„Znoszone historie” – nowy serial Netflixa. Recenzja.

Moda | 6 kwietnia 2021 | 3 komentarze

„Szmaty”. „Zabierz stąd te szmaty”. Albo „po co ci tyle szmat?”. Nie raz słyszeliśmy te odzywki. Określenia dotyczą, oczywiście, ubrań. 

Skąd ta nomenklatura? Po pierwsze, przyjęło się, by odzież lekceważyć. Bo kojarzy się z próżnością. Zwłaszcza mężczyznom. Ktoś powiedział im kiedyś, że zawracanie sobie głowy ubraniami jest niemęskie. I oni w to uwierzyli. Pogardliwe „szmaty” to zatem także pogarda wobec niemęskości. Choć cóż męskiego jest w szowinizmie z jednej strony, a w niedbałym wyglądzie z drugiej strony – trudno orzec.

Po drugie, paradoksalnie, wiele ubrań w istocie zasługuje, by nazywać je szmatami. Marnej jakości, nieprzyjemne w dotyku. Uszyte byle jak i z byle czego. Brzydko zaprojektowane, buro barwione. One z pewnością nie zdobią człowieka.

Od szmat wyzywają takie ubrania zazwyczaj ci, którzy sami je noszą. Ci bowiem, których garderoba cieszy oko, swoje marynarki, sukienki czy swetry szmatami nie nazwą.

Po trzecie zaś, te „szmaty” wynikają z braku świadomości, czym może być ubranie.

Ostatecznie codziennie coś nosimy. Siłą rzeczy musi mieć to na nas wpływ. 

Może dać nam pewność siebie – uczynić atrakcyjniejszymi albo pomóc w zbudowaniu autorytetu. Może utwierdzić nas w poczuciu wyjątkowości, albo odwrotnie: wzmocnić w przynależności do grupy i dookreślić naszą tożsamość. Jedno drugiego zresztą nie wyklucza. Może przynieść nam przyjemność. Przywołać wspomnienia. Wyzwalać, definiować, pozwolić na bycie sobą oraz na bycie kim się chce i kiedy się chce.

I o tym ostatnim aspekcie właśnie traktuje najnowszy serial dokumentalny Netfliksa. 

„Znoszone historie” ogląda się bajecznie. Podzielone na krótkie odcinki tematyczne – raz głównym wątkiem jest miłość, raz – społeczność czy  dorastanie, to z pozoru opowieści barwnych postaci na temat ważnych dla nich elementów garderoby. Ubrania czy dodatki są tu jednak ledwie pretekstem do opowiedzenia o sobie samych. O swoich marzeniach, lękach, pragnieniach, radościach.

Bo każdy jest ważny i każdy jest barwny.

Jest naturysta w crocsach, z pasją do stolarstwa. Jest były więzień wybierający wspólnie z wolontariuszem pierwszy strój po wyjściu z paki; to koszula z guzikami, od których przez 40 lat odsiadki zdążył odwyknąć. Są emeryci z domu opieki, szykujący się do randki, bo „człowiek tak samo potrzebuje przytulania gdy ma dwadzieścia i osiemdziesiąt lat”.

Przed randką
Rudy po wyjściu z więzienia

Jest atletyczny saksofonista z „Simply the Best” Tiny Turner w swoim mieszku. Piosenkarka kupiła mu go w sex shopie w Hamburgu.

Seksowny saksofonista

Jest Elvis z kapliczki od ekspresowych ślubów w Las Vegas, zbankrutowana Koreanka, która po zamknięciu biznesu odnajduje radość w zajęciach klubu tanecznego dla seniorek i dekorator słynnego butiku Maxfield z lat 80., ocalały z epidemii AIDS, kiedy w jego otoczeniu umierali wszyscy, z kreatorami wstawiającymi swoje projekty do wspomnianego butiku włącznie. 

Koreański klub taneczny
Simon, dawny dekorator butiku Maxfield

Jest pracownik NASA, kierowniczka pralni, rozbitek z wypadku lotniczego i pośrednik w kontaktach z duszami zmarłych. Jest transpłciowa nastolatka, stewardessa i Emily Spivack, autorka książki, na podstawie której stworzono ten wyśmienity serial.

Oraz dziesiątki innych ludzi, którzy opowiadają własną historię, składającą się na współczesny obraz Ameryki. Ale nie tylko jej. W wielu z nich rozpoznamy siebie samych.

Niewiele tu o kolorach czy krojach; o modzie – właściwie nic. Jest za to wszystko o różnorodności, którą powinniśmy chronić, pielęgnować i być z niej dumni. I ludziach, którzy dzięki ubraniom mogą wyrazić siebie. Dla nich to nigdy nie będą szmaty.

„Znoszone historie” (Worn Stories) na podstawie książki Emily Spivack pod tym samym tytułem. Reżyseria: Jenji Kohan. 8 odc., Netflix 2021.

Trailer do obejrzenia TU.

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>. I NOWOŚĆ: podcasty do słuchania m.in. na Apple i Google Podcasts, na YouTube <KLIK> i Spotify <KLIK>;

3 Komentarze

  1. Magdalena
    6 kwietnia 2021

    O, i na taki serial czekałam! Dziś zacznę oglądanie:) Przypomina mi to buszowanie na strychu w domu babci, gdzie w przepastnych, skrzypiących szafach chowały się ubrania starsze od moich rodziców. I nadawały się do noszenia! Taka kurtka wiatrówka z jakiegoś impregnowanego papieru, co to za cudo było!

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      6 kwietnia 2021

      Myślę, że równie ciekawe, co buszowanie było poznanie historii tych ubrań – czyli historii rodziny – prawda?

      Odpowiedz
      • Magdalena
        8 kwietnia 2021

        Oj tak, babcia to była skarbnica takich opowieści:) i pozwalała się przebierać w te wszystkie rzeczy:)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz