Historia jednego płaszcza. Marina Abramović i polska projektantka Ewa Zbaraszewska. Premierowo tylko u mnie.
„Ciepły, unikatowy, pięknie zaprojektowany. I glamour jednocześnie. Kocham go”. Tak Marina Abramović mówi o swoim płaszczu.
Zaprojektowała go Polka, Ewa Zbaraszewska.

Po prawdzie, trudno o ważniejsze nazwisko w światowej sztuce. I ogólnie, kulturze. Urodzona w Belgradzie artystka od początku lat 70. przekracza wszelkie możliwe granice, by – górnolotnie rzecz ujmując – pokazać / uświadomić nam ramy człowieczeństwa. Jej performanse przyniosły jej zarówno uznanie krytyki, jak i uczyniły ją supergwiazdą, na miarę tych filmu czy rocka. Swoje prace prezentowała w najważniejszych galeriach i muzeach globu, z nowojorskim MOMA na czele.
Tym większa radość, że jedną z autorek garderoby Mariny jest polska projektantka; ze Stalowej Woli. I – przy okazji – entuzjastka talentu artystki.
Ewa Zbaraszewska twórczość Mariny zna niemal od początku aktywności serbskiej performerki. „Towarzyszyła mi od moich czasów nastoletnich. Zawsze do mnie przemawiała. Choćby jej wczesny performans, w którym pozwoliła ludziom zrobić sobie właściwie wszystko, oferując im rozmaite, także niebezpieczne przedmioty, co doprowadziło do skrajnych sytuacji, w tym takiej, gdy jeden z widzów przyłożył jej do głowy pistolet. Uświadomiło mi to jak bardzo jest odważna i niezłomna”, tłumaczy mi Ewa.
Mowa o wystawionym w Neapolu w 1974 roku „Rytmie 0”, który rzeczywiście Marina omal nie przypłaciła życiem. Przybyła widownia przez kilka godzin mogła zrobić z Abramović, co tylko chciała – artystka stała się przedmiotem w rękach tłumu. A ten stawał się coraz brutalniejszy – Marina była nacinana i kłuta, ściągnięto z niej ubranie. Kiedy „Rytm 0” dobiegł końca, publiczność uciekła, bojąc się konfrontacji z artystką.



Inne ulubione dzieło Ewy – „Artystka obecna” i nieruchome siedzenie Abramović przy stole. I moment, w którym na przeciw niej usiadł jej dawny ukochany, Ulay. „Ileż w tej sekundzie, gdy otworzyła oczy i na niego spojrzała, można było z nich wyczytać: tęsknota, nostalgia, ból i wielka miłość”, mówi mi Ewa.

Wracając do płaszcza. Do Mariny, przez wspólną – jak się okazało – znajomą z Londynu, dotarł od Ewy w momencie, gdy artystka przechodziła operację kolana. „Bardzo mnie wtedy bolało. Tymczasem płaszcz wniósł w moje życie radość. W chwili gdy go założyłam poczułam, jak by to była droga skóra”, cieszy się Marina Abramović.
Płaszcz ów, w którym artystka prezentuje się na zdjęciu, to w ogóle jeden z pierwszych płaszczy, jaki Zbaraszewska zaprojektowała. „Cyklicznie go odszywam, to swoisty evergreen: zawsze muszę go mieć w butiku, gdyż moje klientki go uwielbiają. Odszywam go w różnych kolorach i długościach; Paradoksalnie, nie proponowałam go wcześniej w takiej wersji. Myśląc o Marinie uznałam jednak, że świetnie wyglądałaby właśnie w kolorze czarnym. Specjalnie też dla niej zaprojektowałam wnętrze, z pół podszewką z czerwonego cupro z czerwoną lamówką”, wyjaśnia Ewa.
W sumie logiczne: patrząc na twórczość Mariny, właśnie te dwa kolory kojarzą się z nią najbardziej. By wspomnieć choćby jej taniec w czarnej mini z czerwoną chustą, w finale performansu „Balkan Baroque” za który Abramović otrzymała Złotego Lwa na Biennale w Wenecji, bodaj najważniejsze wyróżnienie w świecie sztuki, które też uczyniło Marinę – niby znaną przecież od dekad – globalnie rozpoznawalną.

„Ten płaszcz jest ciepły, ale lżejszy; jednocześnie ma swoją sztywność, dzięki której pięknie się układa”, mówi Ewa. Jak dodaje, powiększyła falbany na rękawach, bo Marina po prostu jest wysoka. „Pilnowałam, by te bogate rękawy nie przytłoczyły sylwetki, dlatego wszyłam je niżej, dzięki czemu wokół talii tworzą korzystne załamania”.
Co znamienne – płaszcz i same rękawy inspirowane są twórczością innej artystki – Tamary Łempickiej (stąd nazwa modelu – po prostu: Tamara) i charakterystycznym w jej malarstwie ukazywaniem strojów. „To odzwierciedlanie krzywizn, fal, dynamiki i gry światła .Wpatrując się w obrazy dostrzegałam tę przestrzeń i miękkość materiałów”, opowiada projektantka.


A jaka, jej zdaniem, Marina jest prywatnie? „Nie można przejść obok niej obojętnie; wiem, że budzi skrajne emocje. U mnie jednak wyłącznie wspaniałe, bo mam z nią kontakt. Jest czuła i troskliwa”, mówi Ewa Zbaraszewska.
Podoba Ci się ten artykuł? Cenisz moją pracę? Zaproś mnie na kawę. Lub na co innego w Suppi. Warianty znajdziesz TU.
***

Ewa Zbaraszewska (IG: e.zbaraszewska) pierwszą swoją kolekcję płaszczy pokazała w pandemii, w 2020 r. Nie studiowała projektowania; ukończyła zarządzanie i podyplomową architekturę wnętrz. Jak mówi, działała w pracowni plastycznej, zajmowała się dekoracją wnętrz i wychowywaniem dzieci. Projektuje zgodnie z zasadami mody zrównoważonej; reprezentowała Polskę na Targach Mody Zrównoważonej Expo Rzym 2023. Płaszcze pokazywała w Mediolanie, Rzymie, Berlinie; otrzymała także nagrodę ,,International Excellence” podczas siódmej edycji International Fashion Week w podbaryjskim Conversano w 2025r. Prowadzi swój autorski butik Art Moda Polscy Projektanci w Stalowej Woli. Jej projekty kupisz i zobaczysz na stronie ewazbaraszewska.pl
Słuchajcie moich podcastów <TU>, komentarze czytajcie na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądajcie na Instagramie <KLIK>.
