„Lost Paradise”: PAJONK na jesień i zimę 2025/2026. Premierowo tylko na moim blogu.
„Ta kolekcja jest powrotem do dzieciństwa, do emocji i do domu. Do przestrzeni, która nie jest jedynie geograficznym punktem, lecz stanem ducha”, mówi mi Michał Pająk.

„Tym razem chciałem naprawdę wrócić. Nie tylko myślami, ale emocjonalnie i fizycznie do miejsca, które mnie ukształtowało”, dodaje projektant, jeden z najciekawszych twórców autorskiej mody w Polsce ostatnich lat.
Inspiracją kolekcji jest wieś na Podkarpaciu: miejsce dorastania, formowania wrażliwości i pierwszych doświadczeń, które zbudowały jego tożsamość. „To właśnie tam, w prostocie codzienności, która nigdy nie oznaczała braku miłości, narodziło się poczucie pełni i bezpieczeństwa. Choć wiem, że brakowało nam wielu rzeczy i były to trudne czasy, nie pamiętam, żebym kiedykolwiek czuł brak czegokolwiek. Pamiętam za to bycie kochanym”, wspomina.
Jak twierdzi, „Lost Paradise” to najbardziej osobista kolekcja w dorobku marki PAJONK. „Motyw utraconego raju, Edenu i pokusy przenika sylwetki subtelnie, lecz konsekwentnie. Momentami w sposób lekko kontrowersyjny. Ultra-mały sweter staje się symbolicznym gestem: odniesieniem do dziecięcych ubrań, jakby próbą nałożenia na siebie utraconego czasu, wspomnień i niewinności. To trochę tak, jakbym chciał nałożyć na siebie utracony czas, dzieciństwo, którego już nie ma, ale które wciąż we mnie pracuje. Lost Paradise to próba pokochania i docenienia tego, od czego przez całe życie chciałem uciec”.

Kolekcja uszyta jest z wełny owczej, z alpaki, mieszkanki jedwabiu i bawełny. „Czarny sweter z kolei został ręcznie zrobiony na drutach przez panią z mojej wsi na Podkarpaciu, z islandzkiej wełny”, klaruje Michał.
Czemu z islandzkiej? Bo właśnie na Islandii przez kilka lat mieszkał. „Na razie mam jednak przerwę. Zwolniłem się z pracy za barem tam i obecnie mieszkam w Polsce, ale z różnych względów będę czasami tam wpadał. Mimo niewielkiej populacji, Islandczycy chętnie kupują i noszą ciekawe ubrania. Mam też tam kontakty, które – mam nadzieję – mogą mi umożliwić pokazanie się na skandynawskim rynku”, zapowiada projektant. Trzymam kciuki.
Podoba Ci się ten artykuł? Cenisz moją pracę? Zaproś mnie na kawę. Lub na co innego w Suppi. Warianty znajdziesz TU.





Zdjęcia: Jan Wasiuchnik/ model: Damian Zalewski – Selective Models/ włosy: Krzysztof Sierpiński/ makijaż: Klaudia Konarska
Słuchaj moich podcastów <TU>, komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>.
