„Miałam poczucie, że możemy wszystko”. Rozmowa z Brodką.

Że Brodka jest niezwykłym zjawiskiem na polskiej scenie, to wiadomo. Mowa tak o twórczości, jak i o wizerunku, stąd kolekcja sygnowana jej nazwiskiem nie mogła nawet otrzeć się o banał.

I nie ociera. Propozycja Brodka X Reserved nieskażona jest grzechem pospolitości. Śmiała, barwna i – tak jak jej patronka – mocno oryginalna, dziś trafiła do sklepów.

Jak wyglądały kulisy jej powstania? O to spytałem samą Monikę Brodkę, która wraz z projektantami marki tworzyła kolekcję niemal rok. 

Zaczęło się od strojów scenicznych. Pierwsze dwa stworzono na potrzeby teledysków promujących najnowszą płytę Brodki. „Odwiedzałam projektantów jako reżyser klipów, wyjaśniałam, jaka będzie estetyka obrazu, kim jest postać, którą kreuję, w co powinnam być ubrana i tak dalej”, mówi Brodka.

Poziom szczegółu? Ogromny. „Przyszłam, na przykład, z bardzo konkretną wizją szarego trenczu; już na poziomie odcienia! Nie było łatwo znaleźć taki, który byłby satysfakcjonujący, trudno było znaleźć tonację, bo jedne wpadały w fiolet, inne w zieleń”. 

W końcu się udało i trencz, nieco w klimacie prochowca, w którym Kora śpiewała w klipach do „Lipstick on the Glass” czy „Kreon”, trafił do produkcji „Hey Man”. A finalnie i do samej kolekcji, po lekkich modyfikacjach. A czemu akurat szary? To efekt zainteresowania Brodki brutalizmem. 

„Fascynował mnie niemal od zawsze: rodzaj abstrakcyjnej architektury umieszczonej w tkance miejskiej, zazwyczaj z wątkiem lekkiego rozkładu, bo często te budynki są opuszczone i trochę straszą. Choć rozsiany jest po całym świecie, mnie interesuje głównie ten, wokół którego dorastałam i który obserwowałam w Warszawie czy w Krakowie, by wspomnieć hotel Forum, gdzie już wcześniej miałam okazję kręcić klip”, opowiada mi artystka. Stąd też tytuł jej nowej płyty, „Brut”.

W tej cokolwiek posępnej estetyce powstało również drugie wideo, do piosenki „Game Change”. Klimat – lata 80., trochę androgyniczności i konfrontacyjności niezrównanej Izabeli Trojanowskiej, przede wszystkim zaś – czas kobiet w korporacji, które już robią karierę, ale jeszcze na warunkach, jakie stawiają im mężczyźni. I zakładają marynarki z komicznie szerokimi ramionami, by zyskać męską sylwetkę, a przez to poważanie.

W tym przypadku efektem współpracy powstał brązowy garnitur. 

„Jest tu prowokacją; niezgodą na to, że zakładając strój z męskiej szafy, od razu znajduję się wyżej w hierarchii. A przecież kobieta nie musi nosić garnituru, by być odbieraną jako silna. To stereotypy, które sami wykształciliśmy i pielęgnujemy. Ubranie staje się przez to szufladką, w którą siebie wrzucamy, zupełnie niepotrzebnie”, wyjaśnia Brodka.

Także on – garnitur, nie stereotyp – trafił do kolekcji. Tym razem w niezmienionej formie, z przeskalowanymi ramionami, stanowiąc jeden z jej najciekawszych elementów. 

„Kostium pozwala mi wejść w nową rolę, stać się inną osobą, jest zbroją która daje i moc i pewność siebie na scenie, a w życiu codziennym preferuję klasyczne rozwiązania, gdy chcę być incognito i nie rzucać się w oczy albo – dla odmiany – mam ochotę kompletnie się wystroić na prywatną imprezę i być ekstrawagancka”, wyjaśnia Brodka. 

Kiedy więc zaczęto pracę nad pełnoprawną już kolekcją Brodka X Reserved, przyjęto, że spotkają się w niej oba style, tj. i casual, i ekstrawagancja.

„Najpierw określiliśmy ogólny zarys. Następnie stworzyłam moodboardy z moimi rozmaitymi fascynacjami: od folku przez marokańskie dywany i klimy po skojarzenia związane z podróżami, moim dorastaniem i wcieleniami artystycznymi, z którymi mogliby kojarzyć mnie odbiorcy – opowiada artystka.

Na podstawie szkiców powstały próbne projekty, zwykle w pięciu różnych wersjach, nim wybrano finalny model.

Wiele detali kolekcji wręcz przenika się z oprawą wizualną twórczości Brodki. Choćby op-artowska fala, motyw pojawiający się zarówno we wzorach ubrań, ich wykończeniach (patrz: mereżka), brandingu (specjalne metki), jak i w teledyskach – od kroju czcionek przez kształty rekwizytów po grzywkę Brodki, charakterystyczną dla jej najnowszego wcielenia artystycznego.

Kolekcja ma też wymiar osobisty. Niektóre z ubrań odnoszą się wprost do ulubionych rzeczy artystki. Dla przykładu, punktem wyjścia żółtej koszuli z jedwabiu była bluzka Moniki, jaką znalazła w sklepie vintage podczas jednej ze swoich zagranicznych podróży. Styl płaszcza zaczerpnięty został z kolei z tych, w których artystka odwiedzała biuro projektowe Reserved, by pracować nad kolekcją.

„Inspiracje kolekcji pochodzą zarówno z high fashion, młodej awangardy spod znaku londyńskiej szkoły St. Martins i tamtejszego fashion weeku, jak i mody vintage. Chciałam stworzyć z  projektantami kolekcję, w której chętnie chodziłabym na codzień, trochę też taką, która wypełni lukę na polskim rynku mody. By było trochę dekonstrukcji, inspirowanej modą japońską, ale i autorskie nadruki czy nieszablonowe połączenia kolorystyczne”, mówi artystka.

Inspiracje casualem wzięły się, po części, z pandemii. „Podczas lockdownów moje ubrania wyjściowe pokryły się warstwą kurzu, bo nie było okazji, by wyjść z dresu. Stąd też pojawił się on w naszej kolekcji: zestaw swetra i spodni z nadrukiem – wygodnej dzianiny, ale nieprzypadkowej, nie takiej która nas atakuje w postaci jednobarwnych zestawów w każdym sklepie”, wyjaśnia Brodka.

Z czego jest najbardziej jest zadowolona? „Zależało mi, by kolekcja powstawała w Europie, w tym w Polsce, by tkaniny były wysokiej jakości, w dużej mierze certyfikowane i proekologiczne, by unikać naturalnych skór”, mówi Monika. To się udało, by wspomnieć o alpace, jedwabiu czy tkaninach naia i ecovero, uzyskanych z certyfikowanych lasów i powstających w zamkniętym obiegu wody. 

A ulubione modele?

„Sukienki casulowe są widowiskowe. Kocham je! Są charakterystyczne, ale i bardzo wygodne. To ciuchy, które podobają się każdemu, komu je pokazuję. Każda z moich przyjaciółek chciałaby mieć je w swojej szafie”, cieszy się Brodka. „Ogólnie zaś miałam poczucie, że wraz z projektantami możemy wszystko. To zwieńczenie 17 lat mojej pracy i mojego rozwoju – esencja tego, co lubię i z czym odbiorcy mogą mnie kojarzyć”, dodaje artystka.

Sesja zdjęciowa: Reżyser/Fotograf: Bartek Wieczorek @Visual Crafters/ DOP: Nikodem Marek/ Social media content: Bart Pogoda @Visual Crafters/ Styling: Ewelina Gralak/ Make up: Wilson/ Stylizacja włosów: Michał Bielecki/ Set design: Ania Witko/ Talent: Monika Brodka @Kayax/ Produkcja: Warsaw Creatives. Partnerem wpisu jest Reserved.

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>. Podcasty do słuchania m.in. na Apple i Google Podcasts, na YouTube <KLIK> i Spotify <KLIK>.

Dodaj komentarz