Gdzie zamieszkać? Nowy odcinek Michał Zaczyński Podcast. O najwspanialszej mieszkaniówce.

design, podcast | 22 listopada 2025 | Brak komentarzy

W najnowszym odcinku mojego podcastu opowiadam o ulubionej architekturze. Mieszkalnej. Dosłownie: gdzie i dlaczego chciałbym mieszkać. Nie w jakim kraju, mieście (tu już wybrałem Lecce we Włoszech do spółki z Warszawą, co nie znaczy, że na zawsze) czy okolicznościach (wiadomo, nad morzem najlepiej), lecz w których konkretnie budynkach. Albo z widokiem na które budynki, by gapić się w okno i się cieszyć.

Mały trailer (a całość między innymi na Spotify i na YouTube – TUTAJ)

Barbican, założenie urbanistyczne, które kilkukrotnie znajdowało się na szczycie listy… najbrzydszych obiektów w Wielkiej Brytanii. Co tylko o twórcach takich rankingów (źle) świadczy, drodzy państwo, bo choć i dziś pozostaje brutalistyczną utopią miasta w mieście, jest jednym z najbardziej kultowych miejsc w Londynie.

Docenionym przez Królową Elżbietę II (lub jej doradców), która – odsłaniając w 1982 roku tablicę pamiątkową budowli – rzekła: „to, co tu powstało jest jednym z cudów współczesnego świata”.

Składa się z trzynastu bloków i trzech wieżowców, mieści się w nich 2113 lokali przeznaczonych dla 6500 mieszkańców, a także centrum sztuki, kino, kawiarnie, bary i szkoły. Kompleks został pomyślany jako funkcjonalne osiedle dla młodych pracowników pobliskiego City, dzielnicy bankowej. Mieli to być młodzi profesjonaliści, którzy „prawdopodobnie jeżdżą na śródziemnomorskie wakacje, lubią francuskie jedzenie i skandynawski design – jak opisywali swoich potencjalnych klientów architekci”. Jak widać, niewiele od tego czasu się zmieniło.

W przeciwieństwie do innych dzieł mieszkalnych architektury brutalistycznej nie musiał mierzyć się z wandalizmem, ani przestępczością – weźmy słynne żagle w Neapolu – czemu pomogła lokalizacja, wysoka jakość wykończeń, zieleń, woda i kultura. Sam byłem na sztuce „Obsession” w reżyserii Ivo van Hove z Judem Law.

Barbican jest wpisany na listę Zabytków Wielkiej Brytanii. Nie można dokonywać w nim najmniejszych zmian, nawet we wnętrzach, bez uzyskania odpowiedniej zgody.

Podoba Ci się ten artykuł? Cenisz moją pracę? Zaproś mnie na kawę. Lub na co innego w Suppi. Menu znajdziesz TU.

Poprzedzające Barbican (ci sami architekci) osiedle Golden Lane (po sąsiedzku), w którym większy nacisk położono na potrzeby mieszkaniowe osób samotnych i par niż rodzin z dziećmi, zaś aż 60% powierzchni osiedla stanowią tereny otwarte, co było możliwe dzięki budowie wyższych budynków niż było to powszechne latach 50. Osiedle ma prywatne ogródki, korty, basen, siłownię; ozdobione kolorami podstawowymi, z ogrodami na dachu z widokiem na Londyn. Wewnątrz większość dwupoziomowych apartamentów ma schody z odlewanego lastryko, podwieszone sypialnie, a niektóre apartamenty zachowały widoczne w oknach grzejniki wodne w kształcie klepsydry

Torre Velasca w Mediolanie W jakimś sensie odrzuca, wielu uzna ją za brzydką. Ja marzyłbym, by spędzić tam choćby jedną dobę. To taki Pewex w kształcie grzybka. Albo dawny hotel Victoria w Warszawie. Właśnie kończą go remontować i znów będzie miał jedne z najbardziej ekskluzywnych mieszkań w Lombardii. 

Pralki w Genui I bloki kaskadowe w Belgradzie, promiennie ustawione względem siebie, w tym Karaburma, znana jako blok Toblerone, z 1963 roku.

Mausebunker. Upiorny jak jego dawne przeznaczenie, tj. laboratorium testów na zwierzętach, w tym tytułowych myszach. Nieczynny, uratowany przez aktywistów od zburzenia. Były plany, by przerobić go na apartamentowiec. Nie wiem, czy psychicznie bym udźwignął, ale estetycznie – bardzo.

Pałac Bąbelkowy Pierre’a Cardina, niedaleko Cannes. Zaprojektowany w 1975 roku przez węgierskiego architekta Anttiego Lovaga. Wystąpił w dziesiątkach filmów, teledysków, sesji mody (Jacquemus), pokazów (Dior). Do dziś można wynajmować go na prywatne imprezy, koncerty: dom liczy w sumie 1500 m2, amfiteatr może pomieścić 500 widzów.

Sam Lovag stworzył mało. Jego klienci bowiem musieli zgodzić się na warunki. A: nieznany był ostateczny termin oddania dzieła; B: nieznany było jego ostateczny koszt; C. nieznany był ostateczny wygląd. Niewielu na to szło. 

Osiedle Podkowy, modernistyczne osiedle domów mieszkalnych na berlińskim Neukolln. Wzniesiono go w latach 1925–1933, niemal 20 lat temu wpisano go na listę Unesco. To miasto – ogród. Żywe kolory elewacji, półkolisty staw w centrum osiedla, alejki obsadzone drzewami dobranymi ze względu na barwę i oczywiście ogródki. Niemal centrum miasta a vibe jak u dziadka na działce, by pojeść agrestu. 

A co w Polsce? W Warszawie lubię Żoliborz, częściowo Bielany, Saską Kępę, na której od tylu lat mieszkam, brutalistyczne niemal osiedle Kinowa, bardzo – moim zdaniem – stylowe, ulicę Kruczą. Nadal czekam, by coś z architektury ostatnich lat czy dekady mnie zachwyciło. Niestety nic takiego się nie pojawiło. We Wrocławiu – sedesowce i trzonowiec.

Lubię w innych miastach widoki na najładniejszą architekturę. Dlatego zamieszkałbym w Szczecinie – patrząc z balkonu na premiowaną nagrodą Miesa van der Rohe filharmonię. W Katowicach – (jednostka mieszkalna, wiadomo, bardzo chętnie; kukurydze także) na Centrum Informacji Naukowej i Bibliotekę Akademicką (autorstwa pracowni HS 99), przypominające mi współczesne Koloseum, w Krakowie zaś – na awangardową Cricotekę w dawnej elektrowni (aut. nsMoonStudio (Piotr Nawara i Agnieszka Szultk) i Biuro Architektoniczne Wizja (Stanisław Deńko)), mój ukochany współczesny obiekt w Polsce (ówczesny koszt inwestycji – 50 mln zł czyli tyle ile za chwilę jedna kawalerka w okolicy). Od samego stania pod jej dachem mam dreszcze.

Partnerem odcinka jest DYSON.

Słuchajcie moich podcastów <TU>, komentarze czytajcie na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądajcie na Instagramie <KLIK>.

Dodaj komentarz