Trwałe, miłe, mniej szkodliwe. Przewodnik po 30 tkaninach, które dadzą planecie odetchnąć.

Moda | 30 października 2020 | Brak komentarzy

Od bawełny przez kaszmir z recyklingu po włókna z owoców, mleka, wodorostów. Bo warto kupować mądrze.

Co siódmy z nas zmienił w czasie pandemii nawyki i chce kupować ubrania ekologiczne, które wcześniej – jak przyznaje – nie miały dlań szczególnego znaczenia. Tyle wynika z najnowszych badań, opublikowanych właśnie przez Accenture Polska.

Nie odbiegamy od świata i coraz częściej szukamy w sieci mody wyprodukowanej w sposób zrównoważony. W ubiegłym roku, wg raportu Year in Fashion, liczba takich wyszukiwań wzrosła aż o 75 proc. „Jedyną pozytywną rzeczą w tym okresie jest większa dbałość o środowisko. W bardziej świadomy sposób przeżyliśmy przebudzenie wiosny”, poetyzowała w niedawnym wywiadzie dla włoskiej „La Stampy” Stella McCartney. Jak widać, nie bez racji.

Jednocześnie ekologia i zrównoważony rozwój w modzie oznacza dla nas przede wszystkim przyjaźniejsze środowisku tkaniny i materiały. Całkiem słusznie, bo ich wpływ na planetę jest fundamentalny.

Tyle że nadal niewiele o nich wiemy. Jest ich mnóstwo i niezmiennie powstają nowe, a sposoby, w jaki pozyskują je firmy, hodowcy czy plantatorzy – coraz częściej nagłaśniane w mediach – sprawiają, że część z nich zyskuje znakomity PR, a część – błyskawicznie go traci i znika z rynku w niesławie. Jeśli dodać do tego organiczne czy zrecyklingowane wersje materiałów znanych i ulepszone tkaniny trzeciej generacji, nie dziwi, że trudno nam się w nich połapać.

Zatem: które mniej szkodzą środowisku? Które łaskawsze są dla gleby, wody i zwierząt? Wreszcie, które są trwalsze, milej i zdrowiej się noszą? Niech podpowie niniejszy przewodnik. To taki ultimate guide, choć – oczywiście – opracowany w dużym uproszczeniu. Demokratyczny, bo dotyczy zarówno najczęściej spotykanych tkanin, jak i tych, o których sporo się już mówi, ale natrafić w sklepach jeszcze trudno. Sprawdź, czy staną się popularniejsze.

Bawełna tradycyjna, choć ma swoje zalety, bo przewiewna, mięciutka, tania, mocno nadweręża ekosystem. Delikatnie rzecz ujmując, bo przez niektóre organizacje obwiniana jest o całe zło tekstylnego świata. Dość wspomnieć, że wody na jeden T-shirt z klasycznej bawełny trzeba tyle, ile pijemy w ciągu nawet 2,5 roku. Trzynaście, czternaście par dżinsów to z kolei ekwiwalent wody, jaką wypijemy w ciągu całego naszego życia. Dlatego warto rozważyć jej lepsze wersje: 

bawełna organiczna, jedna z najbardziej naturalnych i najbardziej dostępnych – z tych przyjaznych środowisku – tkanin. Główne zalety: nie truje się ją (oraz ziemię i zbiorniki wodne) chemią, do jej produkcji zużywa blisko dwie trzecie mniej energii i ok. 88 proc. mniej wody niż do tej konwencjonalnej. Jej włókna są trwalsze, bo nie osłabione procesami chemicznymi. Nie uczula. W wielu markach, także sieciowych, stanowi już standard; także dlatego, że jest ledwie 5 proc. droższa od tradycyjnej. Zamiast pestycydów na różnych etapach jej produkcji używa się także preparatów na bazie czosnku, cytryn i innych owoców.

Stella McCartney: dżinsowy komplet z bawełny organicznej

bawełna z recyklingu z kolei, powstaje z mieszanki włókien z naszych starych ubrań, pościeli itp. tekstyliów, względnie z odpadów poprzemysłowych i z bawełny nowej. Trzeba je wymieszać, bo sam proces recyklingu zbyt osłabia przędzę. Czyni dobrą robotę, bo ogranicza liczbę ton tekstyliów na wysypiskach. 

Którą wybrać? – Bawełna organiczna to nie tylko certyfikaty, ale i kontrole poszanowania praw pracowników, lepsza płaca. Oprócz tego jest przyjemniejsza w dotyku i trwalsza niż bawełna z recyklingu. Ze względu na brak toksycznych substancji zawsze też jest lepsza dla środowiska – rozwiewa wątpliwości Iga Dymel, projektantka Reserved.

Od poliestru nie uciekniemy; odpowiada już za 60 proc. ogółu sprzedawanych na świecie tkanin. Przy dobrze znanych jego wadach, ma kilka zalet. Choćby tę, że nie czyni krzywdy zwierzakom (dopóki nie wyląduje w oceanach, niestety) i łatwo daje się przerobić. Albo wyprodukować ze śmieci. Poliester z butelek PET oznacza obniżenie emisji co2 o ok. 75 proc.

Stąd zrecyklingowany poliester to kolejny klasyk, używany przez marki chcące być bardziej eko. Zawsze będzie lepszy niż ten „dziewiczy”.

Econyl, zrecyklingowany nylon. Z butelek, opakowań, wszelkich śmieci i sieci rybackich – a te stanowią nawet 1/10 całego plastiku w morzach. Nie wymaga użycia tyle wody, powstaje w obiegu zamkniętym. Znajdziemy go np. w kostiumach kąpielowych i ubraniach sportowych.

Econyl

Lyocell, znany także jako TENCEL™ (marka austriackiego producenta Lenzing), prawdziwa gwiazda ekotkanin. Bo przyjemny w dotyku niczym jedwab, z pięknym połyskiem, elegancki, a jednocześnie błyskawicznie biodegradowalny. Przędzony na mokro, mocniej skręcany, dzięki czemu imituje różne materiały jak jedwab czy zamsz. Postały na bazie celulozy, z pulpy drzew eukaliptusowych, nie wymaga wiele wody ani chemii. Oddycha, pochłania wilgoć i reguluje temperaturę ciała. Odporny na gniecenie. Powstaje w obiegu zamkniętym.

Reserved Premium

Organiczne konopie, przyjazne dla gleby, wymagają znacznie mniej wody niż bawełna. Ich hodowla absorbuje CO2 z atmosfery. Chronią przed promieniami UV, są antybakteryjne. I nieco droższe od innych ekotkanin.

Len, jak wyżej. Choć nie tak wydajny jak konopie. To klasyka wśród przyjaznych tkanin: wiadomo, oddycha, jest lekki, trwały, antyalergiczny. Jego uprawa praktycznie nie wymaga pestycydów. . 3/4 jego produkcji przypada na Europę.

len

Modal, półsyntetyczna tkanina, oddychająca, zapewniająca komfort, stąd coraz częściej obecna w bieliźnie i odzieży sportowej. Produkowany z drewna bukowego. Wytrzymały i odporny na kurczenie się czy niszczenie. Pozyskiwany z certyfikowanych lasów, będących naturalnym i odnawialnym źródłem surowca. – Modal jest bardzo konkurencyjny dla bawełny; jest przyjazny dla skóry, antyalergiczny, nie mechaci się, jak zdarza się to bawełnie, oddycha. Nawet mole nie lubią. W naszej kolekcji pojawia się w kilku modelach bazowych. Klienci – szczególnie teraz, w czasie pandemii, kiedy wielu pracuje z domu, a także spędza w nim sporo wolnego czasu – oczekują od ubrań funkcjonalności, komfortu, ale i formalnego wyglądu – mówi Aleksandra Świątek, projektantka Reserved. Mowa o debiutującej właśnie kolekcji Premium, w której większość ubrań wyprodukowano z przyjaznych środowisku tkanin, od bawełny organicznej właśnie, po relatywnie mało znane EcoVero™, o którym za chwilę.

Reserved Premium

Wełna. Odnawialna, trwała, biodegradowalna. Dlatego nawet BBC Earth uznało ją w ubiegłym roku za jedną z sześciu tkanin, które mogą pomóc uratować planetę. Tradycyjne pozyskiwanie wełny, niestety, wiąże się z degradacją gleb i częstym okrucieństwem wobec zwierząt.

sweter z wełny z certyfikatem RWS

Wełna z merynosa. Lubiana, bo trwała, można prać ją w pralce i relatywnie niedroga. Ta z owiec w Australii jednak często pozyskiwana jest w sposób niehumanitarny; mowa głównie o bolesnym mulesingu. Lepiej poszukać tej z Nowej Zelandii, gdzie etyka w podejściu do zwierząt – choć nie wszystkich – nie jest pustosłowiem oraz, oczywiście, z certyfikatami.

Alpaka uważana jest za jedną z przyjaźniejszych planecie wełen; nadal w większości alpaki żyją też w swoim naturalnym środowisku w Ameryce Południowej i traktowane są przyzwoicie. Ma piękny połysk, znakomicie się nosi. Luksusowa.

Hodowla lam i alpak

Kaszmir. Biodegradowalny, przyjazny środowisku, ale kaszmirskim kozom już mniej. Podobnie wątpliwe bywają warunki pracy hodowców. Dlatego niektóre firmy – Noah, Rifo, COS, Stella McCartney, Falconeri – używają zrecyklingowanego kaszmiru. Ze skrawków wytwarzanych produktów wydzielane są długie włókna wysokiej jakości, które ponownie splatane są w przędzę, a następnie w nowe ubrania

COS Cashmere – kaszmir etyczny bądź z recyklingu

Kaszmir z certyfikatem The Good Cashmere Standard, pod patronem niemieckiej fundacji Aid by Trade, gdzie kozy hodowane są odpowiedzialnie, środowisko podlega ochronie, a społeczne, ekologiczne i ekonomiczne aspekty życia hodowców i ich rodzin są szanowane, znajdziecie w m.in w kolekcjach marek Hugo Boss, Lacoste, Earres czy COS. Uważany za najbardziej ekskluzywną z wełen.

Camel wool, czyli wełna wielbłądzia, przyjazna środowisku, całkowicie biodegradowalna. Nie wymaga barwienia zważywszy na jej cenny kolor. Produkcja nie jest masowa, przez co wełna jest dość rzadko spotykana. Na plus – zwierzaki żyją w naturalnych warunkach, i pozyskiwanie z nich wełny nie wiąże się z ich cierpieniem, bo wielbłądy samoczynnie co roku gubią włosy. 

Wełna z jaka. Zazwyczaj to ledwie dodatek w mieszance włókien, relatywnie przyjazna środowisku i samemu zwierzęciu. Szukaj w wersji etycznej. 

Reserved Premium

Puch – używany – tu bez niespodzianek – m.in. w puchówkach, często jest produktem ubocznym przemysłu spożywczego. Tak czy tak, możesz oszczędzić cierpienia zwierzętom i mieć pewność, że nie były krzywdzone na potrzebny twoich ubrań dzięki eko-standardom RDS i Global Traceable Down Standard. Firma Patagonia umożliwia śledzenie całej drogi puchu – od farmy do gotowego produktu.

The Global Traceble Down Standard

Skóra. Rocznie zabija się ponad miliard zwierząt; głównie na mięso, ale na wszelki wypadek upewnij się, że skóra, z której kupujesz paski czy buty, na pewno jest produktem ubocznym (torebki luksusowych domów mody = cierpienie zwierząt, niestety).

Przy jej garbowaniu używa się ton chemikaliów, w tym areszeniku i cyjanku. Przez co – podobnie jak naturalne futra, dla których miejsca w tym zestawieniu, podobnie jak i na całym moim blogu nie ma – nie jest ani biodegradowalna, ani bezpieczna dla ludzi i ekosystemu. Warto wybierać zatem tę farbowaną roślinnie. Od lat w swojej ofercie mają ją zarówno Bottega Veneta i Off-White, jak i TOMS i Arket, a w Polsce m.in. Ania Kuczyńska.

Ania Kuczyńska: pasek Gio Nude z roślinnie garbowanej skóry

Choć ekobarwniki dotyczą nie tylko skóry. – Przy pracy nad letnią kolekcją zaskoczyła nas świetna jakość farbowania organicznymi barwnikami z owoców i warzyw. Chciałybyśmy więc użyć ich do farbowania dzianin i tkanin. Cały czas poszukujemy nowości, przykładem jest seacell pozyskiwany z wodorostów oraz seawool – mówi Iga Dymel z Reserved.

A propos: seawool. Wełna morska produkowana z plastikowych butelek pochodzących z recyklingu (na 1 kg seawool wykorzystuje około 60 plastikowych butelek), rozdrobnionych przy pomocy muszli ostryg. Sproszkowane ostrygi – pozyskiwane jako odpad spożywczy np. z restauracji czy sklepów – rozdrabniają plastik na włókna poliestrowe, do których – dla efektu miękkości – następnie dodaje się włókna bawełniane. Seawool działa antystatyczne, szybko wysycha i w naturalny sposób zatrzymuje nieprzyjemny zapach.

sweter z wełny morskiej: Frank and Oak

Ecovero, materiał firmy Lenzing™, emituje w trakcie produkcji o połowę mniej zanieczyszczeń i pobiera połowę mniej wody niż pokrewna mu wiskoza. Pochodzi z drewna i pulpy drzewnej z rozsądnie gospodarowanych lasów. Jedna z najmniej obciążających planetę tkanin. 

Reserved Premium

Sorona, używana głównie w tkaninach outwearowych. Odporna na plamy, wytrzymała. Do jej produkcji której wykorzystuje się m.in. biodegradowalny cukier kukurydziany.

Pinatex, czyli produkowana już niemal na masową skalę – zwłaszcza w porównaniu z innymi tego typu surowcami – skóra z odpadów (liści) z ananasa. Kolejny ulubieniec proekologicznych mediów. Zmniejsza kompostownik, oszczędza życie zwierzętom. Używany m.in. przez Hugo Bossa, Paula Smitha i, oczywiście, marki niszowe. Zastosowano go też w całkowicie wegańskim pokoju hotelowym w londyńskim Hiltonie Bankside.

w pełni wegański apartament w londyńskim Hilton Bankside
trampki Paula Smitha ze skóry z ananasa

Wegańska skóra z jabłek. Coraz popularniejsza. We Włoszech produkowana przez Frutmat, w Polsce opracowywana przez Bio2Materials. Wodoodporna, oddychająca, trwała. Dobra na akcesoria.

skóra z jabłek Bio2Materials. Fot: Teresa Łabza

Skóra scoby, materiał z modnej dziś kombuczy, specyficznego – mnie nie przekonał – napoju na bazie herbaty poddanej fermentacji właśnie grzybkiem scoby, zwanym herbacianym. Bodegradowalna, nie wymaga chemikaliów do barwienia, tańsza od prawdziwej skóry. 

Suzanne Lee: BioCouture z kombuczy

S.Cafe, jedna z tkanin z kawy. Szybkoschnąca i chroniąca przed promieniami UV. Powstaje w niskich temperaturach, oszczędza wodę, absorbuje brzydkie zapachy – tak samo zresztą jak kawa, której nasypiemy trochę do kubeczka i włożymy, na przykład, do lodówki. 

proces produkcyjny S.Cafe

Qmonos, wytwarzana przez bakterie pajęczyna, silniejsza niż stal i siedem razy mocniejsza od włókien aramidowych, które wykorzystywane są przy produkcji kamizelek kuloodpornych. Made in Japan.

Brewed protein, czyli tkanina z ważonego białka, a konkretnie z protein z fermentującej biomasy. Także opracowana przez Japończyków, i także na bazie pajęczego jedwabiu. Ciekawa, bo może przyjmować zarówno jego właściwości, jak i przypominać kaszmir. Poddana stwardnieniu przypomina skorupę żółwia. Całkowicie biodegradowalna, przyjazna dla Ziemi. Przykładów jej wykorzystania jest niewiele. Głośno było jednak o The Moon Parka, kurtce stworzonej wspólnie z The North Face. Opracowanie jej zajęło 4 lata prób i błędów; można było ją wygrać, tj. kupić za ok. 6 tys zł, na loterii.

The North Face: The Moon Parka

Woocoa, kolumbijska, wegańska wełna z konopii i kokosa, przędzona z dodatkiem enzymów z boczniaka, który czyni ją miękką i naturalną w dotyku, przy okazji usuwa kolor dając grunt pod farbowanie. Nagrodzona PETA Prize for Animal Free Wool w 2018 roku. 

wełna Woocoa z konopii, kokosa i boczniaka

Peace silk, „pokojowy jedwab” (jakiegokolwiek zgrabniejszego określenia w polskim języku nie znalazłem) nie wymaga zabijania poczwarek jedwabników (zwykle się je gotuje, czasem – brzmi jeszcze gorzej – gazuje) lecz pozwala im przeobrazić się w motyla. I przeżyć.

QMilk, wynaleziony blisko dekadę temu materiał, wykorzystuje, białko mleka pozyskiwane jako produkt uboczny przemysłu mleczarskiego. Naturalny, kompostowalny, ognioodporny i jedwabiście gładki. Nie wymaga dużej ilości wody czy energii, emisja co2 – prawie żadna. Jak w przypadku wielu tkanin przyszłości kariera qmilk póki co jest niemrawa; patrz niewielka i nieaktualna oferta niszowych marek Vaude i Nat-2.

mleczne trampki Nat-2 z tkaniną QMilk

Jak sprawdzić, czy dana tkanina na pewno jest przyjazna środowisku? Po certyfikatach je poznacie.

Ogólne: Oeko – Tex 100, Greener World, Global Organic Textile Standard (GOTS), Bluesign, USDA – Certified Organic, World Fair Trade Organisation.

Szczególne:  RWS, Certified Organic Wool, Forest Stewardship Council , Ecolife by Green Hides, Leather Working Group,  Better Cotton Standard, Global Recycle Standard, Recycled Content Standard, Climate Beneficial / Fibershed, ZQ Merino Standard, Woolmark, PEFC Certified, RCS, GRS, Re.Verso, Kering Standard on Cashmere, Sustainable Cashmere Standard, The Good Cashmere Standard, Global Traceable Down Standard.

Korzystałem między innymi z danych zebranych na https://www.sustainablejungle.com/. Partnerem wpisu jest Reserved. Zdjęcia ilustracyjne: Paul Summers, Mia Moessinger, Malte Onate: Unsplash/ Hilton Bankside London/

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>.

Dodaj komentarz