W imię Grzegorza C.

Moda | 17 września 2014 | 13 komentarzy

To największa awantura w świecie polskiej mody od czasów pokazu Macieja Zienia w kościele w listopadzie ubiegłego roku. W gruncie rzeczy dotyczy tego samego, czyli domniemanej profanacji świętości.

Tyle, że w obecnym przypadku przedmiotem obrony nie jest Święta Trójca, lecz pamięć Grzegorza Ciechowskiego, a stroną w konflikcie z marką odzieżową nie są wierni, tylko muzycy.

Bytom Icons

Oto Bytom pochwalił się właśnie, że jego kolejna minikolekcja Icons inspirowana będzie stylem legendarnego lidera Republiki. Dwie poprzednie były poświęcone Zbigniewowi Cybulskiemu i Markowi Hłasce. Ot, kilkanaście elementów garderoby i dodatków, charakterystycznych dla image’u i sposobu noszenia się najlepszego aktora i najpopularniejszego pisarza swojego pokolenia. Pomysł, jak na polską modę, nowatorski, bo nikt wcześniej nie pomyślał o wskrzeszeniu stylu polskich tytanów kultury. I to były udane i dobrze odebrane kolekcje.

Jednak ta Obywatela GC, oparta na tych samych założeniach, co dwie poprzednie, wywołała furię. I to jeszcze zanim w ogóle ją pokazano, bo premierę Bytom zaplanował na 2 października. Wielu z tych, którzy znali, grali i przyjaźnili się z Ciechowskim, zarzuciło Bytomiowi brak dobrego smaku. Fiolka Najdenowicz w felietonie dla Sophisti.pl zwróciła uwagę przede wszystkim na prawny aspekt sprawy (tj. praw do wykorzystywania wizerunku), dodała jednak: „znałam Grzegorza krótko, ale z tego, co zdążyłam zaobserwować – byłby (z powodu pokazania go na zdjęciu, zapowiadającym kolekcję – przyp. MZ) nieziemsko wściekły”.

Inni zareagowali ostrzej. Fala oburzenia przelała się przez profile na portalach społecznościowych muzycznej branży, ze szczególnym uwzględnieniem uznanego producenta Leszka Biolika. „Pamiętam jak raczkująca w Polsce telefonia komórkowa próbowała nabyć prawa do piosenki „Telefony” A i oferowana suma była pokaźna (…) Grzesiek mówił: chyba po moim trupie. (…) Taki był z niego gość. Kiedy powstała „Mamona” śmialiśmy się, że tylko nieliczni mogą ją śpiewać. Jej podwójne dno wymagało od wykonawcy pewnego dziewictwa w tańcu z komercją. A tu?” – napisał Biolik.

Komentarze muzycznej branży? „Dla mnie jest to zwykłe, przepraszam za słowo, „KURESTWO”, „Dlaczego ludzie nie potrafią pojąć, że robienie takiej reklamy jest po prostu niemoralne?” I tym podobne, choć zdarzały się też głosy odmienne. Sprawą w końcu zainteresowały się media, w tym Dziennik Gazeta Prawna.

0 R

Anna Skrobiszewska, wdowa po Ciechowskim nie wytrzymała i  opublikowała list, w którym zarzuciła kilku adwersarzom hipokryzję, wyliczając po kolei nieoddane sprzęty i pieniądze, kradzież tantiemów, wreszcie próby skłócenia rodziny… „Mam nadzieję, że nasze drogi nigdy się już nie zejdą” – podsumowała list.

Celem powyższych cytatów nie jest demaskacja magla w branży muzycznej (on istnieje w każdej branży i nie trzeba go specjalnie demaskować). Pragnę jedynie zwrócić uwagę, jak bardzo świat muzyki nie rozumie świata mody.

To zaskakujące, bo przez dekady żyły one w symbiozie. Było jednak tak, że częściej to muzycy narzucali styl w modzie, inspirowali i definiowali modę. Stonesi,  Sex Pistols, „depesze”, grunge’owa Nirvana, kuse bluzeczki britpopowców, raperzy, czy choćby tapir Cindy Lauper i wulgarna, ale intrygująca Madonna. Moda „narzucała się” muzykom znacznie rzadziej. Dziś to się zmieniło. Moda jest szybsza. Co nie zmienia faktu, że obie dziedziny sztuki są ze sobą nierozerwalnie związane. Cóż zatem jest dziwnego i nieprzyzwoitego, że uznana marka odzieżowa chce stworzyć kolekcję poświęconą komuś tak wyrazistemu, jak Grzegorz Ciechowski? I co wstydliwego jest w tym swoistym hołdzie, jaki Bytom mu składa? Intuicja podpowiada mi, że skuteczniej propaguje to dziedzictwo Ciechowskiego niż współzałożony przez Biolika na ruinach po Republice projekt Nowe Sytuacje.

O wypowiedź poprosiłem drugą stronę konfliktu.  – Powierzchowność muzyków  jest zdumiewająca. Pewnie po prostu nie mieli czasu, bo gdyby naprawdę zainteresowali się tematem, dowiedzieliby się, że to kolekcja poświęcona Grzegorzowi Ciechowskiemu, a nie tania reklama kosztem jego wizerunku. Biolik zrobił wpis na Facebooku, a reszta poszła za nim jak owce – mówi Przemysław Wałczuk, pełnomocnik spadkobierczyń praw twórczości Ciechowskiego.

Swoją rolę, jego zdaniem, odgrywają tu także wzajemne animozje środowiska. Typowe w sytuacji, gdy odchodzi ważna postać (patrz: Czesław Niemen, czy Marek Jackowski). – Ania (ostatnia żona Ciechowskiego, spadkobierczyni praw – przyp. MZ) jest skonflikowana z członkami Republiki. Krzywański (Zbigniew, gitarzysta Republiki – przyp. MZ) i Biolik się z nią nienawidzą, stąd za pośrednictwem portali te sprawy wywlekają – opowiada Przemysław Wałczuk.

Grzegorz Ciechowski

Tymczasem kolekcja powstała zgodnie z prawem, po długich wzajemnych konsultacjach i przy współudziale spadkobierców, którzy Bytomiowi wysłali setki zdjęć (w tym także nigdy nie publikowanych) autorstwa Andrzeja Świetlika. Nie będzie to, jak zapewnił mnie Wałczuk, skopiowanie stylu Ciechowskiego, ile interpretacja. W kolekcji znajdą się m.in. ramoneska i charakterystyczna marynarka ze stójką, a całość mieć będzie na pół rockowy, na pół nowofalowy klimat. – Grzegorz przywiązywał dużą uwagę do ubrań, sam, bez niczyjej pomocy je wynajdywał i zestawiał Miał swój styl i rzeszę jego naśladowców – przypomina Wałczuk.

Kolekcji sekunduje też syn artysty, przyszłoroczny maturzysta Bruno, który został jej modelem. Dla ludzi jego pokolenia inicjatywa Bytomia może być znakomitą, ale także pierwszą okazją do poznania nazwiska Ciechowskiego. I to tyle w kwestii „szargania wizerunku”.

Obywatel GC

Bytom_model_01-2

 

Zdjęcia: Andrzej Świetlik

 

 

 

13 Komentarze

  1. Beata Rajczak
    17 września 2014

    I znowu nasze cechy narodowe przeważyły. Po co budować, jak można wszystko rozwalać. Dlaczego wspierać polską kulturę gdy można płacić fortuny gwiazdom zagranicznym aby wspierały polskie marki. Jestem naprawdę zachwycona pomysłem Bytomia co do promocji polskich artystów, bo na litość boską oni prezentują naprawdę dobrą jakość. I mimo, że Vistula także pokazuje piękną twarz Tony Weira to oprócz spektakularnego wsparcia fajną estetyką, ona z niczym innym jak z komercją mi się nie kojarzy, natomiast Grzegorz Ciechowski to moja rzeczywistość tamtych lat. Świetny pomysł połączenia wizerunku Grzegorza z prezentacją kolekcji Bytomia przez Jego syna. Przeszłość naturalnie łączy się z teraźniejszością. Ja chcę więcej takich marketingowych działań w branży modowej jakie podjął Bytom. Popierajmy ludzi polskiej kultury współczesnej, cieszmy się i doceniajmy nasz kulturalny dorobek i nie popadajmy w obłęd i dziwne kompleksy. Mam wrażenie że polska kultura zawsze miała potencjał ale nie miała szczęścia przez lata PRL-u do szerokiej promocji. Po prostu zmieńmy to…

    Odpowiedz
  2. Beata Rajczak
    17 września 2014

    …pomyłka w nazwisku Tonego Warda,przepraszam to literówka, nazwiska Grzegorza bym nie pomyliła, choć dłuższe:)

    Odpowiedz
  3. Ewa Mars
    17 września 2014

    Powyższy tekst pokazuje drugą stronę monety. Jednakże spadkobiercy są tu znacznie okrojeni. GC miał dwie rodziny. Czy ktoś zapytał o zdanie starszą córkę? Czy zapoznał się ze zdaniem kogoś kto faktycznie znał poglądy lidera Republiki?

    Uważam, że marteting marki Bytom sam strzelił sobie w kolano, nie sprawdzając wszystkich faktów. Moda rządzi się własnymi prawami, aczkolwiek moim zdaniem nie powinno się dążyć do osiągnięcia celu po trupach.

    Mało mnie obchodzi czy ktoś się lubił, czy nienawidził. Nie interesują mnie animozje rodzinne, zatargi z przeszłości. Uważam, że Ciechowski za życia stwożył swój wizerunek, nie komercjalizował swojej sztuki i to trzeba uszanować. Uważam również,że pominięcie jednej rodziny kosztem drugiej jest mało mówiąc wstrętne – myślę, że każdy kto stracił kogoś bliskiego przyzna mi rację.

    A na koniec dodam tylko, że bez tej kolekcji, moda czy marka Bytom by nie zginęła, zwłaszcza, że to retro styl, który już był. Nie wiem czy marketing marki Bytom spodziewał się tej burzy czy nie, ale moda nie jest wyższym celem w dziejach i krzywda bliskich nie jest usprawiedliwiona uszyciem kilku szmatek za pare setek.

    E.M.

    Odpowiedz
    • michalzaczynski
      17 września 2014

      Oczywiście, Bytom Ameryki tą kolekcją nie odkrył. Nadal jednak nie rozumiem, gdzie tu krzywda i skomercjalizowanie sztuki Ciechowskiego.

      Odpowiedz
  4. Ewa Mars
    17 września 2014

    Nie chce wchodzić w polemikę, ale tłumacząc komercjalizację w moim poście miałam na mysli to, że Ciechowski tworzył muzykę co można nazwać sztuką. Jako osobę, twórcę- wykorzystywanie jego wizerunku w celach marketingowych, reklamowych uważam za komercjalizację. Krzywda dla córki jest ogromna kiedy znienacka widzi swojego ojca na zdjęciach marki. Myślę, że to ogromne emocje, kiedy bez wiedzy kogoś bliskiego publikuje się prywatne zdjęcia. Malo tego znając poglądy swojego taty miała prawo poczuć się urażona, że ktoś po jego śmierci i bez jej wiedzy robi coś co mija się z poglądami zmarłego.

    Link do jej listu do marki BYTOM poniżej:
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10202050164450177&set=a.1071135953149.10305.1668636388&type=1&theater

    Odpowiedz
  5. Beata Rajczak
    17 września 2014

    Sprawa wszystkich dzieci p.Ciechowskiego powinna być oczywiście prawnie załatwiona.
    Jednak zastanowiłabym się na miejscu córki czy zawsze będzie tak, że Grzegorz Ciechowski będzie pamiętany /tego sobie i wszystkim życzę/ Wykorzystanie wizerunku Grzegorza Ciechowskiego jest dobrą formą promocji tego artysty, ponieważ komercjalizacja to informacja, a ta w obecnych czasach szybko przepada w szumie rzeczy ważnych i nieważnych. To świetnie, że G.Ciechowski nie reklamował niczego nigdzie/z listu córki/, ale nie wiem czy chciał, by jego twórczość /wizerunek też w to wchodzi/ została zapomniana. Kiedyś reklama była w złym guście, czasy się jednak zmieniły.
    Jeszcze jedno: czy marketing strzela sobie w kolano, bo pomyślał o polskich postaciach związanych z kulturą? Załamałam się.

    Odpowiedz
  6. Aneta-blogmocnodygresyjny.pl
    17 września 2014

    Z jednej strony myślę,że gdyby to był mój ojciec i byłby kimś tak wyjątkowym jak Grzegorz Ciechowski to byłoby mi bardzo miło, że szanowana na rynku firma zechciała go w ten sposób uhonorować. Wszak nie każdy zasługuje na to żeby być inspiracją ;) Z drugiej strony po przeczytaniu listu Weroniki,córki Grzegorza,nasuwa mi sie takie spostrzeżenie, nie powinna druga częsć rodziny być pominięta w rozmowach na temat tego pomysłu a z listu wynika, że tak właśnie się stało.A jeśli jest ogólnie widomomym, że Grzegorz Ciechowksi stronił od wszelkich reklam i nie chciał kupczyć swoim wizerunkiem to może należało to uszanowac a nie wykorzystywać jego wizerunek kiedy on biedny przewraca się z tego powodu w grobie. Może lepiej było wybrac na ikonę kogoś innego.
    Niestety w tej rodzinie jest całe mnóstwo nieporozumień a dodając do tego światek muzyczny gdzie zawsze ktoś z kimś też ma na pieńku to zamiast czegoś fajnego udało się firmie Bytom zrobić uroczy skandalik. Miało być pieknie a wyszło jak zawsze,ot cała nasza polska mentalność…

    Odpowiedz
  7. Kola
    17 września 2014

    a Moze tak czas żeby Krzywański oddał rodzinie co nie jego ?
    robi hałas wokół nie tego co trzeba , a sam zarabia na Grzegorzu w projekcie Nowe Sytuacje , ile pajacu masz tam wkładu własnego ? wszystko praktycznie , teksty i muzyka jest Grzegorza . Jakim prawem zarabiasz grubą kase najego twórczości ?

    Odpowiedz
  8. Detektyw Białas
    17 września 2014

    Cała sprawa jest koszmarnie ludzka. Na dziedzictwie Grzegorza Ciechowskiego zarabiało się i zarabia w inny sposób, obudowując to różnoraką ideologią. To źle? Jeden rabin powie tak (bo pieniądze w cudzych łapach, bo żerowanie na dorobku, bo makdonald i kejefsi, bo Obywatel już breakdance w trumnie tańczy a dziatki chlipią), inny rabin powie nie i z nim się chyba nieśmiało zgodzę. Zgodzę się, ponieważ Grzegorz Ciechowski jest niesamowicie wartościowym artystą, inspirującą postacią, ale dla wielu jest również tylko historią. Samemu teledysk do „Mamony” widziałem w telewizji za malutkości i tylko przez samodzielne poszukiwania mogłem twórczość Obywatela i Republiki poznać dogłębnie. Prócz pojawiających się okazjonalnie „Białej Flagi”, czy „Telefonów” na różnych listach przebojów, prócz radiowej trójki, która próbuje podtrzymywać kult Ciechowskiego (zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć coś w antyradiu), o Republice w mediach, a zatem w młodych głowach cicho sza, bo to stare, bo mało kolorowe są te nagrania z Opola (spróbowałyby nie być!). Mówię tu oczywiście z perspektywy szarego odbiorcy, nie fana, który poluje na wszystko, co związane z jego idolem. Grzegorz Ciechowski żyje w sercach rzeszy fanów, którzy towarzyszyli mu za jego życia i znacznie mniejszej rzeszy młodych, którzy znaleźli Republikę później, do drugiej grupy sam zresztą się zaliczam. Uważam, że takich muzyków jak Grzegorz Ciechowski powinno się promować, a Bytom podchodzi do sprawy z profesjonalizmem, czego dowiódł kolekcjami z Cybulskim i Hłasko. Że pieniądze ktoś na legendzie zarabia? A co robią koledzy z zespołu co roku w Toruniu? Co robi była żona, publikując książkę? Zarabiają jak najbardziej. Bardzo mnie cieszy narosły wokół sprawy Bytomia szum, bo zapewne dla wielu młodych ludzi będzie to pierwsze zetknięcie z postacią Grzegorza Ciechowskiego. Popularyzacja stylu Obywatela na pewno skieruje uwagę chociaż części odbiorców na jego postać i pójście w drugą stronę (wstrzymanie kolekcji) ponownie skaże Republikę na powolną wegetację w zamkniętym kręgu fanów. A że G.C. się w grobie przewraca? Usilnie pragnę, by Bytom choć w subtelny sposób przypomniał wielką awersję Grzegorza Ciechowskiego do komercjalizacji i kupczenia własną osobą, najlepiej wykorzystując to jako atut w swojej kolekcji, budując buntowniczy i nonkonformistyczny wizerunek.

    Odpowiedz
    • Fotoagrafka
      18 września 2014

      komentarz trafiony w sedno.

      Odpowiedz
  9. Magda
    17 września 2014

    Rozumiem, że szołbiz rządzi się swoimi prawami, a konflikt wdowy z resztą świata jest legendarny (głównie dzięki reszcie świata). Uważam, że postawienie na Ciechowskiego po Cybulskim i Hłasce jest pochyleniem czoła. To nie jest odzież z sieciówki, którą nosi pół miasta, świecąc napisani „Sassy girl”. Kupiłam Hłaskę, kupię Ciechowskiego. Irytuje mnie hipokryzja tego środowiska. Powiedzmy sobie szczerze, że jest to zupełnie nie ta sama liga „oddania hołdu” co pisanie wspomnień o byłym mężu, które nadają się na kozetkę, a nie do publikacji. Ciechowski jest postacią, której nie możemy zapomnieć. Nie chcę również zabrzmieć cynicznie, ale niestety Ciechowskiego nie ma już na tym świecie. Została tylko spuścizna po nim. Podobnie jak z Szymborską – są teraz tylko ludzie, którzy muszą jakoś tym co zostało zarządzać. A zawsze znajdą się „prawdziwi przyjaciele”, którzy wiedzą lepiej. Rusinek ma rację, wdowy należałoby palić. Ehh… Ludzie.

    Odpowiedz
  10. Kobieta
    18 września 2014

    Właściwie w tych komentarzach wszystko już zostało powiedziane, ale chcę rozwinąć jeszcze jeden wątek. Nie widzę niczego zdrożnego w tym, że spadkobiercy skorzystali z prawa, które im przysługuje, do zarządzania wizerunkiem GC i do zarobienia pieniędzy z tego tytułu. Celowo tak to wprost nazywam. Przypominam, że wdowa po GC to dziewczyna, która została sama z trójką dzieci i musiała sobie poradzić z ich utrzymaniem przez kolejne lata (abstrahuję od tego, że znalazła partnera, on nie miał obowiązku utrzymywania tych dzieci). A zatem nie ma niczego złego w tym, że dziś chciała zarobić na wizerunku byłego męża, ojca pozostawionych dzieci. Dziś to juz nastolatkowie i być może dochód z tej akcji zostanie przeznaczony na np.opłacenie ich kształcenia. Co w tym złego? Mierzi mnie, że w Polsce nieustannie gardzimy postawą tzw.zaradności finansowej, a zwłaszcza dwulicowo osądzamy tych, którzy znaleźli sposób na zarobienie albo sposób znalazł ich…Rozgoryczeni artyści z kręgu GC są tak rozgoryczeniu, bo mamona ominęła ich konta i bardzo, ale to bardzo nie mogą tego przeżyć. To jedyne wytłumaczenie tej sytuacji. I jeszcze jedno do tychże artystów: drodzy Panowie, nikt inny lepiej by się nie przysłużył całej tej akcji poinformowania świata o Bytomiu, niż Wy sami! Zrobiliście kawał dobrej roboty. Bytom zapewne zaciera ręce. Chodziło o szum medialny i Wy – o ironio ZA DARMO! – to wykonaliście. Już chyba wiem, dlaczego sami nie opływacie w dostatek: być może nigdy nie potrafiliście i nadal nie umiecie profesjonalnie o pieniadze zadbać. Ale nikt nie ma prawa zabraniać robić tego innym!
    Pani Anno, była żono GC, proszę się tym nie przejmować co się teraz dzieje. Wierzę, że dbając o dostatek finansowy swojej rodziny, dzieci robi Pani to, co robić powinny wszystkie głowy i szyje rodzin! To Pani atut, nie wada! wszystkiego dobrego Pani i dostatku wszystkim, ktorzy do niego zmierzaja! To nie wstyd!

    Odpowiedz
  11. Obywaltel GC reaktywacja | WhiteConceptShirt
    27 maja 2015

    […] http://michalzaczynski.com/2014/09/17/w-imie-grzegorza-c/ Burza, która pojawiła się w tym temacie jest spowodowana dywagacjami: kto powinien pozwolić na wykorzystanie wizerunku, za ile, na jakiej podstawie, dlaczego i dlaczego nie. Sam Obywatel GC był artystą, który stronił od komercji i jawnie głosił lub śpiewał, że mamonie poddaje się okazjonalnie. Mam jednak podejrzenia, że musiał żyć z muzyki, dlatego jest to troszkę zawiły problem. Odniosę się do faktu, że Bytom jakiś czas temu zaproponował sposób na promocję swoich kolekcji poprzez przypomnienie ikon naszej polskiej kultury. Bohaterami byli Zbyszek Cybulski  i Marek Hłasko /książka Marka Hłaski była nawet w sprzedaży na stronie e-sklepu Bytomia/. Tej jesieni limitowana seria produktów marki Bytom jest opatrzona wizerunkiem Grzegorza C. oraz naznaczona jego estetyką. Dla mnie świetny pomysł. Polski, duży i rozpoznawalny brand przypomina fantastycznego polskiego artystę, coraz mniej pojawiającego się w żarłocznych na nowości mediach. Niestety krytyka z jaką spotkało się to działanie pokazuje jaką mentalność sobą, jako Polacy prezentujemy. Sprzeciw córki Very, mieszkającej w Stanach Zjednoczonych, która negatywnie odniosła się do tej promocji, muzycy z zespołu Grzegorza też oburzeni, zarzuty? Kupczenie wizerunkiem, sprzedawanie resztek z tego, co zostało po artyście itp. … a co zostało? Ano, Jego twórczość, która była wspaniała, ale jest coraz rzadziej prezentowana w mediach. Teraz, ze względu na konflikt będzie pewnie widziana w mediach trochę częściej.  Czasy się mocno zmieniły i to, co kiedyś nazywano mamoną, teraz nazywa się promocją, marketingiem i naturalnym procesem, wspomagającym popularyzację utworu, czy to muzycznego czy innego. Jako Polka nie mam kompleksów ani geograficznych, ani artystycznych. Uważam, że nie jesteśmy gorsi w kreacji czy designie od Anglików, Francuzów czy Niemców. Jedyne co mnie mierzi to nasz stosunek do ludzi, którzy współcześnie, kreują, tworzą czy projektują. Bądźmy z nich dumni i chwalmy się ich twórczością, przecież jest się czym pochwalić. http://www.bytom.com.pl              […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz