Trendy którędy?

Moda, Proponowane | 11 marca 2021 | 16 komentarzy

Kupowanie ozdobionych dziurami spodni czy swetrów tylko utwierdza producentów w przekonaniu, że „ciemny lud wszystko kupi”. Jeśli ten argument nie przemawia, pomyśl, że nowych samochodów z wgniecioną dla szyku karoserią czy nowych krzeseł z połamanym oparciem jakoś nikt nie sprzedaje. Oto 40 trendów w historii mody, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Sprawdź, czy jesteś na liście. I (z)noś to godnie.

Najgłośniejsza propozycja Gucciego ostatnich miesięcy, tj. podarte rajstopy w cenie około 600 złotych za parę (wyprzedane na pniu) pokazuje, ile jesteśmy w stanie wydać na najbardziej niedorzeczną i najmniej tego wartą rzecz. Uświadamia też, że historia mody niewiele nas uczy.

W każdej dekadzie branża lansuje groteskowe trendy i elementy ubioru. Powód? Głód nowości i potrzeba zaskakiwania klienta. Taka jej specyfika. Gorzej jeśli klient połknie przynętę i wymyślony z nudów, dla hecy czy dla pieniędzy trend upowszechnia się, zdobywając ścianki, salony i ulice.

Wybrałem – dość stronniczo, proszę się nie obrażać; sam nie byłem lepszy –  czterdzieści z nich. Z chwilą ich wypromowania większość wydawała się atrakcyjna i świeża. To zresztą cecha własna zbędnych trendów. Niektórym wystarczyło ledwie kilka miesięcy – to także ich natura – by opatrzyć się i sprzykrzyć. I zostać odrzuconym. Innym – niestety całe lata.

Emo. U chłopców z Tokio Hotel i dziewcząt z Blog27 miało to jeszcze urok, ale środkowoeuropejska wizualizacja nastoletnich załamań nerwowych to nie jest styl, z którego chciałabyś być zapamiętana. 

Haremki damskie. Zachwyt pań (Jakie wygodne! Jakie przewiewne! Jakie cyganeryjne!) nie przełożył się na zachwyt panów. Zazwyczaj nie musi; tym razem jednak to panowie mieli rację.

Haremki męskie. Bo i takie się zdarzały – patrz legenda rapu początku lat 90., MC Hammer. Do tej pory nie pojawia się w swoim rodzinnym Oakland.

Krok w kolanie. Kuzyn haremek; jakby z wydatną pieluchą między nogami. Szlagier pierwszych edycji łódzkiego fashion weeku. Powód takiego zabiegu konstrukcyjnego pozostaje nieznany.

Spódnice zakładane na dżinsy. Moda w stylu alternatywka na biwaku, gdy tak zimno w nocy, że zakłada się wszystko, co ma się w plecaku. A na głowę skarpetę i menażkę.

Krótkie bojówki. Coś jak zbroja z koronką. Bo albo krótkie, albo bojówki.

Moda patriotyczna. Oksymoron, bo to żadna moda. To coś jak koszulki reklamowe z logo piwa, jakie czasem dostaje się latem przy zakupie czteropaku. W razie dalszych wątpliwości – wybierz te drugie.

Bejsbolówka. Poza grą w bejsbol zazwyczaj ujmuje twarzy inteligencji.

Bejsbolówka noszona daszkiem do tyłu lub na bok. Ujmuje jej podwójnie.

Bielizna na wierzchu. Bo wymyślona, by nosić ją pod spodem. Poza tym lans na markową gumę od majtek jest dziś równie na czasie, co słowo lans.

Chokery. Optycznie skracają szyję i – zgodnie z ich nazwą – sprawiają wrażenie, jakby ją dusiły. Przykro patrzeć.

Czeszki. Tenisówki, za PRL-u często farbowane na czarno i pozbawiane oryginalnych gumek. Symbol siermięgi i smuty. Z tej samej bieda-rodziny, co juniorki, spódnice ze ścierek i sukienki z pieluchy. Na Modę Polską stać było naprawdę nielicznych.

„Kiedy przeżyłyście atak niedźwiedzia i świętujecie to lodami”

Dziury. Znane co najmniej od czasów punka i Vivienne Westwood. Tyle że wyrażały wówczas bunt młodzieżowych kontrkultur. Które fortun na nich nie zbijały. Dlatego dziury powstałe od długiego bądź nieuważnego noszenia możesz zostawić, jeśli musisz i uważasz, że tak będzie bardziej eko. Ale kupowanie ozdobionych dziurami dżinsów, swetrów, T-shirtów tylko utwierdza producentów w przekonaniu, że „ciemny lud wszystko kupi”. Jeśli ten argument nie przemawia, pomyśl, że samochodów z wgniecioną od nowości karoserią czy nowych krzeseł z połamanym oparciem jakoś nikt nie sprzedaje.

Dżinsy z koralikami. I innymi ornamentami, haftami, kryształkami – bo i tak bywało. Po co psuć to, co dobre.

Getry. Niby niegłupi pomysł, zwłaszcza, jeśli komuś zimno w łydki. Ale czemu promowano je jako akcesorium niezbędne do rozgerzwającego przecież i wyciskającego siódme poty aerobiku czy – tu słowo jeszcze bardziej vintage – callanetiksu?

Kolorowe soczewki. Szlagier przełomu wieku. Fluorescencyjnie turkusowe, szafirowe, czasem z gadzimi, pionowymi źrenicami w pakiecie. „A przy szynkwasie lemur na kwasie”, śpiewał na płycie „Polovirus” z 1998 roku Tymon Tymański. Bardzo a propos takiego looku. 

Tie-dye. Czyli ubrania farbowane na hipisowską nutę. Apopleksja kolorów, szczególnie modna w ostatnich sezonach, o urodzie wyrzutu treści żołądkowych.

Talia pod biustem. Mowa o sukience typu baby doll, której sama nazwa wskazuje przeznaczenie wiekowe. Jeśli nadal się wahasz, sprawdź, jak wyglądała Bette Davis w „Co się zdarzyło Baby Jane”.

Krynolina. Seksistowska, bo utrudniająca wykonywanie najprostszych czynności, a jednocześnie – przy podmuchu wiatru – odsłaniająca nogi. Dramatycznie niewygodna. Damy potykały się w niej, strącały przedmioty. Krynoliny często bywały też wciągane w przemysłowe maszyny wraz z ich właścicielkami. Zimą gazety cyklicznie donosiły o płonących żywcem kobietach, których wykonane z łatwopalnych tkanin krynoliny zajmowały się od świec bądź od kominka.

Marmurki. DIY (po polsku: ZPT) polegające na wlaniu wybielacza do pralki względnie miski. Efekt podobnie wyrafinowany, co składnik i metoda. 

Pepita. Jean Paul Gaultier potrafił zrobić z niej cały strój; mocno groteskowy. Ten naruszający błędnik psychodeliczny wzór po angielsku zwany jest dog tooth, czyli psi kieł. Po polsku także: kurza stopka. Kolejny powód, by go omijać.

Minitorebki. Wiadomo, że te od Jacquemusa są ładne, ale to raczej gadżet z wyposażenia domku dla lalek niż z szafy dorosłej kobiety. Podobnie miniplecaki.

Minitorebki męskie. Przewieszane przez ramię albo trzymane w dłoni, zwane saszetkami albo i jeszcze brzydziej. Na południu Europy, skąd piszę te słowa, cieszą się niesłabnącą popularnością, co nawet najprzystojniejszych tutejszych macho doprowadza do wizualnej ruiny.

Na lewą stronę. Zwłaszcza oversize’owe swetry; w szczególności szare. Styl na intelektualistkę, zbyt pochłoniętą lekturą, by zauważyć, na którą stronę i co na siebie włożyła. „Żuka pchła szachrajka nie oszuka”, pisał Brzechwa.

Trampki na obcasie. Owszem, Jolanta Kwaśniewska wyglądała w nich szałowo, ale – primo – pierwsza dama zawsze wyglądała szałowo, a – secondo – było to jakoś na początku XXI wieku. Z tego samego względu do historii powinny przejść wylansowane m.in. przez Arkadiusa kierpce na szpilce. I już z niej nie wracać. 

Gorset. Uciskał kobiety, co wystarczająco go kompromitowało. Drzewiej jego zabójcze fiszbiny potrafiły przebić ich płuca. Pomyśleć, że kiedy Coco Chanel zrezygnowała z niego w swoich kolekcjach, o jej modelkach konkurencja mówiła, że „wyglądają jak niedożywione telegrafistki”. Co innego gorset męski. Wokalista zespołu Maneskin (zobaczycie na Eurowizji w maju, w barwach Włoch) wystąpił w jednym takim na scenie w San Remo. Całkiem, całkiem.

Naturalne futro. Bo to znęcanie się nad zwierzętami. 

Pieski. W roli akcesoriów. Chihuahua niejakiej Paris Hilton (wyjaśnienie dla najmłodszych czytelników: zapraszana do uświetniania imprez na całym świecie, z Ptak Fashion City w Rzgowie włącznie, gwiazdka reality show, ostatecznie wydziedziczona przez zniecierpliwioną rodzinę hotelowych magnatów za szarganie nazwiska) ów trend zapoczątkowała. Z czasem mieszkanki światowych metropolii uznały, że noszenie małych psów w markowych torebkach doda im splendoru. Pierwsze zniszczenia drogiej galanterii, dokonane przez wyżej wymienione, ową modę błyskawicznie zakończyły.

Skórzane czarne płaszcze. Niby Matrix, niby budują nastrój grozy, ale tylko do premierowego założenia. Przy pierwszych zagnieceniach wyglądają jak z demobilu.

Ogrodniczki męskie. Nobliwość wyrośniętego czterolatka*. Zostaw ogrodnikom. *Nie dotyczy polskiego hydraulika (ale tylko tego AD 2005, patrz zdjęcie).

Ogrodniczki żeńskie. Niewiele w sumie lepiej.

Podwójny kołnierzyk. Na przykład, koszulki polo. Powstały z założenia na siebie dwóch koszulek polo. Cel? Do tej pory niewyjaśniony. 

Postawiony kołnierzyk. Także koszulki polo. Choć powstał po to, by go stawiać, co osłaniać miało kark od słońca w trakcie gry w tenisa czy polo właśnie, sens ma tylko na korcie czy boisku. Mężczyźni uważają, że taka stylizacja poszerzy optycznie ich ramiona i wydłuży szyję, skutkiem czego prezentować będą się bardziej męsko. Nie będą.

Sneakersy na platformach. Znane też jako powodzianki. But o urodzie żelazka – po co to komu?

Swetry narzucane na plecy i wiązane za rękawy na piersi. Czyli romantyczny pan na promenadzie i jego hybrydowa wersja szala. Wakacyjny landszaft.

Szerokie czarne pasy. Takie do spinania sukienki czy długiego swetra, co miało być magiczną sztuczką, maskującą brak wcięcia talii, ewentualnie wydatniejszy brzuch. W istocie tylko zwracały na owe cechy uwagę.

Tiurniura. Element sukni groteskowo podkreślający tył bioder. Utrudniał poruszanie się, przez co dyskryminował kobiety. Dziś trochę na czasie, zważywszy na awans masywnych pośladków do kanonu piękna.

T-shirt zakładany na koszulę. Lub koszulkę z długim rękawem. Coś jakby majtki założyć na dżinsy. Choć i takie pomysły, jak się zdaje, doczekały się realizacji.

Winyl. Na płyty w sam raz. W przypadku ubrań czy butów – a mowa także o kozakach – oznacza pożegnanie z higroskopijnością, katorgę dla ciała i – wszak to plastik – gehennę środowiska naturalnego. Tani wygląd też mu nie pomaga. 

Wyciągnięte dresy. W Polsce na topie co najmniej od 20 marca 2020r., tj. oficjalnego ogłoszenia stanu epidemii. Wystarczy. 

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>. I NOWOŚĆ: podcasty do słuchania m.in. na YouTube <KLIK> i Spotify <KLIK>!

Artykuł w rozszerzonej wersji ukazał się w najnowszym wydaniu Fashion Magazine. Zdjęcia: DYKF, Unsplash, Billboard, The Cut, Stella McCartney, PIT, Fashionata.com, New York Post, wmeritum.pl

16 Komentarze

  1. Granda
    11 marca 2021

    Przypomniał mi się odcinek Simpsonów, którym Abe pisze list do telewizji, wymieniając swoje uwagi😜

    Odpowiedz
  2. Ann
    11 marca 2021

    Mam nadzieję,że to jakiś wysoko intelektualny żart…

    Odpowiedz
  3. Ada
    11 marca 2021

    Czy to ma być zabawne? Punkt z futrami i pieskami sugeruje, że ten tekścik jest poważny. Jeżeli tak, to ok, autor jest po prostu fanem zachowawczej mody i pewnie zakłada tylko nudne sweterki i dużo czerni. Moda służy do zabawy i owszem jest wiele głupich trendów, ale autor zdecydowanie przesadza.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      11 marca 2021

      Pani Ado, tak, ten materiał w zamierzeniu jest przesadzony. choć futra – zawsze na serio 🙂 pozdrowienia.

      Odpowiedz
  4. Magi
    12 marca 2021

    Dobrze wykonany gorset jest podparciem, jak też dobrze dobrana bielizna. Bardzo proszę zapoznać się odrobinę z historią mody. Wszystko zależy jak ten jest zrobiony.

    Odpowiedz
  5. Emma
    15 marca 2021

    Tekst Petarda.Kocham ❤️

    Odpowiedz
  6. Iv
    15 marca 2021

    Zabrakło w zestawieniu butów z ogromnym szpicem 🙂

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      15 marca 2021

      patrz, wiedziałem, że o czymś zapomniałem! szpic taki zachwyca zwłaszcza w stylizacjach męskich 🙂

      Odpowiedz
  7. Bella
    20 marca 2021

    Niezmiennie zgoda. Uwielbiam.

    Odpowiedz
  8. Justyna
    24 kwietnia 2021

    😂 moje grzechy są na tej liście! Spódnica na spodnie – 6 klasa podstawowi i poczucie, że nadążam za trendami, szał w głowie 🤣

    Z perspektywy 30+ dodałabym jeszcze jedno – infantylność w modzie kobiecej – torebki w kształcie atomówki, atomówki na płaszczu, w ogóle – atomówki. I tak widać kobieto, że z przedszkola wyszłaś kilkadziesiąt lat temu, nie rób sobie tego.

    Odpowiedz
  9. Małgorzata
    26 kwietnia 2021

    Przezabawny tekst. Czytam wszystkie teksty z blogu a już pasjami słucham tonąc w pianie nowych podcastów.
    Przyczepię się tylko do fragmentu o getrach. Sa potrzebne po rozgrzewających i intensywnych ćwiczeniach bo zapobiegają przeziębieniu mięśni i ich skurczom.
    Prosze się przyjrzeć tancerzom baletu – to jest ich największa bolączka oprócz skręceń i zwichnięć. Oczywiście poza salą baletową czy sportową getry nie mają racji bytu kiedy już ciało się uspokoi i mięśnie „wystygną”
    Ogolnie jestem fanką blogu

    Odpowiedz
  10. inga
    1 maja 2021

    gorset chyba niepotrzebnie ma złą reputację. zdaje mi się, że Karolina Żebrowska zrobiła kilka filmów na swoim kanale na youtubie o tym.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz