Zwykła formalność. Nowy kanon elegancji.

Moda | 21 stycznia 2021 | 4 komentarze

Slob style (na flejtucha) to covidowy fashion statement, informuje „Guardian”. „Esquire” to, co nosimy, nazywa sadwear, smutnym strojem. „New York Times” zaś pisze wręcz o hate-wear, ubraniu do znienawidzenia. Czyżby dresy wychodziły już nam bokiem?

Zależy komu. Praktycznie od początku pandemii świat mody podzielił się na dwa obozy. Jedni uważają, że na powrót klasyki nie ma szans. Zbyt nam wygodnie w miękkich dzianinach i klapkach, byśmy z powrotem mieli się wbijać w mundurki. Drudzy, przeciwnie: że już przebieramy nogami, by się wyszykować i znów poczuć jak ludzie. 

Premium quality: Reserved

Tymczasem jedno nie wyklucza drugiego.

Owszem, pandemia nas rozleniwiła. I przyspieszyła zmiany. Sam jesienią 2019 r., a więc przed koronawirusem, pisałem w „Polityce” o końcu służbowego dress code’u i Ameryki nie odkryłem. Do swojego tekstu zleciłem też ogólnopolskie badania. Potwierdziły, że im wyższe stanowisko, im większe miasto, tym mniejsze zainteresowanie kupnem ubrań formalnych. Wśród prezesów ledwie 1,6 procent inwestowało w garnitury częściej niż kiedyś. 

Tryb: home office. GAU

Przed pandemią wpływ na rozluźnianie się dress code’u miały startupy i Dolina Krzemowa z jednej strony, a fenomen sportu i zmieniający się styl życia z drugiej; rewolucja zaczęła się więc co najmniej u progu XXI wieku. Już wtedy jednak wypatrywano jej z utęsknieniem. Dress code nigdy nie był bowiem przesadnie uwielbiany. Już w 1912 r. (!) „Boston Globe” pisał, że strój biurowy odznacza się „monotonią, brzydotą i uderzającym brakiem indywidualności”. 75 lat później, w 1987 roku, „New York Times” potwierdzał: „Po co wydawać dużo pieniędzy na garnitur? Za taką sumę można mieć  przecież  świetne dżinsy czy dobry sweter”.

Stopnie formalności Reserved Premium

Ten sam „Times” utyskiwał niedawno , że komfort stał się wartością społeczną samą w sobie. I wymówką. „Kiedyś rozumiano, że musisz przejść przez różne etapy dyskomfortu, by zdobyć edukację: czytać trudne książki, pójść do opery. Może na początku tego nie lubiłeś, ale z czasem nauczyłeś się to lubić. Lub przynajmniej doceniać. Dziś mamy komfort wszystkiego: ludzie ubrani są cały dzień jak po domu, w miejscach publicznych zachowują się jak w domu; pokładają się na trotuarach lotnisk, w knajpach siedzą na Facetimie, kładą nogi na siedzenia w pociągu”, utyskiwał dziennik.

Owszem, brzmi to dość klasowo.

Faktem jednak jest, że argument „bo mi tak wygodnie” brzmi dziś ostatecznie. Jakby wygoda została wpisana do karty praw człowieka.

Poza tym mężczyźni ze swej leniwej natury w większości zawsze wybiorą wygodę. Naprawdę nie znamy nikogo z rodziny czy znajomych, którzy woleli postawić się zasadom i przyjść na ślub brata w dżinsach, do pracy w bojówkach, na wigilię założyć bluzę? Nie dlatego, że są indywidualistami, tylko dlatego, że tak im się podoba. Ci panowie tym bardziej nie zatęsknią teraz za dobrze skrojoną marynarką.

– Aż 30 proc. badanych Polaków w ogóle nie kupiło produktów z kategorii „odzież elegancka” w ciągu ostatnich 6 miesięcy, chociaż wcześniej kupowało – przytacza październikowe badania agencji Accenture „Świadomy Konsument” szef jej działu mody i ekspert branży odzieżowej Rafał Reif.

Nago w domu

U pań podobnie, choć nie tak drastycznie. Strojem służbowym stały się swetry,  joggersy, przepaski na włosy. I sporo w nich już zostanie. Kiedy jakieś pięć lat temu pozwoliły sobie na zdjęcie butów na wysokim obcasie w pracy, nie wróciły przecież do nich po pewnym czasie, znudzone rzekomą abnegacją mokasynów czy sneakersów.

Komfort wg Stelli McCartney

Skoro już przed pandemią kobiety nie biegały osiem, dziesięć godzin w szpilkach po biurowych korytarzach, na biznesowe spotkania czy w delegacje, to teraz nie pobiegną w nich tym bardziej.

Co więcej, szycie na miarę zanika, jak mówi mi znany projektant. Jego klientki, niegdyś skłonne wydać dziesięć tysięcy złotych na suknię, kompletują garderobę w sieciówce, a za pozostałe dziewięć tysięcy lecą na tydzień do Meksyku czy na Zanzibar. Względnie kupują coś ze znacznie tańszej gotowej oferty projektanta.

Niechęć do wydawania pieniędzy w niepewnych czasach? Też. Ale skoro kobiety ogłaszane przez media ikonami stylu, z Michelle Obamą i Meghan Markle włącznie („Obejrzyjcie jej najlepsze sieciówkowe momenty”, zachęcał w czasie pandemii Evening Standard) wręcz szczycą się kupowaniem w popularnych sklepach, nie ma powodu, by tego nie robić.

A i media dorzucają swoje, patrz wiceprezydent USA w converse’ach (którymi zainteresowanie, jak podaje Womens Wear Daily, oczywiście, wystrzeliło). Kryzys luksusowego, damskiego szycia na miarę – w przeciwieństwie do męskiego – trwa zatem już kilka ładnych sezonów.

Kamala Harris w trampkach na okładce najnowszego Vogue’a

Tyle obóz nr 1. Ci z drugiego mają swoje racje. Krawcy ze słynnej ulicy Savile Row przywidują u siebie zakupowy szał, jak tylko skończy się lockdown. „O końcu garnituru słyszymy od kiedy otworzyliśmy salon 28 lat temu; zawsze będzie miejsce na formalny strój”, mówi menedżer marki Richard James, ubierającej księcia Williama czy Liama Gallaghera.

Od wybuchu pandemii praktycznie nie było ślubów, wesel, uroczystości, gal, premier, sylwestra, karnawału. Gdy wrócą, nie pojawimy się na nich w dresach. Klasyka jest też niezastąpiona w świecie wielkiego biznesu, dyplomacji, polityki. Brytyjskie media, dla przykładu, nie są w stanie przeboleć, że Anglicy stali się „narodem flejtuchów, gdzie dres ubrudzony jogurtem to nowy power dressing”. Za co obwinili m.in. Dominika Cummingsa, jego z zaufanych Borisa Johnsona (przegląd jego poplamionej garderoby do obejrzenia TU).

Poza tym klasyka jest uniwersalna, trudno popełnić faux pas, dobrze się w niej wygląda. Może po końcu pandemii nie rzucimy się na fulary, by wyglądać  jak Oscar Wilde, ale taka marynarka ładnie przecież modeluje męską sylwetkę, poziomuje linię ramion, ukryje w razie czego to i owo, wysmukli, doda atrakcyjności. Kobieca – w sumie podobnie, zatem same korzyści.

Eppram, marka Maffashion, nie rezygnuje z mody o formalnym sznycie

– Dla wielu mężczyzn garnitur był bezpieczną przystanią i częścią kultury w firmie. Jednak wiele korporacji planuje zamknięcie biur dla pracowników także w 2021 roku, Google co najmniej do czerwca, a niektóre, jak Microsoft czy Twitter, pozwolą na zawsze pracować z domu, jeśli pracownik będzie tego chciał. Zatem czy po blisko dwóch latach pracy z domu w wygodnych rzeczach założymy ponownie garnitur? Czy młode pokolenie w ogóle o nim pomyśli? – zastanawia się Rafał Reif. Jak zauważa, być może ubiór biznesowy dla mężczyzny trzeba będzie wymyślić na nowo, aby był wygodny, z miękkich tkanin, ale też dawał poczucie szacunku dla otoczenia i był dopasowany do pełnionego stanowiska. – Bo w dresie do pracy na pewno nie będziemy przychodzić – dodaje Reif.

Reserved Premium jesień-zima 2020/2021

Projektanci są tego samego zdania, sądząc po najnowszych pokazach w Mediolanie, gdzie strój formalny nadal proponują Zegna, Burberry, Louis Vuitton, Moschino. Tyle że właśnie już w innej odsłonie. Lżejszej, tak wizualnie, jak wagowo, ciekawszej, luźniejszej, streetwearowej… I w tym klucz do przyszłości stroju formalnego.

Mediolan, kolekcje na jesień-zimę 2021/2022: Burberry, Federico Curradi, Louis Vuitton, Moschino, Etro, Raf Simons x Prada

Moda 2021 nie jest modą dla ortodoksów po żadnej ze stron barykady. Nosimy hybrydy. Niby nic nowego pod słońcem, współczesna moda polega przecież na łączeniu stylów, estetyk, rozmaitych inspiracji.

Jednak czym innym jest już elegancja. To ogólna schludność i uważność stroju. Elegancki jest dziś tak samo black tie, jak i flanelowy garnitur z golfem i trampkami, dla obu płci zresztą. Formalnym staje się miks kombinezonów i uniformów roboczych, określanych jak workwear z klasyczną koszulą. Eleganckie i formalne mogą być też dresy; ze szlachetnej wełny, odpowiednio wykończone i wystylizowane zadadzą większego szyku niż niejedna suknia.

Aneta Kręglicka x Maciej Zień
„elegancka i szykowna alternatywa dla zwykłej bluzy” – Gosia Baczyńska

Spójrzmy na ofertę najbardziej znanych projektantów. U Maćka Zienia na przemian z sukniami koktajlowymi Aneta Kręglicka promuje kobaltowe dresy, jeden ze sprzedażowych hitów. I jedne, i drugie – w szpilkach. Jego najnowsze akcesoria pasują i do denimu, i do jedwabiu. U Gosi Baczyńskiej – bluzy z bufiastymi rękawami, efektowna, „elegancka i szykowna alternatywa dla zwykłej bluzy”, zachwala Gosia. Mimo to – nadal bluzy. U Jagody Piekarskej zaś, w jej nowej eko-marce NOTRACE – garnitury nonszalanckie niczym dresy; dresy zaś potraktowane z uwagą godną porządnego krawiectwa.

NOTRACE, nowa marka Jagody Piekarskiej

Wsród marek popularnych, Reserved w linii Quality, czyli takiej, gdzie mocniej kładzie się nacisk na jakość (zwykle marki jeszcze do niedawna oferowały tu przede wszystkim formalną klasykę): także koszulki polo, puchowe kamizelki i dresy ze zrecyklingowanym poliestrem, a w sesyjnych stylizacjach mocno formalne ubrania przenikają się ze streetwearem, zyskują lżejsze, oversizowe formy i dostosowują do nonszalanckiego charakteru. Zatem i do pracy, i na skateboard. I do klubów; kiedyś w końcu je otworzą.

Reserved ReDesign, kampania Togetherness

Francesca Muston z prognozującej trendy agencji WGSN twierdzi, że będziemy chcieli wyglądać bardziej reprezentacyjnie i będziemy mieli mniejszą tolerancję, na przykład, dla rzeczy mnących się. Ta „hybrydyzacja” sprawi, że wszystko stanie się wygodniejsze. Jeśli dżinsy to niczym rajstopy, jeśli spodnie garniturowe, to luźne, z elastycznym pasem. Formalność stroju ma stać się, hmm, bardziej zwykła. Różne typy ubrań będą łączyć się w jedno. Widać to już także w słownictwie; patrz choćby coatigan (od coat – płaszcza i kardiganu).

Natalia Siebuła: (pół)klasyka w romantycznej odsłonie

Za tym, że tak będzie przemawia jeszcze jedna rzecz: taki miks jest bardziej eko i tańszy – kupuje się mniej ubrań, nie trzyma się tych, które nosi się rzadko. A nadal jakaś jedna czwarta naszej szafy – jak wynika z badań Accenture – jest niemal całkowicie wyłączona z używania. Czyli de facto nam niepotrzebna. Mniej i lepiej? Trudno o coś bardziej przyjaznego środowisku.

Zdjęcia: Reserved Toghetherness – Bartek Wieczorek, www.notrace-design.com, www.reserved.com, Instagram Vogue Hommes, Macieja Zienia, Stelli McCartney, Eppram, Nago, GAU, Natalii Siebuły, www.gosiabaczynska.com. Partnerem wpisu jest LPP.

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>. I NOWOŚĆ: podcasty do słuchania m.in. na YouTube <KLIK> i Spotify <KLIK>!

4 Komentarze

  1. M.E.
    21 stycznia 2021

    Panie Michale, poczytuje sobie od czasu do czasu, panski blog, bo po prostu lubie. Raczej nie zgodze sie na stwierdzenie , ze Brytyjczycy to narod „flejtuchow” , nie sadze , ze Pan rowniez tak uwaza. Pisze z pozycji anglofilki od niepamietnych czasow. Od wielu lat zamieszkuje w tym kraju , pomieszkujac wczesniej w innych czesciach Europy i stwierdzam, ze nie maja sobie rownych jesli chodzi skarby jakie wciaz wytwarzaja w tym kraju (tutaj majac na mysli ubrania): Tweedy , welny , len, cashmere , o butach recznie szytych nie wspomne. Poza tym, w kazdym kraju sa odziani dobrze i bardzo zle ( flejtuchy)Przyczyny pomine. Stanowczo mowie „Nie” dresom . To jest wedlug mnie w dalszym ciagu stroj na silownie. Z szacunku do siebie i do projektujacych .. bluzy z bufiastymi rekawami …..pozostawie bez komentarza. Bardzo lubie przygladac sie dobrze odzianym, zwlaszcza mezczyznom , ktorych w miejscu gdzie mieszkam nie brakuje, zatem moge nacieszyc oko. Na cale szczescie estyma przetrwa nawet pandemie. Poza tym Oscar Wilde
    siedzi mi w glowie az za nadto. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      21 stycznia 2021

      Oczywiście, że tak nie uważam; to tylko zdanie brytyjskich mediów 🙂 Londyńczycy zawsze mi imponowali stylem. Ale uważam też, że bluza z bufiastymi rękawami ładna. Pozdrowienia z drugiego końca Europy!

      Odpowiedz
  2. M.E.
    22 stycznia 2021

    Panie Michale, Wielka Brytania to nie tylko Londyn. Dodam od siebie, zdecydowanie „nie”.
    Zycze dobrego dnia.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      23 stycznia 2021

      Londyn jednak mocno się wyróżnia; choć taka Szkocja – wspaniała 🙂 ukłony

      Odpowiedz

Dodaj komentarz