VICHER x Agnieszka Woźniak-Starak. Premierowo na moim blogu: wspólna kolekcja „Zocha”!

Dziś premiera!, Moda, Wywiady | 9 października 2021 | Brak komentarzy

Wracają z przytupem. Takim, jak w oberku czy kujawiaku, które wdzięcznie portretowała Zofia Stryjeńska w swojej słynnej serii „Tańce polskie”. Stryjeńska wspomniana jest tu nie bez powodu: została patronką ich najnowszej, kapsułowej kolekcji. Także nominalną, bo jej nazwa to „Zocha”.

Jak przystało na twórczość ekscentryczki międzywojnia, ale i samych projektantek i założycielek VICHRA – sióstr Wicher, to kolekcja nasycona energią. Radosny maksymalizm i artystyczny rozmach.

– W Stryjeńskiej urzeka nas afirmacja życia, ruch, żywioł. Sama miała piękną, silną osobowość; była artystką totalną. Dość wspomnieć, że aby studiować malarstwo przebierała się w męskie ubranie. Bawiła się tym doskonale do czasu, gdy została zdemaskowana. Cóż za odwaga i bezkompromisowa miłość do sztuki! Ona jest dla nas polską Fridą Kahlo –  zauroczoną rodzimym folklorem, kulturą, obrzędami, słowiańską mitologią, które doskonale potrafiła wpleść w swoje dzieła. No i to królowa koloru! – mówi Inez Wicher.

Rzeczywiście; malarstwo diwy polskiego art deco skrzyło wyrazistymi temperami. W swoich dziennikach, przywołanych w fenomenalnej książce Angeliki Kuźniak „Stryjeńska. Diabli nadali”, utyskiwała: „ubrania wasze, was, nieszczęsnych mężczyzn, są parodią barwy. Szarość, szarość, szarość!”, co sam zresztą cytowałem w tekście dla „Unpolished” Iny Lekiewicz, dziś naczelnej „Vogue Polska” (do przeczytania TU).

Ale Stryjeńska to nie koniec atrakcji. „Zocha” powstała bowiem we współpracy z Agnieszką Woźniak-Starak, która została też twarzą kampanii. Jak przyznają siostry Wicher, współpraca owa nie polegała, jak to czasem bywa, na sygnowaniu kolekcji własnym nazwiskiem, lecz na żywym, pełnym emocji jej współtworzeniu: wymianą uwag, dzieleniem się pomysłami.

Co na to Agnieszka Woźniak-Starak?

— Ta kolekcja odzwierciedla moje pasje, to co lubię w modzie i sztuce. Są tu elementy inspirowane Podhalem, jest klimat lat 70., okresu który dla mnie jest najpiękniejszy w historii mody, są dzwony, długie, kolorowe sukienki, tuniki; jest wariacja na temat stroju do jazdy konnej – luźne bryczesy i marynarka.

Są piękne kolory, a ja potrzebuję ich w życiu – mówi o projektach Agnieszka Woźniak-Starak.

Oprócz tego, w „Zosze” znajdziemy grubo tkane swetry, płaszcze oversize i kamizelki. Wszystko szyte w Polsce, wykonywane przez lokalnych rzemieślników. 

Zaskakującym motywem są syreny. Zofia Stryjeńska stworzyła serię prac z syrenami, które były częścią wystroju salonu turystycznego na statku Batory. „Zdekonstruowane” trafiły do kolekcji w postaci haftów i nadruków. – Kocham syreny, jestem warszawianką. Na pierwszym spotkaniu z dziewczynami zaproponowałam, że może to jest motyw, który mogłybyśmy wykorzystać. Wtedy one wyciągnęły moodboard z inspiracjami i zobaczyłam… moje syreny! Uznałyśmy, że to znak i że musimy zrobić tę kolekcję – wspomina Agnieszka Woźniak – Starak. 

„Zocha” emanuje indywidualizmem i kobiecą siłą. – Dzisiaj pewność siebie podciągana jest pod narcyzm, a gdy ktoś marzy, to podcina mu się skrzydła. Tymczasem: marzmy! I dmuchajmy w swoje skrzydła. Szczególnie innym kobietom albo kobiecym biznesom.

Pamiętajmy, o co wciąż walczymy. Nie będziesz szła sama!”, apeluje Katarzyna Wicher.

Amen, siostry!

Moodboardy kolekcji

PS. Pomyśleć, że jako dzieci większość wakacyjnego czasu projektantki VICHER spędzały w mało – wydawałoby się – barwnej scenografii, tj. w zakonach: ich ciotka jest zakonnicą, a wuj księdzem. – Często siedziałyśmy na ławce i obserwowałyśmy zakonnice. Wszystkie z pozoru wyglądały podobnie. Uczyniłyśmy z tego swego rodzaju zabawę – wymyślałyśmy dla nich fikcyjne imiona i życia. „Patrz, ta wygląda jak Greta Garbo, a ta jak Twiggy”. Wyobrażałyśmy je sobie w innych ubraniach, sukniach, garsonkach – takich pasujących do ich fizycznej aparycji oraz życia. Owa zabawa kreowała naszą wyobraźnie. Tworzyłyśmy też ich oceny, zapisując na kartce: Gretą Garbo: mocne strony: biodra, i piękne rzęsy. Słabe: garbi się. Takich opisów miałyśmy masę. Ponadto, mając dostęp do ubrań zakonnych wyglądających tak samo – wykradałyśmy je z garderoby cioci czy wujka księdza i zakładałyśmy na siebie, stylizując czy delikatnie zmieniając ich formę. „Ja bym tu wyrzuciła kołnierzyk, a patrz jak sutanna bosko wygląda jako płaszcz”, mówiłyśmy do siebie. „Ja bym to skróciła”… I tak w kółko. Dotykałyśmy sacrum, zachwycały nas złote nici na albach, tkane guziki, misterne wykończenia, zapach krochmalu, forma postawienia stójki czy koloratki. Wyciągałyśmy te zakonne szaty i patrzyłyśmy; oglądałyśmy z każdej strony, bo były tak inne od tego, co nosiło się na co dzień, chłonęłyśmy ich estetykę i piękno – opowiadają mi projektantki. Więcej o biografii założycielek VICHRA przeczytacie tu, w moim tekście dla „Rzeczpospolitej”.

Sesja i lookbook VICHER x AWS „Zocha” Capsule Collection: Fotograf: Kulesza & Pik/ Stylistka: Karla Gruszecka/ Makijaż: Iza Wójcik/ Włosy: Bartek Smagowski/ Modelka: Brynn Bonner / Premiere/ Asystent fotografa: Wojciech Affek, Jakub Marciniak/ Asystentka stylistki: Paulina Taranowicz/ Retusz zdjęć: Paul Drozdowski/ Scenografia: Michał Zomer/ Reżyser video: Dominik Rosiński/ DOP video: Kacper Godlewski/ Montaż i kolorkorekta: Dominik Rosiński/ Produkcja: Anna Rybus, Alicja Danowska, Prospero Production/ PR & Media Relations: Anna Puślecka.

Moje codzienne komentarze czytaj na Facebooku <KLIK>, a ładne rzeczy, ładne miejsca i ładne stories oglądaj na Instagramie <KLIK>. Podcasty do słuchania m.in. na Apple i Google Podcasts, na YouTube <KLIK> i Spotify <KLIK>.

Dodaj komentarz