Kwestie formalne. Debiutancka kolekcja DXB na jesień i zimę 2021/2022 marki FUSSÉT.

Moda, współpraca | 25 listopada 2021 | Brak komentarzy

„Istnieje granica luzu, której nie można przekroczyć”, mówi Alicja Lichoń, założycielka marki formalnych ubrań FUSSÉT.

Filozofia jest prosta – damski garnitur w kilku modelach, dopasowany do różnych sylwetek i okazji: klasyczny, dwurzędowy, oversize, z marynarką o kroju kurtki czy ramoneski lub noszoną zamiast bluzki. Do tego kilka fasonów spodni i spódnic plus pojedyncze sukienki, bluzki i topy. Et voila! Na deser zaś apaszki i buty – lotniki szyte na miarę. 

Trzeba przyznać, że debiutująca właśnie na polskim rynku marka FUSSÉT ma na siebie pomysł. Na pierwszy rzut oka, dość odważny. Wszak ostatnie lata to odejście od kodu ubioru. Mówi się, że nie będziemy chcieli nosić garniturów. Że praca zdalna nas rozleniwiła, że athleisure zastąpi nam styl formalny. Skąd więc decyzja, by na przekór tendencjom postawić właśnie na nie? 

-Nie wierzy pani w odejście od dress code’u? – pytam Alicję Lichoń, twórczynię marki.

-To nie jest kwestia wiary. Dziesięć lat pracowałam w zawodzie adwokata i wiem, jak odbierane są kobiety w kancelariach, urzędach czy przedsiębiorstwach. Wizerunek, który kojarzy się z rzetelnością, pewnością siebie, zaufaniem, nadal łączony jest z garniturem. Nic nie zapowiada, by szybko to się zmieniło, więc strój nie może być zbyt casualowy. Często brałam udział w trudnych negocjacjach, choćby z przedstawicielami sektora publicznego. Początkowo sądziłam, że sukienka będzie tu odpowiednia, szybko jednak zauważyłam, że bez względu na jej fason czy kolor, nie kojarzy się ona z profesjonalizmem: ani u klientów, ani u – nazwijmy to – moich przeciwników. Jest granica luzu, której nie można przekroczyć, szybko więc przebierałam się w garnitur – wspomina właścicielka FUSSÉT, z wykształcenia absolwentka wydziału prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jednym z powodów założenia marki – wszak zwykle to potrzeba jest matką wynalazku – był brak zadowalającej oferty klasycznych ubrań. Mówiąc wprost: nędza ich wyboru.

– Niby był pokaźny, ale przy wieszaku okazywało się, że dotyczy on rozmiarówki, a nie fasonów. Tymczasem jesteśmy różne. Mamy różne sylwetki, kształty, wzrost i nie każdej pasować będzie ten sam krój. A przecież to podstawa dobrego i profesjonalnego wyglądu. Poza tym tych fasonów były może ze dwa, zawsze modne i na czasie, tyle że to niekoniecznie zaleta. Kupowałam je i wisiały w szafie, bo nie wyglądałam w nich dobrze. Chciałam mieć – na przykład – kremowy garnitur, ale taki, w którym da się wyjść na każde spotkanie, tak oficjalne, jak i prywatne, po pracy. Nie dało się. Dlatego postanowiłam, że w FUSSÉT zaproponuję sześć odmiennych krojów marynarek czy spodni. Zależało mi też, by kilka rzeczy wykonanych było z tej samej tkaniny. Byśmy mogły zamiast marynarki założyć koszulkę z tej samej tkaniny, co spodnie, i nadal wyglądać  profesjonalnie – mówi Alicja Lichoń.

Co ciekawe, pierwsze projekty opracowała na bazie ubrań z szafy swojej mamy. Garderobę uzupełniała babcia, wielka fanka klasycznego krawiectwa, która w latach 80. wyjechała do USA. Wyszukiwała w butikach projektantów rzeczy ciekawe, ale i wystarczająco formalne, by nosić je w biurach na wysokich stanowiskach.

To czasy wielkich przemian społecznych – zatem i zmian w modzie: kobiety zaczęły sięgać po coraz wyższe stanowiska w korporacjach, instytucjach czy polityce. Potrzebowały więc formalnego stroju, który dodałby im pewności siebie. Narodził się power suit – zapożyczony z męskiej garderoby „strój władzy”, w którym wyglądały wystarczająco „profesjonalnie”. Powszechnie uważano bowiem, że tylko tak ubrane będą traktowane poważnie.

-Moja konstruktorka mówi, że oglądała w starych magazynach takie konstrukcje, ale nigdy nie było jej dane, aż do teraz, sprawdzić, czy można je urzeczywistnić. Sprawdziłyśmy więc i okazało się, że do dziś znakomicie działają i pięknie wyglądają na kobiecej sylwetce – cieszy się założycielka FUSSÉT.  

Tkaniny użyte w kolekcji to głównie wełna i jedwab; bez sztucznych domieszek. Przy ich wyborze ważne były metody produkcji materiału, zasady zatrudniania pracowników oraz korzystanie z ekologicznych źródeł energii. 

-Istotna jest świadoma produkcja, począwszy od zatrudniania pracowników na umowy o pracę – jak wyraźnie zaznacza Alicja Lichoń, zirytowana niechlubnymi praktykami tej branży nie tylko w Polsce – po weryfikację dostawców tkanin i dodatków, w tym guzików, wykonanych z naturalnych surowców lub z recyklingu. Obserwowałam też, jak tkaniny się układają, czy będą odpowiednie na ubrania, w których kobiety chodzą cały dzień, a nie tylko po to, by ładnie wyglądać na Instagramie. W pracy dzień często nie kończy się po ośmiu godzinach – tłumaczy Lichoń. 

Ostatecznie zdecydowała się na Loro Pianę, jednego z najbardziej renomowanych i szanowanych producentów luksusowych tkanin na świecie.

Podstawowe modele kolekcji dostępne są w rozmiarach od 34 do 44, a ręcznie robione lotniki można zamówić w rozmiarach od 36 do 41. Wszystkie produkty FUSSÉT powstają w Warszawie i dostępne są w sklepie internetowym www.fusset.com oraz w showroomie marki przy al. Szucha 8, gdzie dodatkowo można dopasować wybrany garnitur do sylwetki lub uszyć go z jednego z materiałów dostępnych w pracowni. Możliwa jest też personalizacja produktu, wybór fasonu i zamówienie go w adekwatnym rozmiarze, dzięki czemu – co niebagatelne dla środowiska naturalnego – eliminowane są zwroty i  nadwyżki produkcyjne.

Kampanię pierwszej kolekcji marki, DXB, zgodnie z nazwą zrealizowano w Dubaju.  

FUSSÉT kolekcja DXB:

Kampania DXB Fotograf: Mateusz Stefanowski / Art Factory
Modelka: Maja Matuszewska
Produkcja: Art Factory 

LOOKBOOK Fotografka / Video: Kinga Wasilewska
Modelka: Sabina Latkowska / Selective Management
Makijaż / włosy: Patryk Nadolny

STREET Fotograf: Mateusz Stefanowski / Art Factory
Makijaż / włosy: Ania Kobalczyk / Art Factory
Modelka: Paulina Heiler / Uncover Models
Produkcja: Art Factory 

Partnerem wpisu jest FUSSÉT

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>. a podcastu słuchaj m.in. na Apple i Google Podcasts, na YouTube <KLIK> i Spotify <KLIK>.

Dodaj komentarz