Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, class 'collapsArch' does not have a method 'enqueue_scripts' in /home/zaczynski/domains/michalzaczynski.com/public_html/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286

Genialne w prostocie. Uniqlo otwiera się w Polsce.

Dziś premiera!, Moda | 23 sierpnia 2022 | Brak komentarzy

Japońska sieciówka Uniqlo otwiera pierwszy salon w Warszawie. Od razu 800 mkw., dwa piętra, i przy ulicy, a nie w centrum handlowym.

To wyczekiwany news dla fanów dobrze zaprojektowanych ubrań niezłej jakości i w relatywnie niskiej cenie. Uniqlo bowiem jest bodaj ostatnią wielką marką fast fashion wcześniej w Polsce niedostępną stacjonarnie. W dodatku – ciekawie wymyśloną i różniącą się od konkurencji. Warto jej się przyjrzeć z kilku powodów.

1. Uniqlo z założenia nie goni za trendami. Nie, że nie jest modne; raczej oszczędnie je dozuje. To klasyki każdego stylu: formalnego, sportowego czy weekendowego, z wyraźną przewagą casualu, gdzie od aktualnych tendencji ważniejsza jest innowacyjna tkanina, spektrum barw oraz krojów, by pasowały na różne typy sylwetki. Dzianiny, T-shirty, spodnie, płaszcze zaprojektowane są w duchu minimalizmu; czasem wręcz skrajnego. Przez co się nie nudzą.

2. „Cieszymy się, że po raz pierwszy w Polsce będziemy mogli osobiście spotkać się z klientami i przybliżyć im LifeWear – odzież tworzoną według naszych japońskich wartości: jakości, trwałości i prostoty” – mówi Taku Morikawa, prezes UNIQLO Europe.

Owe LifeWear to mocno – nazwijmy to – lakoniczne fasony, które w zasadzie dowolnie można ze sobą zestawiać w ramach całej kolekcji. A w niej, po pierwsze, wyróżniają się puchówki.

W tym te supercienkie i superlekkie, dające zwinąć się w małą torebkę. Są idealne do zakładania pod płaszcz czy na marynarkę. Nie bez powodu kilka lat temu automat je sprzedające stanął na lotnisku w San Francisco. Pracownicy pobliskiej Doliny Krzemowej uczynili przecież z nich swój znak rozpoznawczy. Jako posiadacz jednej z nich mogę tylko zaświadczyć o ich utylitarności – w południowych Włoszech służą do wiosny, nad polskim morzem – nawet w lipcu.  

Uniqlo x pan redaktor: szorty Adam Scott, czarna koszula +J (Jil Sander) i szara marynarka JW Anderson

Po drugie, kaszmiry. Golfy i swetry ze 100-procentowej wełny kóz kaszmirskich w mocno konkurencyjnych cenach i zmienianej okazjonalnie palecie barw.

Ta paleta zresztą to w ogóle wyróżnik (zwykle gładkich) produktów Uniqlo, z Tshirtami – ze szczególnym uwzględnieniem najciekawszych kolorystycznie w linii U – i skarpetkami w dosłownie całej gamie barw włącznie.

Po trzecie, inteligentna odzież (nie tylko) sportowa, w tym Airism i Heatech, odprowadzająca wilgoć, oddychająca i regulująca temperaturę ciała.

3. Wejście Uniqlo do Polski (choć online obecne jest od kilku lat) to zaskakująca wiadomość, zważywszy, że salonów tej marki – nierzadko spektakularnych w swej architekturze – w Europie jest relatywnie niewiele, ledwie w dziewięciu krajach; ostatnie na wschód to te berlińskie. Zaś nawet tam, gdzie są, marka powściąga swoją rozrzutność. We Włoszech, na przykład, ma tylko jeden stacjonarny sklep.

Na miejsce pierwszego stołecznego salonu wybrano Junior w Domach Towarowych przy Marszałkowskiej. I dobrze. De facto nie jest to bowiem centrum handlowe, lecz sklep przy ulicy. To zawsze ożywia miasto. No i sam Junior jest legendą; wszak tu przed laty sprzedawano Hoffland, uważany za pierwszą polską sieciówkę. W tamtym przypadku chodziło jednak nie o liczbę sklepów, bo był jeden, ale o ubrania na czasie za małe pieniądze. „Wyprodukowanie modnej bluzki kosztuje tyle samo co niemodnej”, uznała jego pomysłodawczyni Barbara Hoff, która w szczytowym momencie samodzielnie współpracowała z blisko pięćdziesięcioma zakładami i spółdzielniami odzieżowymi. „Gdzie indziej zamawia guziki, z kimś innym rozmawia o tkaninach, w Szczecinie zleca bluzki, w Krośnie spodnie. Projektuje ciuchy, po które ustawiają się kolejki, i które ich użytkownicy pamiętają mimo upływu dekad”, pisała Aleksandra Boćkowska w swojej książce „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”. Warszawskie Uniqlo w pierwszej fazie będzie pop-upem, czyli sklepem tymczasowym, mniej więcej na rok. Póżniej okaże się, co dalej.

4. Niecodzienne bywają tu współprace. Dość wspomnieć, że w ubiegłym roku linię własnych koszulek miał tu sam Haruki Murakami. Przedstawiały to, co lubi najbardziej: koty, płyty (których ma dziesiątki tysięcy), ptaki, bary. Stale wymieniany jako pewny kandydat do nagrody Nobla udzielił nawet wywiadu lifestylowemu magazynowi Uniqlo (do upolowania w sklepie; gratis), gdzie dał się poznać jako fashionista. Gdy bawi w Italii, na przykład, zawsze nosi krawat, by „uniknąć pogardliwych spojrzeń eleganckich Włochów”. W Tokio z kolei, gdy tylko pozwala mu pogoda, chadza w ukochanych krótkich spodenkach, drwiąc – i słusznie, o czym możecie przeczytać TU – z etykiety nakazującej noszenie w mieście wyłącznie spodni długich. Takie jednak ma zawsze na podorędziu, na wypadek nieoczekiwanie wizyty w tradycyjnej restauracji, rygorystycznie przestrzegającej kodu ubioru. Wyciąga je wówczas z torby i błyskawicznie naciąga na szorty, wprawiając konsjerżów i kelnerów w osłupienie.

Wśród ludzi częściej niż ów pisarz kojarzonych z modą, inspirowaną stylem Iggy’ego Popa minikolekcję dla Uniqlo miała choćby Carine Roitfeld, stylistka, wydawczyni, eks szefowa francuskiego Vogue’a i muza Toma Forda w jednym.

Oprócz gościnnych występów w Uniqlo – Marimekko, Marni czy kreatorów japońskich, są i takie na wiele sezonów. Wymienię choćby Hanę Tajimę, której najnowsza linia sukienek i chust debiutuje 25 sierpnia, romantyczną Ines De La Fressange czy ekscentrycznego JW Andersona, projektującego dla Uniqlo co sezon, choć sam pozostaje kreatywnym wpływowego i widowiskowego Loewe, a na dokładkę zawiaduje własną marką. Jego kolekcje dla Uniqlo nie są akurat widowiskowe; nadal chodzi tu o praktyczność.

Podobnie u Christophe’a Lemaire’a, znanego niegdyś z projektów dla Hermesa, tworzącego dla Uniqlo linię U z charakterystycznymi oversize’owymi fasonami. A do tego kultowa Jil Sander. Uniqlo „przygarnęło” ją już kilkanaście lat temu, gdy po burzliwych przejściach rozstała się z inwestorem jej własnej marki. W 2011r. wypuściło – jak się wówczas wydawało – jej finalną kolekcję, tylko po to, by wróciła z powodzeniem po kilku latach. Choć jej kolekcje są akurat dość kosztowne; marynarki sięgają nawet 180 euro; to już cena niezłej, średniej półki.

5. Powstałe w latach 80. ubiegłego wieku Uniqlo/ Fast Retailing, którego szef Tadashi Yanai już w 2009 został uznany przez „Forbes Asia” za najbogatszego Japończyka, w ubiegłym roku ogłoszono najcenniejszą marką odzieżową świata, wartą 103 miliardy dolarów. Wyprzedziło tym samym Inditex. Aktualnie jest właścicielem także takich międzynarodowych marek jak Theory, Comptoir des Cotonniers, J Brand i Helmut Lang.

O polityce zrównoważonego rozwoju firmy przeczytasz TU.

Zdjęcia: Uniqlo materiały prasowe, Uniqlo IG; Manh Le, Howen, Alex Rainer, Zeo/ Unsplash.

Słuchaj moich podcastów <TU>, komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>.

Dodaj komentarz