Wcale nieprawda, że pokaz Ewy Szabatin był najgorszy. Fashion Week Poland Jesień/Zima 2013 cz.I

Moda | 30 kwietnia 2013 | 4 komentarzy

Wcale nieprawda, że pokaz Ewy Shabatin Szabatin był najgorszym, co widzieliśmy podczas ostatniego fashion weeka. Owszem, jej kolekcja nie porywała, oględnie mówiąc, niektórzy nie wiedzieli, gdzie oczy podziać, innych dopadły – uzasadnione, jak się okazało – stany lękowe, że wymachujący środkowym palcem modele będą chcieli nawiązać organoleptyczny kontakt z publicznością, a jeszcze innym było – jak to się mawia – po ludzku przykro.

Szabatin

Szabatin2

Szabatin3

Ale miło przynajmniej było patrzeć, jak ktoś spełnia swoje marzenia. A że kosztem cudzych nerwów? No naprawdę, bywają straszniejsze rzeczy na tym świecie. Na przykład, pokaz Project Zoa. Ich kolekcja była tak zła, że podejrzewam, że to inteligentny sabotaż, a za nazwą ukrywają się doświadczeni polscy projektanci, którzy w celach edukacyjnych i rozrywkowych postanowili wywołać wszystkie możliwe upiory polskiej (i w ogóle nie tylko polskiej) mody. A więc brak koncepcji, pseudohistoryzm w rodzaju pretensji do haute couture (krynoliny!), problemy z konstrukcją, krojem, doborem fasonów, materiałów i dodatków, adresatem, percepcją koloru, stylizacją oraz porą roku (modele w samych majtkach –na jesień i zimę), a także zawstydzające akcesoria (plastikowy pokrowiec na materac?), ignorancję trendów, popadanie w tandetę, kicz i narcyzm. Dlatego też można powiedzieć, że kolekcja Project Zoa była naprawdę ambitna. Chapeau bas!

zoa 1

zoa2

zoa3

Ambicja zżerała też markę Norman. I zżarła. Jej szefostwo ewidentnie chciało zrzucić ewentualną winę na projektantkę kolekcji, stąd nazwa Monika Mrońska for Norman. Pogrążyli się wzajemnie. Zobaczyliśmy paradę archaicznych, dwurzędowych marynarek, kościołowych spodni, strojów kelnerskich i pseudoelegancji miejskiej rodem z początku lat 90.  Plus złe długości, źle leżące garnitury, staroświeckie stylizacje. Walkę o klienta Norman może wygrać tylko ceną. Dla konserwatystów kolekcja jest zbyt pretensjonalna, a dla mężczyzn świadomych mody – przaśna. Miał być elegant, wyszedł wodzirej. I jeszcze te kolorowe skarpetki, by było bardziej „modowo”. No ludzie!

norman

norman3

- Możesz mnie zacytować, bardzo Cię o to proszę: co za …. zrobił ten pokaz – powiedziała mi Katarzyna Świeżak z „Wysokich obcasów” po obejrzeniu performansu Filipa Rotha. Dokładnie nie zacytuję, ale epitety były to dość przykre. Bo też nie każdemu przypadł do gustu pomysł, by spowić widownię dymem i ciemnością, by co najmniej jej połowa nie widziała literalnie nic. I by po pokazie projektant ukłonił się już wszystkim, za to w pełnej krasie i pełnym świetle. Więc Filip Roth to przystojny, młody facet z efektowną brodą. Szczupły, rozsądnego wzrostu, dość atrakcyjnie ubrany. O ładnym uśmiechu. I to w zasadzie tyle, co można powiedzieć o jego kolekcji.

Dalsza eksploracja najnowszej twórczości Rotha także nie działa na jego korzyść. Trochę tu z Maldorora, a król, jak wiemy, jest tylko jeden (brak Maldorora w Łodzi był jednak stanem odczuwalnym i przygnębiającym). Dużo pretensji – to odcinanie ubrania modela, zawieszonego na środku wybiegu, te nożyczki w rękach modelki, ten film niczym impresja z transfuzji krwi w jakimś opuszczonym szpitalu (swoją drogą, na żadnym bodaj pokazie nie widziałem tyle dzieci na widowni; drodzy rodzice, zabierajcie je na pokaz Natalii Jaroszewskiej, by zobaczyły ładne panie w sukienkach, po Filipie Rocie przecież będą się moczyły w nocy). Przede wszystkim jednak – offowy banał z suwakami jako głównym motywem. I pomyśleć, że Roth debiutował w Łodzi dwa lata temu tak błyskotliwą kolekcją.

roth

Roth2

roth3

Co poza tym w Łodzi? Ponoć już pierwszego dnia musieliśmy się rozstać z kilkoma znanymi szafiarkami, które zapomniały hasła do Instagramu i dalszy swój pobyt uznały za nieuzasadniony.

4 Komentarze

  1. Jacek Kłak
    1 maja 2013

    Ostatnie zdanie bardzo zabawne, ale chyba bardziej jest marzeniem autora niż prawdą:).Mnie bardziej ubodło bycie wielu znanych dziennikarzy tylko na wybranych z góry pokazach co zaczyna trącać celebryckowatością . Panie Michale. Nie wtrącam się do oceny mody bo się nie znam i gdybym pozostał architektem to chodziłbym jak moi koledzy codziennie w jeansach i wyciągniętym swetrze . Może faktycznie jest tak źle ,że nie warto się zajmować tematem mody skoro mamy zdolniejszych architektów, projektantów mebli i sztuki użytkowej szeroko rozumianej. ..Ale teraz krótko o firmie Norman-co jak co ,ale trudno im zarzucić jakość szycia i nierealnej ceny. Firma która corocznie produkuje 130 tyś garniturów z czego 100 tys dla najbardziej wymagających marek światowych (nie mogę chyba zdradzać tajemnicy firmy) w oparciu o bazę najwyższej jakości tkanin(m.in Cerutti )i raczej nie popełnia takich błędów. Pozostałe 30 tyś szt to na indywidulane zamówienia w tym znaczącego topu towarzyskiego (nazwisk od których przewraca się w głowie ale bez zgody firmy ich nie wymienię)-co stanowi chyba uzasadnienie ceny.Niedawno pisał Pan marynarkach za 20 tyś Euro- i zgodził się Pan ,że chciałby Pan taką marynarkę posiadać. Norman jest blisko …:) Ja się zapisałem w kolejkę ,która jest długa (prawda Tomku?) .

    Odpowiedz
  2. Zosia
    1 maja 2013

    Pani Jacku, weź się pan za kolejną edycję lub zasłużenie odpocznij a nie łaź po blogach! Toż to można zdrowie stracić!;)

    Odpowiedz
  3. Lila
    2 maja 2013

    pretensjonalne pokazy, a jeszcze bardziej pretensjonalni recenzenci – król marnej recenzji popisał się powyżej! HC kojarzy się panu z krynoliną? współczuję tak płytkiego pojmowania tematu.
    rozumiem, że to były jedyne pokazy, na jakie raczył pan zaszczycić?

    Odpowiedz
  4. annkie
    2 maja 2013

    Kochani, widziałam na innych Fashion Weekach pokazy i chyba miałam jakiś niedosyt tym co zobaczyłam. Nudno marynarki i nic odkrywczego.. chyba, że brak użyteczności niektórych produktów. Pan Michał oceniał, bo znał historię marki, a jeżeli ktoś mam większe doświadczenie i wiemy, że może więcej i dalej.. to znaczy, że może, ale nie wyszło. Niestety moda to taka dziedzina, że kilkanaście minut uwieńcza pół roku przygotowań i nastraja na kolejne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz