Partyzantka podróbkowa

Imitując markowe ubrania, czy torebki, stali się sławni niemal na równi z markami, które podrabiają. O kopiowaniu Chanel, Ai Wei Weiu, iPhone’ach dla rolników i o Sinead O’Connor z autorami Shanzhai Biennial specjalnie dla michalzaczynski.com rozmawia Gabriela Czerkiewicz*.

 

Shanzhai Couture

 

Zaczęliście dość nietypowo: od kampanii reklamowej do kolekcji, która nie istnieje. Po co?

Babak Radboy*: Tak naprawdę nie potrzebujesz ubrań, by stworzyć kampanię. Relacja między logiem marki, a jej ubraniami jest dzisiaj umowna. By stworzyć i wypromować brand, wcale nie musisz zaczynać od zaprojektowania kolekcji. To właśnie zrobiliśmy w naszym projekcie Shanzhai Biennial no 1.

Avena Gallagher*: Użyliśmy zwykłych ubrań, a przerobione loga i nazwy marek dorobiliśmy komputerowo już na zdjęciach.

BR: W ten sposób odwróciliśmy proces produkcji. Gotową kampanię wysłaliśmy do firmy, która później zaprojektowała nam prototypy kolekcji.

Na zdjęciach pozy i mimika modeli i modelek nie są przypadkowe…

AG: Ucharakteryzowaliśmy ich na bohaterów obrazów Yue MinJuna, którego dzieła są najczęściej fałszowane w Chinach.

Jaki był następny krok? Bo skoro „zaprojektowaliście” kolekcję, to przecież trzeba pokazać ją światu.

BR: We wrześniu ubiegłego roku dostaliśmy zaproszenie na Beijing Design Week. Impreza odbywa się przez trzy dni. Do nas należał dzień drugi. Na potrzeby prezentacji  Shanzhai Biennial no 1. organizatorzy udostępnili nam przestrzeń zaprojektowaną przez Ai Wei Weia* w artystycznej dzielnicy Caochangdi. We wnętrzu zbudowaliśmy sklep z wystawą z akrylowego szła i chromowanymi drzwiami zamkniętymi na klucz, tak by nikt nie mógł wejść do środka. Kiedy dowiedzieliśmy się, że tego dnia nie będzie żadnej oficjalnej prezentacji naszego projektu, postanowiliśmy zorganizować premierę sami. Wieczorem przed wejściem do sklepu rozwinęliśmy czerwony dywan, postawiliśmy „ściankę sponsorską” ze zmienionymi logami, których użyliśmy w kolekcji i przestrzeń dla VIPów. Odwiedzających witały hostessy ubrane w jeden z prototypów naszej kolekcji.

 

shanzhai egoiste

 

AG: W tym samym czasie największy chiński tygodnik „Modern Weekly” (1 mln nakładu) na swoich łamach pokazał naszą kampanię w formie advertorialu.

A co na to marki, których loga „podrabiacie”: Giorgio Armani, Calvin Klein…? Uważają to za projekt artystyczny, czy naruszenie praw autorskich?

BR: Nie mieliśmy okazji jeszcze z nimi rozmawiać. Dostajemy natomiast bardzo pozytywne głosy od dziennikarzy takich magazynów jak L’Officiel, V Magazine i Dazed & Confused. Nasz projekt mówi o tym, co już faktycznie dzieje się w branży, o ciągłym reinterpretowaniu znaczeń i symboli. Dzisiaj już nikomu to nie przeszkadza, nawet takim koncernom jak PPR (obecnie pod nazwą Kering; holding skupiający m.in. marki z portfela Gucci Group – przyp. autorka wywiadu), czy LVMH.

Co dokładnie po chińsku oznacza shanzhai?

BR: W chińskiej wersji przypowieści o Robin Hoodzie z XIV wieku, pojawia się górska twierdza bandytów o nazwie „Shanzhai”. Współcześnie w Chinach mianem „shanzhai” nazywa się działające na prowincjach nielegalnie rodzinne fabryki produkujące podróbki produktów luksusowych. Pracowników, którzy wiedzą jak uszyć torebkę Chanel i złożyć nowy model iPhona, nigdy nie będzie na te rzeczy stać. Sfrustrowani, postanowili stworzyć swoją własną wersję luksusu.

Czym się tak naprawdę różnią podróbki shanzhai od innych podróbek?

Nam nie chodzi o imitację oryginału, ale o inspirację. Fabryka shanzhai wypuści nowy model HiPhona, a na plecaku obok zdjęcia Baracka Obamy umieści znak Camel (zamiast Chanel). W ten sposób produkty zbliżone do pierwowzoru, ale z nową tożsamością, stają się dostępne dla przeciętnego śmiertelnika.

Ile kosztuje HiPhone?

AG: Zaledwie dwadzieścia dolarów. A do tego ma bonus, bo – na przykład – wersja HiPhona dla rolników ma latarkę i baterię, która trzyma nawet dwa dni. Dostępna jest też wersja HiPhona z miejscem na papierosy.

Jak natrafiliście na zjawisko tej „partyzantki podróbkowej”?

AG: W Chinatown w Nowym Jorku, gdzie mieszkamy.

BR: Byliśmy zdumieni, jak dobrze wykonane są te rzeczy. Zaczęliśmy więc szukać historii ich powstania i okazało się, że torebka Chanel z napisem „Camel” ma być po prostu zabawna. To połączenie ironii, frustracji i dumy klasy pracującej. To jak chińska subkultura punk”.

Jak odbierają podróbki shanzhai mieszkańcy nowojorskiego Chinatown?

AG: Nie do końca wiedzą, o co z tymi przekręconymi nazwami właściwie chodzi, nie wiedzą, skąd one pochodzą i jaka jest ich historia. Co nie zmienia faktu, że te rzeczy są tam teraz bardzo modne.

Czy udało wam się nawiązać kontakt z producentami shanzhai? Jak wyjaśniali swoje działania?

AV: Współpracujemy z trzema różnymi fabrykami, które robią dla nas ubrania. Oni mają świadomość tego, co dzieje się w branży mody na świecie, znają swoje miejsce w tym systemie, ale niechętnie rozmawiają z obcymi o tym, co robią. Oczywiście, ze względu na bezprawność swoich działań. Nie mamy do nich oto pretensji, bo to po prostu ich główne źródło utrzymania. Często są to małe rodzinne zakłady, których pracownicy pracowali wcześniej w fabrykach produkujących oryginalne rzeczy.

W Chinach mówi się już o kulturze shanzhai, ale zakłady shanzhai, jak sami mówicie, w większości działają nielegalnie. Co na to rząd?

BR: Rząd ma świadomość tego, co się dzieje, ale niewiele robi w kierunku zamknięcia nielegalnych fabryk. Z jednej strony, to zjawisko na ogromną skalę, więc skuteczne i konsekwentne działania są trudne do realizacji. A z drugiej strony, władza ma świadomość, że podróbki shanzhai napędzają lokalną gospodarkę, poprawiają komfort życia najbiedniejszych regionów Chin. Dają więc na to  ciche przyzwolenie.

 

shanzhai marc jacobs

 

Czy Shanzhai Biennial to metafora tego, jak wygląda dzisiaj branża mody?

BR: W dużym stopniu tak. W XX wieku innowacyjność projektu polegała na stworzeniu nowej formy kurtki, użyciu nowych tkanin i kolorów, dzięki czemu była one zupełnie inna od tych już istniejących. Dzisiaj trudno myśleć o projektowaniu w ten sposób, bo prawie wszystko w modzie się już wydarzyło. Punktem wyjścia nie jest więc forma, linia czy materiał, ale inna kurtka, którą wywraca się na drugą stronę i zmienia jej konstrukcję. Tak jak zrobił to Martin Maison Margiela. O tym właśnie jest Shanzhai Biennial. Bierzesz coś, co już istnieje i nadajesz mu nowe znaczenie.

AG: Alexander Wang w kolekcji wiosna-lato 2013 użył loga Parental Advisory – komunikatu informującego o wulgarnych treściach lub niecenzuralnym języku. Takie etykiety pojawiały się na kasetach i płytach CD, DVD, czy VHS. Wang wziął logo niosące określony komunikat i zmienił jego wartość.

Czy mamy zatem szansę zobaczyć jeszcze coś oryginalnego?

BR: Myślę, że tak, ale będzie się to wiązało właśnie z tym, na czym bazuje shanzhai, czyli z przekraczaniem granic legalności. Moda żywi się nowością. O tym, czy coś staje się modne, decyduje nie tylko jakość produktu, ale również jego niejednoznaczność oraz to, że przekracza granice społeczne i kulturowe. Podróbki shanzhai spełniają wszystkie te kryteria.

Co jeszcze oprócz ubrań i technologii podrabiają Chińczycy, skoro to część narodowej „tradycji”?

BR: Kilka lat temu zaczęto tworzyć nowe wersje programów telewizyjnych. Obok CCTV (China Central Television) można teraz oglądać CCSTV (China Countryside Television), który cieszy się równie dużą popularnością. W Chinach podrabia się też…celebrytów. Jeśli mieszkańcy prowincji chcą zobaczyć występ artysty, który nigdy nie odwiedzi ich regionu, tworzą na swoje potrzeby jego własną wersję. Niekiedy staje się on bardziej popularny od swojego pierwowzoru. I to nie tylko w Chinach.

 

shanzhai

 

No właśnie, wasz teledysk Dark Optimism” był nominowany do głównej nagrody podczas festiwalu A Shaded View On Fashion Film Diane Pernet.

BR: „Dark Optimism”, to druga odsłona naszego projektu, nawiązująca właśnie do podrabiania oficjalnej oferty kulturowej w Chinach. W teledysku modelka Ting Ting Wu ubrana w suknię imitującą etykietę szamponu „Head and Shoulders” śpiewa chińską wersję hitu Sinead O’Connor „Nothing Compares 2 U”:

 

 

AG: Od momentu premiery filmu w Museum of Modern Art w Nowym Jorku w maju tego roku mieliśmy już kilka ofert kupna sukienki „Head and Shoulders”.

Czemu akurat Sinead i „Nothing Compares 2 U”?

BR: Doskonale oddaje romantyczny charakter relacji między tym co prawdziwe, a tym co fałszywe (śmiech).

 

*Babak Radboy jest dyrektorem kreatywnym magazynu „Bidoun”, zajmującego się sztuką i kulturą Bliskiego Wschodu oraz kuratorem wystawy Bidoun Library – kolekcji najgorszych i najdziwniejszych książek, którą sam nazywa „materialną krytyką intelektualnej produkcji”. Za walory artystyczne teledysku do piosenki „Power” Kanye’ego Westa został nominowany do MTV Video Music Awards.

*Avena Gallagher jest stylistką, na swoim koncie ma m.in. współpracę z fotografem i reżyserem Richardem Kernem, markami Diesel i Opening Ceremony.

*Ai Wei Wei, chiński artysta, uważany za jednego z najwybitniejszych w świecie. Jego praca „Ziarna słonecznika” była pokazana w hali turbin londyńskiej Tate Modern. Więziony za przekonania polityczne, pierwszą pracę podczas aresztu domowego wykonał zdalnie dla modowego magazynu „W”.   

*Gabriela Czerkiewicz, dziennikarka, redaktor prowadząca „Fashion Magazine”, przez dwa lata współtworzyła koncepcję kreatywną Art&Fashion Festival w Poznaniu. Autorka bloga http://gabrielaczerkiewicz.com/. Czasem jest dla mnie okropna, ale ma dobre serce.

 

 

 

 

 

 

2 Komentarze

  1. ww_lodz
    10 kwietnia 2014

    Czekam na torebki Channel od Karla. Tego Karla.

    Odpowiedz
  2. Elżbieta
    8 czerwca 2014

    Cudowny wywiad! Jakoś tak poprawia humor :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz