Sukienkowi projektanci?

Moda | 22 lipca 2013 | 2 komentarzy

Sukienkowi projektanci? Przerost formy nad treścią, czy raczej: niedopasowanie formy do funkcji? A może ściąganie z zachodnich wybiegów i powtarzalność? Dawno i nieprawda. Takie zarzuty miały pewnie drzewiej rację bytu, ale dziś możemy je wrzucić na antresolę, zaryglować i – oby – więcej do niej nie zaglądać. Oczywiście, tak zwani młodzi polscy projektanci grzeszą nudą, cynicznym zbijaniem popularności (i jako takich zysków) na T-shirtach z mało wyrywnymi hasłami i kompulsywnym wypychaniem na wybieg, manekiny, czy wieszaki tak zwanej dresówki (o czym wkrótce), ale kolekcje uznanych nazwisk pokazują, że polska moda ma się dobrze, a nazwiska są uznane nie bez powodu.

Klimas

Oczywiście, dobra kondycja polskiej czołówki mody nie pojawiła się wczoraj. Mam jednak wrażenie, że właśnie kolekcje na najbliższy sezon jesień – zima, są w większości ich najlepszymi od wielu sezonów.

Przyczyn może być kilka. Na przykład, pokora wobec rynku. Brzmi nieefektownie, ale kolekcją Dalia duet Paprocki&Brzozowski pokazał, że komercja także w Polsce (bo na czterech najważniejszych fashion weekach na świecie to rzecz zupełnie naturalna) może skutkować bardzo udaną, ciekawą kolekcją. – Zrezygnowaliśmy z pewnego rodzaju przesady, czy krzykliwości. Już nie dołożymy pięciu falban, które może na wybiegu zaprezentują się świetnie, ale nie normalnym życiu nie zafunkcjonują – mówili mi projektanci tuż po pokazie (pełen wywiad w najnowszym Fashion Magazine). I dodali: „Kiedyś szukaliśmy dziwnych cięć, kontrastów tkanin, robiliśmy patchworki… W zamian za to skupiamy się na wykończeniach, przyjaznej tkaninie, lamówkach, najwyższej jakości suwakach. Więcej niż na zewnątrz stroju dzieje się teraz wewnątrz. Ewoluujemy. Emmanuelle była kolekcją na wpół komercyjna, na wpół artystyczną, a ta już jest zupełnie sprzedażowa. Po prostu, rozwijamy markę i chcemy zwiększać sprzedać. Kiedyś moda była dla nas zabawą, a dziś to także praca”.

paprocki brzozowski

Były więc efektowne płaszcze, charakterystyczne geometryczne panele, sukienki wieczorowe, suknie maxi… Sporo aluzji do retro, głównie lat 40. Z jednej strony, a z drugiej echa wyrafinowanego minimalizmu spod znaku Jil Sander. No i pierwsza od lat (a trzecia w karierze) sekwencja mody męskiej, z którą panowie P&B skutecznie mogą zawalczyć o klientów Mariusza Przybylskiego.

paprocki brzozowski

paprocki brzozowski

paprocki brzozowski

Tyle, że ten akurat też nie zwalnia. Przeciwnie, Cold Love to kolejna świetna kolekcja. Jeszcze spokojniejsza i oszczędniejsza w dekonstruktywistyczne detale, którymi projektant często kontrastował swój minimalizm. Słowo kontrast pasuje do tej kolekcji jak ulał – grube tkaniny Mariusz Przybylski połączył ze zwiewnymi, błysk skontrował matem; pojawia się wariacja faktur, form i funkcji (no, przemycanie elementów sportowych do mody wizytowej to u niego nie nowość). Oraz oko na futuryzm. Pewną kontrowersją (w tak zwanych kuluarach już dawno nie dyskutowano tak zawzięcie) były sztuczne futra. Dla większości widzów całkowite zaskoczenie, ale po rekomendacji, jakiej wiosną Mariusz Przybylski udzielił książce „Etyka w modzie” autorstwa zdecydowanej przeciwniczki prawdziwych futer Magdaleny Płonki, takiego pionierskiego (eko)ruchu można było po projektancie się spodziewać. I dobrze; może polski świat mody na pro-ekologiczne (czy raczej pro-humanitarne) argumenty przestanie być całkowicie głuchy.

Przybylski

Przybylski

Przybylski

Kolekcja Contradictions  Joanny Klimas, dla odmiany, spokojniejsza nie była. I – także dla odmiany – projektantka wydaje się być własnym minimalizmem (a może zaszufladkowaniem jej w tej estetyce) zmęczona. Efekt – znakomity. Do festiwalu tradycyjnych określeń na modę Klimas można dorzucić jeszcze dwa – ekstrawagancka i seksowna. Miłośnicy klasycznej Klimas mogli być przytłoczeni szaleństwem kraty, błyskiem cekinów, niejakim fundamentalizmem garniturów, przenikaniem się elementów sportowych i generalnie sprzecznościami. Tyle, że dzięki swoistej mięsistości, rozmachowi i „charakterności” kolekcja wydaje się znacznie spójniejsza niż dwie poprzednie. A że charakter to bezkompromisowy? Tego akurat po tej projektantce mogliśmy się spodziewać.

Klimas

Klimas

Klimas

Piątkę najlepszych kolekcji nieformalnego warszawskiego tygodnia mody (Gosi Baczyńskiej poświęciłem oddzielną relację http://michalzaczynski.com/2013/07/19/gosia-baczynska-i-feel-love-relacja-z-pokazu/) dopełnia najnowsza kreacja Łukasza Jemioła. Już nie „bejzik”, tylko pełnoprawna i pełnowartościowa kolekcja. Mamy etno, mamy rock’n’rolla, mamy wspomnienia Chanel, przełamania casualowym oversizem, tak obecnie pożądanym przez klientów…. Cóż to za kolekcja! To, że oryginalne patchworkowe kożuchy, że żakietowe ramoneski, że fiszbinowe spódnice, czy szwedy to jedno, że świetne kroje to drugie, ale że tkaniny, plecionki… Wełny, żakardy, materiały powstałe na specjalnie zamówienie we francuskiej manufakturze robią tu chyba największe wrażenie. Oprócz tego, że to kolekcja ambitna, w pewnym sensie totalna. Zabójcze tempo pokazu podobne było do tego, w jakim rozwija się Łukasz Jemioł. I pomyśleć, że jeszcze kilka sezonów temu jego modelki snuły się po wybiegu w drapowanych bielach… Brawo, proszę pana!

Jemioł SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

2 Komentarze

  1. A
    22 lipca 2013

    Fajne i spójne. Z pieprzem. Lubie to!
    Ale też wyraziłam swoje zdanie na ten temat tutaj: http://yntbctnq.tumblr.com/post/54367781713/uniwersalizm-i-polska-jesienna-moda
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  2. Kayka
    25 lipca 2013

    bardzo dobrze, że Pan to zauważa, ale jeszcze głośniej i z przytupem trzeba mówić o zaistniałej sytuacji. Bo na zachodzie nikt nie zostanie nazwany projektantem nim nie będąc. No cóż.

    Każdej z tych kolekcji można poświęcić oczywiście osobny post i trochę niewystarczające jest dla mnie podsumowanie tego w kilku zdaniach, ale oczywiście zakładam, ze tego bloga czytają osoby, które znają kolekcje i wiedzą, o czym mowa. Jestem pozytywnie zaskoczona panią Klimas, bo niestety od paru sezonów jej projekty mi się nie podobały. Był brak polotu, a teraz jest i wyobraźnia i polot. O pozostałych projektantach nie mówię. Żałuję, że nie miałam szansy obejrzeć tego z bliska, bo to jest dopiero wrażenie pełne (i namacalne:-) ).

    No cóż, może to będzie zbyt bezczelne z mojej strony, ale temat tak idealnie się tutaj dopasował.. jeżeli chce pan przeczytać kilka słów o projektantach mody z mojego punktu widzenia (a ciut doświadczenia mam w kwestii życia z projektantką:-) ) to zapraszam serdecznie: http://jakajakayka.blogspot.com/2013/07/jeste-projektante-czyli-kilka-sow-o.html

    pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz