Mężczyzna u boku

- Nigdy mi nie imponowały ciuchy i sorry, ale nie będę się dla ciebie stroił, za to poszedłbym do sklepu po śniadanie, na jakie tylko miałabyś ochotę! – wykrzyczał mojej znajomej pewien S. na czwartej randce. Wszystko to w odpowiedzi na uwagę, że może czas już zmienić koszulkę z logiem piwa, którą dostał w osiedlowym dyskoncie za zakup czteropaku.

mężczyzna u boku

Znajoma jak siedziała, tak wstała, chwyciła torebkę i wybiegła, a trotuary kawiarni, gdzie ów dramat się rozegrał, jeszcze przez kwadrans wygrywały echo stukotu jej obcasów. Zuch dziewczyna! Ostatecznie bowiem, jakieś rogaliki, ser i jajko może kupić sobie sama, a i tak przeczytała w wywiadzie z Beatą Tyszkiewicz, że prawdziwa dama rano żywi się wyłącznie dwoma cienkimi papierosami* popijanymi espresso w kruchej porcelanie, więc dla samych śniadań z nikim przyszłości sobie układać nie będzie. Ale wygląd to już co innego.

Nie, żeby jakaś nie wiadomo jaka moda. Wystarczy, żeby było porządnie, marynarka nie była o dwa rozmiary za duża, bo mężczyznom się wydaje, że w takich wyglądają na dobrze zbudowanych, a do tego czyste trampki, biały T-shirt i zgrabne dżinsy.

Czy to duże wymagania? Okazuje się, że bardzo. Ależ napadły na biedną dziewczynę koleżanki z jej działu! Więc po pierwsze, rzekomo u faceta liczy się charakter, a nie wygląd. Po drugie, dbanie o image jest niemęskie i w ogóle czy by chciała, by jej facet spędzał każdego rana pół godziny w łazience? Po trzecie zaś, elegancki mężczyzna u boku to strzał w kolano, bo za takim od razu będą się oglądały inne, czego konsekwencje dla związku mogą być opłakane.

Pierwsze dwie uwagi to rzecz gustu. Ale z diagnozą nr 3 moja znajoma nie mogła się pogodzić. Kraj jest pełen abnegatów w polarach, a i tak tygodniki opinii co rusz epatują okładkami typu: „Dlaczego zdradzamy” albo „Niewierny jak Polak”. Dlatego – konkluduje moja znajoma – wystrojony i wypachniony wybranek czułby się na tyle atrakcyjny, że nie musiałby się dowartościowywać w ramionach innej kobiety.

Ale wierność to jedno, a potrzeba jakości życia – drugie. Bo czyż to nie wspaniałe, gdy wredne koleżanki szlag trafia z zazdrości na widok efektownego mężczyzny? A poza tym, co to znaczy: „sorry, nie będę się dla ciebie stroił”? Jeśli nie dla niej, to dla kogo? No i jeszcze ten tekst: „nigdy mi nie imponowały ciuchy”. Znamy takich. Potem rozliczali swoje żony z każdego T-shirtu za pięć euro i gumowych japonek na basen. Już oczyma wyobraźni moja znajoma widziała, jak w starym, znoszonym gieźle idzie przez życie z takim niechlujem…

 

*od papierosów autor niniejszego felietonu zdecydowanie się odcina; są niezdrowe i w ogóle za drogie.

Felietony dla Qelement czytaj tu: http://qelement.pl/michal-zaczynski

 

4 Komentarze

  1. Erykah La Rocca
    10 maja 2013

    Hahaha, świetnie ujęte! Niemniej jednak jako kobieta z bagażem doświadczeń ( i mam wrażenie, że moja opinia nie będzie do końca odosobniona) oświadczam, że przytoczony wyżej przykład świadczy o tym, że Zuch -dziewczyna jeszcze życia nie zna i głupotę zrobiła, bo łatwiej namówić faceta w koszulce od piwa na jakiś fajny męski fatałaszek,niż wielbiciela ciuchów, stylizacji i magazynów modowych na latanie za rogalikami dla ukochanej. Wiem co mówię, bo i z jednym z drugim przypadkiem miałam do czynienia. Oczywiście zakładam, że Pan, Panie Michale, pięknie łączy cechy jednej i drugiej grupy mężczyzn :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  2. kadehti
    11 maja 2013

    Koleżanki z działu napadły, ale jestem wręcz pewna, że każda z nich wzdycha do Clooneya i Goslinga w formacie jpg. I nie chodzi o to, że inne baby będą się oglądały, tylko o to, że przy takim facecie przeciętna Polka wygląda o wiele gorzej jak przeciętnie. Odnoszę wrażenie, że większość kobiet, które widzę na ulicy na makijaż nie poświęca w ogóle czasu, włosy, koniecznie długie, katowane są nieśmiertelnym kucykiem wykonanym plastikowym grzebieniem i neonową frotką…
    Więc źle ubranych facetów pozostawmy kobietom bez wyobraźni ;)

    Odpowiedz
  3. czytelnik w drodze
    18 maja 2013

    Popieram, że świetne :)

    Odpowiedz
  4. Sara
    8 grudnia 2015

    W 100% się zgadzam :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz