Projektantom dziękujemy

Moda | 4 maja 2014 | 7 komentarzy

Nie odbędzie się w tym roku Złota Nitka, jedyny w Polsce konkurs, w którym można było wygrać 20 tysięcy złotych. „Zawinili” łódzcy radni, którzy zdecydowali się nie wspierać dłużej tej inicjatywy. Gdyby takie konkursy nie były w całości uzależnione od publicznych pieniędzy, nie byłoby pewnie problemu. Ale są. I przez to polscy projektanci stracili kolejną  – a i tak jedną z niewielu – szansę na zdobycie jakichkolwiek środków na start.

Nie, żeby Złota Nitka trzymała poziom. Ostatnie jej edycje bywały dla widza (a także wielu projektantów) cokolwiek krępujące. Faktem jednak jest, że młodym twórcom zostało teraz jedynie prestiżowe Off Fashion w Kielcach (o ile projektują modę w założeniu awangardową) oraz Fashion Designer Awards. I nowy, zastępujący Złotą Nitkę konkurs, Łódź Łowi Talenty, w którym Grand Prix to… voucher o wartości 780 złotych na kurs projektowania ubioru. Rozbijając bank konkursów w naszym kraju można zatem dochrapać się łącznie 30 tysięcy złotych. Jak na rozkręcenie punktu przeróbek krawieckich na parterze bloku  to kwota oszałamiająca. Ale na założenie biznesu z prawdziwego zdarzenia nie wystarczy. Choć dobre i to. Wcześniej jednak trzeba pokonać kilkuset konkurentów, którzy co roku opuszczają szkoły projektowania.

 

złota nitka 2012

 

Prawdę mówiąc, nie wiem po co je opuszczają. Polski rynek nie jest na tyle rozwinięty, by wchłonąć rocznie taką ilość absolwentów państwowych i prywatnych szkół z Warszawy, Łodzi, Krakowa i Poznania. A studiowanie dla samego pokazania się w „Project Runway”  to jednak decyzja odważna i ryzykowna. Nie ma wszak gwarancji, że ten program doczeka się dziesiątek edycji, jak „Taniec z Gwiazdami”, by na koniec przejść do innej stacji. A i doświadczenie uczy, że głównie na takich programach zyskują jurorzy.

Polskie firmy odzieżowe także mają młodych projektantów tam, gdzie nie powinny. Jeśli zatrudniają, to za tragicznie niskie stawki. Ale nie mają też takich potrzeb kadrowych. Zresztą, nie mają też – jak się okazuje – potrzeb patronowania imprezom dla projektantów. Nie fundują nagród, nie organizują własnych konkursów, nie dorzucają się do takich imprez finansowo, choć teoretycznie to im powinno na tym zależeć najbardziej. Ba, sieciówki i bogate firmy – w przeciwieństwie do tych na Zachodzie -  nie wykorzystują talentu młodych ludzi, choćby dla poprawy własnego wizerunku, by jakąś maleńką kolekcję z ich nazwiskami pokazać w swoich flagowych salonach. W tym kontekście jedynym mecenasem młodych polskich kreatorów okazuje się Biedronka. Choć sposób i styl realizacji jej współpracy z łódzką ASP sprawił, że o całej sprawie wolelibyśmy zapomnieć.

Dlatego działanie na własną rękę to dla projektantów w zasadzie jedyna możliwość przetrwania (czy raczej debiutu) w zawodzie. O ile nie mają zamożnych rodziców (umówmy się: wśród tych, którzy w ciągu ostatniej dekady w polskiej modzie się wybili to zjawisko nierzadkie), pierwsze lata po ukończeniu uczelni to po prostu wegetacja, ubarwiona jedynie entuzjastycznymi publikacjami w mediach. Media, swoją drogą, piszą o młodej polskiej modzie mnóstwo, ale bez jakiegokolwiek jej zaplecza finansowego, ma to wymiar czysto towarzyski. Ewentualnie, jest czym pochwalić się babci, jak powiedział mi kiedyś jeden młody projektant.

Januszowi Noniewiczowi z warszawskiej ASP w niedawnym wywiadzie dla VuMaga niefortunnie (i chyba niechcący) się wymknęło, że nie chce czuć się odpowiedzialny za to, co jego studenci zrobią po ukończeniu szkoły. Nie on jeden, jak widać.

 

Pierwotna wersja tego felietonu ukazała się w najnowszym Fashion Magazine

7 Komentarze

  1. Coco
    4 maja 2014

    Zaznaczmy, iż od tej wygranej należy odprowadzić podatek, a 30 000 złotych to kwota od której zaczyna się produkcja jednej kolekcji złożonej z góra kilkunastu sylwetek z dobrej klasy materiałów. Do tego uczelnie nie uczą podejścia marketingowego do zawodu, wyłącznie strony artystyczno-rzemieślniczej. Nowe nazwiska wchodzą na rynek i nie mają pojęcia jak zainteresować sobą odbiorców, stworzyć ofertę, promować produkt. Niestety brak funduszy na kolekcje pociąga za sobą powód słabego rozwinięcia Polski jeżeli chodzi o przemysł odzieżowy, a mianowicie brak sezonowości. Niestety w Polsce inwestorzy skłonni są do finansowania w sprawdzone, praktyczne dobra nie mając świadomości potencjału rynku odzieżowego. Ale to już szerszy temat zakrawający o punkt świadomości wielu Polaków, który wciąż kwitnie w latach 70-tych. Liczę na zmianę, przede wszystkim urzędników.

    Odpowiedz
    • Kaśka
      5 maja 2014

      Zmiana nastąpi jak się kolejne trzy pokolenia przewalą, jak – przepraszam nikomu nie życzę, ale to nieuchronne jednak – dinozaury z zarządów uczelni i władz lokalnych wymrą. Póki co młodzi kreatywni będą uciekać z Polski i tylko pytanie czy powrócą, i czy będą chcieli kreować nową rzeczywistość, w której pieniądz robi pieniądz, a nie pieniądz się we wczasy pod palmą wkłada z morzem wódy pod bokiem

      Odpowiedz
  2. Anna
    5 maja 2014

    A propos polskich firm odzieżowych- pracowałam w trzech, i miałam wrażenie, że im w ogóle nie są potrzebni żadni projektanci. Ludzie, zdolni, z bogatym portfolio, po studiach, fakultetach, stażach są sprowadzani do roli zręcznych kopistów, sprytnie przesuwająch paski na t-shircie, żeby nikt nie rozpoznał, że jest zerżnięty z Zary…Oczywiście, argument jest mocny: to jest właśnie to, co kocha polska ulica: sieciówkowa taśmówa, no i ulica panikalnie reaguje na każdy przejaw projektanckiego odpału, a wszyscy przecież chcemy jeść…
    No więc sytuacja jest trudna dla projektanta, albo kreatywność zabijana młotem w firmie sieciówkowej, albo ciężka orka na ugorze indywidualnej działalność.
    Wybór między dżumą a cholerą :)

    Odpowiedz
  3. sbahn
    5 maja 2014

    Zmiana nastąpi gdy projektanci przestaną liczyć na urzędnikòw. Wszystko jest w waszych rękach i głowach a nie w pieniądzach zabieranych siłą nie tak bogatemu przecież społeczeństwu. Im wcześniej to zrozumiecie, tym wcześniej zaczniecie myśleć co robić tu i teraz. Pieniądze nie rosną na drzewach.Nikt ich nie dostanie tylko dlatego, że wydaje mu się, że dobrze projektuje.Tak jak mi nikt nie dał na własną knajpę tylko dlatego, że bo dobrze gotowałem. Pracujesz, zarabiasz, oszczędzasz, inwestujesz-tak to wygląda na całym świecie. I rzadko kiedy ta pierwsza praca będzie tworzeniem kolekcji-na to się czeka trochę zazwyczaj.Liczenie na urzędnika to marzenia licealisty.

    Odpowiedz
  4. Sebja Gilord
    5 maja 2014

    Witam,

    Poszukuję osoby do pomocy do BIURA PROJEKTOWANIA oraz ORGANIZACJI PRODUKCJI ODZIEŻY.

    WYMAGANIA:

    Dobra znajomość programów graficznych- COREL lub PHOTOSHOP
    MS Excel (składanie zamówień)
    Umiejętność odrysowywania wzorów odzieży
    Umiejętność projektowania graficznego oraz nadruków
    Prowadzenie dokumentacji projektowej
    Prowadzenie kolekcji tkanin i dodatków odzieżowych
    Biegła znajomość języka angielskiego w piśmie ( korespondencja z fabrykami )
    preferowane Wykształcenie kierunkowe (liceum plastyczne, szkoły projektowania, ASP)
    Skrupulatność, komunikatywność, zaangażowanie, pracowitość
    Praca na pełny lub ½ etatu

    Praca w Łodzi.

    Oferujemy mozliwosc pokazania swoich projektow na imprezach w Paryzu, Londynie, Brukseli, Nowym Jorku i Tokio.
    Przyjazna atomsfere pracy

    Mail do skadania ofert na stronie interntowej.

    Odpowiedz
  5. saba
    25 maja 2014

    Tak to prawda dziś jest wszystkiego za dużo przeciętnych aktorów,projektantów też i t.p.Na przykład kogo biorą w żuri jak oceniają i komu dają nagrody to są co sami wykładowcy z uczelni co robili korekty z tymi studentami prace były pod ich nadzorem rozwijane ulepszane podpowiadane sama studiowałam wiem jak to jest.Oczywiście taka praca nie raz jest bardzo udana ale to tylko raz ,dwa a potem oni juz nie potrafią coś zrobić ale im dają nagrody o wysokości 15 000 tys. złoty po co ?! pytanie czy to sprawiedliwe pokażą ich w magazynach mody bo dobre prace te finałowe a potem klapa za to ci co wyrobili sobie styl nie maja żadnego wsparcia.Wszystko na pokaz na jeden raz i tyle bardzo nierozsądne….

    Odpowiedz
  6. Łobzowska Studio
    28 maja 2014

    Szkoda, ze tak likwiduje się możliwość pokazania sie młodym projektantom. Wszystko zalezy tez jak sie to dotychczas odbywało…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz