Seksowny weekend na działce. Fashion Week Poland Jesień/Zima 2013 cz.II

Moda | 1 maja 2013 | 4 komentarzy

Jemiol

Kto wie, czy największym wygranym łódzkiego fashion weeka nie jest Łukasz Jemioł. Wszędzie go pełno. I dosłownie – projektant jednocześnie stał na straży swojego showroomu czynnego od rana do późnego wieczora, zawierał kontakty i kontrakty, działał na backstage’u i (co już trąci teleportacją) aktywizował się na after parties, i w przenośni – charakterystyczne niedbałe T-shirty Jemioła wyparły niedbałe orły Roberta Kupisza i na widowni można było naliczyć ich nawet kilkanaście na każdym z pokazów. Przede wszystkim jednak chwyciła jego koncepcja Basic. Marketingowo świetne posunięcie, bo daje mu możliwość pokazów zarówno w Łodzi, jak i w Warszawie, zapewnia dochód (do kieszeni nie zaglądałem; to, co udało mi się od niego uzyskać, znalazło się w moim „The $ Book” w Fashion Magazine #41, ale rosnąca liczba sklepów i popyt w Internecie sugerują, że na utrzymanie imperium Jemioła społeczeństwo nie musi kwestować), no i jeszcze znajduje naśladowców – basic miał w tym sezonie m.in. Tomaotomo, a pomysł rozważa sama Joanna Klimas.

A kolekcja? Udana. Zbliżona do poprzedniej. Jemiołowa paleta barw, bawełny i wełny, kilka elementów, które bardzo chciałoby się mieć (patrz: kurtka dżinsowa), no i ogólny klimat naturalności i atrakcyjnego luzu. Taki seksowny weekend na działce, jak wspomniałem w relacji dla VuMaga. A ogródki działkowe, jak wiemy od hipsterów, są teraz bardzo modne.

jemiol2

jemiol3

jemiol4

A propos Tomaotomo, w Łodzi znów otrzymaliśmy porcję glamouru. Były koronki, jedwabie i futra. Na szczęście sztuczne, bo projektant nie mógł pozwolić sobie na naturalne, co jest jednym z nielicznych potwierdzeń sentencji, iż brak pieniędzy uszlachetnia. Podtrzymuję zdanie na temat uroku osobistego Tomasza Olejniczaka, ale wolałbym już nie oglądać na wybiegu celebrytek (tym razem Omena Mensah) i przemyślałbym, czy jednak nie iść w modę męską. Zwłaszcza, że ta bardziej niż nieliczna, którą pokazał w tym sezonie, sprzedała się na pniu.

tomaotomo

Tomaotomo3

Gdybym był projektantem i chciał ratować nieudaną kolekcję, na pięć lat zapożyczyłbym się w Providencie (ze wszystkiego tego skutkami w postaci odwiedzających mnie co miesiąc pań w schludnych garsonkach celem egzekucji długu), byle tylko zatrudnić Jagę Hupało. Jej japonizujące fryzury dla Nenukko zrobiły – jakby powiedzieli Amerykanie – całe show. Albo ukradły, bo nie można powiedzieć, że kolekcja duetu była niedobra. Przeciwnie, to ciekawa oferta wielkomiejska, bardzo wpasowująca się w gust i aktualne zapotrzebowanie na polską modę. A więc ograniczony, ciemny repertuar barw; bluzy, dresy, kaptury, leginsy; wielowarstwowość; gra fakturami; łatwość wzajemnego zestawiania elementów kolekcji jak i kompletowania z innymi ubraniami. Nenukko nie sposób odmówić koncepcji. A że momentami obcujemy ze strojami na WF…

nenukko4

Na pokazie Charlotte Rouge pierwszy raz dostrzegłem siedzącego na widowni Michała Witkowskiego. Można więc się domyślać, w jakim środowisku następna jego fabuła będzie się rozgrywać. Choć z drugiej strony, widziałem kiedyś (osobiście!) szafę Michaśki Literatki, pamiętam, jak oślepiło mnie złotem logo Dolce&Gabbany na jednym z jego outfitów, więc niewykluczone, że to słabość do wielkiej mody zaprowadziła pisarza do pierwszego rzędu łódzkich pokazów. W przypadku Charlotte Rouge moda to nie była wielka. Kolekcja nazywała się Blackout i istotnie, pokaz był mroczny. Ale to tyle w kwestii spójności. Płonący ogień na telebimie sugerował, że otrzymamy coś w rodzaju mody na 1 listopada. I bez śmichów – chichów, proszę, bo zakłady odzieżowe od lat przestawiają po wakacjach produkcję, by wyrobić się z płaszczami, które Polki kompulsywnie kupują specjalnie na Dzień Zmarłych. Średnie materiały i wulgarnawe mini sąsiadowały z grzecznymi sukienkami, wyglądającymi, jakby je ktoś antyperspirantem niechcący umorusał, choć w istocie pomalowanymi bodaj w białe pióra. Po co te sukienki z wydłużonym tyłem? Po co flaga wyciągnięta w finale? Po co mało seksowne prześwity? Po co torby, skoro wiadomo, że żaden z polskich projektantów, z wyłączeniem Polygonu i, tak, tak, Plicha, nie potrafi ich robić? Niby było rockowo, niby lata 90., ale raczej obcowaliśmy z sytuacją typu kryzys tożsamości Anji Orthodox niż z efektowaną estetyką gotyckich heroin.

charlotte

charlotte3

A poza tym Sława Zajcew w wywiadzie dla okolicznościowego Fashion Daily wyznał, że inspirują go brutalni mężczyźni i kruche, wykształcone kobiety. Z pokazu jego kolekcji można było wywnioskować coś dokładnie odwrotnego.

slava

slava2

4 Komentarze

  1. Erykah La Rocca
    2 maja 2013

    o! i to jest relacja z FW, którą che się czytać i oglądać! Wreszcie wiem, czemu pokaz pana Jemioła wywołał tyle pozytywnych emocji i dlaczego żałuję, że mnie tam nie było.
    Świetnie!

    Odpowiedz
  2. Joey J. Grant
    3 maja 2013

    Będzie można obejrzeć pokazy projektantów takich jak Łukasz Jemioł, Wiola Wołczyńska, Sylwia Rochala i kilku marek, np. Mohito, Orsay i Charlotte Rouge. Cały harmonogram pokazów można zobaczyć TUTAJ . Bilety oraz karnety można nabyć na stronie organizatora( http://fashionweek.pl ).

    Odpowiedz
  3. Tina N.
    3 maja 2013

    Wow, pierwsza negatywna recenzja charlotte rouge na blogosferze. Czyzby projektantla zapomniala podeslac swoj t-shirt „i dont want realism i want magic” ? :)

    Odpowiedz
  4. Friday
    17 maja 2013

    Poplakalam sie ze śmiechu. Doskonale recenzje i świetne pióro. I love you (proszę oczywiście nie brać tego do serca;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz