Pożegnanie z sarenką

Moda | 8 września 2013 | 2 komentarzy

Polygon Żurawski

Były czasy w polskiej modzie męskiej, że klient mógł wykazać trzy, tak zwane, zachowania konsumenckie.

Pierwsze – to kupić garnitur i formalną koszulę w którejś z firm, w których ubierał się jego ojciec, a wcześniej dziadek. Polskie marki miały przyzwoitą jakość i krawiectwo, ale nie wychodziły poza klasykę. Słowo „trend” było im przykre, niebezpieczne i w ogóle niezrozumiałe. Potrzebą zatrzymania przy sobie stałego klienta tłumaczyły własną niechęć do nowych czasów.

Drugie – to udać się na zakupy do młodych polskich projektantów. Im, dla odmiany, brakowało zarówno jakości, jak i krawiectwa, natomiast płonęli w konwulsjach własnej nadekspresji artystycznej. Przejawiała się ona zazwyczaj proponowaniem dorosłym mężczyznom giezeł, chomąt, dekoltów, tiulów, topów do pępka i rajstop. I w ogóle czegoś w ich mniemaniu sexy, choć pojęcie to okazało się nad wyraz względne, gdyż nie każdy mężczyzna – nawet progresywny – potrafił odnaleźć się w modzie opartej o dwie figury estetyczno-mentalne: kokotę i sarenkę. Ku zdziwieniu wspomnianych młodych projektantów, rzecz jasna.

Trzecim zachowaniem konsumenckim był wybór zachodnich marek lub rezygnacja z zakupów i przechadzka w poszukiwaniu suchej gałęzi, na której można by było się powiesić.

czytaj dalej TU.

Na zdjęciu: Maciej Żurawski/ Polygon. Fot: Katarzyna Woźniak

2 Komentarze

  1. Antonina
    9 września 2013

    Panie Michale, cóż za haos w artykule, u Pana niespotykany. Po chwili, nie wiedziałam o czym czytam.
    Ale poruszony interesujący temat..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz