Paprocki & Brzozowski „Emmanuelle”. Relacja z pokazu – AKTUALIZACJA

Moda | 21 grudnia 2012 | 5 komentarzy

p&b

Czy szanowni państwo bywalcy mogliby wreszcie przestać się spóźniać? Pokaz najnowszej kolekcji „Emmanuelle” duetu Paprocki & Brzozowski zaplanowano na godzinę 22-gą. W środku tygodnia to naprawdę graniczna pora. Toteż projektanci uprzejmie poprosili na zaproszeniach o punktualne przybycie. Ale gdzie tam! O 22.15 po przestrzeniach Och Teatru, w którym pokaz miał się odbyć, hulał wiatr… i ewentualnie fotoreporterzy ustawieni w pozycjach bojowych, by ustrzelić jakąś gwiazdę. Życzyłbym sobie, żeby któryś z gospodarzy pokazów odważył się wreszcie rozpocząć imprezę równo o czasie, bez oglądania się, ile miejsc na widowni jest zajętych. Może zmobilizowałoby to zblazowaną warszawkę do poważniejszego traktowania zarówno projektantów, jak i siebie nawzajem. A tak, można było odnieść wrażenie, że wszyscy, łącznie z tandemem kreatorów, czekali na Annę Muchę w jej niedorzecznym kapeluszu.

anna mucha

Pora wybrana została przez projektantów nieprzypadkowo. Miało być bowiem, niczym w kultowym erotyku, zmysłowo i seksownie; tylko dla dorosłych. To rozbudziło nadzieje widowni, która po pokazie narzekała na brak interakcji modelek z półnagimi modelami, przewalającymi się po ułożonych na środku sceny poduchach, na brak dreszczyku i w ogóle seksu. – Żeby choć jeden model kawałek gołego tyłka pokazał – narzekano tu i ówdzie. Rzeczywiście, mógł pokazać. Choć z drugiej strony: bez przesady. Paprocki & Brzozowski wywołali u swoich gości jakieś stłumione wcześniej emocje, niezrealizowane fantazje i wcale pokaźne pokłady voyeryzmu.

p&b

p&b

Mnie interakcji między modelkami, a modelami (a czasem i samymi modelkami) nie brakowało. Przekomarzali się, dotykali, obserwowali – te sprawy. A ostatecznie to modelki, a nie aktorki, więc nie można było oczekiwać Bóg wie jakich inicjacji. Zwłaszcza, że modelki owe niekoniecznie musiały być pełnoletnie. Sama choregorafia i scenografia też mi się podobała. Tak się jakoś stało – i bardzo dobrze – że polskim projektantom przestało ostatnio wystarczać kilkanaście metrów wybiegu i ściana z podświetlonym logo własnej marki. Zaczynają bawić się w show. W Och Teatrze Paprocki & Brzozowski przenieśli nas do miłego buduaru. Ale w dobrym guście. Duet ma bowiem na koncie kilka kolekcji z drapieżnymi, agresywnymi  sylwetkami; powiedzmy, w stylu Balmain. W kolekcji „Emmanuelle” całkowicie z nich zrezygnował, dzięki czemu nie popadł w wulgarność, ani dosłowność.

p&b

Zatem pokaz „Emmanuelle” poprowadzony był ze smakiem i wyczuciem. A sama moda? Cóż, trochę w tym efektownym anturażu zniknęła. Widziałem sukienki, które mogłyby wyjść z atelier Natalii Jaroszewskiej, widziałem falbany z rozmaitymi wariacjami na ich temat, pojawiły się co prawda skóry i wełny, ale w formie tak delikatnej, że nie stanowiły kontrapunktu dla ubrań (tj. głównie sukienek i koszul) ze zwiewnych tkanin. „Emmanuelle” to kolekcja prościutka  (AKTUALIZACJA: wcale nie taka prościutka; poniżej dokładam zdjęcia z lookbooka, pokazujące, że to najlepsza kolekcja duetu od kilku sezonów) ambitna. I spójna, jak u Paprockiego & Brzozowskiego rzadko kiedy, co zarówno jest zaletą, jak i wadą, gdyż tym razem brakowało punktów charakterystycznych, jakichś silnych, wyróżniających się sylwetek, pomysłów, detali… Jest za to romantycznie. I rozważnie. Nie przypominam sobie bowiem żadnej kolekcji duetu z ostatnich lat, która byłaby równie komercyjna. W dobrym tego słowa znaczeniu.

p&b

pb

pb2

5 Komentarze

  1. Jacek S. Kłak
    21 grudnia 2012

    Ooooooooooo! bardzo mi się spodobało w każdym aspekcie się zgodzę i przyklasnę (temat spóźnienia pokazu,scenografiia,miejsca,pomysłu ,modelek,niespełnionego erotyzmu itp ,a nawet co do kolekcji dyplomatycznie dodam że też).Tylko jedno z mojej strony :jeśli już się czyni modelki aktorkami to wypada albo zrobić więcej prób albo wybrać do tej roli lepsze modelki bo wiele interakcji było sztucznych i wymuszonych.Dawno dawno temu z Kasią Sokołowską robiliśmy pobne eksperymenty ratując pomysłem czasami miedudolne kolekcje. Ale właśnie dopracowanie, akcent na jakość detalu w choreografii (jesli już była poza samym chodzeniem ) dawały nieco lepszy wynik. A może po prostu mieliśmy szczęście do bardziej utalentowanych aktorsko modelek i modeli (Olivier Janiak, Anita Lipnicka, Anita Werner, Blanka Weinberg i wiele wiele innych )

    Odpowiedz
  2. annkie-company.blogspot.com
    21 grudnia 2012

    osobiście uważam, że wszystko było „nieśmiałym” eksperymentem i duet szukał równowagi, czyli mało wybuchowana kolekcja w dobrej scenerii. I teraz pozostaje nam czekać na odważną kolekcję i fajną scenografię 50:50 .

    annkie-company.blogspot.com

    Odpowiedz
  3. Jacek S. Kłak
    22 grudnia 2012

    Czasami można się nie doczekać….

    Odpowiedz
  4. Subiektywny ranking najważniejszych wydarzeń w polskiej modzie w 2012r. « Michal Zaczynski Blog
    2 stycznia 2013

    [...] się naprawdę fantastycznych spektakli. W 2012 roku Paprocki&Brzozowski zaprosili do buduaru (http://michalzaczynski.wordpress.com/2012/12/21/paprocki-brzozowski-emmanuelle-relacja-z-pokazu/), Agnieszka Maciejak do basenu, a Robert Kupisz na romską zabawę [...]

    Odpowiedz
  5. beata
    9 stycznia 2013

    zgadzam się z Jackiem S.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz