Pięć lat to za mało
Gdyby urok osobisty projektanta przekładać na jego kolekcje, najnowszą propozycję Tomaotomo należałoby przyjąć z sympatią. Ale słodkimi dziubkami na selfie, którymi autor marki tak hojnie obdarza Instagram, nie da się jej mierzyć.
Jeśli dość karkołomną nazwę jubileuszowej (pięć lat działalności) kolekcji Baroq & Roll brać dosłownie, powinniśmy zobaczyć miks baroku i rock’n’rolla. Jakąś modową wersję rock opery, jakieś obfite dekolty, suknie na stelażu, poprzyklejane pieprzyki, a do tego agrafki, ramoneski, skórzane mitenki i, powiedzmy, martensy. To, oczywiście, już na kilometr pachnie tandetą. Ale Vivienne Westwood potrafiła wyjść z tego bardziej niż obronną ręką. Więc da się.
Kolekcja Tomaotomo to jednak ani nie Westwood, ani nie The Rocky Horror Show, ani nawet Krystyna Mazurówna. Brak w niej żartu, dystansu, odrobiny szaleństwa i rozmachu. Rocka i baroku także.
Jest ciężko, koturnowo. Kolekcja – z pewnością nie na wiosnę i lato – to zdobne, błyszczące, żakardowe w swojej mięsistości i intensywności uniformy. Średnio kobiece. Momentami kolekcja przypomina osobliwe, słynne power dress z lat 80. Na ogół zaś emanuje koktajlowymi outfitami domu mody Forrester. Tyle że mamy rok 2016, a „Moda na sukces” jest rodzajem memu. To camp, takie guilty pleasure, coś jak Eurowizja czy „Trudne Sprawy” w Polsacie i lepiej nie traktować jej jako poważne źródło inspiracji.
„Bazowe materiały kolekcji to jedwabie, włoskie gipiury, czy tkaniny z syntetycznymi włóknami i rypsowymi nićmi, które tworzą ciekawe, dekoracyjne struktury”, czytamy w informacji prasowej. Słowo ciekawe jest tu na wyrost, zwłaszcza, że marka Tomaotomo praktycznie co sezon prezentuje niemal tę samą twórczość z monochromatycznymi, odwiecznie jednokolorowymi sylwetkami włącznie, jakby zestawianie barw było sztuką zbyt trudną do opanowania.
Stylizacje, wg wspomnianej, rozsyłanej do mediów informacji, zostały „stworzone z myślą o kobiecie, która ceni klasę, najwyższą jakość oraz perfekcyjne wykonanie”. Też nieścisłość, zważywszy na widowiskowo prujące się nitki.
Choć z tym egzaltowanym niemal uwielbieniem kobiety to prawda. Kobieta wg Tomaotomo jest silna. Monumentalna. Władcza. To niemal nadkobieta. Tomaszowi Beksińskiemu pewnie by się spodobała. Ale i on, jeśli czytać liczne jego biografie, nie znosił w sztuce powtarzalności.
Pokazowi na pewno nie pomogła stylizacja, z koszmarnymi butami na czele. Zwłaszcza, że niektóre, wyjęte z kolekcji elementy, umiejętnie zestawione z resztą całkowicie odmiennej w swoim stylu garderoby, obroniłyby się. Były przecież, nawet na wczorajszym pokazie, celebrytki, które w stroju z metką Tomaotomo wyglądały nie najgorzej.
Szkoda. Tyle w modzie się dzieje, a można odnieść wrażenie, że sympatyczny projektant w ogóle nie jest nią zainteresowany. Czas najwyższy. Pięć lat to za mało, by spocząć na laurach. Trzeba rozejrzeć się po świecie, poczytać, pouczyć się. Trzymam kciuki.
Ps. Pokaz otwierała posępna suknia zrobiona w wyrazie solidarności z # czarnym protestem, tj. z kobietami manifestującymi w miniony poniedziałek w obronie ich godności i wolności. Chwali się. Podczas jej prezentacji – w upiornym, towarzyszącym całemu pokazowi zresztą świetle – nie zostało to jednak zaakcentowane, przez co o tym słusznym geście dowiedzieliśmy się post factum, od PR projektanta.
Fot: AKPA



























9 Komentarze
Karolina
5 października 2016Chyba go Pan nie lubi 🙂
michalzaczynski
5 października 2016Wręcz przeciwnie.
Patryk
5 października 2016Zupełnie nie wiem skąd ta szpila w postaci „Mody na sukces”. Jako wielki fan i stały (wciąż!) widz stanowczo protestuję 🙂
A tak na serio, to przy całej wielkiej sympatii dla Tomka, ale jaka muza, taka sztuka…
michalzaczynski
5 października 2016Materiał porównawczy w postaci zdjęcia zamieściłem. Stały widz? To jeszcze grają?
Jarek z rzymskiezakupy.pl
6 października 2016O gustach się nie dyskutuje, ja uważam, że w tej kolekcji jest kilka fajnych propozycji.
Pozdrawiam
Jarek
Klara
9 października 2016Modele trochę jak z magazynu Burda.
Inga_Ka
10 października 2016Podobają mi się czerwone kurtki i żakardowe spodnie. Mniej koszulki polo. Z początku zauroczył mnie, że nie jest szarobury. Teraz te sylwetki kojarzą mi się z łabędziami
Ania
12 października 2016Może gdyby modelkom „obciąć głowy i stopy” to coś by jednak z tego było…? 😉 Bo i buty koszmarne i stylizacje raczej niechlujne
Justyna
22 października 2016jest tu parę świetnych rzeczy – cygaretki z materiału gołębi+złoto (i brokatowy bomber z tego zestawu – chyba najbardziej adekwatna do tytułu rzecz z kolekcji), gołębia gładka bluzka ze zdobionymi ramionami a’la pagony, czerwone spodnie z talią paperbag, czerwona mini-sukienka z frędzlami. Nie mniej ogólnie wyczuwalny jest brak polotu i „ciężar” całej kolekcji. Brak inspiracji z tytułu kolekcji (80’s to jeszcze nie rock and roll). No i buty. Może nie zawsze tragiczne (ażurowe czarne botki dobrze się zgrały z sylwetką), ale zupełnie bez pomysłu. Jakby poszli do pierwszego obuwniczego i kupili to, co jakoś pasowało.