Izabela Łapińska, „Podwodny świat”. Relacja z pokazu.

Moda | 24 czerwca 2014 | 13 komentarzy

Sporo się zmieniło w polskiej modzie od czasu, kiedy Izabela Łapińska miała swój ostatni regularny pokaz. Nie licząc minikolekcji małych czarnych z kwietnia 2012 roku i wszelakich benefisów, podsumowujących jej dotychczasowe dokonania, to już pięć lat.

łapińska 4

W tym okresie polska moda: przestała służyć jedynie gwiazdom na czerwony dywan, wyrosło pokolenie młodych zdolnych i obrotnych, którzy swoimi T-shirtami i bluzami zaczęli realnie ubierać naszą ulicę, Ania Kuczyńska uczyniła ze swojej prostoty przedmiot kultu (a Robert Kupisz z koszulki z orłem), Gosia Baczyńska wystrzeliła swoje haute couture na paryską orbitę, o Anji Rubik zaczęli rapować amerykańscy hiphopowcy, powstały e-sklepy, blogi, transmisje T-Mobile, linie basic i fashion weeki w każdym mieście, a za mecenat studentów projektowania zabrała się nawet Biedronka.

U Łapińskiej tymczasem wsi spokojna, wsi wesoła. I nagle pokaz. Wczoraj, w słoneczne popołudnie w Starej Pomarańczarni warszawskich Łazienek. Było, jakby nic się nie zmieniło. Znów jedwabne sukienki na przemian z dostojnymi sukniami ni to pensjonarek, ni to XIX wiecznych wdów po powstańcach. Znów medaliony, pelerynki. Znów koronki i biżuteryjne detale. Konsekwencja była nawet w inspiracjach. Najnowsza kolekcja nosi tytuł „Podwodny świat” – jej logo stanowią koniki morskie, zaś poprzednią, w pełni regularną kolekcję Łapińska nazwała „Mój mały ślimaczek” (logotyp jak wyżej). I jest jakiś urok w tych staroświeckich strojach. Własny styl, własna poetyka i omijanie łatwych patentów na zwiewne sukienki (patrz: worek z gumką).

łapińska 1

 

Czyli ambicje. Ale to nie jest moda. Nikt tak się nie ubiera i (niestety, tak podpowiada mi intuicja) nikt tego nie potrzebuje. To kostiumy, stroje. Niestety też, na siłę unowocześniane. Szerokie spodnie w kant, szorty, infantylne serduszka na plecach, podoszywane kwiatuszki, przesadnie pokomplikowane kołnierze, zaskakująco nietrafione barwienia. I jeszcze Kate Rozz jako gwiazda sytuacji. W wieczorowej kreacji, będącej clou kolekcji, nie wiadomo, co tam robiła i nie wiadomo po co. Brak gustu, klasy i zeitgeistu. Szkoda.

13 Komentarze

  1. Agnieszka o modzie
    25 czerwca 2014

    Bardzo slaby pokaz. Projektantka się nie rozwija, nie wykorzystuje „pensjonarki” jako swojego znaku rozpoznawczego, ale unowocześnianego, przekształcanego,osadzanego w aktualnych trendach. A „muza” no cóż … Kiedyś była to Małgorzata Foremniak u szczytu urody i kariery. Myślę, że to mówi samo za siebie.

    Odpowiedz
  2. Jola
    25 czerwca 2014

    Pensjonarki i wdowy po powstańcach-dobre określenie, ale patrząc na nie wydaje mi się, że nich stroje były mimo wszystko bardziej przemyślane i milsze dla oka. Miejsce, w którym odbył się pokaz według mnie przyczynia się do negatywnej oceny całości,pewnie był to zamierzony zabieg i możliwe, że miało to tworzyc jakiś kontrast z kolekcją, lecz według mnie wyszło trochę groteskowo i haczy to o kicz. Gwiazdy typu Katarzyna Skrzynecka ( z całym szacunkiem ) nie dodają dostojnosci, klasy czy czego kolwiek dobrego, szczególnie jeżeli ubrane są w słodkie, przerysowane sukieneczki, opinające brązowe ciała. Brzydkie futrzne kamizelki koloru brudnego różu „ozdobione” zielonym pasem czy płaszczyska w zieleni z ni to zwierzęcymi akcentami ni to wyprana dżungla połączona z wilkiem. Wszystko to wtargnelo na białą dróżkę, biegnącą środkiem kamienistego podłoża, które kojarzy mi się ze scenografią w „Orestei” w reżyserii Jana Klaty ( to chyba jedyne pozytywne skojarzenie i mam wątpliwości czy nie jest ono nad wyrost ). A Kate Rozz… No cóż, chyba nie czas ani miejsce na zabawę w syrenkę (?), leśną nimfę (?) Hmmm… sumując, brak mi w tym wszystkim spoiwa i ładu, wszystko jest jakby z innej bajki :-)

    Odpowiedz
  3. Bartek
    25 czerwca 2014

    Moim zdaniem bardzo spójna kolecja, kolorystycznie oraz materiałowo, widać indywidualizm projektanti, która od lat widać, że ma własny styl. Nie powiela i nie kopiuje. Poza tym lubię stylizacje Michała Kusia i myślę, że zrobił to znowu perfekcyjnie.

    Odpowiedz
  4. Klaudia
    25 czerwca 2014

    Rutyna Michała i przymus elokwentnej oceny z racji jego stanowiska naczelnego…Znieczuliły jego percepcję postrzegania piękna i wrzuciły go w świat koncepcji na temat tego co jest właściwe( piękne)…Michał już nie widzi on tylko projektuje koncepcje jak modę. Jego projekty myślowe, są nie ciekawe, ponieważ opierają się na wizji użytkowej…Wyrafinowana elegancja i jakość luksusowych tkanin, na które niestety nieliczni mogą sobie pozwolić…Obrazuje skąd wzięła się ewentualna trauma do tak odlotowej kreatorki jaką jest Izabella :(
    Na szczęście, Pan Michał nie reprezentuje gustu całej społeczności i w kręgach paryskiej wrażliwości i otwartości Iza jest zupełnie inaczej postrzegana…

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      25 czerwca 2014

      Szanowna Pani,
      póki co jestem wicenaczelnym.
      Doceniam i widzę koncepcję. Nie widzę natomiast progresu, tylko regres. A tego już nie doceniam.
      Jeśli jednak w kręgach paryskich projektantka oceniana jest z zachwytem, to – jako patriocie – wypada mi się
      tylko z tego cieszyć.
      Pozdrowienia

      Odpowiedz
  5. pikolo
    25 czerwca 2014

    Robert Kupisz z koszulki z orłem chyba nie porozumienie?Kupisz projektant? na miano projektanta”kreatora” trzeba sobie zapracować, nie zapominajmy o tym iż projektant sam powinien umieć wykonać swoje dzieło!od wizji rysunku ,formy ,kroju,po koncowy efekt nie nazywajmy projektantami ludzi,którzy wprowadzili sezonowy szajs! ze skapciałym orłem na tkaninie marnej jakości do pierwszego prania.Widoczne jest to iż promowanie „pseudoprojektanów” to zwykłe lizanie sobie nawzajem czegokolwiek,nie wnikam w szczegóły!

    Odpowiedz
  6. RenataB
    25 czerwca 2014

    Zdecydowanie zgadzam sie z wcześniejszą wypowiedzią,Kupisz nie jest projektantem lecz burakiem,który juz chyba nie był hydrailukiem.Jeszcze troszeczke i skończy sie ten układ Modowy Różowy układ nie zapomnijmy co Eva Minge nie pasuje co nie chleje z Wami nie daje tu i tam :) wiec co ? aj szkoda słów.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      25 czerwca 2014

      Dziękuję za opinię,
      proszę jednak nie przekraczać epitetami granicy debaty i nie obrażać. Kogokolwiek.
      Z ciekawością jednak spytam, co znaczy „układ Modowy Różowy”?

      Odpowiedz
      • Kuba
        29 czerwca 2014

        Granica debaty została przekroczona szanowny panie pana przedostatnim zdaniem. Jeśli to ostatnie zdaniem faktycznie jest – co pana kropka chyba próbuje sugerować.
        Brak gustu i klasy to pan masz.
        Chyba żyjąc sobie w tym swoim blogerowym światku dużo rzeczy się panu źle poukładało. A jak tak patrzę na inne wpisy to dużo żółci się leje. chyba przestali Pana sadzać w pierwszym rzędzie, co?

        Odpowiedz
  7. Magda
    26 czerwca 2014

    Może kolekcją Izabeli Łapińskiej zainspirują się miłośniczki vintage?

    Panie Michale, skoro wątek Roberta Kupisza został poruszony, jestem ciekawa czy opisze pan swoje wrażenia z pokazu „Anarchy”?

    Swoją drogą ciekawa jestem czumu Robert Kupisz jest tak krytykowany, wypominają mu, że był fryzjerem, tancerzem itp.
    Ponoć w sztuce wszystko dozwolone, a artysta może swe ciuchy wykonać z czego chce, użyć dowolnych środków ekspresji.
    Jeśli mierzyć sukces artysty miarą kopii jego dzieł, to Kupisz niewątpliwie go osiągnął. Bazarki zalane koszulkami z orłem, na all dresy a la KUPISZ;).
    U pewnej blogerki modowej czytałam recenzję z pokazu „Anarchy” – mam podobne odczucia, bo rocznik zbliżony (do blogerki), pamiętam te czasy.
    Więc jestem ciekawa pana opinii.
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  8. Mersace
    3 lipca 2014

    Łapińska nie robi bluz z dziwnymi wzorami, nie szyje płaszczyków w literę A i nie produkuje masowo mini spódniczek z koła. Od kiedy projektowanie pod przedział wiekowy 14-20 jest ubieraniem ulicy?
    Koronki, szyfony i warstwy falbanek już nie są modne?

    Z jednej strony polscy krytycy modowi oczekują zróżnicowania, a z drugiej, jeżeli tylko kolekcja odbiega od ich ulubionej estetyki, wszelkie odstępstwa odrzucają.
    To trochę tak jakby Susy Menkes czy Tim Blanks pisali peamy o minimalistycznym Calvin Klein i równocześnie negowali istnienie na rynku koronek Valentino.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz