekawsza jest jednak sama relacja. „Kolekcja okazała się strzałem w dziesiątkę. Zebrałam duże brawa, klientki przychodziły do mojego apartamentu na przymiarki, dostałam propozycję zorganizowania kolejnego eventu MOZCAU, tym razem zamkniętego dla klientek. Mogę być z siebie dumna” – zrecenzowała sobie pokaz projektantka. I dodała: „Po pokazie do mojego apartamentu przychodzili styliści i lokalne gwiazdy, abym ubrała ich na następny dzień eventu. Przychodzili przedziwni milionerzy, którzy dorobili się na diamentach. Byłam gwiazdą”. Brawo! Gratulujemy sukcesu. No i, oczywiście, tych „przedziwnych” klientów.

Czy rzeczywiście kolekcja Mozcau była udana, a projektantkę obwołano gwiazdą – tego nie wiemy. Musimy wierzyć na słowo. Ja osobiście nigdy nie poznałem projektantki. Zapewne jest serdeczną, przemiłą osobą. Bardzo też możliwe, że zdolną. Ale co, na litość boską, podkusiło ją by opublikować swój narcystyczny elaborat?  I dlaczego – przepraszam bardzo! – musi on być tak niemądry?

„Afrykańskie kolekcje w wielbłądy, chaty, ozdobione suchymi liśćmi, częściami z puszek od piwa. Dla mnie to było coś nowego. To zmieniło mój stosunek do mody. Jak bardzo może być ona umowna” – ekscytuje się projektantka. Rzeczywiście; bieda, zacofanie i wysypisko śmieci z najedzonej, wyperfumowanej Europy, jakim de facto stał się afrykański kontynent, przyjmując tysiące ton złomu od zardzewiałych pralek po zużyte żyletki, to jak nic świeża inspiracja i ożywcza odmiana dla kreatora mody.

W podobnym tonie utrzymany jest fragment: „przybyły rzesze pięknych i bogatych ludzi, którzy stanowili ogromny kontrast do biedy, którą widzi się tu na ulicach miasta (mężczyźni prowadzą przyczepy z towarem biegając jak konie by zarobić jakikolwiek grosz). To było fantastyczne!” Co, przepraszam, było fantastyczne? I jakiego poziomu bezrefleksyjności trzeba sięgnąć, by nie wyczuć obciachu, jakim jest wzruszanie się nędzą trzeciego świata, oglądaną z pozycji gwiazdy imprezy w luksusowym hotelu Golden Tulip?

Kilka miesięcy temu pewien stylista napisał relację z podróży do Kambodży, gdzie „dzieci były bardzo chude i bardzo biedne, ale zawsze uśmiechnięte”, jednak zrobił to na swoim prywatnym facebookowym profilu. W przypadku projektantki firmy Mozcau rzecz ma się jednak inaczej, bo za artykułem stoi rzekomo poważny portal. I podejrzewam, że nie jest to rzecz bez znaczenia. Natemat.pl, który miał być nową jakością dziennikarstwa internetowego, jeszcze bardziej je strywializował. Przynajmniej w tematyce mody. Nie wiem co takiego dzieje się w redakcji portalu (jeśli ktoś wie, zapraszam do komentowania poniżej), na jakiej zasadzie dopuszczane są teksty do publikacji i jak daleka jest w nie ingerencja, ale najlepsze nawet pióra wypisują tam rzeczy zdumiewające. A to doświadczony redaktor pochwali się społeczeństwu, że kupił drogie spodnie i znalazł w nich tipsa, a to erudyta, którego ceni się za oryginalność spostrzeżeń i języka gościnnie napisze recenzję z pokazu Polygonu, jakby nie potrafił zdania złożyć, a to najlepsza polska projektantka, a przy okazji osoba naprawdę lotna, odpływa w swoim poście, rozpisując się – nie wiedzieć czemu – o taksówkarzach na lotnisku… Żadne artykuły, czasem wręcz wielkości leadu, wątpliwe posty, nieciekawe wpisy na blogach projektantów, PR-owców i innych ludzi mody, którzy uznali, że umieją pisać…

I jak nie postrzegać nas, ludzi zajmujących się modą, czy zwłaszcza piszących o niej, stereotypowo jako pustych? Odnoszę jednak wrażenie, że wpisem o tanzańskim tygodniu mody, zasłużyliśmy na tę opinię, jak nigdy wcześniej.

19 Komentarze

  1. Laura
    10 grudnia 2012

    hmm, artykuł projektantki zdecydowanie z grupy tych „SZKODA GADAC”, ale wypadałoby zauważyć nowy akapit – „to było fantastyczne!” nie jest reakcją autorki na mężczyzn z przyczepami, co czyniłoby z niej kretynkę

    Odpowiedz
    • Anka
      10 grudnia 2012

      Niestety i tak czyni z niej kretynke, widok tak okrutnie kontrastujacych swiatów – w tym wypadku mowimy o totalnej biedzie ulicy z ludzmi bogatymi lewymi pieniedzmi – nie moze byc FANTASTYCZNY! Nie mowimy o roznorodnosci kulturowej spotkanej w Gambii i wolnosci spoleczeństwa ktore kreatywnie pokazuje swoje kontrasty tylko biedzie, bezsilnosci i bezprawiu jakie tam panuje.

      Odpowiedz
      • martyna
        10 grudnia 2012

        po pierwsze, tekst dotyczy Tanzanii, nie Gambii.

        po drugie, tekst brzmi: „(mężczyźni prowadzą przyczepy z towarem biegając jak konie by zarobić jakikolwiek grosz). KONIEC WĄTKU. NOWY AKAPIT. NOWY WĄTEK.

        To było fatastyczne! Każda modelka miała inne buty, ” ergo słowo „fantastyczne” dotyczy butów modelek, a nie biedy. Cytat wyrwany z kontekstu.

        Odpowiedz
  2. Alicja
    10 grudnia 2012

    Uff… a już myślałam, że ze mną jest coś nie tak czytając te grafomańskie teksty Różyca czy Pani Olgi ( to moja ulubienica pod tym względem, uroczo denerwuje się w komentarzach pod swoimi tekstami). Przykre jest to, że zamiast modę przybliżać szerszej publice odbiorców natemat która w większości na modowe blogi nie wchodzi, oni pokazują ją jako jakiś dziwny i niepotrzebny wytwór współczesności dla snobów i wariatów.

    Odpowiedz
  3. fuckfashion
    10 grudnia 2012

    nie omieszkam napisać, że człowiek swoją głupotą i wyrachowaniem w żaden sposób już mnie nie zaskoczy.

    Odpowiedz
  4. martyna
    10 grudnia 2012

    W jednym się nie dziwię Moskau – gdyby czekała, aż recensję napisze afrykanski dziennikarz, ukazałaby się ona na wiosnę 2016 roku (vide przykład z szybą…) . Oczywiście, dałoby się to napisać taktowniej, ale Afryka potrafi zachwycać. I naprawdę wszyscy się tam uśmiechają. Więc nie dziwię się temu radosnemu otłumanieniu. Na marginesie, spędziłam w Kenii miesiąc, z czego dwa tygodnie pomagając w 800-osobowej podstawówce na zabitej dechami wsi, pozostałe m.in. wśród Masajów mieszkających w chatach z błota, i ani razu nie widziałam płaczącego dziecka. Po prostu Afryka tak ma – uśmiecha się mimo starych pralek i zużytych żyletek.

    Pomyślmy też o presji, jaka w branży mody ciąży na redaktorach – relacja musi być zawsze na już, na dziś, na wczoraj, a na twitterze natychmiast. Sama ze zmęczenia pomieszałam zdjęcia i nazwiska projektantów pisząc na ultre i zorientowałam się w ostatniej chwili. Gdyby nie ten pęd, może dziewczyna ochłonęłaby nieco i przemyślała trochę.

    Odpowiedz
  5. Riennahera
    10 grudnia 2012

    Ależ w Vogue zdarzają się podobne kartofle i to średnio w co drugim numerze, przykład idzie z góry.

    Odpowiedz
  6. annkie-company.blogspot.com
    10 grudnia 2012

    wielka paranoja, nikt nie wiem już co można zrobić w Pr.

    Odpowiedz
  7. Mickey Wyrozębski
    10 grudnia 2012

    Witam,

    Dziękuję za poświęcenie czas na przeczytanie mojego artykułu. Niestety należy mi się słowo wyjaśnienia. Być może artykuł napisany był na gorąco, i mogło w nim zawrzeć nieco wiecej szczegółów, ale nie był on o sytuacji ekonomicznej w Tanzanii. I czyta Pan to co chce Pan przeczytać czyli dopowiada Pan coś czego nie ma w treści.

    „Afrykańskie kolekcje w wielbłądy, chaty, ozdobione suchymi liśćmi, częściami z puszek od piwa. Dla mnie to było coś nowego. To zmieniło mój stosunek do mody. Jak bardzo może być ona umowna” Nie ma tu nic o biedzie. Projektanci przylecieli z różnych krajów i nie chodzi o to, że ktoś przyczepił puszkę bo nie miał na jedwab. Chodzi o postrzeganie mody, o różnice kulturowe. Może zabrakło kontekstu, ale namalowanie więlbąda na sukience chyba nie jest równoznaczne z biedą.

    „przybyły rzesze pięknych i bogatych ludzi, którzy stanowili ogromny kontrast do biedy, którą widzi się tu na ulicach miasta (mężczyźni prowadzą przyczepy z towarem biegając jak konie by zarobić jakikolwiek grosz). To było fantastyczne!” Bardzo przykro, że nie zauważył Pan czegoś takiego jak akapit, który zmienia znaczenie. To było fantastyczne rozpoczyna kolejną treść. I nie wiem z czego się tu naśmiewam, ani jaką mam być ignorantką – po prostu pokazuję różnicę – miasto jest biedne, ale są też bogaci i oni są gośćmi tej imprezy. Fantastyczne jest to, co podkreślam na końcu, że ludzie potrafią się śmiać i cieszyć, nawet jak coś nie jest idealne. Ba! Jest dalekie ideału.

    Można się naśmiewać bez granic z czyjeś pracy, z czyjegoś pisania.

    Świat się zmienia. Pewne regiony bogacą się, zmieniają, inne biednieją. Nie opisywałam znajomości z moimi biednymi znajomymi, gdyż artykuł nie dotyczył całego wyjazdu i tego jak wygląda sytyacja gospodarcza regionu.

    Jest skrótowym opisem mojego doświadczenia na miejscu.

    Moim zdaniem jest to duża promocja dla kultury europejskiej, dla polskiej mody. Tego Pan nie zauważa. Kolekcja się bardzo podobała i dostałam kolejne zaproszenie.

    I tak, jestem z siebie dumna. Cieżko pracuję na swój sukces, nawet jeśli jest to sprzedaż sukienki pięknym i bogatym kobietom z Afryki, które dają pracę biedniejszym.

    Nie wzruszam się nad biedą z luksusowego hotelu, a może właśnie się wzruszam. Ale ani się z niej nie naśmiewam, ani nie oceniam. Pomagam ludziom jak mogę.

    Ludzie nawet są tu uśmiechnięci, mil, otwarci. Nawet Ci biedni. To podkreślał ten artykuł.

    Jednak polska mentalność się nie zmieni. Najłatwiej ocenić, dorobić filozofię, obśmiać.

    Dla Pana to event jak event, dla mnie przygoda życia. Proszę mi uwierzyć, że dla wielu ludzi, których spotkałam, było to inspirujące. Że właśnie można żyć inaczej, realizować marzenia, krok po kroku.

    I mieliśmy okazję się poznać, był Pan gościem w butiku, który prowadziłam. Próbowałam się przywitać, ale nie odpowiedział Pan na moje “Dzień dobry” patrząc mi prosto w twarz.

    Pozdrawiam,
    Mickey

    Odpowiedz
  8. Maja
    11 grudnia 2012

    Mysle, ze poziom refleksji pani projektantki najlepiej podsumowala ona sama zdaniem, ktore wydrukowala na koszulce „A stranger has big eyes but sees nothing.” Tez spedzialm troche czasu w Afryce i wiem, ze ludzie sie tam usmiechaja. Ale co z tego. Nie wymagam od projektantki, aby zbawiala swiat, Jesli znalazla rynek na swoje ciuchy, to super, niech je tam sprzedaje – duzo firm widzi Afryke jako rozwijajacy sie rynek. Byloby natomiast fajnie, gdyby projektantka przeczytala chociaz Wikipedie zanim zabierze sie do pisania. A juz w szczegolnosci zalecam ostroznosc w pisaniu o dorabianiu sie na afrykanskich diamentach. Pozdrawiam;-)

    Odpowiedz
  9. normalnie_potwór
    11 grudnia 2012

    http://magazynkontakt.pl/hugo-bader-cos-sie-bogu-nie-udalo.html Jakoś mi współbrzmią te dwa teksty..Choć dotyczą innych spraw.. Brawo , Michał. Tak trzymać.

    Odpowiedz
  10. Lady Pasztet
    11 grudnia 2012

    Herr Redaktor! Brawo! Nie ma nic pyszniejszego niż taki felieton, na który odpowiada jego „Temat”. Bosko po prostu! To niczym reżyserka „Big love”, która przyszła do studia filmwebu, żeby bronić swojego filmu przed miażdżącą recenzją! Hahaha! Cudowności!

    Przede wszystkim gratuluje tekstu oraz wyczucia tego, iż postkolonializm istnieje w wielu, wielu tematach, o których się nam nie śniło. Branża „modowa” tak samo ochoczo przyklaskuje „egzotyce” takich miejsc jak Tanzania czy Gambia, bez żadnej refleksji skąd biorą się pieniądze u ludzi, którzy kupują ich projekty. Cudownie jest mieć aż tak dobre samopoczucie, żeby się cieszyć tym faktem i opowiadać o kontrastach. Ale już zastanowić się skąd się owe kontrasty biorą? Ah, zbędna to rzecz!

    W każdym razie świetne przytarcie nosa, no i zwrócił pan uwagę na temat portalu Na Temat, gdzie wszystko jest obok tematu i gdzie pisać mają Ci, którzy mogliby raczej tego nie robić, aby nie zniechęcać do siebie potencjalnych klientów i klientek. Z tym portalem łączy mnie relacja love-hate, gdyż nie cierpię, ale lubię się skatować od czasu do czasu, jakimiś wypocinami na miarę wypowiedzi z podstawówki.

    Jakby to powiedziała Masłowska „Zrobił mi Pan dzień!” :)

    Odpowiedz
  11. max
    11 grudnia 2012

    Czytałem tekst w „Na temat” i myślę że Twój ostry jak brzytwa język trochę się tym razem zagalopował. Nie uważam że jest to recenzja własnej kolekcji. Potraktowałbym ten wpis raczej jako notatkę z podróży autorki, która postanowiła podzielić się wrażeniami z czytelnikami.
    Co do samego „Na temat”… hmm.. sam portal jest dość ciekawy i myślę,że eksperyment Lisowi wypalił aczkolwiek teksty z zakładki pt. moda faktycznie nie powalają. Szczególnie razi grafomaństwo niektórych blogerów (różyca – jak ktoś już wcześniej napisał, czy mojej „ulubionej” furiatki – Natalii Jeziorek) Brakuje dobrych recenzji, merytorycznych artykułów. Generalnie przerost formy nad treścią. Nie wiem, może też nie ma za bardzo komu pisać rzeczowo i konkretnie przedkładając przy tym treść nad własną kreację. Nawet Joanna Bojańczyk, która swego czasu pisała bardzo dobre teksty dla TS, teraz, jak poczyta się bloga na Rzepie, to już tylko smutek ogarnia. Tak jakby kobiecie się już nie chciało. Nie wymagam (żeby była jasność) aby były to artykuły encyklopedyczne, ale dobrze żeby nawet felieton zawierał min 40% treści.

    Odpowiedz
  12. piotr gorajewski
    11 grudnia 2012

    :D

    Odpowiedz
  13. Czytelnik w drodze
    11 grudnia 2012

    Nie mam doświadczenia, ale mam wrażenie, że krytykować zawsze łatwiej. Nam znudzonym Europejczykom może się wydawać, że puszka czy wielbłąd jest tak bardzo trywialny, więc wymyślamy, choćby za cenę permanentnego rozwolnienia. nie wiem tylko czy pamiętamy nasze sukcesy, jakie gafy językowe częstokroć potrafimy strzelać w naszym uniesieniu. łatwo jest wytykać błędy innym. Łatwo mówić, że ktoś bezrefleksyjnie podchodzi do kwestii, bo przecież politycznie niepoprawne jest przyznać się, że lepiej czujemy się współczując niźli ciesząc się z radości innych. Michał, chyba jednak zagalopowałeś się z krytyką. Choć w Twoim przypadku to bez znaczenia czy siebie czy innych krytykujesz to i tak celem staje się wytknięcie faux pas. Nawet jeśli widzi się, że to już parodia, daleka od groteski. Tekst zrozumiałem inaczej.

    Odpowiedz
  14. Ula
    14 grudnia 2012

    Moda coś pięknego:)

    Odpowiedz
  15. Tomasz
    19 grudnia 2012

    Rzeczywiście, ale modelki teraz to mają ciężką pracę. Praktycznie dla wielu dziewczyn z biednych afrykańskich krajów praca jako modelka to wielka życiowa szansa. :)

    Odpowiedz
  16. tattwa (@tattwa_channel)
    3 stycznia 2013

    To naprawdę urocze, że NaTemat próbowało stworzyć nową jakość dziennikarstwa. Moim zdaniem zdecydowana większość tekstów na tym portalu ma poziom notatek z Onetu – jedynie komentujący są mądrzejsi i nie tak wulgarni, bo podpisują się pod komentarzami własnym kontem FB.
    Urągające inteligencji teksty Natalii Jeziorek i Natalia Lesz przytulająca Magika ostatecznie zniechęciły mnie do tego portalu. Ileż można?

    Odpowiedz
  17. modna bielizna
    1 lutego 2013

    wow, bardzo ceikawe przemyślenia, a opisane recenzowanie własnej kolekcji przez projektantkę brzmi absurdalnie jak scena z Misia. Jeżdzenie na pokazy mody w krajach, gdzie ludzie masowo głodują, a ludzi, których stać na prezentowane ciuchy jest 1% społeczeństwa ( i to ta część, która wyzyskuje resztę) to uspraiwedliwianie dziejącego się w tych krajach zła. Najśmieszniejsze, że pewnie te same osoby ze świata mody pochylą się nad byle mrówką i będa krzyczeć o łamanie praw w krajach, gdzie nie mają swoich interesów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz