Na temat. Dotacje programu Polska_Kreatywni Moda dla marek i projektantów.

Tyle lat narzekań na brak jakiegokolwiek wsparcia dla projektantów, by móc teraz zbiorowo pomstować na inicjatywę Instytutu Przemysłów Kreatywnych i dobór tych, którzy to wsparcie dostaną?

Jak to się mówi: „w sieci zawrzało”. Emocje były do przewidzenia. Tak jak za każdym zresztą razem, gdy na cokolwiek w Polsce przyznawane są dotacje. Z tą różnicą, że na modę przyznane zostały bodaj po raz pierwszy.

Mnie też co najmniej kilka marek i nazwisk się nie podoba. Nie uważam, na przykład, by patchworkowe scalanie ze sobą kawałków starych tekstyliów lub doczepianie im frędzli niosło jakąś wartość dodaną. Nie wierzę też, by ktoś, kto przez lata nie osiągnął sukcesu – ani artystycznego (w mojej ocenie), ani biznesowego, ani choćby akademickiego, nagle miał rozwinąć swój brand i wypłynąć na dalekie wody, ku chwale i korzyści nas wszystkich. Seria wykładów – to kolejny przypadek – też brzmi jakoś mgliście.

Ale. To nie jest plebiscyt popularności. Ani nagrody dla najlepszych kolekcji czy najciekawszych twórców mody. Dotacje dostali ci, którzy złożyli najbardziej profesjonalne, przemyślane wnioski, zgodne z wytycznymi. Czyli „na temat”. 

A kryteria były konkretne. Pieniądze można było dostać na profesjonalizację (szkolenia, warsztaty, mentoring, rozwój kompetencji), promocję (udział w targach) i produkcję (realizację projektów, innowacje). Nie zaś dlatego, że tworzy się ładne rzeczy. Co zresztą mocno jest względne i bardziej niż trudno byłoby to ocenić i uargumentować, przyznając publiczne fundusze. Od tego są konkursy, festiwale itd. Choć na liście „wygranych” są i nazwiska łączące estetykę z biznesowym ogarnięciem czy potencjałem.

Jan F. Chodorowicz

Kto otrzymał dotację? Między innymi MMC, Katarzyna Konieczka, Jan F. Chodorowicz, duet Rad. Oraz Tomasz Ossoliński i Mariusz Przybylski. A także Jakub Buczyński, Viola Śpiechowicz,  Joanna Hawrot. I Fundacja Kraina. Plus – co wzbudziło spore kontrowersje – mocno komercyjna marka Kubota.

Moje zdanie a propos tej ostatniej? Rzeczywiście, nie jest to moda przez wielkie M. Ale jeśli mamy mieć – powiedzmy – polskie Havaianas – to czemu nie? Kubota jest nieźle wymyśloną marką, ma szansę na zdobycie zagranicy. Dobrze tylko, skoro otrzymuje dotację, by wytwarzała lokalnie. Tak jak Havaianas – było nie było ambasador swojego kraju – które produkuje w Brazylii. Co wiązałoby się także z nowymi miejscami pracy. W skrócie: taka dotacja szybko by się zwróciła i jej wielokrotność mogłaby wpłynąć do polskiego budżetu. Spytałem markę, na co dokładnie przeznaczy dofinansowanie – czekam na odpowiedź.

Lista dotacji cz. 1

A propos wpływów do budżetu i miejsc pracy. Część kontrowersji wobec dotacji wynika z faktu, że Ministerstwo Kultury (bo to jemu podlega IPK i to ono asygnuje środki) poniekąd oceniło projekty tak, jak robiłoby to Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Chłodno kalkulując. Tyle że owe „wejście w kompetencje” jest tu nieuniknione, skoro inne resorty jakoś nigdy branży odzieżowej nie doceniały. Nie licząc – jak przez lata mi pokątnie opowiadano, krztusząc się trochę ze śmiechu, trochę z zażenowania – kuriozów typu przetargi organizowane przez niegdysiejsze podmioty typu PAiZ. Tak, przetargi. Projektant, który zażądał najmniej pieniędzy, jechał ze swoją kolekcją gdzieś do Kolumbii, Indii, Włoch, Mołdawii, by pokazać ją znudzonym żonom dyplomatów w polskiej ambasadzie. Czy coś w tym stylu. Mission accomplished, kilka tysi zainkasowanych, świat zwiedzony wzdłuż i wszerz. Sens zaś – praktycznie żaden. No i kolekcje nie należały, jak się domyślacie, do udanych, skoro były najtańsze.

Wracając do wyników pierwszej edycji programu Polska_Kreatywni Moda. Jak często to bywa, salon odrzuconych jest tu ciekawszy niż salon przyjętych. Niektórych bardzo mi żal, bo momentami – znakomite marki! Nie wiemy jednak, o co prosiły, jak wypełniły wnioski. Dotacji nie otrzymało kilkuset twórców, w tym Balagan, Le Petit Trou, Acephala, Atomy, Kopi, She is Sunday, Risk, Bodymaps czy The Odder Side (i pomyśleć, że decydującym o dotacjach zarzuca się nadmierną „warszawskość”), Tomasz Armada, Robert Kuta, Orska, Patrizia Aryton, Thecadess, Jarosław Ewert. A także Ewa Minge, Dorota Goldpoint czy… Mama Ginekolog (aka Roger Publishing). Tej ostatniej odmówiono dotacji na „mentoring strategiczny dla zespołu”.

Nie podzielam oczekiwań wielu komentujących, by takimi dotacjami obdarowywać debiutantów. To nie jest scouting i nie o nagradzanie „nowych twarzy” tu chodzi. 

Zbyt długo zasiadam w jury konkursów dla młodych projektantów, bo nie widzieć, że większość – z wygrywającymi włącznie – wykrusza się w ciągu roku, maksymalnie dwóch i rezygnuje z zawodu. Przy czym przez większość rozumiem jakieś 95 proc. Owszem, brak pieniędzy na rozruch jest jednym z powodów. Ale też nie są w stanie udźwignąć presji, nie mają na markę pomysłu, brakuje im know-how. Nie wiedzą, od czego zacząć. Po prostu: dzieci we mgle. Dlatego dla nich powinno się uruchomić oddzielny program stypendialny wraz z mentoringiem. Pomóc w założeniu marki, doradzić, ale nie dotować de facto kota w worku. Bo dotacji do ćwierć miliona złotych po prostu nie wykorzystają i nie rozliczą. 

Co zdumiewa, owa rezygnacja, że tu się rozwinę, przychodzi im zadziwiająco łatwo. Nie raz kibicuje im kilka sezonów / semestrów, publikując zdjęcia ich pierwszych sylwetek w najlepszych tytułach, chwaląc na blogu, w mediach i w social mediach, polecając innym i awanturując się na jurorskich obradach, by to właśnie oni dostali nagrodę i pieniądze. W sumie tylko po to, by po kilku miesiącach, gdy z dyplomową kolekcją objadą już wszystkie imprezy w Polsce, dowiedzieć się od nich, że to „jednak nie to”. Co swoją drogą demotywuje mnie i sprawia, że w jakimś sensie czuję się przez nich oszukany.

Podoba Ci się ten artykuł? Cenisz moją pracę? Zaproś mnie na kawę. Lub na co innego w Suppi. Warianty znajdziesz TU.

Lista dotacji cz. 2

Stąd rozsądny byłby system brytyjski. Jak kiedyś już TU pisałem, ów system nagród i dotacji pomocowych został tam tak skonstruowany, by każdą z nich projektant mógł zdobyć na innym etapie kariery. Spełniwszy – trzeba dodać – inne kryteria, a bywa i tak, że warunkiem otrzymania wysokiej dotacji, jest uprzednie zdobycie tej poprzeczkę niżej. Ta największa wymaga, by projektant miał m.in. listę autoryzowanych sklepów/dystrybutorów na Wyspach i za granicą oraz dobrą międzynarodową prasę.

Takich projektantów wspiera się długofalowo, nawet i dziesięć lat. Stawia się na doświadczonych kreatorów, bo właśnie tacy, zdaniem dotujących, przyniosą brytyjskiej modzie wymierne korzyści, a zainwestowane pieniądze zwrócą się z nawiązką. 

Artykuł dostępny na moim blogu

Oczywiście – jak zresztą przyznał jeden z moich rozmówców – nawet najwyższe nagrody nie pomogą, jeśli projektant nie będzie potrafił zdefiniować swojego odbiorcy i po prostu sprzedawać swoich rzeczy. Co poniekąd później stało się jego udziałem.

To pierwsza edycja Polska_Kreatywni Moda. Dajmy jej szansę. Decydenci sami zobaczą, które dotacje zaprocentują, które niekoniecznie. Zresztą wszystkie będą musiały zostać rozliczone i – w przypadku braku realizacji – zwrócone przez twórców, którzy je otrzymali. Stąd, mądrzejsi o doświadczenie, za rok przyznają celniej. Pewnie też i lepiej, czytelniej i głośniej inicjatywa będzie komunikowana. Same zapisy w regulaminie to w czasach impulsywnych social mediów i kultury clickbaitu trochę mało. A po co te nerwy?

Aha, łącznie rozdysponowano legalnie siedem milionów złotych. Rozpaliło to część branży do czerwoności, choć to na dobrą sprawę niewielka kwota. Za poprzedniego rządu tylko jedna firma, „patriotyczne” Red is Bad, przytuliła złotych pół miliarda.


Słuchajcie moich podcastów <
TU>, komentarze czytajcie na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądajcie na Instagramie <KLIK>.

Dodaj komentarz