Sztuka kroju. BYTOM i artyści.
Przerobiony na roboczy kombinezon. Biały niczym szpitalny kitel, lecz pomalowany węglem. Czy choćby w pasy, odciśnięte ze świeżo malowanej ławki. Sześciu czołowych artystów współczesnych przedstawiło własną wizję garnituru.
Przygotowana na tegoroczną edycję Warsaw Gallery Weekend inicjatywa BYTOMIA wpisuje się znany w świecie mody, zwłaszcza tej z najwyższej półki, trend współpracy z artystami. To rodzaj kreatywnego mecenatu, z korzyściami dla obu stron. Kim Jones z Diora współtworzy z Raymondem Pettibonem, Danielem Arshamem czy KAWS, Louis Vuitton z Takashim Murakamim, Jonasem Woodem czy Jeffem Koonsem, Longchamp z Tracy Emin, Calvin Klein z fundacją Andy’ego Warhola, a Raf Simons – Roberta Mapplethorpe’a. I nic w tym w sumie nadzwyczajnego: wszak moda to rodzaj sztuki. Oczywiście, z wyjątkiem często spektakularnych efektów takiej współpracy.
Pokazana na wystawie BYTOM „Sztuka kroju” seria unikatowych garniturów, uszytych we współpracy z wybitnymi polskimi artystami, łączy – jak twierdzą jej pomysłodawcy – przewrotną wyobraźnię twórców sztuk wizualnych z autorskimi projektami Marcina Żukowskiego, projektanta BYTOMIA.
A oto, co o swoich dziełach mówią sami artyści:
Zbigniew Rogalski
Napisy końcowe
Czerń mojego garnituru, na całej jego długości, stała się tłem dla wyhaftowanych napisów końcowych kinowego melodramatu „Tamte dni, tamte noce” Luki Guadagnina.
Oskar Dawicki
Antracytowy kontredans granatu, czyli święto główne niekoherentnie rozpędzonych, albo cztery rozległe interwały tryboluminescencji na dnie oka Maksymiliana Zugzwanga
Idea powstania tego projektu wynika z deficytu elegancji w antroposferze (w sferze kuli ziemskiej, w której działa człowiek – przyp. MZ).
Olaf Brzeski
Jutro wychodzi Pan do domu, Panie Olafie
Mój garnitur to efekt pobytu w szpitalu. Jest biały jak szpitalny kitel. Biały garnitur malowany węglem. Czarno na białym, ale ulotnie. Garnitur jednorazowego użytku inspirowany częściami ciała i przedstawiający je – wraz z narządami wewnętrznymi.
Zbigniew Libera
Świeżo malowane
Postanowiłem przejść się w nowym garniturze Bytomia a gdy już się tym chodzeniem trochę zmęczyłem spostrzegłem ławkę i pomyślałem, że sobie na niej odpocznę. Usiadłem i… jasna cholera! Nie zauważyłem, że ławka była świeżo pomalowana. Nowiutki garnitur zniszczony!
Janek Simon
Mr Janek
Mój garnitur został obszyty naszywkami, które kupiłem podczas jednej z moich podróży do Indii na targu w Arambol na Goa. Przedstawiają one flagi ponad 80 krajów świata.
Jan Smaga
Kombinezon
Pierwowzorem projektu była odzież robocza – drelichowy kombinezon, który ubieram podczas pracy artystycznej i projektowania piór Wiland. Garnitur jest jednoczęściowy, wygodny, nie krępuje ruchów. Ze względu na bezpieczeństwo pracy na tokarce i frezarce rękawy kończą się powyżej łokcia. W kieszeniach mieszczą się niewielkie narzędzia. Przy całej swej praktyczności garnitur-kombinezon jest bardzo elegancki i pełen sartorialnego kunsztu.
Podczas wystawy pokazane zostały też dzieła artystów inspirowane krawiectwem.
„Żelazne wrota”, monumentalny, wielkoformatowy (122 x 188 cm) rysunek Zbigniewa Rogalskiego to geometryczne studium tatrzańskich gór. „Przygotowałem duży arkusz papieru, obok reprodukcję fotografii szczytu tatrzańskiego Mnicha. Świadomie zrezygnowałem z użycia swobodnej, odręcznej kreski, aby zminimalizować indywidualizm artystycznej interpretacji. Zależało mi na tym, żeby rysunek był klarowny, jak projekt architektoniczny, by trzymał się z daleka od ozdobników wynikających z preferencji plastycznych autora. Miał być bliżej matematyki niż poezji”, wyjaśnia Rogalski.
„Kamera” Olafa Brzeskiego to część rzeźbiarskiego studium „Megalomania”, w którym artysta analizuje takie pojęcia jak wielkość, ambicja czy ułomność. Temat zaburzenia skali i ciężaru reprezentuje tu stalowa konstrukcja, niepozorna i lekka na pierwszy rzut oka, a ważąca około 250 kg.
„Łzy” Zbigniewa Rogalskiego powstały nie tyle w wyniku inspiracji stylem marki Bytom, ile literalnie przez nią wyprodukowane. To lejący się pas czarnej, haftowanej i zdającej się nieprzerwanie rozwijać tkaniny, błyskotliwie nawiązującej do kinowego ekranu z przewijającymi się napisami końcowymi filmu, „odczytywanymi pobieżnie przez zaszklone ze wzruszenia oczy”, jak twierdzi sam artysta.
„24 lata tracenia blasku” Oskara Dawickiego to dzieło z pogranicza happeningu. Charakterystyczną brokatową marynarkę artysta nosi od 1995 roku. I od tego czasu, zgodnie z dosłownym tytułem, rzeczywiście traci blask. Dawicki używa jej jako swojego znaku rozpoznawczego, ubierając ją do każdego publicznego wystąpienia artystycznego. Postępujące blaknięcie materiału zainspirowało Dawickiego do uczynienia z marynarki samodzielnego dzieła. Zgodnie z logiką, praca co rok zmienia tytuł.

„Byt” Jana Smagi ukazuje na serii fotografii – odbitek srebrowych – postaci „odnalezione” w kształtach konarów czy gałęzi, wykonane z trawy, siana czy patyków. Te swoiste rzeźby, ubrane w garnitury Bytomia, przekształcają się w tytułowe byty, istniejące między sztuką a naturą. Praca ma charakter dialogu z historią sztuki i odnosi się m.in. do prac Władysława Hasiora.
Prace artystów tworzących projekt można było zobaczyć w Centrum Praskim Koneser w Warszawie. Partnerem wystawy była Galeria Raster. Aktualną kolekcję Bytom, w tym kapsułowe kolekcje specjalne obejrzysz i kupisz na www.bytom.com.pl
Projekt broszury do wystawy SZTUKA KROJU.
W najbliższy piątek i sobotę, tj. 11 i 12 października garnitury – dzieła artystów, będzie można zobaczyć w sklepie BYTOMIA w warszawskiej Galerii Mokotów. W tych dniach odbędzie się tam również festiwal krawiectwa z udziałem krawca marki.
Partnerem wpisu jest BYTOM. Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i najpiękniejsze stories na IG oglądaj na Instagramie <KLIK>.















