Poważny mężczyzna

#zostańwodomu to także okazja, by bliżej przyjrzeć się swoim partnerom.

„Polscy mężczyźni nigdy nie zdobyli się na to, by myśleć o sobie jak o ludziach wesołych, którzy potrafią się bawić, cieszyć życiem”, powiedział Tomasz Raczek. Powiedział, bo wiedział.

Wystarczy owym mężczyznom się przyjrzeć. Choćby w takim warzywniaku: poważni jakby o nocne czuwanie przy grobach ojców Piastów chodziło, a nie o grzebanie w skrzynce z selerem. A co dopiero poza warzywniakiem.

W autobusie, na przykład, z twarzą kamienną, w pełnym rynsztunku, w butach trekkingowych, w odzieży w góry, której tylko harpunu z plecaka wystającego i rac do odpalenia brakuje, choć to klimatyzowany, niskopodłogowy Neoplan, przez centrum miasta się wlekący. Względnie z miną zaciętą, w stroju w husarie, moro i buńczuczne, odwetowe hasła gotykiem wypisane, choć nikt przecież w owym taborze za unijne fundusze kupionym nie chce na nich napadać.

I byleby tylko tym mężczyznom wyklętym nie przyglądać się za długo. I broń Boże do nich się nie odzywać. To nie Włochy, żadnego „ciao”, ani Stany i żadnego „cheers” do nieznajomych; żadnych small talków z powagą mężczyzny nielicujących.

Nie żeby od razu mieli być chodzącą dyskoteką albo żeby choć raz w  tygodniu dzięki nim był Sylwester, ale skąd powaga ta, wieczne cierpiętnictwo i 394 tysiące wyników po wpisaniu w google: „faceci są beznadziejni”?

Z braku odwagi i z kompleksów, które polski mężczyzna maskuje sztuczną siłą, bo boi się tego, co inne, co w obcych językach i czego mama na obiad mu nie podała? Z nieufności, która sprawia, źe zawsze czujny jest, pobudzony podejrzeniem, że a nuż zechcą z niego zażartować, co w jakimś sensie też jest wyrazem jego manii wielkości? Bo niby czemu ktokolwiek miałby sobie nim zawracać głowę? Tak czy tak, nie spodziewajmy się po nim humoru czy dystansu, bo to już by była oznaka finezji, a to przerasta prawdziwego, serioznego mężczyznę.

A jeśli to z czasów minionych? Bo a propos serioznego: może tę powagę wynieśliśmy z komuny? W wydanej właśnie biografii, Elton John zaproszenie do Rosji w przededniu moskiewskiej olimpiady skwitował: „nie chcieli być postrzegani jako szary monolit, gdzie każdy rodzaj rozrywki i radości jest zabroniony”. Cóż, niejeden poważny mężczyzna i dziś rad by jej u nas zakazać.

Inny trop: klimat. Gdyby cały rok ciepło było (co zresztą, jeśli popalimy jeszcze trochę węglem, lada moment się wydarzy), pogrillowałby coś swojskiego, chlapnął sobie i odsapnął. A tu tylko zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy, jak śpiewał Kazik. Może więc to aura sprawia, że polski mężczyzna jest drętwy, gnuśny, a przede wszystkim zaś po prostu nudny? „Agresywnie nudny”, jak uściśliłby prof. Bogusław Pawłowski z Uniwersytetu Wrocławskiego, rozszerzając temat o mężczyzn z całego globu.

Kobiety, z natury dobre, zwykły mawiać: „fatalni ci mężczyźni, ale czym bez nich byłby świat?”. To źle postawiona kwestia. W rozmowie z „Wyborczą” profesor nakreślił bowiem odwrotną wizję planety – bez kobiet. Byłoby jak w wojsku: rygor i przemoc. Piękno? Moda? Niekoniecznie. Na afirmację życia, jak u jednorożców, nie ma co liczyć. „Mężczyźni mają mniejsze potrzeby. Wystarczy im, że zarobią na chleb, parówkę i piwo”, rzekł uczony. 

O ile nad tymi parówkami by się nie pozabijali. Kobiety bowiem – i tu już psycholog Benedykt Peczko – nauczyły się tworzyć własne kręgi i czerpać z nich poczucie wspólnoty. A mężczyźni? Osiemdziesięciu na stu nie ma bliskich relacji z innymi mężczyznami, zauważył ekspert. Bo zamknięci są i nastawieni na rywalizację. -Wielu mężczyzn po prostu nie wie, czym może być przyjaźń – zauważył psycholog.

Żeby nie było: nie wszyscy mężczyźni są tacy. Bywają też i mądrzy, szlachetni, wrażliwi. Tyle że zwykle nie mają kolegów. „Kręcimy się bezsensownie, niby szmatka wrzucona w przerębel” dodał niebezpodstawnie pisarz Łukasz Orbitowski. Bo co na swoją obronę mają poważni mężczyżni, nieustannie przez siebie i innych mężczyzn – patrz cytaty; sami mężczyźni! – podważani? Powtarzają, że pozostają sobą. Co tylko pogarsza sprawę. Brać ich na poważnie? Najlepiej w ogóle nie brać.

fot: Birmingham Museums Trust

Powyższy wpis jest oryginalną, poprawną wersją felietonu z najnowszego wydania Fashion Magazine

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>.

2 Komentarze

  1. Iwona
    9 kwietnia 2020

    A gdzie miejsce na męską wrażliwość, na łzy ciężkie, gęste zatrzymane w oczach, wciśnięte na siłę z powrotem, bo wstyd, bo nie powinno się, bo mężczyzna musi być jak głaz. A wcale powinno się, wcale nie wstyd, wcale nie musi jak głaz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz