Wszyscy święci. Maciej Zień – „Jestem”: relacja z pokazu

Moda | 10 listopada 2013 | 6 komentarzy

Umówmy się: nie było żadnego powodu, by robić pokaz w kościele. Nie licząc chęci wywołania zamieszania i ekscytacji u lekko już znudzonej powtarzalnością scenerii warszawskich pokazów publiczności.

Było więc głośno. Nawet bardzo głośno. Niecodziennie przecież oświadczenia w sprawach pokazu mody wydaje kuria. W tym przypadku wyrażająca ubolewanie, że została przez Macieja Zienia, nazwijmy to, niedoinformowana. Ubolewano też gdzieniegdzie w kuluarach, czyli na after party, krytykując owe szarganie sacrum. Ciekawe, że nagle tacy wszyscy święci.

Maciej Zień "Jestem"

Ale to raczej barwny margines sprawy. Ostatecznie, kościół na przestrzeni całych stuleci pomstował na rozmaite mody. Ale rzadko realnie czegoś zakazywał. Po prostu: nie opłacało mu się to, bo najmodniejsi zawsze byli tymi, którzy najhojniej go wspierali. Skoro kościołowi od wieków zależało, by ludzie wyglądali na drogo ubranych, bo trudniej było takim się wykręcić od dużych datków, tym bardziej pokaz sławnego Macieja Zienia był dla niego gratką. Związki kościoła z modą dokładnie zresztą prześwietliłem tu: http://www.newsweek.pl/stroz-w-boze-cialo,60268,1,1.html.

Sama kolekcja mogłaby być pokazana w każdym innym miejscu. Zień twierdzi, że inspirowały go szaty liturgiczne i to, jak ludzie chodzą do kościoła. Ale delikatne ornamenty nawiązujące do znaku krzyża to trochę mało. Zresztą: nie o to przecież chodzi, by wozić drzewo do lasu. Gdyby w halach fabrycznych – popularnych wszak miejscach na pokazy – projektanci mieli prezentować wyłącznie kombinezony robocze, to nasze „Elle”, czy „Fashion Magazine” można by było pomylić z „Przeglądem Robotniczym”, czy „Twoim Hutnikiem”.

Poza tym było skromnie i godnie. Nawet aż za bardzo. Z wyjątkiem piosenkarza Madoxxa, któremu pokaz w kościele najwyraźniej pomylił się z Halloween, towarzystwo wyglądało nobliwie.

Maciej Zień

A co pokazał Zień? Kolekcja o symptomatycznej nazwie „Jestem” to w założeniu nowy etap twórczości. Czwarty z kolei, bo projektant od dłuższego czasu szuka swojej drogi. Tym razem zamiast jedwabnych kreacji inspirowanych Hollywoodem, dostaliśmy dawkę estetyki space age. Czym projektant poszedł w ślady między innymi Gosi Baczyńskiej. I momentami modele Zienia przypominały modele naszej najlepszej projektantki.

Sporo w kolekcji „Jestem” nowych tkanin, dużo srebra, złota, folii, łączeń ze skórą. Doprawdy dużo też tu kolekcji haute couture Chanel na obecną jesień i zimę. Oraz Alexandra Wanga i Diora. Zabrakło jednak dyscypliny i selekcji. Dyscypliny, która uzasadniałaby podkład muzyczny z „Dziecka Rosemary” Romana Polańskiego (o urodzeniu potomka szatanowi) i „Tajemnicy Brokeback Mountain” Anga Lee (o miłości dwóch kowbojów). Dobra prowokacja zawsze musi mieć podłoże intelektualne. W pokazie Zienia za dużo było wątków, by ułożyło się to w logiczną całość, a żaden z nich nie miał wystarczającej mocy. A selekcji – bo obok modeli naprawdę udanych, skomplikowanych i precyzyjnie przemyślanych (to jednak jego najambitniejsza kolekcja w karierze), pojawiły się propozycje niedopracowane, trudne do zaadresowania. Albo te nieodległe jego wcześniejszym dokonaniom.

Metamorfoza Zienia, o której mówi w wywiadach, jeszcze się nie dokonała. Jesteśmy świadkami fazy przejściowej.

ZieńMaciej ZieńMaciej ZieńMaciej ZieńMaciej ZieńMaciej ZieńMaciej ZieńMaciej Zień1391552_663703966995316_2030516522_nMaciej Zień

Fot.: Facebook – fan page Maciej Zień/ M.Palicki – Zoom

6 Komentarze

  1. a. i pan pies
    10 listopada 2013

    Zieniada w mediach, teraz kazdy bedzie pisal o zieniu w kosciele. Po co dzielić włos na 4 w tej kwestii? Po co nadbudowywać symbolicznie i karmić bzdurę uwagą, która powinna być zarezerowwana dla czegoś pozytywnego i dobrego? Niefajne ubrania, które nieo broniły swojej mocno przyziemnej obecności w kościele. I już nawet nie chodzi o kościół sam w sobie jako miejsce święte, ale o kościół jako miejsce, w którym w każdą jedną sztukaterię włożono więcej myśli i umiejętności niż w całą kolekcję projektanta. Nie premiujmy uwagą bzdur.

    Odpowiedz
  2. Piotr Kiljanski
    10 listopada 2013

    W tym sezonie a każdej sieciowce mamy w biżuterii różaniec. Wiadomo było o tym od kiedy krzyż i rebel-religion miało wejść do trendu. Czyli od wiosny 13. Ot czaszki pozniej krzyzyki a pozniej żuczki. Jakos nikogo to nie bulwersowalo.

    Nie chce mowić o kościele bo to banał. Wiadomo ze w tym kraju podniosą sie głosy o naruszenie sacrum i pewnie tez o to chodziło. Jak poleciała muza z Polańskiego to powiedziałem tylko „mocne”.

    Be wątpienia kolekcja jest bardzo dobra i Maciej z Gosia. I dodał bym tez kolekcje Strozyny do najlepszych kolekcji sezonu SS14. Ktore konkurować mogą ze światowa moda. Związki ze swarovski sa widoczne dla oka eksperta, ale to złe? W końcu wszyscy wielcy na Swarowski Elwments pracują. Od Dior po Marchese.

    Bravo Maćku. Tylko tyle pozostaje powiedziec.

    Odpowiedz
  3. .......
    10 listopada 2013

    Maciek sprzedal swoja dusze,przypuszczam ze juz dawno ,teraz wychodzi to nad czym pracowal.Moze te eksperymenty z energia mu nie wyszly na dobre.Pomylil kierunki.Otoczyl sie poprostu zla,ktora przejela nad nim wladze.I robi to co robi.Oby sie obudzil kiedys!!!

    Odpowiedz
  4. matt
    10 listopada 2013

    Te ubrania są po prostu brzydkie. Szczególnie te wstawki z organzy wyglądają tanio i tandetnie. Nawet na modelkach wyglądają kiepsko. Nigdy nie byłem fanem projektów Zienia, ale poprzednie projekty nadawały się chociaż na czerwony dywan.

    Odpowiedz
  5. Antonina
    13 listopada 2013

    Zień najlepsze kolekcje robił w 2010 i 2011 roku, potem poleciał łeb na szyję i bum, nie ma go. Ta kolekcja potwierdziła tylko fakt, że chyba zgubił się chłopak. A tak bardzo chciałam mieć jego sukienkę na 100dniówkę kiedyś, że kazałam krawcowej szyć ze zdjęcia. No cóż, teraz to już chyba wolałabym coś innego.
    Większość z tych rzeczy jak zauważyłes, są dla nikogo.. Tylko na pokazówkę, a to chyba nie o to chodzi?
    Przynajmniej prowokacja mu się udała. Gratuluję.

    Odpowiedz
  6. cammelie
    13 listopada 2013

    Tata nauczył mnie, że każdą sztukę należy szanować. Choćby to był landszaft z jelonkiem, ale ktoś włożył w to swoją pracę, myśli i serce. Tego się trzymam. Teraz zastanawiam się w jakim kierunku podążały myśli i serce Macieja Zienia w trakcie tworzenia tej kolekcji. Na pewno w stronę kościoła. Zupełnie nie przemawia do mnie wybór modelek, butów. Stylizacja na minus. Być może w jakiejś dynamicznej sesji całość wypadnie lepiej, ale tak saute – jest kiepsko. A sam pokaz ? Wymagał aż tak, nazwijmy to, królewskiej, oprawy ? No, raczej nie. Gdyby na taki chwyt porwał się debiutant, rozgrzeszam, ale Maciej Zień ? Cienkie zagranie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz