Na stos!

Moda | 15 kwietnia 2017 | 6 komentarzy

No dobra, to co robimy? Stylistę na stos, modela na pal, a pod Reserved podkładamy bombę? I powiesić ich. Natychmiast! I jeszcze przy okazji zjebmy i poobrażajmy tych, którzy w jakikolwiek sposób próbują firmę tłumaczyć.

Wycofana koszula Reserved

Co za paradoks! Na Reserved i LPP od lat patrzę krzywo. Nie jest to jakoś dramatycznie trudne, bo nie mają tam profesjonalnego PR-u. Ale też i nie jest to przyjemne. Bo o ile akcja #polskichlopak (KLIK) to w sumie błahostka, o tyle historia (KLIK) z katastrofą Rana Plaza w Bangladeszu to już numer większego kalibru. O innych częstych wpadkach nie wspomnę. Nie mam więc z tą firmą przesadnie zażyłych relacji. A teraz przychodzi mi ich bronić.

Właściwie nawet nie bronić. Uznałem na swoim fanpejdżu (KLIK), że koszula, którą wycofali ze sklepów, bo niektórym skojarzyła się z uniformem nazistów (KLIK), nijak nie wywołuje we mnie takich odczuć. To klasyka mody militarnej, ze szczególnym uwzględnieniem tej w tropikach. Jednak jedna konkretna stylizacja może już to skojarzenie budzić.

Koszula Reserved

Dlatego ja na miejscu Reserved, zwłaszcza teraz, kiedy ich wizerunek mocno jest nadwątlony, trzy razy bym się zastanowił, zanim cokolwiek wypuściłbym w świat. I to konkretne zdjęcie z lookbooka bym wycofał. W obecnych czasach, tj. wobec zagrożeń nacjonalizmem i w coraz to brunatniejącym nam świecie, trzeba dmuchać na zimne. I nie szarżować. A szarżujących jest wielu; choćby producentów odzieży patriotycznej. Za mój jeden wpis na jej temat (bo uprzedzając komentarze: nie jestem w żaden sposób związany ze skrajną prawicą) „patrioci” grozili mi zresztą śmiercią, a wyzwiska pod moim adresem szły w setki.

Patrioci

Cały czas jednak chodzi o jedno zdjęcie: łysego modela w beżowej (a więc brunatnej) koszuli z pagonami, czarnymi wąskimi spodniami i czarnymi, błyszczącymi niczym wojskowe oficerki botkami. I nawet jeśli koszula owa ma naszywkę z tygryskiem, model (pominę jego nazwisko, bo on Bogu ducha winny) należy do najbardziej rozchwytywanych w Polsce i „od zawsze” jest łysy, a sama stylizacja wpisuje się w obecną modę męską, gdzie królują odwołania do militariów, z tego zdjęcia bym zrezygnował.

Nie potępiałbym jednak Reserved, nie ogłaszał, że propagują nazizm. Nikt przy zdrowych zmysłach by przecież tego tam nie robił. Tak jak Zara, która wypuściła kiedyś na rynek torebkę ze swastyką (rzecz nieporównywalnie bardziej dosłowną). A jako że w Reserved ewidentnie panuje chaos, nie sądzę, by ktokolwiek ową kampanię szczegółowo przeglądał. Zrobione, zatwierdzone. I tyle.

Zara

Najpierw odezwali się ci, którzy nie zrozumieli, jak w ogóle można zobaczyć w tej kampanii cokolwiek niewłaściwego. – Przecież to inspiracja Guccim! – komentowali z wyższością. Czym mnie zezłościli, bo historia ubioru zaczęła się przed tym, zanim Alessandro Michele awansował na dyrektora tej marki. Gucci naprawdę, drodzy państwo, nie wymyślił koszul z pagonami i krótkim rękawem. Nie wymyślił nawet tygryska, tylko przekręcił pysk temu, który kilka lat wcześniej lansował Kenzo. Ale i sam gdzieś w domu mam koszulę z tygrysem od Just Cavalli sprzed dekady. I z pewnością Cavalli nie był pierwszy.

Nie przekonały mnie też wysłane mi zdjęcia błękitnych koszul Gucciego z dopiskiem w stylu „dodaj to, odejmij tamto, zmień kolor i sam widzisz, że to Reserved”, kiedy to właśnie brunatny kolor był dla oburzonych kampanią Reserved kluczowy. Im nie wytłumaczymy, że „to zrzyna z Gucciego, więc luz”. Choć najpewniej Reserved owym Guccim w tej kolekcji się inspirował. Dlatego wyjaśniłem, jak długą tradycję w modzie, sięgającą daleko przed II Wojnę Światową, mają tego typu koszule i zestawy. Nie przekonuje mnie też postawa, że modzie wszystko wolno. Wiem jednak, jak często projektanci sięgają po „nazi chic”; jak chętnie korzystają z niego różne grupy i postaci, od Madonny po subkultury gejowskie. Wszak taki wizerunek, choć oczywiście bez dosłownych symboli, to jeden z fetyszy.

Ale strona druga, tj. oburzonych, wpadła w histerię. Apokaliptyczne posty, przeskalowane emocje, darcie – nomen omen – szat. Wezwanie do bojkotu. Tysiące bezlitosnych wpisów, komentarzy i reakcji. Niektóre cytowane przez poważne, ogólnopolskie media.

„Zbijanie kasy na kokietowaniu faszystów, na wprowadzanie kultury skinów do mainstreamu zasługuje na ostry sprzeciw! Moda promująca faszyzm jest obrzydliwa, a Reserved przykłada swoją brudną łapę do tego, że bycie skinem to świetna stylówa! Wstydźcie się, wstydźcie się bardzo!„, napisała – cytuję za Wirtualnymi Mediami – pani Zofia Bugajna-Kasdepke, business development director  MSL Group.

Jak z kolei czytam w gazeta.pl,

„Jarkowi Kubickiemu, artyście z Trójmiasta, zdjęcie skojarzyło się z brunatnymi mundurami hitlerowskich Oddziałów Szturmowych. Przekonany, że w ten sposób polska marka próbuje puścić oko do najbardziej radykalnych środowisk narodowych, grafik postanowił interweniować. Fotomontaż, w którym do zdjęcia dorobił liczby 14 i 88, symbolizujące kolejno – cytat z „Mein Kampf” i słowa „Heil Hitler”. Post spodobał się znajomym artysty i „poszedł w świat”.

Sprawą zainteresował się też Mariusz Szczygieł. Na swoim profilu Projekt: prawda napisał:

„Wyprodukowali koszulę z naszywkami. Okazało się, że zarzucono Reserved plagiat. Bo koszula miała przypinki, które do złudzenia przypominały te z oferty marki Local Heroes. Koszule zostały wycofane, pojawiło się zadośćuczynienie, przeprosiny itp. Internauci zaczęli nazywać Reserved królem plagiatu itp. I tu mamy problem. Spójrzmy na tę koszulę. Przecież to „plagiat” zupełnie czegoś innego. Ewidentne nawiązanie do koszul Hitler-Jugend. Koszule, które wyglądają jak odpowiedź na brunatnienie naszych czasów. To właśnie powinno być uznane za skandaliczne”. Dalej powołuje się na Hannę Krall oraz pisze, że „amerykańscy Żydzi nie mogli zrozumieć, dlaczego Żydzi w Aushwitz nie wynajęli adwokatów, żeby ich stamtąd wyciągnęli. Słowem, świat podstawowych skojarzeń odchodzi w przeszłość”.

Jest zatem bardziej niż ostro. I racja, zapominamy, co wydarzyło się kilkadziesiąt lat temu; przychodzi znów nam tłumaczyć upiorność wojny i nazizmu. Więc szanuję te opinie. Ale na litość boską, czy wiecie, drodzy Państwo, jak poważne wysuwacie oskarżenia? Trudno w zasadzie o potworniejsze. Moim zdaniem Reserved, choć zalicza wtopę za wtopą, na to nie zasługuje. Zostawmy te pochodnie na inne, godniejsze takiej reakcji sprawy, bo w przyszłości nikt nie będzie chciał was (tj. nas) słuchać. Dlatego nie przesadzałbym. Ani z tym publicznym zawstydzaniem, ani z piętnowaniem, ani histerią, kiedy nie mamy ku temu naprawdę powodu.

Ani kiedy mylimy, jak Mariusz Szczygieł, fakty. Local Heroes i ich przypinki (w kształcie serca, z napisem GRL PWR, czyli Girl Power) nie mają nic wspólnego z tą koszulą. To historia plagiatu sprzed blisko miesiąca. Dlatego też nikt w kontekście tej koszuli nie nazwał Reserved „królem plagiatu” (no chyba, że z Gucciego). Bzdura i połączenie oddzielnych spraw, a przy okazji wplątanie świetnych dziewczyn z Local Heroes w pronazistowskie klimaty. Mógłbym, oczywiście, sam opublikować płomienny wpis o tym, jak renomowany reporter nie sprawdza podawanych przez siebie przykładów, tylko żongluje wygodnymi mu – bo atrakcyjnymi dla wywodu – postprawdami i ogłasza je na profilu o nazwie [sic!] Projekt: prawda, nie wiedząc w dodatku, jak poprawnie pisze się Auschwitz. Ale nie zrobię tego, bo każdemu zdarza się po prostu zupełnie niechcący pomylić (i zrobić literówkę lub zacytować kogoś, kto tę literówkę popełnił). Tak jak zdarzyło się to Szczygłowi. I tak jak zdarzyło się to Reserved.

W zamian zostałem zaatakowany nawet przez ludzi, których ceniłem. Że jestem niewyedukowany i siedzę z nosem w żurnalach. Że nie obchodzi mnie, co się wokół mnie na świecie dzieje. Żebym „lepiej pisał o koronkach, pliskach i naszywkach, a nie zabierał się do oceniania postów kogoś, komu ani warsztatem, ani inteligencją, ani wrażliwością nie dorastam do pięt” (chodziło o Szczygła; pewnie, że mu nie dorastam, bo to wybitny autor; choć czasem też publikuję  w Wyborczej) i – uwaga – jak można dobrze oceniać mój warsztat czy wrażliwość, skoro zaczynam zdanie od „więc”.

Więc, drogi Lechosławie, uspokój się, proszę, bo Ci żyłka pęknie. Uspokójcie się, uspokójmy się wszyscy, drodzy Państwo. Reserved przeprosiło, posypało głowę popiołem, zamiast – jak miało to w zwyczaju – wsadzać ją w piasek. Kaja się. Klęka. Co ma jeszcze zrobić? Obawiam się, że nic Was nie usatysfakcjonuje. Wy po prostu nie chcecie rozmawiać.

Dobrych świąt wielkanocnych.

6 Komentarze

  1. magda
    15 kwietnia 2017

    „Auschwitz” pisze sie przez „ch”. To w zasadzie do Pana Szczygła, którego wyguglałam jako lauteata Europejskiej Nagrody Literackiej.

    Odpowiedz
  2. Jacek Kłak
    15 kwietnia 2017

    Z sensem.

    Odpowiedz
  3. Jacek Kłak
    15 kwietnia 2017

    Z sensem.JK

    Odpowiedz
  4. marcin
    15 kwietnia 2017

    Nareszcie jakiś głos rozsądku w tej rozhisteryzowanej „dyskusji”…

    Odpowiedz
  5. Leniwa sobota #3 - JagaDesign
    22 kwietnia 2017

    […] nazistowskimi inspiracjami. Głos rozsądku – jak zwykle zresztą – zabrał w dyskusji Michał Zaczyński. Zgadzam się z nim w 100%, przeczytajcie […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz