New Balance. Made in USA. Fenomen produkcji w Ameryce.
Co w newbalansach z amerykańską metką takiego niezwykłego? To ręczna produkcja. I lokalna. W świecie sneakersów – rzadkość. Są też, do czego poniekąd zobowiązuje ich (wyższa) cena, mocno jakościowe. Powiedziałbym, że to buty nie do zdarcia, a pierwszy raz założyłem je jakieś dziesięć, osiem lat temu. Rzemiosło, nie masówka. Poza tym są po prostu ładne. Mam na myśli zarówno sylwetkę, kształt i kombinacje różnych materiałów, jak i ich oryginalne zestawienia kolorystyczne.
Allerdale. Elegancko w New Balance.
Umówmy się: sportowa elegancja, termin od lat robiący z modzie karierę, to zazwyczaj sprzeczność. Bo albo dystynkcja, albo znój wysiłku. Zwykło jednak się go używać, bo ładnie brzmi.
Szary. Czyli ładny.
New Balance rokrocznie celebruje w maju Grey Days – szare dni. Choć dla marki wcale nie są takie – sic! – szare. Przeciwnie; to okazja do uczczenia zalet koloru, który okazał się jednym z jej znaków rozpoznawczych i wyróżnił na tle konkurencji.
Od zera do lidera: niezwykła historia powrotu New Balance 550. Plus ich najnowsze wersje debiutujące na rynku. PS. Adele kocha to.
Moda wraca, wiadomo. Czasem jednak czyni to zupełnie nieoczekiwanie. I przywraca rzeczy – wydawałoby się – na zawsze zapomniane. Choćby dlatego, że… nawet nie zdążyły być modne. Na przykład kultowe dziś, a wcześniej niedoceniane New Balance 550. Na sprawiedliwość czekały ponad trzy dekady.
Buty Taylor Swift. Nowe New Balance 1906R.
Umówmy się: swoim wyglądem nie biorą jeńców. Liczba przeszyć, żłobień, elementów i detali cieszących oko jest tu obezwładniająca. I cały czas odkrywa się nowe. Stąd 1906R marki New Balance właściwie skazane są na sukces.
