Gosia Baczyńska na jesień i zimę 2016/2017: premiera kolekcji
Tej kolekcji w ogóle miało nie być. Ale jest i zapowiada się sensacyjnie. Zdjęcia pierwszych sylwetek, premiera linii butów, sygnowanych nazwiskiem projektantki i rozmowa z Gosią tuż po jej powrocie z Paryża – tylko na moim blogu.
– Mało brakowało, a kolekcja w ogóle by nie powstała – wzdycha Gosia. Przyznaje, że chciała zrobić sobie półroczną przerwę, odpocząć. Ale nie odpoczęła. Na nasze szczęście. Swoją najnowszą kolekcję na jesień i zimę 2016/2017 Gosia Baczyńska pokazała właśnie w jednym z paryskich showroomów, w trakcie tygodnia mody pret-a-porter.
Zaprosiła jednak znajomą konsultantkę z Nowego Jorku, mającą doświadczenie w pracy m.in. u Celine i Isabel Marant. Ta uznała, że kolekcja prawie jest gotowa. – „W tej części już dość, w tej rozwiń i dodaj jakieś spodnie, może coś z krótkim rękawem” – cytuje jej wskazówki Gosia. Spojrzenie na chłodno przyniosło akceptację i – w konsekwencji – przywróciło wiarę Gosi w kolekcję.
Co ciekawe, najnowsza kolekcja Gosi jest – jej zdaniem – w zasadzie drugą częścią tej poprzedniej, na obecną wiosnę i lato.
– Tamta była in the form – czysta, geometryczna. Ta zaś jest out of form, czyli malarska, miękka. Nie stoi za nią jakaś niezwykła historia, żadna fabuła, jak bywało w moich poprzednich kolekcjach. Roboczo nazwałam ją „boho gypsy disco”, bo to wspomnienie lat 70., mojej młodości, kiedy się stroiłam i tego, co podobało mi się w modzie, gdy miałam dwanaście czy piętnaście lat. Specjalnie na potrzeby tej kolekcji przestudiowałam mój stary zeszyt z tamtej dekady,z wycinkami z gazet i komentarzami – mówi Gosia.
Brzmi podejrzanie, ale to akurat nie jest żadne dorabianie idelogii: zeszyt istnieje naprawdę i sam kiedyś dostąpiłem zaszczytu go obejrzenia. A co Gosia przemyciła z siebie nastoletniej, trawestując piękny wiersz Szymborskiej, do kolekcji?
– Półokrągły karczek, falbany, zapięcie polo, jakieś skrzydełko przy rękawie… – wylicza, ciągnięta za język.
W utrzymanej w tonacjach granatu, czerni i szarości, lecz niepozbawionej barwnych nadruków, elementów czy detali kolekcji pojawia się sporo ręcznie robionych dzianin. I tyle musi nam wystarczyć, bo projektantka nie chce zdradzać nic ponad to, co widać na zdjęciach, które dostałem jako pierwszy. W kolekcji pojawiają się także buty (- z moim pięknym logo w środku – cieszy się Gosia), szyte w tej samej fabryce, co Jimmy Choo czy No21, marka Alessandro dell Acqy i stworzone przy pomocy Dominiki Nowak, znanej z marki Nunc.
Podczas kilku dni obecności Gosi w showroomie zamówienia złożyli kupcy z USA, Danii, Kuwejtu, Korei.
– Całkiem nieźle, zważywszy, że właściwie po raz pierwszy zajęłam się sprzedażą. Bo pokazy czy prezentacje to przecież coś zupełnie innego – mówi Gosia.
Na koniec pytam Gosię o… negatywne skutki wzrostu popularności jej marki, to jest zainteresowanie nią w Chinach.
– Jest ono o tyle żywotne, że w połowie kwietnia mija termin rozpatrzenia mojego protestu w sprawie zarejestrowania przez Chińczyków mojego znaku towarowego w tym kraju – ironizuje Gosia. I dodaje: „ktoś po prostu chce go sobie przywłaszczyć, przez co nie mogłabym tam sprzedawać swojej mody. Jeśli sprzeciw zostanie odrzucony, będę zmuszona iść do sądu”.
Trzymajmy zatem kciuki. Pokaz najnowszej kolekcji (zapewne) jeszcze przed wakacjami.












8 Komentarze
Paulina
14 marca 2016Nie mogę się doczekać zobaczenia całej kolekcji! Po tych kilku zdjęciach widzę, że będzie naprawdę ciekawie. Według mnie do kolekcji wdarły się także inspiracje z szalonych lat 80., chociaż rzeczywiście królują trendy rodem z lat 70. Gosia Baczyńska z sezonu na sezon udowadnia, że jest pierwszą damą polskiej sceny modowej, więc i nie dziwi jej rosnąca popularność – coraz częściej także wśród „zwykłych śmiertelników”, a nie tylko ludzi z branży.
Życzę jej i jej marce jak najlepiej 🙂
michalzaczynski
14 marca 2016Racja, jest najlepsza.
Wero Wysoczyńska
14 marca 2016Piękna kolekcja! Jestem absolutnie zakochana w butach. Wspaniale, że kolekcja jednak powstała 🙂
cammelie
18 marca 2016Kunsztowne. Słowo, które wypadło z obiegu. Słowo, które Gosia Baczyńska przywraca w swoich kolekcjach. Zaskakujące w erze szybkiej bylejakości udającej „coś”. Zachwycam się jak zawsze.
michalzaczynski
18 marca 2016Zgadzam się. Choć odnoszę też wrażenie, że ogólnie u polskich projektantów z tej najwyższej półki szybkiej bylejakości jest znacznie mniej niż kiedyś. No, u Gosi nie było jej nigdy.
Justyna
21 marca 2016Piękne, wysmakowane, bogate w detal i fakturę. RTW, które bogactwem powinno zawstydzić innych polskich projektanów robiących pod czerwone dywany. Pierwsze z butów są tak piękne, że aż się wzruszyłam. Głupie to, ale prawdziwe. Marzy mi się do look booka Marta Dyks, byłaby idealna 🙂
toka
17 kwietnia 201617 lat siedze w branzy i chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu niektorych projektantow. Gdyby cos takiego wisiało w centrum mody w Nadarzynie nikt by sie na to nawet nie spojrzał. Przy nazwiskach piejemy z zachwytu, nie do konca chyba bedac pewni czy to faktycznie nam sie podoba czy też jak z automatu wyrażamy podziw bo tak trzeba i należy.
michalzaczynski
18 kwietnia 2016„Coś takiego” nigdy nie zawisłoby w centrum w Nadarzynie. Siedzi Pani, jak pisze, 17 lat w branży, ale chyba nie mody?