Tylko nie czerń! Kolekcja Joanny Klimas dla Gino Rossi
Joanna Klimas debiutuje z linią torebek dla Gino Rossi. Ich zdjęcia i rozmowa z projektantką dziś premierowo na moim blogu.
W minikolekcji znajdzie się pięć modeli w barwie granatu, zieleni, szarości i śliwki. – Wiadomo, że nie chciałam wprowadzać ostrego koloru – mówi pionierka polskiego minimalizmu – wzbraniałam się jednak przed wszechobecną czernią. Wszyscy ją robią; to takie bezpieczne! Wiedziałam, że panie lubią ciemny granat oraz zimny, powiedzmy szaro – perłowy beż, który ładnie scala się z innymi kolorami. Zieleń, w dodatku w dwóch tonacjach, chłodniejszej i cieplejszej, dobrałam intuicyjnie, choć do tej pory nie jestem pewna, czy ten kolor nie jest zbyt odważny. Wierzę jednak, że spodoba się klientkom – tłumaczy mi Joanna Klimas.
Jak przyznaje, zależało jej, by kolekcja wpasowała się w wyobrażenie Polek odnośnie eleganckiej torby. – Czyli takiej, której skóra jest sztywna, co sprawia, że torba jest porządna: nie wygniecie się i nie zdefasonuje. Zatem – żaden worek. Z drugiej strony wprowadziłam do dwóch modeli przyjemną w dotyku miękkość. Taki jest, na przykład, model siodło. Wiem, że niektórym może on kojarzyć się ze sztandarowym produktem Chloe, mnie jednak przypomina ukochane torby – listonoszki, takie z jutowej skóry, które w młodości kupowałam u kaletnika na Krakowskim Przedmieściu. Zresztą widzę, że upodobanie do nich to u nas rodzinne, bo mojej córce też ten model najbardziej przypadł do gustu – opowiada projektantka.
W kolekcji znalazło się również miejsce dla małych toreb zapinanych w pasie. – To było moje marzenie! Często jeżdżę na rowerze i dużo biegam; taki model jest wówczas niezastąpiony. Choć tę dużą torbę, pozornie sztywną, także zabieram na rower. Daje się ją złożyć i wrzucić do rowerowego kosza czy bagażnika – mówi Joanna Klimas. Chciałam też – dodaje – by torby były praktyczne, stąd – na przykład – do siodła mieści się iPad, a do największego modelu – laptop.
Linia toreb powstała, jak przyznaje projektantka, ekspresowo, w ciągu kilku miesięcy. – Jeździłam do Elbląga, gdzie Gino Rossi ma swój zakład produkcyjny, pracowałam z konstruktorami, projektantami, ale też z działem technologii. – Czyli nie byłaś taką panią, która narysowała projekty, a resztę zrobił już producent? – dopytuję. – No co ty! – wykrzykuje Joanna – przecież właśnie tworzenie od podstaw jest najprzyjemniejsze! Choćby takie wybieranie konkretnych klejonek albo dyskutowanie o zasadności ich użycia. Wiesz, jaka to frajda? W ogóle wyjątkowo dobrze postrzegam tę współpracę, bo wszystkim tym, co miłe, zajmowałam się ja, zaś kwestie mniej – nazwijmy to – romantyczne, czyli marketing, podejmowanie handlowych decyzji i wszystko, co związane z biznesem, leży już po stronie Gino Rossi – cieszy się Joanna Klimas.
Kolekcja będzie dostępna w wybranych salonach Gino Rossi w całej Polsce. Ceny od 599 do 1399 złotych. Szczegóły wkrótce na www.gino-rossi.com










