Eurydyka z C&A

Biedne te szafiarki. Nie mają coś ostatnio dobrej prasy. No dobra, od dawna jej nie mają, ale teraz jest już – mówiąc ich językiem – „totalna masakra”.

 

Eurydyka_mowi

 

Najpierw nerwowo zaatakowały co poniektóre dziennikarki i producentki telewizyjne, wypominając wiek, brak lajków i – bliżej zarzutu nie konkretyzując – zazdrość. Co swoją drogą świadczyłoby, że mają szafiarki problem z własnym poczuciem wartości i pewnością gruntu. Nie zostało to dobrze przyjęte. Potem poobrażały się na recenzentów ich książek (bo mowa tu i o szafiarkach piszących) i strzeliły focha. Skutkiem czego recenzje były jeszcze złośliwsze. Bo nadąsane blogerki, choćby przebrane za wielkanocną  święconkę, to już jednak za dużo. Następnie udzieliły się politycznie, nazywając naszego premiera zdrajcą. Co potwierdziło, że jednak mogą mieć problem z samodzielnym myśleniem. I w ogóle myśleniem. I co zostało negatywnie skomentowane przez ich koleżanki z klasy, poproszone o dwa zdania do kamery.

A teraz na dodatek jeszcze to. Czyli „Cienie. Eurydyka mówi”, spektakl Mai Kleczewskiej według tekstu Elfride Jelinek na kanwie mitu o Orfeuszu i Eurydyce. Z piosenkami Kasi Nosowskiej.  Ta wspólna produkcja Teatru Polskiego z Bydgoszczy i warszawskiej Imki to hipnotyczne przedstawienie o – z grubsza – degradacji świata. Eurydyka woli zostać w Hadesie, bo na Ziemi nic innego, lepszego ją nie czeka. Przecież w zasadzie wszyscy umarliśmy. Apogeum sztuczności i narcyzmu. Podróbka szczęścia i znudzenie. A kto w tym dramacie te cechy uosabia? No właśnie, między innymi nieszczęsne szafiarki.

Warto ten spektakl zobaczyć. Niekoniecznie dla reżyserii i nie dla – niezłej skądinąd – gry, ale dla samego tekstu. W znacznej części zachwycającego. Poetycka fraza austriackiej noblistki (nie chodzi bowiem o polskie szafiarki, ile o to zjawisko w ujęciu globalnym) tak świetnie współgra z wyobrażeniami szafiarek o pięknie, jakie ofiarowują światu (czytaj: folołersom). A treść sztuki Jelinek o wszech obezwładniającej pustce tak cudownie harmonizuje się z przestrzennością wpisów i występów na YouTube. Jest w „Cieniach…” rozpaczliwy monolog o kupowaniu w sieciówkach, by wyrażać własną indywidualność.  Jest też neurotyczna opowieść o strojach, którym wyrastają rzęsy. Są porady stylistyczne, licytacja cen, marek i miejsc, w którym ten sam ciuch, co wszędzie, się kupiło. Najbardziej znamienna jest jednak historia o dbaniu o garderobę, poprzez gotowanie jej w 15 stopniach w garnku, wyciąganiu nitek, a wypijaniu drogocennego wywaru. „Ale to już znacie z moich poprzednich filmików” – mówi bohaterka. Oj, znamy, znamy.

 

Teatr Polski w Bydgoszczy, Teatr Imka w Warszawie: „Cienie. Eurydyka mówi” Elfriede Jelinek, reżyseria: Maja Kleczewska, dramaturgia: Łukasz Chotkowski. Prapremiera 20 marca we Wrocławiu, najbliższy spektakl 6 czerwca w Imce w Warszawie. Fotografie ze spektaklu

2 Komentarze

  1. modologia
    6 czerwca 2014

    Brzmi bardzo zachęcająco. Mam nadzieję, że jak w wakacje odzyskam życie, to uda mi się to gdzieś zobaczyć. Pozdrawiam, Dominika

    Odpowiedz
  2. Magdalena Hofman
    6 czerwca 2014

    Same skuchy zaliczają ostatnio te szafiarskie dziewczęta. A szkoda bo poziom estetyki maja całkiem zacny. Niestety tylko w modzie ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz