Gosia Baczyńska: I Feel Love. Relacja z pokazu + wywiad

Moda, Wywiady | 19 lipca 2013 | 3 komentarzy

najnowsza-kolekcja-gosi-baczynskiej-i-feel-love-16

- Niezmiennie eksploruję klasyczną przedwojenną modę. Tam szukam inspiracji i rozwiązań, ale cieszę się, że nie kojarzę się ze stylem retro. Bo to oznacza, że dobrze przekładam go na współczesność…

– mówiła mi kilka miesięcy temu Gosia Baczyńska (fragmenty wywiadu poniżej). Nie dziwi więc, że najnowsza kolekcja Gosi „I Feel Love”, będąc na wskroś współczesną, nosi silny gen klasyki.

To suknie w stylu wiktoriańskim. I – także przedwojenne – chanelowskie kostiumy. Poza tym Baczyńska żongluje klasyką mniej odległą: kombinezony rodem z disco lat 70., space age z jego nieodłącznymi futurystycznymi (swoją drogą epitet paradoksalny, jak na coś, co lansowano niemal pół wieku temu) sztucznymi materiałami z rodzaju PVC i gumy… Plus inspiracje glam rockiem Davida Bowiego, którego „Space Odity” posłużyło także za podkład dźwiękowy pokazu. Baczyńska przyznaje, że poświęcona Bowiemu wystawa w londyńskim V&A zrobiła na niej piorunujące wrażenie.

Pokaz Gosi Baczynskiej, Fort Sokolnickiego, 27.06.2013, fot. WBF

Jest więc blichtr, gwiezdny pył, rozpasanie i rozhasanie epoki disco. No i typowa dla ery podboju kosmosu euforia. Sporo w tej kolekcji frywolności, może nawet nieco balansowania na granicy campu; także typowego dla ówczesnej estetyki. Ale space age to także lęk przed nieznanym. Literatura, czy gazety z tamtego okresu przepełnione są obawami o nieodwracalne odarcie (wszech)świata z tajemnicy. Stąd nastrój melancholii i rozdarte, czy też płonące serce – jedne z motywów kolekcji.

Kolekcji porywającej, trzeba dodać. Tradycyjne formy ze skrajnie nietradycyjnych tworzyw, nowe odczytania deseni (prześwitująca pepita, dla przykładu), plisy z gumy… Wszystko śmiałe, mistrzowskie na każdym poziomie – od koncepcji i idei, przez wykonanie po prezentację. Nic nie jest tu dosłowne, nic nie jest zwyczajne. Przy silnych i czytelnych inspiracjach – na czym wykłada się tak wielu projektantów – ta nieprawdopodobnie ambitna, brawurowa kolekcja ujmuje lekkością, oryginalnością i daje pole do indywidualnych interpretacji.

Takie pokazy i takie kolekcje zdarzają się w Polsce niezwykle rzadko, może raz na kilka lat. Kiedy ostatnio – nie pamiętam.

Ps. W relacjach z pokazów zwykle pomija się ich współtwórców. W tym przypadku przemilczenie ich nazwisk byłoby niesprawiedliwością. Fryzury – Kacper Rączkowski, makijaże – Marianna Yourkiewicz, stylizacja – Andrzej Sobolewski. Muzykę do pokazu skompilował Andrzej Smolik, światłami pokierowała Jaqulin Sobiszewski, a scenografię przygotowała Magda Maciejewska. Sponsor główny: T-Mobile.

Pokaz Gosi Baczynskiej, Fort Sokolnickiego, 27.06.2013, fot. WBF Pokaz Gosi Baczynskiej, Fort Sokolnickiego, 27.06.2013, fot. WBF Pokaz Gosi Baczynskiej, Fort Sokolnickiego, 27.06.2013, fot. WBF

Gosia Baczyńska "I Feel Love"

Fragmenty wypowiedzi Gosi Baczyńskiej do wywiadu dla Fashion Magazine:

Z kilku dokonań jestem dumna. Przede wszystkim z tego, że cały czasu udaje mi się tworzyć moją modę, projekty, które sprawiają mi frajdę, inspirują mnie i cieszą.  Bywają łobuzerskie, czasem perwersyjne i budzą pożądanie.

Kiedyś powiedziałam, że robię modę dla modelek o rozmiarze zero. I teraz się to za mną ciągnie, choć mam nieodparte wrażenie, że media same znalazły sobie taki temat i go do mnie przykleiły. A jakie mają być, jeśli nie zero?  Poza tym na moim ostatnim regularnym pokazie, na podwórku, chodziła modelka w rozmiarze XXL. Bo taka też była konwencja: opowieść o kamienicy, różnych jej mieszkańcach w różnym wieku… To był rodzaj spektaklu i obecność modelki o takich kształtach miała swoje uzasadnienie. I dodała kolorytu.

Niezmiennie eksploruję klasyczną przedwojenną modę. Tam szukam inspiracji i rozwiązań, ale cieszę się, że nie kojarzę się ze stylem retro.  Bo to oznacza, że dobrze przekładam go na współczesność. Więc z jednej strony klimaty jak ze starej fotografii, a z drugiej przełamanie, rozdarcie, surowość, nonszalancja i odrobina perwersji. Moje podejście do mody. Lubię zadzior.

Nie robię taniej, masowej mody. I chyba nie mogłam takiej robić. No bo gdzie i za jakie pieniądze? Polscy projektanci ze starszej kadry, tej po 1989 roku, robią modę pojedynczą. Tak żeśmy zaczęli i trudno jest nam teraz wskoczyć w masówkę. Bo moda masowa wymaga innego myślenia. Jestem jednak coraz bardziej otwarta na tańszą linię. Nie chcę tworzyć tylko dla wybranych, chcę widzieć swoje projekty na świetnych, nowoczesnych dziewczynach. Chcę patrzeć jak się nią bawią. Dlatego w moim atelier można dostać też już tańsze projekty. Będzie ich coraz więcej.

Młodzi projektanci powinni uczyć  się rzemiosła. Analizować krój, bo widzę, jak często popełniają błędy. A poza tym muszą harować. I szukać, tam, gdzie nikt wcześniej nie szukał. Jest sporo interesujących młodych twórców. Widzę jednak, że za wszelką cenę ta nowa fala polskiej mody stara się kontestować to, co zrobiło pokolenie wyżej. No bo czy jest jakiś młody projektant, który ci zrobi superrzecz nie na ulicę? Oczywiście, każdy młody twórca przez to przechodzi, ale dobrze by było się na tym nie zatrzymać. W pewnym momencie w projektowaniu mody nie chodzi, by coś sprzedać za trzysta, czy sześćset złotych i mieć na drinka, ale by stworzyć firmę i się rozwijać.

Maldoror i Łucja Wojtala. To nazwiska w polskiej modzie, którym z uwagą się przyglądam. Łucja robi świetne dzianiny. Widać, że ma warsztat, że wie co robi i zna się na tym. Muszę się z nią skontaktować. W Maldororze podoba mi się jego talent i osobowość.

Od dziecka sobie dorabiałam. Chodziłam do ogrodnika, po szkole wynajdywałam sobie zajęcia, i pracowałam, by na przykład, zarobić sobie na dżinsy. W końcu wyjechałam do Anglii do studia projektowego. Ale w pewnym momencie miałam tak dość harówy przez siedem dni w tygodniu i praktycznie niewidzenia Londynu, że rzuciłam pracę w cholerę i kupiłam powrotny bilet do Polski. Mama już się cieszyła, placków napiekła, a ja w ostatniej chwili dostałam propozycję pracy jako sprzątaczka, bo jakaś Polka nieoczekiwanie dała nogę z agencji pracy. „Odziedziczyłam” po niej kompletną listę z adresami do sprzątania w pięknym Richmond.  To było cu-do-wne! Sprzątałam przez trzy miesiące, zarobiłam, zobaczyłam wytworne londyńskie życie, piękne domy, wnętrza… Jednego wiktoriańskiego domu nad Tamizą nigdy nie zapomnę. Sześciopiętrowy, jak z „Godzin” Cunninghana, z  przejściami przez ogród. Mieszkali tam starsi państwo. W kuchni, na ścianie, mieli kolekcję ceramiki z Delft. Pamiętam też jadalnię z dwustuletnim stołem, kryształy przydymione, bibeloty, stare dywany, gabinet pana na jednym półpiętrze, na drugim – pani, oprócz tego bibliotekę, bawialnię ze  stoliczkami do gry w karty dla panów, do wyszywania dla pań…  Kiedyś powiedzieli mi, Gosia, you are the best Polish ambasador!

Powinnam być gdzie indziej. Taką czasami mam refleksję. Dojrzałam już do tego, że potrzebuję projektanta do swojej firmy. Nie asystentki , czy krawcowej, lecz właśnie projektanta. Kogoś, kto może poprowadzi mi  nową linię ubrań? Kto, na przykład, będzie odpowiedzialny za prostsze rzeczy, również za logistykę produkcji i dystrybucji. Poza tym życzyłabym sobie więcej punktów sprzedaży, także za granicą. Za ten stan rzeczy po trosze winię i niedojrzały rynek, i małą świadomość mody w Polsce, i siebie, bo nie przemyślałam sobie wszystkiego. Że być może źle  kiedyś zaczęłam? Właśnie to zmieniam..

3 Komentarze

  1. majlena
    19 lipca 2013

    o tak lata 70′s u Baczyńskiej były świetne ! oglądam relację na bieżąco na internecie i sama co nieco wspomniałam u mnie na blogu ; )
    przy okazji pozdrawiam Cię Michał – byłam na Twoim wykładzie w ramach „Modnego Śląska „

    Odpowiedz
  2. Kasia
    21 lipca 2013

    świetny post ;)

    zapraszam: http://youbeefashion.blogspot.com/

    Odpowiedz
  3. Sukienkowi projektanci? | Michał Zaczyński Blog
    22 lipca 2013

    […] nieformalnego warszawskiego tygodnia mody (Gosi Baczyńskiej poświęciłem oddzielną relację http://michalzaczynski.com/2013/07/19/gosia-baczynska-i-feel-love-relacja-z-pokazu/) dopełnia najnowsza kreacja Łukasza Jemioła. Już nie “bejzik”, tylko pełnoprawna i […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz